Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Pomocy! Jak uratować ten związek

23 posts / 0 new
Ostatni
cobytu
Portret użytkownika cobytu
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2010-09-25
Punkty pomocy: 10
Pomocy! Jak uratować ten związek

Cześć!
Postaram się opisać mój problem w miarę przejrzyście z uwzględnieniem wszystkich istotnych szczegółów.
Zacznijmy od początku. Jesteśmy ze sobą od 2 lat. Wydawałoby się, że wszystko ładnie pięknie dogadujemy się bez problemu, laska jest inna niż wszystkie - nie ma jakiś bezsensownych fochów czy żalów nie wiadomo o co, akceptuje mnie jakiego jestem ze wszystkimi słabościami/nałogami (trawa), do tego jest bardzo ładna i bardzo mądra. Od znajomych słyszę ze super para, że widać ze się dogadujemy wszystko pięknie jednym słowem. Błogi stan.
3 tygodnie temu panna wyjechała na Erasmusa (sam ją do tego namówiłem bo jeszcze nie była a to ostatni rok jej studiów), około 2 tygodnie temu w poniedziałek zaszła taka sytuacja, że miałem gorszy dzień – termin pracy dyplomowej mnie gonił i przy okazji dowiedziałem się, że mój ojciec ma nowotwór… - czapa straszna nie dość, że musze cisnąć pisanie pracy to zamartwiam się chorobą ojca. Jakoś tak wyszło, że zgadaliśmy się tego dnia na skypie i K. (dziewczyna) zasypuje mnie jakimiś opowieściami w stylu co jadła na śniadanie itp. Wiecie o co chodzi i wypaliłem do niej, że nie mam czasu rozmawiać o pierdołach i powiedziałem jej o tej chorobie – strasznie posmutniała, przykro jej się zrobiło, że tak do niej powiedziałem, ale myślałem, że zrozumie, że miałem gorszy dzień i w ogóle… na drugi czy 3 dzień cos jeszcze na fb napisała, że jej przykro i, że ona nie ma teraz czasu gadać o „pierdołach” mówię dobra ok. Od tamtego momentu czekałem aż się odezwie, liczyłem na to ale cisza. W końcu po jakimś tygodniu sam napisałem cośtam. Ona coś gada, że się w ogóle nie odzywam, że ją zlewam itp. Ja się tłumaczyłem, że tu urodziny tu ta prace musze pisać zaraz obrona itp. Stwierdziła, że musimy poważnie porozmawiać. Mówię ok…
Jak gadaliśmy na skype to płacz i żebym się zastanowił nad wszystkim, że przez ostatnie parę miesięcy ją zlewałem, że nikt nie traktuje tak swojej dziewczyny, ze ona ciągle prowadziła, ze jaram, ze walizek jej nie pomogłem znieść nawet, no do wszystkiego co mogła to się doczepiła. I ze wszystko się nawarstwiło teraz. Dodam tylko, że faktycznie miała się do czego przyczepić ale stwierdziłem, że jej przejdzie i będzie tip top. Umówiliśmy się ze przemyślę sprawę i zgadamy się za 2 dni. Miałem ochote w sumie tego samego dnia się odezwać do niej, że faktycznie ma racje, przeprosić itp. Ale stwierdziłem, że skoro 2 dni to 2 dni zdąży zatęsknić (jakże się myliłem Laughing out loud).
No i dochodzimy do kulminacji tego postu. Dzwonie na skype po tych 2 dniach, mowie ze przemyślałem, że ma racje, że przepraszam itd. I ona stwierdziła, że najlepiej będzie się rozstać (totalny szok dla mnie), że przemyślała wszystko, że dzięki dystansowi ze jest tak daleko to widzi niektóre rzeczy zupełnie inaczej i że jestem dzieciak, że źle się odnoszę do swojej matki (dodam tylko, że ojciec alkoholik i częste awantury nie sprzyjają…), że nic nie robię ze swoim życiem (biorąc pod uwagę dłuższą mete to po części ma racje, bo trochę się opierdalałem, ale od maja pracuje i w ogole wziąłem się za siebie co paradoksalnie mniej uwagi skupiałem na niej Tongue), że w ogóle nie jesteśmy dobrze dobraną parą i bleeee blee bleeee i ze jeszcze jej najlepsza przyjaciolka nie jest moja zwolenniczka (choć wiem ze była :/)…. A i że decyzji na pewno nie zmieni bo dobrze to przemyślała (cholera po co jej dałem tyle czasu Tongue).
No i cóż… mam na październik zarezerwowany lot do tej miejscowości w której jest i zastanawiam się czy jechać, a jeśli jechać to co robić. Nie no raczej że jechać! Wink Szans na mieszkanie u niej raczej nie ma bo to byłoby niezręczne dla wszystkich, a ja nie wliczałem hostelu w koszty wyjazdu który trwa 2 tygodnie…, jakoś bym sobie na pewno poradził, ale czy spotykać się z nią jak tam będę? W sumie bardzo bym chciał bo to wspaniała osoba i zwyczajnie tęsknię, ale na jakich warunkach bylyby te spotkania…? Nie chce się męczyć niepotrzebnie. Tym bardziej, że dała mi do zrozumienia, że nie chce się bawić w żadne naprawianie, dawanie mi szansy itp.
Dodam jeszcze, że przeprosiła mnie za to że wcześniej nic nie mówiła bo faktycznie do niczego się nie czepiała mnie, wszystko było pięknie w moich oczach. I przyznała, że już od około roku pewne kwestie ją drażniły i tłumiła to w sobie a teraz się wszystko nawarstwiło i bardzo przeprasza… :/ To trochę głupie z jej strony ale takto jest bardzo mądra i dojrzała Tongue
Od października zaczynam nowe studia i na pewno będę miał zajęcie, żeby odciągnąć myśli i w ogole… ale naprawdę mi zależy na tej dziewczynie i kompletnie nie wiem jak to rozegrać. Jechac tam w październiku i walczyc o nia (cokolwiek to znaczy) czy cieszyc się wakacjami samotnie ;(? czy poczekać jak wroci z erazmusa i wtedy o sobie przypomnieć, czy utrzymywać kontakt na skype? Pomóżcie proszę co o tym myślicie?

czysteskarpety
Portret użytkownika czysteskarpety
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: 3miasto

Dołączył: 2014-11-06
Punkty pomocy: 2597

Czekanie na to aż wróci z Erasmusa to głupi pomysł. Panna która zerwała z chłopakiem i wyjechała sobie na Erasmusa wróci z niego o centymetr szersza( jeśli wiesz o co mi chodzi). Ona dała ci jasno do zrozumienia że to koniec więc przyjmij to na klatę. Z tego co opisujesz to ona już od dawna wg mnie się do tego zerwania zbierała i to nie przypadek, że zrobiła to zaraz po wyjeździe. Taki był jej plan: czekać na jakiś krzywy tekst od ciebie, a potem przypomnieć ci każdą pierdole z waszego związku. Jak masz już wykupiony lot, to pakuj plecak, spakuj namiot jeśli nie masz kasy na noclegi i zwiedzaj, szalej. Potraktuj to jak zajebista przygodę, a do niej się nie odzywaj jak tam będziesz. Chociaż nie wierzę, że tego nie zrobisz ;p

Pierrot
Portret użytkownika Pierrot
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Bydgoszcz

Dołączył: 2013-05-09
Punkty pomocy: 593

Nie da się uratować - moim zdaniem. Czasami to co mnie przeraża, to tchórzostwo ludzkie i brak emocji dla osób bliskich. Nie będę się tu bawił w stosowanie kryterium płci, bo to nie prawda, że tylko kobiety takie są, mężczyźni bywają tacy sami, a nawet czasem bardziej skalkulowani. Stara zasada, gdy sypie Ci się w życiu to wokół Ciebie robi się pusto. Jeśli zostają przy Tobie, to zostawiają tylko prawdziwi.
Twoja kobieta definitywnie nie zdaje tego egzaminu (osobna sprawa to, to jaki wcześniej dla niej byłeś i czy sam czegoś nie odpierdalałeś - gdy poczułeś się za pewnie w związku - ale to Twoje karma, więc sam to sobie oceń). Jeśli byłeś o.k. no to panna wybrała moment odpowiedni choroba ojca, dystans i przez telefon spławienie.
Witam w życiu. Słowa, słowa, słowa, ludzie pierdolą o przyjaźniach, miłości i tak dalej, a potem weryfikuje wszystko i wszystkich czas i sytuacja.

Cóż wiadomo, że gówno z tego będzie, bo nawet jeśli będzie come back, to przyjdzie życie, kwasy i problemy codzienne i wypalisz jej z tym tematem, jak Cię spuściła w kiblu = dym.

Polecisz pewnie do niej, na sto procent będziesz szukała kontaktu i potem dużo zależy od jej zachowania, bo piłka jest po jej stronie cały czas. I nie uważam, że to złe, czy dobre. Czasem trzeba wypić piwo do końca, umazać się w tym syfie by ostatecznie uświadomić sobie, że to definitywne finito.

Pzdr i dużo siły życzę.

Ps. Mnie też szmula kopnęła w dupę, gdy rozchorował się ojciec (też rak), nawet na pogrzebie jej nie było. Byli inni ludzie, nie było tych o których myślałem, że będą.
Także jak jest taka choroba to zobaczysz, jak ludzie życzą wszystkiego dobrego i szybko spływają do swoich zajęć nie za bardzo pytając, czy czegoś potrzebujecie (nieliczne wyjątki) - i nie chodzi tu o kwestie kasy, bo jeśli ojciec ma normalny etat, to podstawową opiekę ma z składek (jeśli nie ma ubezpieczenia - to to ogarnij szybko - bo koszty są zajebiste leczenia poza systemem), a co do urwanego wątku, nie chodzi o kasę, ale o obecność, o to, że ktoś jest obok Ciebie w tym.

A na panienki, co robią "karierę" i " som pikne i mondre" w ogóle bym nie liczył - one szukają w takich momentach usprawiedliwienia przed samą sobą i często zrzucają winę na partnera. Także sił życzę kolego, bo jesteś w tym momencie sam.

entliczek
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Warsaw

Dołączył: 2014-03-21
Punkty pomocy: 88

@cobytu,
jedź mimo wszystko, bo potem będziesz żałował, że miałeś okazję zwiedzić trochę świata, a dałeś dupy Smile Co do ograniczenia kosztów pobytu to polecam Ci stronę CouchSurfing.org lub AirBNB.pl, znajdziesz tutaj w miarę tanie noclegi.

Elba
Portret użytkownika Elba
Nieobecny
Wiek: pełnoletnia
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 1719

"przyznała, że już od około roku pewne kwestie ją drażniły i tłumiła to w sobie"

No cóż, różowe okulary spadły i się roztrzaskały. Nie skleisz ich. A Twoja panna szuka nowych.

Po co chcesz się jej przypominać? Myślisz, że zapomniała o Tobie? Tak szybko nie zapomni. Dwa lata związku to nie w kij dmuchał. Pytanie brzmi, co zapamiętała? I jakiego Cię zapamiętała?

Wyjechała, nie byliście razem i dziewczyna wszystko sobie przemyślała. Podsumowała plusy i minusy i wyszło jej, że jesteś na minusie (zresztą sam przyznajesz, że w wielu kwestiach zawaliłeś).

Daj jej spokój. Uszanuj jej decyzję. Skoro jasno i klarownie dała Ci do zrozumienia, że nie rozważa żadnych powrotów etc...

Jeśli chcesz się zmienić (a raczej wypadałoby nieco popracować nad sobą), zmień się, ale dla siebie, nie dla niej.

I jeszcze jedno: naprawić można coś, co kiedyś działało bez zarzutu, ale się zepsuło. Skoro ona twierdzi, że pewne kwestie w Waszym związku ją drażniły, znaczy, że od początku nie był idealny (patrz: różowe okulary + motyle, które zdechły).

Na koniec pytanie: co ma pijaństwo ojca do tego, że nie okazujesz matce szacunku? Bo nie bardzo rozumiem związek.

Pierrot
Portret użytkownika Pierrot
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Bydgoszcz

Dołączył: 2013-05-09
Punkty pomocy: 593

Ale pinknie jest. Skrywana niechęć do matki, dziewczyna odchodzi, choroba ojca, problemy z narkotykami i jeszcze z 10 rzeczy o których nie wiemy. Życiówka. To nasze społeczeństwo, takie zdrowe, takie krzepkie ... .

Elba
Portret użytkownika Elba
Nieobecny
Wiek: pełnoletnia
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 1719

Jezu...
Perrot, jaka skrywana niechęć?
Wyzywanie matki od kurw, (jak sądzę przy dziewczynie, bo przecież Autor pisał, że pannie nie podoba się jego stosunek do matki) to skrywana niechęć?

Czy tylko ja widzę, że Autor ma wszelkie możliwe problemy, jakie tylko można wymyślić?
Uzależnienie od narkotyków, rodzinę dysfunkcyjną, brak panowania nad własnymi negatywnymi emocjami, skłonności do przemocy (na razie werbalnej) itd...
To trzeba załatwić w pierwszym rzędzie.

A dziewczyna przejrzała na oczy. Po prostu. Stwierdziła, że sytuacja ją przerosła (wcale się nie dziwię, mnie by przerosła 5x wcześniej), zdystansowała się (wyjazd) i nagle do niej dotarło, w co się ładuje. Dlatego zerwała. A że akurat tak się nieszczęśliwie złożyło (choroba ojca), to nie jej wina. Po prostu ślepy traf.

Autorowi nawarstwiły się problemy (choroba, praca) i wybuchnął - a pannie dostało się rykoszetem. Sorry, ale żadne problemy nie tłumaczą agresji wobec najbliższych osób. Za każdym razem jak będzie miał problemy (załóżmy w pracy), wróci do domu i dostanie się jej. Bo będzie pod ręką.

Pierrot
Portret użytkownika Pierrot
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Bydgoszcz

Dołączył: 2013-05-09
Punkty pomocy: 593

... no fakt nie doczytałem. Grubszy temat o agresji. Między Bogiem, a prawdą w trudniejszym czasie też byłem agresywny. Właściwie ma się dwie drogi, albo popadanie w apatię i depresja, albo agresja. Co do kolegi z postu istotny jest fakt, że nie wyładowuje on agresji na źródle - ojcu, ale na matce. Skubany ojca się boi. Matka jest bezbronna.

Pierrot
Portret użytkownika Pierrot
Nieobecny
Wiek: 28
Miejscowość: Bydgoszcz

Dołączył: 2013-05-09
Punkty pomocy: 593

Inna kwestia, że to "przejrzenie na oczy" często następuje, gdy partnerowi / partnerce los rzuca kłody pod nogi.

Jeden poziom to seks, bujanie się razem, gdy jest dobrze, bo intensywnie.

Inny poziom, to bycie z sobą w dobrym i złym. Oczywiście, żebym nie został źle zrozumiany, nie chodzi mi o trwanie przy kacie, ale o odpowiedzialność za życie drugiego człowieka. Chyba o to chodzi w związkach, żeby energia przepływała wzajemnie i żeby nie być samemu w dobry i zły czas.

Elba
Portret użytkownika Elba
Nieobecny
Wiek: pełnoletnia
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 1719

Przejrzała na oczy na wyjeździe (dystans). Przypuszczam, że ma zbyt słabą psychikę, żeby sprostać temu związkowi, dlatego łatwiej jej było zerwać na odległość. W każdej chwili mogła przerwać rozmowę.

Agresji NIC NIE TŁUMACZY.
Nie ma takiego powodu, dla którego usprawiedliwione byłoby atakowanie kogoś słabszego (fizycznie/psychicznie/wiekowo etc...).

Ulrich II
Portret użytkownika Ulrich II
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 34
Miejscowość: .

Dołączył: 2012-12-25
Punkty pomocy: 5416

czyly jednym słowem jak ma problemy to trzeba mu jeszcze dojebać zerwaniem na skypie i iść sie bawić z koleżankami
a co tam
w końcu to facet, ma tylko ze zrozumieniem przytakiwać i uszanować jej decyzję
genialne ...
Laughing out loud

they hate us cause they ain't us

cobytu
Portret użytkownika cobytu
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2010-09-25
Punkty pomocy: 10

Wiem, że nie zapomni i szczerze to mam wrażenie, że to rozstanie/zerwanie przezywa gorzej ode mnie - straszny płacz jakiego wcześniej nie widziałem u niej. Uważam, że naprawdę dobrze mnie zapamiętała mimo wszystko, bo chociażby ani razu przez te 2 lata nie mieliśmy żadnej kłótni bo zwyczajnie nie było o co. Jedyne co, to ostatnie powiedzmy pare miesięcy może mnie widzieć w gorszym świetle i nie winię jej za to bo faktycznie mogłem inaczej/lepiej postępować... (szkoda że w tej sytuacji napewno skupia sie na tych gorszych kwestiach mimo ze lepsze czasy tez mialy miejsce).
Odnośnie zmian to jasne że dla siebie Wink
W kwestii pijaństwa - matka chodzi rozdrażniona i czasami wyładowuje to na mnie (nie winię jej za to i nie od dziś to się dzieje, ojciec pije odkad pamiętam) wyzywając mnie czasem od głąbów idiotów itp. choc jestem inteligentniejszy i zwyczajnie mądrzejszy życiowo od niej, i to bardzo boli uwierz. Stosunek mojego ojca do matki jest tragiczny - też ja ma za idiotke i ja zwyczajnie zlewa/bagatelizuje, ja od dziecka to widzac poprostu nasiąknałem tym i też mam stosunek taki a nie inny do niej, choć jest naprawdę kochana to wymsknie mi sie okazjonalna 'kurwa' pod jej adresem... niestety jak na to spojrze z boku to smutne ale tak jest, i nie jest tak z mojego widzi mi się tylko pod wpływem emocji.

pozdrawiam Wink

cobytu
Portret użytkownika cobytu
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2010-09-25
Punkty pomocy: 10

Wiem, że nie zapomni i szczerze to mam wrażenie, że to rozstanie/zerwanie przezywa gorzej ode mnie - straszny płacz jakiego wcześniej nie widziałem u niej. Uważam, że naprawdę dobrze mnie zapamiętała mimo wszystko, bo chociażby ani razu przez te 2 lata nie mieliśmy żadnej kłótni bo zwyczajnie nie było o co. Jedyne co, to ostatnie powiedzmy pare miesięcy może mnie widzieć w gorszym świetle i nie winię jej za to bo faktycznie mogłem inaczej/lepiej postępować... (szkoda że w tej sytuacji napewno skupia sie na tych gorszych kwestiach mimo ze lepsze czasy tez mialy miejsce).
Odnośnie zmian to jasne że dla siebie Wink
W kwestii pijaństwa - matka chodzi rozdrażniona i czasami wyładowuje to na mnie (nie winię jej za to i nie od dziś to się dzieje, ojciec pije odkad pamiętam) wyzywając mnie czasem od głąbów idiotów itp. choc jestem inteligentniejszy i zwyczajnie mądrzejszy życiowo od niej, i to bardzo boli uwierz. Stosunek mojego ojca do matki jest tragiczny - też ja ma za idiotke i ja zwyczajnie zlewa/bagatelizuje, ja od dziecka to widzac poprostu nasiąknałem tym i też mam stosunek taki a nie inny do niej, choć jest naprawdę kochana to wymsknie mi sie okazjonalna 'kurwa' pod jej adresem... niestety jak na to spojrze z boku to smutne ale tak jest, i nie jest tak z mojego widzi mi się tylko pod wpływem emocji.

pozdrawiam Wink

Elba
Portret użytkownika Elba
Nieobecny
Wiek: pełnoletnia
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 1719

"wymsknie mi sie okazjonalna 'kurwa' pod jej adresem..."

Aha.
.
.
.
.
.
.
.
Sorki, szukałam szczęki.

Może Twoja dziewczyna nie chce mieć faceta, który obrzuca własną matkę takimi epitetami? A może boi się (i bardzo słusznie), że "pod wpływem emocji" (albo zielska) powiesz tak samo do niej?

Jeśli ją kochasz (bardziej niż samego siebie), to daj jej spokój, a sam zajmij się poważnie swoim życiem.

Dużo jest do zrobienia, może poszukaj fachowej pomocy, bo Twój dom rodzinny nie jest domem wzorcowym, czy choćby w miarę poprawnym Sad
Opisujesz przemoc, agresję (werbalną), pijaństwo, absolutny brak norm społecznych i rodzinnych, po prostu dramat. Staraj się wyrwać z tego błędnego koła (tkwisz w nim, sam mówiłeś, że nasiąknąłeś, robisz to samo, co ojciec, którym z jednej strony gardzisz, a z drugiej cierpisz, bo Cię zawiódł). Ogólnie straszna sytuacja Sad

Najpierw ogarnij siebie, bez tego żaden związek Ci nie wyjdzie.

romanek
Portret użytkownika romanek
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Odpowiedni
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-03-15
Punkty pomocy: 709

ogarnij to zielsko i nie miej sobie nic do zarzucenia..

dziwny zbieg okoliczności?
przemyślała sobie wszystko, że nagle nie pasujecie do siebie, jak wyjechała.. z resztą zero empatii.. bo choroba Twojego ojca to poważna sprawa, miałeś prawo nerwowo zareagować i ona powinna to zrozumieć, więc kolego w tej kwestii nawet nie zarzucaj sobie nic..

ale nie;) , panna odżyła, zobaczyła stado dzikich chłopów, czekających tylko żeby w jej mniemaniu "poznać" , a w ich "zaliczyć" ładną Polkę....
sam mam znajomą, która też wyjechała na e-rasmusa - mówiła,że przespała się z pół roku z 4 chłopakami.. oczywiście chłopaka miała, no ale odległość - rozumiesz.. nagle zobaczyła mankamenty ich związku, zupełnie jak Twoja.

wszystko na raz - wszystko na raz, nowotwór, praca dyplomowa i jeszcze dziewczę odpierdoliło..
nic tylko życzyć Ci ,żeby wszystko jakaś się rozwiązało.. a dupą się nie przejmuj, widocznie tak miało być..

cobytu
Portret użytkownika cobytu
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2010-09-25
Punkty pomocy: 10

Dzięki chłopaki za słowa otuchy Wink

Pojechać pojadę napewno - jakiś tam nocleg wymyśle, będzie przygoda Wink Spotkać napewno też się spotkam, bo wcześniej umawialiśmy się, że pare rzeczy jej zabiorę. Zobaczymy jak to będzie, dodam, że gadałem dziś z przyjaciółką - moją 'żoną' Wink - i opisałem jej dokładnie nasz związek jak wyglądał i powiedziała żebym walczył za wszelką cenę... hmmmm. Tak jak napisał Pierrot

"Polecisz pewnie do niej, na sto procent będziesz szukała kontaktu i potem dużo zależy od jej zachowania, bo piłka jest po jej stronie cały czas. I nie uważam, że to złe, czy dobre. Czasem trzeba wypić piwo do końca, umazać się w tym syfie by ostatecznie uświadomić sobie, że to definitywne finito."

bardzo mi się podoba ten fragment Wink

i jeszcze to że poczułem się za pewnie w związku - to główny błąd jak mniemam

Chociaż do mojego wyjazdu został prawie miesiąc i do tego czasu emocje raczej opadną, no ale korci mnie żeby jednak sprobowac jak juz tam bede bo to jedyna okazja jakby nie patrzeć (przed jej powrotem).

pozdrawiam, mam nadzieje ze temat nie zginie Wink

Konstanty
Portret użytkownika Konstanty
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: 3city

Dołączył: 2014-03-13
Punkty pomocy: 3525

Stary, bez lipy. Wiem że jest Ci teraz ciężko, ale po tym jak Cię potraktowała w takim momencie, chcesz jej jeszcze za kuriera robić? Chcesz wykorzystać fakt, że miałeś jej zabrać jakieś bzdety tam do niej, żeby miec wymówkę do spotkania? Polecisz taki kawał, żeby zrobić z siebie taką ścierę? Proszę, nie rób tego.

Chcesz jechać. Jedź, znajdź nocleg, zwiedzaj. Jak ona wie kiedy masz jechac, tym lepiej. Już teraz zerwij kontakt z nią, totalnie. Przed, w czasie i po wyjeździe, zero kontaktu. Bankowo będzie dzwonić w okolicach terminu Twojej wycieczki, chociażby po to, żeby ogarnąć czy ma się spodziewać nagłej wizyty i uniknąć ewentualnych kłopotów. Nie ważne. Jedziesz tam, do niej się w ogóle nie odzywasz, nie odbierasz telefonu, nie istniejesz. Wracasz po wycieczce do Polski, robisz swoje. Jak ona się dowie po powrocie do kraju, że byłeś tam u niej, a dowie się od waszych wspólnych znajomych, FB, czy innego źródła, to solidnie ją to ruszy. No bo jak to, był tam, bawił się i nawet się nie odezwał!? Jak chcesz tutaj coś działać to emocjami panie, emocjami. Rozmową i logicznymi argumentami z nią tam na miejscu możesz sobie odrazu podetrzeć dupę.
No cóż, panna mogła zachować się troszkę bardziej fair, bo zrywanie z wymówką że byłeś na nią zdenerwowany w momencie w którym dowiedziałeś się, że tata ma raka to jest po prostu poniżej pasa. Niczego jej nie jesteś winien. Jedź się bawić i odpocząć, o ile jesteś w stanie. Jak czujesz, że nie jesteś gotowy na to, aby pojechać tam i całkowicie olać kontakt z nią, zostań w domu. Będziesz tylko niepotrzebnie się katować. Jak masz wyjebane, jedź. Wyobraź sobie jej reakcję jakbyście przypadkiem spotkali się tam w jakimś klubie, w trakcie kiedy Ty akurat świetnie bawiłbyś się z miejscowymi pannami. Tylko siła takiego zdarzenia musiała by wynikać z totalnego przypadku, że akurat się widzicie i Twojej autentycznej wyjebki na nią oraz czystej chęci na dobrą, wakacyjną zabawę, a nie spinki pt. no gdzie ona jest, ooo zaraz jej pokaże co robię z tamta brunetka na parkiecie. Kumasz?

EDIT: IMHO, nie warto już zawracać sobie głowy ta panna. Nawet jak przyjedzie i zacznie tęsknić, poczuje pustkę na starych śmieciach i jakimś cudem do siebie wrócicie, to Ty z tyłu głowy zawsze będziesz miał to poczucie, że pojechała na pół roku i chuj wie co i z kim robiła, w czasie kiedy Tobie walił się świat na głowę. Tak łatwo tego nie przerobisz, nawet jak teraz wydaje Ci się, że przebaczysz i będzie sielanka. To tylko Twoje emocje śpiewają Ci bajki do ucha, abyś zrobił wszystko co tylko możliwe, aby ukoić brak tej panny w Twoim życiu. W końcu i tak przejrzysz na oczy i rozkurwisz to co udało by Ci się ewentualnie posklejać. Już jej nie zaufasz, a bez tego nie warto w to brnąć. Ogarniasz swoje życie? Zajebiście! Buduj je dla siebie, a na pewno znajdziesz kogoś innego, kto to doceni i dorzuci do wspólnego wora trochę szczęścia, namiętności i ciepła.

No ale jak już chcesz próbować ją odzyskać, to chociaż zrób to dobrze, a nie jedź tam się płaszcz i poniżać jak to miałeś w planach. Ok?

____________________________________________
"Umysł jest jak spa­dochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein

Elba
Portret użytkownika Elba
Nieobecny
Wiek: pełnoletnia
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 1719

Konstanty, ale przecież sekwencja zdarzeń była taka:
a) dziewczyna wyjechała (z poparciem Autora, bo sam ją zachęcał)
b)Autor dowiedział się o chorobie ojca, gdy dziewczyna już tam była
Panna wyjechała wcześniej, skąd mogła wiedzieć, że tak się stanie (ojciec Autora zachoruje)?

Zdenerwowanie a zdenerwowanie...
Wiesz, ja też czasami zdenerwowałam się na mamę, każdy nieraz się wkurzył, bo rodzice zrobili coś, co mu się nie spodobało. Chyba każdy z nas był w takiej sytuacji. Ale nie każdy z nas wyzwał wtedy własną matkę od kurw.

Jestem prawie pewna, że bez względu na to, czy wynikła by sytuacja z chorobą, czy też nie - dziewczyna i tak by zerwała. Bo wyjazd pozwolił jej na pozbieranie myśli, bez ryzyka, że w chwili emocjonalnej słabości (bezpośrednia obecność chłopaka) zmięknie.

I jeszcze jedno. Autor pisze, że ojciec jest chory, że ma do zrobienia pracę, a jednocześnie najważniejszym jego problemem, jest czy jechać gdzieś i biegać za dziewczyną. To co w końcu jest dla niego ważniejsze? Ojciec i praca? Czy dziewczyna (która z nim zerwała)?

cobytu
Portret użytkownika cobytu
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2010-09-25
Punkty pomocy: 10

Troszkę źle mnie zrozumiałaś, nigdy nie wyzwałem matki od kurwy, chodziło o niecenzuralne słowa, najczęściej jest to coś w stylu "odpierdol się ode mnie" i taka sytuacja nie zdarza się często tylko powiedzmy, że ze 2-3 razy w roku gdy wyprowadzi mnie z równowagi... no i K. była świadkiem takiej sytuacji i jest tak jak mówisz obawia się, że kiedyś mógłbym coś takiego do niej wypalić...
Dodam, że też mi się wydaje to możliwe że zerwała by tak czy inaczej, tylko to że jej powiedziałem, że nie mam czasu gadać o pierdołach i późniejsza zlewka na nią było punktem zapalnym - od tego zaczęła się jej wielka rozkmina.
Co do problemów, tamta sytuacja z pisaniem pracy i zamartwianiem się trwała 2 dni bo akurat tyle miałem na wysłanie pracy (obecnie już jestem obroniony) i wtedy wlasnie sie o tej chorobie dowiedziałem, po paru dniach już się oswoiłem bo cóż mogę na to poradzić. Aktualnie po prostu sprawa jest bardzo świeża (dlatego tu wszystko opisuje bo za jakis czas bym zapomnial o niektorych sprawach) i zwyczajnie mi ciężko - nie mam apetytu, nie moge spać itp. ale już raz to przerabiałem i wiem, że trzeba zająć się sobą itd. Co do olania jej całkowicie od razu to będzie ciężko bo mamy pewne sprawy jak chociażby to, że umawialiśmy się, że do jej powrotu mogę korzystać bez ograniczeń z jej auta i sprawy tego typu bedę musiał z nią wyjaśnić zwyczajnie...

Elba
Portret użytkownika Elba
Nieobecny
Wiek: pełnoletnia
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 1719

"Troszkę źle mnie zrozumiałaś, nigdy nie wyzwałem matki od kurwy (...) wymsknie mi sie okazjonalna 'kurwa' pod jej adresem..."

Nie pogrążaj się.

"odpierdol się ode mnie" i taka sytuacja nie zdarza się często tylko powiedzmy, że ze 2-3 razy w roku gdy wyprowadzi mnie z równowagi... no i K. była świadkiem takiej sytuacji i jest tak jak mówisz obawia się, że kiedyś mógłbym coś takiego do niej wypalić..."

Chryste, chłopie - czy tak się mówi do matki? Siostry? Żony? Kobiety? Kogokolwiek?
To jest RYNSZTOK.
Patologia, chamstwo. I nic tego nie usprawiedliwia. NIC.
I słusznie się Twoja EKS dziewczyna obawiała. Mam nadzieję, że będzie na tyle mądra, żeby utrzymać się w swojej decyzji, chyba że chce za rok lub dwa usłyszeć: "odpierdol się kurwo" (bo będziesz zdenerwowany).

Jeśli nie masz oporów mówić tak do matki, nie masz oporów mówić tak w obecności dziewczyny, nie będziesz miał oporów, żeby iść dalej.

ZROZUM. Najpierw musisz zrobić porządek z własnym życiem, z własną osobą, z własnym zachowaniem, a dopiero potem szukaj partnerki. W przeciwnym razie każda mądra, wartościowa dziewczyna odejdzie od Ciebie, bo takie kobiety NIGDY nie pozwolą sobie na bycie z kimś takim ja Ty. Nie pozwolą sobie na chamstwo, grubiaństwo, obelgi, wulgaryzmy etc... zarówno kierowane w czyjąś stronę, jak i własną.

Elba
Portret użytkownika Elba
Nieobecny
Wiek: pełnoletnia
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 1719

"zamartwiam się chorobą ojca"

Rzeczywiście. Z każdego Twojego postu wyziera rozpacz z tego powodu...

"Chociaż do mojego wyjazdu został prawie miesiąc i do tego czasu emocje raczej opadną, no ale korci mnie żeby jednak sprobowac jak juz tam bede bo to jedyna okazja jakby nie patrzeć"
"Pojechać pojadę napewno - jakiś tam nocleg wymyśle, będzie przygoda"

Bon voyage...

badboy
Nieobecny
"Kto mi połknie? No kto?"
Wiek: .
Miejscowość: .

Dołączył: 2014-11-21
Punkty pomocy: 235

Teraz nie myslisz racjonalnie i kieruja Toba mocne emocje. Ona ma Cie gleboko w dupie, a Ty udajesz przed soba ze tak nie jest, chcesz ja specjalnie zobaczyc. Nie szanujesz sie i tylko ponizasz pokazujac brak jakiejkolwiek godnosci. (Rzeczy mozesz zawsze wyslac poczta, ona tez, wiec to glupia wymowka dla samego siebie)

Bedziesz strasznie zalowal, ze poleciales i szukales kontaktu, ale to tylko moje subiektywne zdanie. Ty i tak chcesz sie przekonac o tym na wlasnej skorze. Twoje dzialanie z gory jest jednak skazane na porazke.

Ulrich II
Portret użytkownika Ulrich II
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 34
Miejscowość: .

Dołączył: 2012-12-25
Punkty pomocy: 5416

heh
ale trzeba przyznać że panna rozegrała to koncertowo
mam wrażenie że wręcz czekała na "problem" aby na tym wyjeździe zerwać sie z cugli

była inna niż wszystkie
problem z ojcem-buzia w podkuwkę
ale jestem krejzi na wyjeździe nie będę myśleć o smutnej chorobie
koleżanki szalejo i radzo -olej nieczułego gnoja co myśli o chorym ojcu
zrywam z tobą ty świnio
kręcę dupka na erazmusie zobaczymy co będzie

przysłowiem
myślał kogut o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścieli ...

they hate us cause they ain't us