Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Studia = nowe otoczenie

19 posts / 0 new
Ostatni
mati25
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-03-07
Punkty pomocy: 0
Studia = nowe otoczenie

Siemka.

Mam oto taki problem. Jak wiadomo za nie długo, jakiś miesiąc zaczyna się rok akademicki. Moja dziewczyna właśnie zaczyna studia od października. Między nami jest prawie 5 lat różnicy, czyli łatwo można wywnioskować, że moja edukacja zakończyła się właśnie w lipcu (zakończyła, nie zakończyła bo planuje doktorat, ale to nie o tym mam pisać). Generalnie chodzi o to, że nie wiem jak podejść do sprawy jej studiów. Ona planuje mieszkać w akademiku natomiast ja praktycznie przez całe studia dojeżdżałem - mam jakieś 50 km - i z tego powodu miałem możliwość spotykania się z nią dość często. Teraz sprawa bd wyglądała trochę inaczej. Znalazłem prace na miejscu, w swojej rodzinnej miejscowości przez co bd musieli się rozstawać na te 5 dni. Po prostu nie wyobrażam sobie tego, że mielibyśmy się spotykać tylko w weekendy (pewnie będą to maksymalnie dwa dni, chociaż może być rzadziej, zakładam piątek i sobotę jak wróci do domu). Czy to nie za mało? Im bliżej rozpoczęcia studiów tym bardziej nachodzą mnie myśli jakby to miało wyglądać. Staram się o tym często nie myśleć i powtarzać, że jakoś to bd, no ale wiadomo jak to jest. Nowe otoczenie, nowi znajomi. Często bywa tak, że ludzie w nowym środowisku się zmieniają. Nowy świat może ją tak zafacynować, że sama stwierdzi, że nie ma w nim miejsca dla mnie. Ostatnio się zastanawiam, czy to w ogóle będzie miało jakiś sens, ciągnąć dalej ten związek, czy nie lepiej się rozstać i pójść w swoją stronę. Może się okazać, że stanie się to męczące dla mnie, czy dla niej. Ona jest typem spokojnej osobowości, ale już nie raz byłem świadkiem jak z takiej osobowości powstawała inna, ta bardziej rozrywkowa i kończyło się to tak, że druga osoba szła w odstawkę, bo imprezki stawały się ważniejsze i ciekawsze. Wiem, że wtedy to bd na mojej głowie, aby ona tęskniła i nie myślała o czym innym niż o spotkaniu ze mną. Ale wiadomo jak jest w akademikach. impreza, impreza itd. Jest ktoś kto był w takiej sytuacji? Może się podzielić swoim doświadczeniem? Z resztą opinie innych też bd pomocne Smile

Menesis
Portret użytkownika Menesis
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2012-02-16
Punkty pomocy: 162

Co ma być to bd.

Dziewczynom często odbija na 1 roku. Ale jak Twoja ma olej w głowie to bd dobrze!

David Durden
Portret użytkownika David Durden
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Rybnik

Dołączył: 2015-06-15
Punkty pomocy: 622

W razie czego na świecie jest około 3 568 651 802 kobiet, bez obawy.

-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.

sliti666
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 2X
Miejscowość: Leszno

Dołączył: 2011-05-31
Punkty pomocy: 342

Z czego 4/5 to Azjatki ;p

Rivenord
Portret użytkownika Rivenord
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 26
Miejscowość: Trójmiasto

Dołączył: 2014-11-19
Punkty pomocy: 71

Mi tam to nie przeszkadza Laughing out loud

The only easy day was yesterday!

romanek
Portret użytkownika romanek
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Odpowiedni
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-03-15
Punkty pomocy: 709

"Często bywa tak, że ludzie w nowym środowisku się zmieniają. Nowy świat może ją tak zafascynować, że sama stwierdzi, że nie ma w nim miejsca dla mnie."

czekaj, czekaj - to dziewka jeszcze nie zaczęła studiować, a już twierdzi,że nowy świat tak ją "zafascynuje" ,że Cię kopnie w dupę ?
Po czym, Ty kolego, zakładasz temat na forum i się zastanawiasz co tu wykombinować, jak to ugryźć.. ale po co?

stoinieopada
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2014-11-11
Punkty pomocy: 70

Powiem Ci ze będę miał prawie taką samą sytuację jak ty, z tą różnicą że ja mam 20 lat a ona 19, i szczerze nie zastanawiałem się co będzie. Bo jak znaczne rozkminiac to to szybciej padnie niż się zaczęło. Pamiętaj ze żeby zyskać kobietę musisz być gotowy ja stracić. Ogólnie Ci powiem żebyś tylko nie zwariowal z zazdrości i nie kontrolował jej, bo wtedy przyspieszysz rozstanie.

Ulrich II
Portret użytkownika Ulrich II
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: 34
Miejscowość: .

Dołączył: 2012-12-25
Punkty pomocy: 5416

jak planuje mieszkać w akademiku to widocznie sprawę przemyślała i te dwa dni w tygodniu jej wystarczą, nie ma sensu o tym dyskutować
może macie inne spojrzenie na związek i dla niej (też z racji wieku) to jedynie preludium i czeka na coś innego
tak czy siak obserwuj sytuacje no i nie rezygnuj z poznawania koleżanek Wink

they hate us cause they ain't us

sagem500
Portret użytkownika sagem500
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Legnica

Dołączył: 2014-12-04
Punkty pomocy: 177

Kumpel miał podobną sytuację i radziłbym poznawać koleżanki bo zawsze w akademiku itp znajdzie się koleś co będzie latał za nią z tym,że on będzie na miejscu a ty nie;-) i zapewne po jakimś czasie zacznie męczyć ją miłość na odległość;-) ale tak miał kumpel a Tobie życzę by tak nie było i wszystko szło po twojej myśli

Moje wady są normalną częścią mojego życia, akceptuję je w pełni.

Konstanty
Portret użytkownika Konstanty
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: 3city

Dołączył: 2014-03-13
Punkty pomocy: 3525

Nowa uczelnia, ludzie z roku, integracja z grupą, do tego akademik, wieczny melanż, imprezy na piętrach, ganianie się po pokojach kolegów z koleżankami i spontaniczne wypady do klubów w tygodniu. Do tego Ty w rodzinnych stronach, zajęty pracą i codzienną monotonią. Obyś miał co robić i z kim się spotykać w wolnym czasie.

Powiem tak. Mieszkałem w akademiku. Dla niektórych lasek, tych bardziej towarzyskich i imprezowych, to raj na ziemi. Wszędzie ludzie gotowi do imprezy, wesołe towarzystwo, masa atrakcji i potencjalnych kandydatów. Widziałem dziewczyny, które lubiły wpaść do pokoju obok na masażyk, czy niezobowiązujące pukanko, widziałem porządne kujonice, które po kilku miesiącach w każdy weekend szlajały się najebane po klubach z przypadkowymi typami, widziałem dziewczyny w związkach na odległość, które 'przyjaźniły się' z lokalnymi asami, a o trzeciej nad ranem, konkretnie rozczochrane, albo świeżo po prysznicu, wracały na paluszkach do swoich pokoi.

Jeśli trafiłeś na porządną, ASERTYWNĄ, dziewczynę, która wie czego chce, jedzie tam się uczyć, a nie "korzystać z życia", to może dacie radę. Jeśli ona łatwo ulega koleżankom, imponują jej towarzyscy ludzie, imprezy, melanż, nie stroni od alkoholu i lubi obracać się w męskim towarzystwie, to może być średnio.

Na piętrze mieliśmy taką jedną. Śliczna, inteligentna, zajęta. Nie dało jej się nigdzie wyciągnąć, a jak wychodziła na korytarz pogadać chwilę z sąsiadami przy piwie to było święto. Podbijało do niej pół akademika, pare razy ktoś został u niej dłużej, ale ponoć wszystkich odpulała. Taka historia, z tym że to był rodzynek na cały akademik.

Sam sobie musisz odpowiedzieć na pytanie do jakiej kategorii osób zaliczasz swoją dziewczynę i na ile jesteś pewny jej intencji i motywacji. Akademik to nie jest miejsce do nauki czy pracy w trakcie studiów. Trudno się wyspać, czy skupić na czymkolwiek co wymaga uwagi i koncentracji, nawet w trakcie sesji, gdzie większość i tak pali głupa zamiast usiąść do notatek.

Jeśli Twoja luba jest bardzo atrakcyjna, albo po prostu lubi kokietować i przebywać w męskim gronie, to trudno mi sobie wyobrazić trudniejsze miejsce na dochowanie związkowej wierności. Jeśli w tym samym czasie, kiedy ona będzie poznawać ten nowy świat, Ty będziesz grzecznie wstawał każdego ranka do pracy i myślał co u niej i dlaczego wczoraj znowu nie mogła odebrać telefonu po 22, to jesteś ugotowany. Każdego tygodnia będziesz wbijał na weekend do niej, pierwszy miesiąc będzie uradowana, ale z czasem może ją to zacząć nudzić i wręcz wkurwiać.

Wszystko zalezy od tego jaką ona jest osobą, na kogo tam trafi, no i co Ty sam sobą prezentujesz i jaką masz pozycję w tym związku.

____________________________________________
"Umysł jest jak spa­dochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein

mati25
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-03-07
Punkty pomocy: 0

Z nią jest tak, że nigdy nie było problemów odnośnie adoratorów. Zawsze potrafiła spławić takiego natręta. Wgl jak taka sytuacja miała miejsce to od razu o tym wiedziałem. Ale próbkę tego jakby miało to wyglądać na studiach, w akademiku, dostałem ponad pół roku temu jak wprowadziła się z przyjaciółką na zimę do internatu. Od razu pojawił się problem z rozmowami przez telefon. Bo to ona nie chce gadać przy koleżankach z pokoju, a na korytarzu jest za głośno i nic nie słyszy. Nie robiłem z tego dużego problemu z tego względu, że do internatu miałem 20 min drogi samochodem. Zawsze mogliśmy się spotkać bo to niewielka odległość dla mnie była. Problem w tym, że strasznie wpływają na nią koleżanki. Wtedy to właśnie zaczęła kręcić trochę. Zawsze mówiła, że poszła do internatu, żeby mieć więcej czasu na naukę i że nie ma czasu na imprezki, i włóczenie się po mieście (niestety było kilka sytuacji, które przeczyły jej słowom). Uwierzyłbym w to gdybym sam nie mieszkał w internacie xD ale problemów nie robiłem, bo każdy ma prawo do rozrywki, ale w granicach rozsądku, na co ją uczuliłem wtedy. Jakoś przetrwaliśmy te kilka miesięcy i w sumie do teraz jest ok między nami. Ale wtedy miałem większą kontrolę na związkiem. W internacie mieszkało dużo ludzi z mojej okolicy, którzy mnie znali (ja niekoniecznie wszystkich) i wiedzieli, że jesteśmy razem. Dlatego było łatwiej. A w akademikach często bywałem i widziałem co się działo, a jak nie widziałem to słyszałem z opowieści z pierwszej ręki. Większość sytuacji wyglądała tak jak napisał Konstanty. Problem w tym, że nie wiem czy sens jest inwestować dalej w ten związek. Może być tak, że bd ok i przetrwamy to. No, ale jest druga strona medalu, że wszystko się rozleci, bo ona poczuje wolność i nie ukrywajmy, że znajdą się "życzliwi" ludzie. Muszę to przemyśleć wszystko na spokojnie, ale tak czy inaczej dzięki za odpowiedzi i pomoc.
Pzdr

newstorie
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2015-08-13
Punkty pomocy: 1

Cześć, miałem podobną sytuacje. Ja pierwszy rok na studiach,moja dziewczyna w domu jeszcze LO. Wszystko było spoko bo latałem za nią jak głupi i byłem jej wierny. Gdy ta przyszła za mna do akademika ok było przez jakiś czas. Po kilku mcach sie rozsypało gdyż kolezanki, koledzy,imprezy. stwierdzila ze mnie nie kocha.
Za 3 mce ruchała się juz z jej kolegą ktory jej się podobno nie podobał.
Sory ziomek ale taki są realia. Nie jedna ma cipkę wzdłuż i nie tylko ty masz czym ruchnąć laskę a dziewczyna no niestety, ma swoje potrzeby znacznie częściej niz facet.
Nie chce generalizować kobiet ale tak też bywa.
Powodzenia w związku Wink

Nowe życie, nowe zasady.

mati25
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-03-07
Punkty pomocy: 0

Widzę, że Twoja sytuacja zaczyna przypominać moją Tongue z tym, że ja nigdy za nią nie latałem Smile ale cóż... zobaczymy jak to będzie. Jeszcze trochę czasu do studiów zostało Smile

but_mil
Portret użytkownika but_mil
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 23
Miejscowość: Starożytne Ateny

Dołączył: 2015-08-03
Punkty pomocy: 66

nie ma co się martwić na zapas, a jak się zdarzy, to po prostuprzyjąć na klatę.

Ja zaczęłam dużo imprezować, jak wyrwałam się z domu do aka, ale zasady raczej mi się nie zmieniły. I dla mnie jest jasne, żeby być w porządku do osoby z którą się jest. I też bez paniki - w akademiku mam koleżanki serio poukładane, których "poczucie wolności" wcale nie ruszyło.
Myslę, że jesli dziewczyna jest ogarnięta, to będzie okej.

mati25
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-03-07
Punkty pomocy: 0

Panikować nie panikuje Smile zobaczę jak sytuacja się bd rozwiała na przestrzeni następnych tygodni.

Dziubson
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 37
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2014-11-15
Punkty pomocy: 178

Tak jak poprzednicy napisali - wszystko zależy od tego co ona ma w głowie i jakie Ty będziesz miał podejście do sprawy.

Jedna rzecz mnie zastanawia - czy 50km to za duża odległość, żeby wsiąść czasem w samochód i spotkać się w tygodniu? To ja do swojej mieszkając w tym samym mieście miałem ponad 20km. Teraz przez rok jest w stolicy - 400km ode mnie i na razie jakoś funkcjonujemy.

------

"Każdego dnia, w każdym momencie dokonujesz wyboru, który może odmienić twoje życie" - Biegnij Lola Biegnij

mati25
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-03-07
Punkty pomocy: 0

Wiesz, teraz też nie mam blisko. Też gdzieś z 15 km będzie. To nie jest tak, że z góry założyłem, że spotkania w tygodniu nie wchodzą w grę. Oczywiście, że raz w tygodniu pojechać do niej to nie problem. Tylko, czy nowe środowisko i wyrwanie się z domu, imprezy, nowi znajomi nie staną na przeszkodzie? Na razie to dostaję złe sygnały. Jej fascynacja nowym światem na razie jest bardzo duża. Ciągle słyszę, że to fajne, to super, ciekawe jak będzie z tym i z tamtym. Jeśli będzie możliwość spotykania się więcej niż w weekend to czemu nie? Tylko, czy ona będzie tego chciała? Nie wiem, okaże się. Jak na czasie okaże się, że nic nie jestem w stanie ugrać, to trzeba będzie się pożegnać.

bali
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: POL

Dołączył: 2015-01-03
Punkty pomocy: 253

A jakich odpowiedzi się spodziewasz od ludzi z tego forum?
Chłopaki mają tutaj wyrobioną opinie na ten temat... bo sami zachowaliby sie tak jak te puszczalskie cipy.
Kontakt fizyczny jest ważny ale każdy potrzebuje go w różnym stopniu i generalizowanie może być tutaj krzywdzące dla jednej ze stron. Sam musisz ocenić czy te kilka dni w tygodniu to za mało czy nie. Czasami lepiej mieć kilka wyjątkowo spędzonych dni niż 24h z wyciągniętymi nogami przed tv.

Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.

mati25
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-03-07
Punkty pomocy: 0

Chciałem się dowiedzieć jak to wyglądało u innych, którzy mieli podobną sytuacje.

"Sam musisz ocenić czy te kilka dni w tygodniu to za mało czy nie. Czasami lepiej mieć kilka wyjątkowo spędzonych dni niż 24h z wyciągniętymi nogami przed tv."

Dokładnie tak. Sam muszę ocenić czy będzie to za mało czy nie. Ale też czasami się zdarza, że związki się rozpadają, bo tych spotkań było za mało Smile