Witam Panów.
Prosiłbym o przeanalizowanie całej sytuacji. Ewentualnie o zimną wodę na głowę.
Nie mam byt wiele czasu na to aby wyjść na miasto i poznawać kobiety ponieważ konfrontuje z tym praca nocna (same nocki pracuję) i pasja za dnia (na którą poświęcam 3/4 reszty czasu). Postanowiłem sobie założyć konto na profilu randkowym. Poprzeglądałem parę profili i zainteresowała mnie 20 letnia HB 7. Wysłałem swój numer gg gdyż chciała porozmawiać ale polityka strony opierała się na wyłudzaniu pieniędzy za wiadomości, więc zdecydowałem się na taki krok. (wcześniej dała znać w inny sposób, że się jej spodobałem).
Po 5 minutach od wysłania, dostałem wiadomość na gg, trochę popisaliśmy (nie za dużo o sobie, więcej na tematy wykraczające po za nasze charaktery, style bycia itp.)
Dwa dni popisaliśmy dosłownie parę wiadomości (inicjacje rozmowy raz ode mnie, raz od niej) po czym zapytałem się "czy wymienimy się numerami komórek" (Nie pytałem wcześniej od razu o nr. telefonu gdyż stwierdziłem, że za pomocą internetu nie zbuduje się takiego raportu jak przy bezpośrednim podejściu do targetu, dlatego wcześniej użyłem gg). Odpisała, że "jasne". Napisałem swój numer i odpisała już bezpośrednio ze swojego na mój. Wymieniliśmy dosłownie po dwa esy. Zakończyłem ostatnim, że muszę kończyć gdyż mam do wykonania pewną misję w pracy. Następnego dnia wymieniliśmy również po parę esów (wieczorem, byłem w pracy i miałem luz), zapytałem się czy ma ochotę na spotkanie zapoznawcze - odpisała, że ma ochotę. Podałem dwa terminy. Jednakże, że ona potrafi pracować 11 dni z rzędu w porach najgorszych jakie mogą być - podała dwa swoje i przystałem na jeden z nich, gdyż faktycznie trafiła n dzień, którym nie miałem konkretnych planów. Do spotkania mało kontaktu telefonicznego z obydwu stron. (Rozmowy, jeśli ja zaczynałem - starałem się zaczynać ciekawie bez używania pospolitego "co tam? jak tam?").
Spotkanie - wyszła bodajże wcześniej z pracy niż jej grafik przewiduje. Zadzwoniła mi, że jest tu i tu (w położeniu umówionego spotkania - było parę osób w tym miejscu). Przywitaliśmy się w stylu "miło Cię zobaczyć" (uśmiech itp, ręki nie podawałem bo ona nie wyciągła jej pierwsza). Powiedziała mi, że źle się czuje i miała przełożyć spotkanie jednakże z szacunku dla mojego czasu postanowiła kontynuować umówiony plan - jednakże nie chciała iść do żadnej knajpki na kawę czy herbatę (jest abstynentką) - usiedliśmy na ławaczce w takim "zbiorowisku ławek - nie był to park). Rozmowa się bardzo kleiła, więcej ona mówiła a ja z zaciekawieniem podtrzymywałem konwersację zadając pytania do jej wypowiedzi i czasami mówiąc swoją opinię co do jej tematu, przeplecioną: "to mi przypomina pewną historię/sytuację". Miała się uwinąć szybko do domu ze względu na to samopoczucie - ból głowy, stan przed chorobowy - tłumaczyła, że po siłowni nie wysuszyła dokładnie włosów i wyszła na dwór a akurat był wiatr i chłodno. Jednak rozmowa się kleiła i posiedzieliśmy dłużej mimo jej bóli. Była uśmiechnięta, patrzeliśmy sobie w oczy. Starałem mówiąc, patrząc się w jej "lewe oko", mówiłem powoli, nisko. Mało kina była, czasem dotknąłem stylu zaopiniowania czegoś co powiedziała w ramię. Zapytała czy odprowadzę ją pod dom, powiedziałem, że oczywiście. Poszliśmy, opowiedziała, że tu mieszka, naprzeciwko jej dziadek itp). Spotkanie zakończyło się przytuleniem - sama podbiła i się przytuliła, uśmiechnęła i zapytała czy popiszemy na gg, ja odpowiedziałem, że tak (jednak nie pytała czy jeszcze dziś, więc nic nie pisałem, odwiedziłem staff w pracy, wypiłem piwko i zawinąłem się do domu, po czym od razu poszedłem spać (nawet nie włączałem tego gg). Następnego dnia nic nie pisałem ani nie dzwoniłem, ona też. Kolejnego dnia zadzwoniłem do niej po południu - nie odebrała, więc zająłem się dalej swoimi sprawami. Wieczorem w drodze do pracy napisałem bardzo krótkiego smsa "czy żyje" z zabawnym emotikonem by nie potraktowała tego jako "pytanie zdenerwowanego". Odpisała już po chwili. "Hej, właśnie co wróciła z pracy, ledwo żyje ale żyje, że zaraz kładzie się spać". Odpisałem, że zadzwonię jutro i zapytałem czy pracuje. Odpisała, że pracuje do 20.00. Napisałem okej, to zadzwonię wieczorem, kolorowych snów i zakończyłem rozmowę. Ona mi jeszcze odpisała "dziękuję, dobranoc :)". Następnego dnia zgodnie z powyższym zadzwoniłem i nie odebrała. Napisałem po 40 minutach jednego sms'a typu "hej, wróciłaś z pracy? Dzwoniłem ale widzę bez rezultatu". Nic nie odpisała. Co o tym myśleć Panowie? Jest to zakończenie znajomości z jej strony w stylu "milczenie" dając do zrozumienia tchórzostwo i brak dojrzałości, który by zmył opinię jaką wyrobiłem sobie o niej podczas spotkania?
Gierka stylu chłodnik/przetrzymanie by wytworzyć u mnie natłok myśli na jej osobę.
Cy po prostu brak czasu? (Jednakże nawet przed spaniem, każdego by było stać na krótką wiadomość, nawet typu "nie mam ochoty gadać, albo nie mam czasu, byle co), określiło by to przynajmniej sytuacje - uważam.
Co do relacji z kobietami - w mojej branży często mam nocki z wykształconymi, ładnymi HB. Dużo z nimi rozmawiam, żartuję, stosuję nawet kino typu: siada zmęczona HB w trakcie nocki i mówi: "jestem padnięta, a gdzie tam do rana, okropna ta nocka - uśmiecham się podchodzę od tyłu zaczynam masować ramiona i pytam - a teraz?
- HB - teraz to mogę tak do rana, chwilka dalej masażu i moje zdanie" - teraz to zabieraj się za nockę bo kierownik Cię opier*** (żartobliwie) - uśmiechy itp. Ma także do czynienia z kobietami obcymi - gośćmi i również je zagaduję tak dla wprawy - nigdy nie było ironii z ich strony i niezłe raporty z mojej.
Wracając do tamtej sytuacji - co o tym myśleć? Darować sobie? Czekać? Atakować inny target? Poproszę o opinie i ewentualnie jakiś kubeł wody na mnie. Nie jest to super składne ale uważam - komunikatywne.
Plus za to, ze widac ze ogarniasz podstawy
Jak na moje to panna z tym "popiszemy na gg" miala na mysli, zebys sie odezwal tego samego dnia, a tu zonk ;p nie przejmuj sie tak
jezeli naprawde jest zainteresowana to sie odezwie, w koncu nic zlego nie zrobiles. A jak nie, to przeciez nic nie tracisz. Jak dawno napisales tego smsa? Ile juz trwa ta cisza? A atakowac innego targetu nigdy nie zaszkodzi
do niczego zobowiazany nie jestes a warto miec plan B. Poza tym przeciez kontakty z kobietami to sama przyjemnosc, prawda? ;p A tak na przyszlosc - jak wzbudzisz juz zainteresowanie, to nie chlodz za bardzo. Ja wiem, ze wszedzie trabia miej wlasne zycie sratatatata, ale z drugiej strony nie mozesz dopuscic do sytuacji gdzie ona czuje sie ostro zlewana. Jasne, powinna miev poczucie, ze masz swoja pasje, życie i Twoj swiat nie kreci sie wokol niej, ale to wcale nie rowna sie totalną olewką. Nie wmawiaj sobie na sile, ze nie msz czasu jej odpisc, skoro go masz
Odgrzewany kotlet nie smakuje tak samo prawda? 
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
Wczoraj wieczorem napisałem tego smsa, niecałą godzinę wcześniej zadzwoniłem tak jak dzień wcześniej powiedziałem jej, że zadzwonię wieczorem i napisała "okej :)"
Dziś narazie zero odzewu z jej strony..
Nie pier*ol, że masz pod górkę gdy zmierzasz na szczyt!
Za bardzo wychładzasz ją.. okej - nie musisz od razu wykładać wszystkich kart na stół.. ale na moje oko spodobałeś się tej pannie, a z tym:
"popiszemy na gg" - panna przyleciała do domu uradowana , a tu księcia nie ma w internetach!
ale to nic! umawiaj się jak najszybciej i kuj żelazo, póki gorące.. chyba,że dostaniesz już zlewę po całości no to odpuść .. pamiętaj,że nie musiałeś być tym jedynym, do którego napisała.. może nie ma aż tak dużo czasu , bo praca + musi jeszcze obczaić innych kawalerów ;P
No no Mroziu.. ładnie to rozgrywasz.
Widać spokojna głowę, i co za tym idzie wzbudziles zainteresowanie u panny.
Tak jak koledzy wyżej, mniej push bo to może zjebac ta relacje.
A idziesz w dobrym kierunku. Ona jeszcze napisze, o to się nie martw.
Powodzonka.
Dzięki Panowie. Chciałbym się umówić na to drugie spotkanie, by kuć to żelazo i w końcu zadziałać z tym kinem i jej ustami. Boli mnie tylko to, że ta młoda HB wie dużo o tym świecie, prawi mądrze, ambitne studia (przyszłościowe), ma pasje.
Ubiera się na czarno tak jak lubię, dba o ciało (fitness, siłownia). Mamy podobne rysy twarzy, ten sam kolor oczu i najlepsze: TĄ SAMĄ WADĘ WYMOWY!
Gdy o tym myślę to już nawet podczas pasji jest ciężko o tym nie myśleć.
Ja chyba oszalałem...
Nie pier*ol, że masz pod górkę gdy zmierzasz na szczyt!
Nie wkręcaj się ! Popadasz ze skrajności w skrajność .. jeszcze z nią nie jesteś, a już ją idealizujesz!
Najpierw ją próbowałeś podejść , za mocno chłodząc, a teraz piszesz jakby była dla Ciebie jakaś super ważna, a ledwo ją znasz...
Te rady nie były po to, żebyś zaczął jej prawić komplementy na prawo i lewo, tylko żebyś ją zaatakował porządnie ,a nie szukał sobie idealnej dziewczyny!
Panna pomyśli ,że jesteś nie spójny... atakuj ją, ale nie szukaj samych pozytywów jej osoby, uwierz ,że negatywy też ma!
Umawiaj się , działaj no i spróbuj ją pocałować jak najszybciej, dalej to już wiadomo;)
Tzn. ja jej nie powiedziałem tych komplementów co tu napisałem, podzieliłem się tylko z Wami opinią o tej HB. Bynajmniej panna się nie odzywa, więc jest to dla mnie równoznaczne z olewką (szkoda tylko, że nie stać ją było na coś w stylu: M....., fajny jesteś ale nie w moim typie i nie ma sensu ciągnąć dalej znajomości albo coś w tym rodzaju).
Nie przewiduję już kontaktu z jej strony (podświadomość mi podpowiada). No chyba, że tak jak pisaliście. Spotykała się z innym kawalerem, tamten zacznie popełniać błędy i będzie szukała "gdzie indziej" innych emocji ale ja zapewne już będę w trakcie "dawania co najlepsze" innemu targetowi.
No chyba, że ktoś uważa, że warto jeszcze ten raz spróbować zadzwonić mimo tej olewki? Czy wyjdę na typowego needy?
PS: Panowie, wbiłem sobie na babskie forum jako incognito, jakbyście zobaczyli "ICH LEWĄ STRONĘ" haha
Gdyby tutejszy forumowicz spotkał się z tamtą forumowiczką to by był sajgon chyba.
Nie pier*ol, że masz pod górkę gdy zmierzasz na szczyt!