Niezbyt związane z tematyką podrywu, choć też nie do końca.
Koleżanki mnie wzięły do pubu, chciały sobie potańczyć. Mówiły, że potrzebny im jakiś facet, żeby nikt się do nich nie kleił. Miałem lekko zjebany humor, coś mi zaszkodziło i w ogóle nie czułem się specjalnie dobrze, jednak zgodziłem się.
Na miejscu chciały żebym przypilnował im miejsca i rzeczy, nie przeszkadzało mi to - i tak chciałem tylko się napić, nie tańczyć.
Problem w tym, że obok nas była rezerwacja na kilka osób, i musiałem się przesunąć odrobinę, żeby ktoś tam mógł sobie usiąść. W tym momencie z kanapy spadła koleżanki torebka, ta zaczęła się na mnie drzeć. Dopiłem piwo, wziąłem bluzę i wyszedłem. Po drodze zahaczyłem o sklep, dokupiłem sobie dwa piwa i usiadłem przed akademikiem. Po godzinie, może półtorej przeszła ta właśnie koleżanka - ale nie jestem pewien czy mnie widziała, ma słaby wzrok ogółem, czy też może nie chciała widzieć. Jeszcze później przechodziła druga, z tą sobie chwilę pogadałem.
A pointa tej historii to pytanie - odzywać się do niej? Pójść normalnie i pogadać, czy czekać, aż sama się odezwie?
Pytanie dziecinne i głupie, ale szczerze mówiąc, to jakoś nigdy w relacjach międzyludzkich nie byłem specjalnie dobry, a jakoś tak fajnie by było w końcu się z tą koleżanką spiknąć, więc ramę trzymać trzeba.

Kup jej jeszcze kwiaty, czekoladki i jakąś wódkę dla jej ojca w końcu zwaliłeś jej niechcący torebkę! Ciesz się, że po czymś takim jeszcze oddychasz..
Wrzuć na luz. Co z Ciebie za facet skoro pozwalasz się dziewczynie opier*olić za taką głupotę?
"Jak tam torebeczka? Porysowana? Bo z naszą znajomością to koniec"
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Żeby było jasne - nie pozwalam się jej opierdolić za to, wstałem i wyszedłem. Nie chodzi mi o przepraszanie jej, tylko wyjaśnienie, że darcie na mnie ryja za coś, co zrobiłem przypadkiem i nie jest nawet specjalnie ważne jest straszną głupotą - tak samo jak głupotą jest bycie pokłóconym o taką duperelę.
Ale skoro mówicie w ten sposób, to pewnie będzie lepiej jak tak zrobię, zbyt wiele razy nie posłuchałem rad, żeby nie wiedzieć jak to potem wychodzi.
Żebys miał to klarowne:
Tak dales się opierdolic. W momencie gdy ona drze ryja, ty zamiast to olac i iść się pozbawić chociażby przez wbicie się w rezerwację obok(kurwa ludzie sami się dosiadaja a ty kulisz ogon i nie wykorzystujesz okazji na ogarniecie nowych ludzi) Ty strzelasz Focha z przytupem i idziesz "wypatrywac ukochana"(wybacz ze tak pisze ale na moje oko to podkochujesz się po cichu w niedostępnej do ciebie koleżance). Malo tego z piwem w ręku.
Cala akcja to duperela. Owszem, ale niestety nie dla ciebie.
Wracaj w zakładkę PODSTAWY i rob to co do ciebie należy.
gdy to ona się zastanawia-wygrales
gdy ty...zaopatrz się w apap bo pewnie będzie ja glowa bolec
Jak dla mnie to słabo, że tak po prostu sobie wyszedłeś. Wystarczyłoby powiedzieć wg mnie, żeby uważała co mówi, do kogo mówi i jakim tonem to robi.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
I tak chciałem wtedy wyjść. Dodatkowow mnie wkurwiło jak zobaczyłem ją na ławce z innym gościem, udała że mnie nie widzi a potem razem weszli do środka. Chuj bombki strzelił.
Trzeba było na spokojnie. Podejść, buziaka, "pa skarbie baw się dobrze tylko nie wróć za późno" i w długa. Chodzi o to ze wogole poszedles "utopic smutki" i ze w ogóle o tym myślisz. Księżniczkę poniosło, ale niektóre takie są i nie powinieneś nawet się tym przejmować. W akademikach tyle fajnych ludzi jest wiec idź do pokoju, spojrzyj w lustro, powiedz sobie szczerze "jestem frajer" i zacznij to zmieniać a koleżankę księżniczkę olej bo wierz mi, ze za kilka lat jak zobaczy cie na zdjęciu to będzie miała problem przypomnieć sobie twoje imię.
gdy to ona się zastanawia-wygrales
gdy ty...zaopatrz się w apap bo pewnie będzie ja glowa bolec
Rot,
sądzę, że jesteś miętką cipką.
Nie chciałeś wychodzić. Koleżanki chciały, co byś robił za bodyguarda. Poszedłeś. Znalazłeś sobie wymówkę, że idziesz tylko się napić, a nie zająć koleżanką.
chciały sobie potańczyć. Mówiły, że potrzebny im jakiś facet, żeby nikt się do nich nie kleił
Taaaaaaaa, tylko sobie potańczyć. Żadnych facetów. Kupiłeś ten kit?
Dodatkowow mnie wkurwiło jak zobaczyłem ją na ławce z innym gościem, udała że mnie nie widzi a potem razem weszli do środka. Chuj bombki strzelił.
Poszły potańczyć i znaleźć facetów. Ty byłeś bodyguardem ich torebek, jakimś pieprzonym szatniarzem. Ale znalazłeś sobie wymówkę, że ci to nie przeszkadza. Przecież chciałeś się tylko napić.
Służący upuścił torebkę, pani go opieprzyła. Co się dziwisz. Podkuliłeś ogon pod siebie i uciekłeś. Znalazłeś wymówkę, że i tak chciałeś wyjść.
Teraz chcesz się tłumaczyć przed koleżanką, bo masz nadzieję, że się spikniesz. Żal. Ona nie idzie z tobą tańczyć, ona szuka sobie faceta, nie szatniarza, czy służącego.
Naucz się chłopie asertywności i bycia CHUJem. Teraz jesteś w oczach tych koleżanek, takim malutkim chłoptasiem.
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
A może to była torebka cocochanel za pińset eurasów ?
Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku
Nie była.
jaki ochroniarz taka torebka;)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"