Panowie jestem trochę pijany ale w tym stanie człowiek czasami najtrzezwiej myśli. Powiedzcie mi co zrobic ( pytanie retoryczne) w sytuacji kiedy czujesz w głębi serca ze panna z którą jesteś od ponad roku nie jest ta którą sobie wysniles. Budzisz sie l rano kolo osoby ktora kochasz a w zamian otrzymujesz niewiele. Tak wiem podstawy itd przerabialem to wielokrotnie i wierzcie mi nie mam problemu w nawiazaniu kontaktu z kobietą, obracalem takie panny o ktorych większość w moim środowisku tylko marzy. Teraz mam pytanie dlaczego tak trudno utrzymać przy sobie kobietę którą wydaje Ci sie ze jesteś szczęśliwy a tak naprawdę to Cie zabija od środka. Mieszkamy razem od 3 msc i mam czasem ochote pójść w pizdu. Docieranie sie itd ale kiedy człowiek czuje ze to jednak nie jest to czy tchorzostwem jest powiedzenie sobie dowiedzenia czy jednak walka o tzw milosc jest czym o co naprawdę walczyć?
Skoro to nie jest to, a tak podpowiada Ci intuicja, lepiej zakończyć to teraz niz się później męczyć, męczyć jeszcze bardziej.
Jeżeli przyczyną odejścia nie jest inna kobieta to wybierasz między (chwilową) samotnością, a swoją obecną dziewczyną. Jeśli masz taki dylemat to ona na pewno nie jest tą z którą chciałbyś spędzić całe życie
~ Uczucia tych, których przestaliśmy kochać, są zawsze śmieszne.
Też czasem jest tak, że niektórzy mają lęk przed bliskością z różnych powodów. Na pewno trzeba odróżnić początkowy stan zauroczenia/zakochania od dojrzałego związku, gdzie zaczynamy dostrzegać wady partnerki. Wtedy zaczyna się prawdziwy związek i człowiek zaczyna się odsłaniać ze swoimi prawdziwymi uczuciami. Kończą się gierki. Też pytanie czego TY chcesz od życia? Czy stabilizacji, rodziny, czy może chcesz się wyszumieć. Jak to drugie to myślę, że związek może stać się męczarnią.
Ja sam miałem podobną sytuację ostatnio. Byłem rok z dziewczyną ale czułem coraz częściej, że to nie to. Spisałem sobie argumenty za i przeciw no i wyszło na to, że to nie ta kobieta i rozstaliśmy się.
Uważaj na myśli, bo przemienią się w słowa. Uważaj na słowa, bo zmienią się w czyny. Uważaj na czyny, bo staną się nawykami. Uważaj na nawyki, bo staną się charakterem. Charakter będzie twoim przeznaczeniem. Stajemy się tym, co myślimy.