Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Błędne koło

17 posts / 0 new
Ostatni
skax
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2013-11-02
Punkty pomocy: 11
Błędne koło

Cześć, naprawdę nie chciałem zakładać tego tematu, generalnie wolę czytać .. i czytam, ale intuicja mnie zmusiła, do rzeczy.

Mam 22 lata ( prawie ), na stronę trafiłem 2 lata temu, podreperowała ona moje spojrzenie na relacje damsko-męskie i na pewno poprawiła skuteczność ( mega dzięki Wam ).

Nie chcę za bardzo rozpisywać się o sobie, bo to zawsze się kończy zbyt długim tekstem, więc będę starał się jak najkrócej.

Może zacznę od samego problemu : od zawsze brakuje mi Kobiet w moim otoczeniu, od zawsze mam problem, żeby zagadać ...

Skąd to się bierze ? Studia mechaniczne - nie ma Kobiet. Jestem facetem, który zamiast pubu/klubu woli iść na trening BJJ/siłownie albo rozwijać swoją pasję w domowym warsztacie ( robotyka/mechatronika) albo po prostu wziąć książkę na temat fizyki kwantowej ( serio Wink ). W wolnym czasie uwielbiam po prostu spotkać się z kumplami na mecz, małe piwo przy grillu czy gdzieś na spontanie wyjechać ( za kółkiem czuję się jak w innym świecie, uśmiech na twarzy jest zawsze - do tego stopnia, że postanowiłem zrobić C, C+E .. zaraz na C mam egzamin ) .. a jeśli jest akurat jakaś Panna to się z nią spotkać. I to nie jest tak, że ja się czegoś boje w wyjściach na miastach, absolutnie nie, ja naprawdę wole 100x treningi i katowanie własnego ciała.
Poza tym skupiam się na budowaniu przyszłości i mam cele - np. chcę wreszcie zrobić sobie auto do driftu. I czuję się mega wartościowym człowiekiem.

Czy mam problem w kontaktach z ludźmi ? Tu również absolutnie nie. Lubię poznawać nowych ludzi i jeśli trafię na kogoś otwartego i inteligentnego to mógłbym przegadać cały dzień i nic mi tak nie poprawia humoru jak rozmowa z ogarniętym, uśmiechniętym człowiekiem. Czasem mam problem z wewnętrzną energią, jednak podczas dobrego dnia zdarza się porozmawiać nawet z 70 letnią babcią na przystanku. Ale jeśli chodzi o Kobiety .. nadal problem.

Co do moich relacji kiedy już się umówiłem z dziewczyną. Tu też nie ma żadnego problemu - od 5 lat wszystkie randki kończył się na tym, że laska jest zainteresowana i napalona. Podstawy o których pisze Gracjan nie są dla mnie jakieś nowe, większość już mam wpojoną od zawsze, część wplotłem w życie i jest dobrze.

Z tych wszystkim randek wyszły dwa 1,5 roczne związki - pierwszy ogarnięta laska, dobry seks ( nasz pierwszy ), rodzinny klimat, jednak trzymała mnie w złotej klatce, zbyt zakochana a ja chciałem się uwolnić,
drugi związek to jedna z seksowniejszych lasek jakie widziałem w życiu, niestety patologiczna i moje wieczne wkur****, że jej nieziemski wygląd nie idzie w parze z dobrym seksem .. może były chwile przebłysku ale to raczej po alko jedynie.. no generalnie frustracja i moje wieczne czekanie połączone z różnymi bodźcami .. ale namiętnego seksu jak nie było tak nie ma .. wnioski ? Często lepszy seks jest z tymi skromniejszymi dziewczynami Wink

Na szczęście od tego związku się uwolniłem, wróciłem znów na podrywaj.org, poczytałem ...

Spotkałem się z nową dziewczyną, na drugim spotkaniu ją pocałowałem, ale to raczej w imię zasad tej strony niż z własnej woli. Laska mega zainteresowana, inteligentna, jednak nie czuję pociągu fizycznego. Jestem umówiony z jedną z polibudy, jednak ciągle coś nam wypada .. no i jeszcze jedna, która chciała fuck friend, bezczelnie ją olałem bo mnie nie pociągała, ale wznowiłem kontakt bo uznałem, że spędzenie czasu z nią jest ok - ploty itd.

Ale czego mi brak ? Brak mi tego, że mój sposób bycia i moje pasje nie dostarczają mi większej ilości Kobiet w których mógłbym sobie wybrać i w których byłyby laski wyższej półki w większej ilości.

Ja bym chciał tak 100% zagłębić się w treningach,pasji i pracy i nie przejmować się Kobietami, ale mam z tym problem, bo potrzeby są, mam ochotę na seks z ładną panną, ale mimo swojej pewności siebie podczas spotkania nie potrafię zagadać do nieznajomej.

No dobra, to czytam po x5 podstawy i teksty o przełamaniu i wpadam w pułapkę, że podrywanie staje się najważniejsze .. jadę nad jezioro np. i czuję za dużą presję .. podejście wydaję się zbyt ważne i pękam :/

W skrócie :

1. Jestem pochłonięty swoim życiem, kobiety są gdzieś na boku
2. Stwierdzam, że ich nie ma dookoła zbyt wiele
3. Chcę je zdobyć, Kobiety stają najważniejsze
4. Gówno z tego wychodzi

Naprawdę nie wiem jak wyjść z tego koła ..

Są okresy kiedy mam większe flow, ale to chyba raczej szczęście .. kiedy mam pełno zajęć, postanawiam odrzucić na bok sprawy z Kobietami .. był taki okres, umówiłem się ze starą kumpelą, dzieki niej poznałem jej koleżanki, nadal miałem kobiety gdzieś, z koleżankami dzięki temu wyszły dobre relacje ..

Wiem, pokręcony wpis .. ale zastanawiam się, dlaczego tu w moim świecie mimo, że jest on dla mnie mega interesujący i ja się w nim czuję jak Bóg ilość Kobiet jest ograniczona a grubi koledzy mojego brata, którzy chleją i palą i czas spędzają na ławce ( 16 lat ) mają dookoła 10x więcej dziewczyn ..

opos1
Portret użytkownika opos1
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Krakow

Dołączył: 2014-05-12
Punkty pomocy: 604

Kolega desperat wiec nie ma co sie dziwić. Przez takie myślenie odstraszasz kobiety od siebie , bo one to czują Smile

leo_9
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2014-03-28
Punkty pomocy: 16

Jeśli nie możesz przełamać bariery podejścia samodzielnie do dziewczyny. Masz dwa wyjścia :

1. Podejdź z kolegą do dwóch dziewczyn Smile. Dziewczyny wtedy też mnie zestresowane.
2. Wypij kilka piwek, wtedy pewnie przełamiesz strach.

Pozdrawiam

skax
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2013-11-02
Punkty pomocy: 11

No wiem .. czuję to, ale nie potrafię znaleźć rozwiązania.

Jak można olać sprawę Kobiet kiedy ich nie ma i powiedzieć, że jest super jak jest i w końcu same się pojawią ?

Po prostu siedzi we mnie to uczucie wtedy, że jestem szczęśliwy bo robię co kocham, mam plany, ale coś jest jednak nie tak bo Kobiet brak .. i tak się napędza ..

Kiedy już mam podejść do kobiety to nie potrafię tego traktować jako dodatku tylko to staje się nadrzędnym celem. Może w tym cały problem ...

Najlepiej wyszło jak się zatraciłem sobie, powiedziałem " walić to, nie ma Kobiet to trudno, niedługo będą " .. i do nikogo nie pisałem, widząc ładną laskę po prostu się uśmiechałem i dalej robiłem swoje .. i jakoś zaczęło się to kręcić

Łokero
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Podlasie

Dołączył: 2015-03-07
Punkty pomocy: 495

Z tego co czytam to chyba jednak masz problem z tą pewnością siebie/wartością. Bo uważasz, że jesteś super spoko i takie tam, masz swoje pasje, Twoje życie Ci się podoba, ale gdy masz zagadać do laski to pyk - pewność znika. To co to niby za pewność ? Jakaś taka słomiana.
Zadaj sobie pytania dlaczego tego się boisz, co się niby stanie jak laska Cię oleje, i czy stanie się coś złego w Twym życiu, skoro i tak jest zajebiste ? Stanie się ? Nie.
Ale stanie się coś pozytywnego. Będziesz tak zagadywał, aż się z tym oswoisz, i ani się obejrzysz będziesz się w tym czuł jak ryba w wodzie.
Też trenuję sztuki walki. Jak zaczynałeś to byłeś skrępowany ? Oczywiście ! A teraz ? pff...

"Może mój świat marzeń być jak głupia historia
Po to mam wyobraźnie by bujać w obłokach"
~ Vixen - Myśl co chcesz

BarT
Portret użytkownika BarT
Nieobecny
Wiek: XXVI
Miejscowość: Niedaleko Gliwic

Dołączył: 2008-12-20
Punkty pomocy: 25

usiądź na łóżku i sam przed samym sobą odpowiedz sobie czego się boisz, a swoją drogą... zauważyłeś, że w Twoim życiu nie ma wielu kobiet i kładziesz na to presję. Presja ogranicza i zamyka, dlatego się boisz. Zamiast wyjść naturalnie do ludzi to ty wychodzisz z takim "Musze zagadać". Presja to straszna rzecz. Ja pod presją nie umiałem myśleć w związku, a gdy ze mną kobieta zerwała to sam przejrzałem na oczy i dopiero wtedy widziałem co Ja kurwa robię do cholery... A w ogóle to fajnie, że masz swoje pasje. Teraz staraj się wychodzić może do ludzi, bo z ludźmi też trzeba się nauczyć jak się zachowywać... Musisz umieć obracać się w towarzystwie.
Ja też mam teraz taki okres po zerwaniu, że chce zmienić się i podchodzić do kobiet, ale widzę że jest to presja i mnie to ogranicza. Zamykam się. Tak na prawdę to podejdę i eee, yyyy. Ja jeżdżę na rowerze i uśmiecham się do ładniejszych, albo macham Wink Tak sobie o na początek zdecydowałem Wink Ale jak już ktoś napisał, nie przeskoczysz przepaści dwoma małymi kroczkami, a jednym dużym...

__________________________________________________________
Czy zastanawiałeś się kiedyś człowieku, dlaczego mamy możliwość się zmęczyć?

Christiano
Portret użytkownika Christiano
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Północ

Dołączył: 2013-05-11
Punkty pomocy: 698

Tak wygląda, że sam nie wiesz czego chcesz. Opisałeś dwie swoje byłe dziewczyny, widzę że jedną była przeciwieństwem drugiej, ponadto ciągle opisujesz swoje wymagania seksualne, nie myślisz głową tylko jajami, tak raczej gór nie przeniesiesz.
Masz głowe w chmurach, a musisz zejść na Ziemie i postawić sobie małe cele napoczątku, bo jak będziesz chciał nie wiadomo czego to szybko popadniesz w flustracje: nie atakuje się K2 bez przygotowania i treningu. Tak samo jest z kobietami, małe kroczki, dystans, nie myślenie jajami tylko patrzenie też na kobietę też w inny sposób, bardziej męski - kobieta ze swoją fizycznością i charakterem, uczuciami - w taki sposób zdziałasz o wiele więcej.

"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."

BarT
Portret użytkownika BarT
Nieobecny
Wiek: XXVI
Miejscowość: Niedaleko Gliwic

Dołączył: 2008-12-20
Punkty pomocy: 25

Head ma trochę racji. Pasja pasją, ale to że będziesz chodził z megafonem po rynku miasta i wykrzykiwał "gram na gitarze" bądź "trenuje codziennie przez pół dnia" nic za Ciebie nie zrobi i nic nie da. Musisz wziąć sprawy w swoje ręce. Nie dziw się, że jeżeli cały poświęcasz się sobie to nie przyciągasz nikogo. Nie dajesz nikomu innemu na to szansy! Po prostu... Ja tak to właśnie widzę. A to, że następują takie czasy, że kobietę nie obchodzi czyjaś pasja i że ktoś jest wartościowy to oczywiste. MEDIA! Dlatego jak to kogoś obchodzi to od razu widać, że jest to ktoś ze swoim rozumem.

BTW. ZAUWAŻCIE JEDNĄ RZECZ, SAMEMU PISZĄC BLOGA TUDZIEŻ WĄTEK NA FORUM ODPOWIADASZ SOBIE NA SWOJE WŁASNE PYTANIA. cytat: 1 - "Ja bym chciał tak 100% zagłębić się w treningach,pasji i pracy i nie przejmować się Kobietami, ale mam z tym problem, bo potrzeby są, mam ochotę na seks z ładną panną,(...)", 2 - "Z tych wszystkim randek wyszły dwa 1,5 roczne związki - pierwszy ogarnięta laska, dobry seks ( nasz pierwszy ), rodzinny klimat, jednak trzymała mnie w złotej klatce, zbyt zakochana a ja chciałem się uwolnić," 3 - "No dobra, to czytam po x5 podstawy i teksty o przełamaniu i wpadam w pułapkę, że podrywanie staje się najważniejsze .. jadę nad jezioro np. i czuję za dużą presję .. podejście wydaję się zbyt ważne i pękam :/" 4 - "Spotkałem się z nową dziewczyną, na drugim spotkaniu ją pocałowałem, ale to raczej w imię zasad tej strony niż z własnej woli."

1 - chcesz trenować i rozwijać pasję, nie przejmować się kobietami, ale generalnie być poruchał - to jest presja. Presja, jaką wywiera na Tobie Twój mały Wink
2 - Ja to rozumiem tak: trzymała Cię w klatce i chciałeś się uwolnić, a więc wynika z tego, że chciałeś mieć fajnie, ale ograniczała Cię i Twoje pasje więc postanowiłeś wyjść z tego. - Lekkie niezdecydowanie. Coś w stylu ruchać i się męczyć, albo nie ruchać i się nie męczyć. Wg Mnie: Pasja jest dla Ciebie najważniejsza, ale poruchać to byś też chciał.
3 - czujesz presję, że musisz jakąś poznać. Zacząć z nią świntuszyć itp...
4 - Pocałowałeś ją, bo tak nakazuje Ci strona... To nie było Twoje zdanie, to nie był Twój wybór. To jest ogólnie słabe. Ja rozumiem myślenie, że tak trzeba, aby podkreślić swój stosunek do niej i nie zostać zaszufladkowanym, ale jeżeli Ty ją pocałowałeś bo tak trzeba było i myślałeś o tym całe spotkanie i zrobiłeś to po prostu w byle jakim momencie żeby tylko został ten manewr "odhaczony" to kiepsko. Powinieneś to czuć.

Te wszystkie przykłady mi mówią jednoznacznie, że żyjesz pod presją. Innymi słowy.. musisz coś poruchać, bo Cię rozpierdoli z nadmiaru energii czy czegokolwiek...

Wybacz bezpośredniość

__________________________________________________________
Czy zastanawiałeś się kiedyś człowieku, dlaczego mamy możliwość się zmęczyć?

witkacy
Portret użytkownika witkacy
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 274

ciekawy wpis, mysle ze koledze da do myslenia;)

Acarin1995
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2013-11-01
Punkty pomocy: 1

Kurcze stary, kobiety są dodatkiem do twojego życia. A twój lifestyle jest ogromnym plusem. Rozwijasz swoje pasje to jest najważniejsze. Jeśli będziesz zdesperowanie czegoś pragnął nie osiągniesz tego. Wyjdź na miasto otwieraj dziewczyny, jest lato wszędzie ich pełno. Wyznacz sobie jakiś próg dziennych podejść np. 3 na godzine codziennie, w końcu znajdziesz taką która będzie dla ciebie idealna. A ty wolisz pisać tutaj o swoim problemie zamiast działać.

Zapraszam na stronę poświęconą amatorskiej poezji mojego autorstwa:

https://www.facebook.com/jarekpi...

skax
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2013-11-02
Punkty pomocy: 11

Dobra, przetrawiłem trochę, pobyłem kilka dni nad morzem ... nadal toczę wojnę jakąś wewnętrzną. Postaram się ustosunkować do większości co napisaliście ..

1. Pierwsza dziewczyna - nie byłem z nią dla seksu .. to było durne zauroczenie dlatego, że ja potrzebowałem kogoś mieć, a ona była wg mnie mega wartościową kobietą ( olewała wielu facetów, nie miała do tej pory nikogo ). Nie było żadnego pociągu seksualnego .. w głębi duszy czułem, że jest nudno między nami, nie ma emocji, jednak rozsądek mówił co innego i to on wygrał. A że była inteligentna to była też kreatywna : wiedziała co lubię i dlatego seks był niezły. Pożądanie przyszło jednak dopiero po 2-3 miechach ( pierwszy lodzik w moim życiu i minetka ). Rutyna i ograniczanie mnie doprowadziła do zakończenia związku, nie miałem jeszcze 19 lat i chciałem spróbować z innymi dziewczynami. Czemu nie chciałem wcześniej zerwać ? Bo się bałem ją zranić - tylko dlatego. W końcu poszło. Ulżyło, nie tęskniłem, nie myślałem totalnie o seksie z nią.

2. Druga laska - DDA, toksyczna. Swoim zachowaniem i wyglądem rozpalała mnie do granic a tak naprawdę była niedostępna, seks jakiś taki bez emocji .. nie zaspokający wyzwalającego się podniecenia. Ona ciągle chciała mnie w roli tatusia, którego nie miała, ciągle jazdy, że niby flirtuję z innymi. Jestem na szczęście po tym związku, jednak psycha trochę dostała wpie***l. Nie powiem ... nadal jak o niej myślę i widzę jej foty to się wku***m i chce mi się ją jeb** jak nigdy.

Head ! Pewnie pamiętasz jaki miałem problem, żeby właśnie z tą DDA uprawiać seks mimo podniecenia. Poszedłem z tym do psychologa - dowiedziałem się o sobie, że jestem wyczulony na bodźce zewnętrzne, tutaj zachowania niewerbalne i po prostu z sytuacji łóżkowych odczytywałem jedno - czułem jakbym miał walić własną córkę, i że to ogólnie dla mnie złe.
Wyszło dopiero jak ona mnie dojechała - trochę oszukanie siebie.

Mówicie wyjść do ludzi. Ale konkretniej ? Z góry mówię, że nie lubię klubów, za piciem nie przepadam - więc puby raczej też nie są moimi ulubionymi miejscami .. ale lubię ludzi, lubię z nimi rozmawiać. Ile razy na pierwszych treningach w szatni zagadałem ziomali nieznanych i inicjowałem niezłą pompę z czegoś, na siłowni czasem trafi się otwarty koleś i też można pogadać. Lecz mało takich generalnie ...

Dalej o czym mówiliście .. życie pod presją. Coś w tym jest. Cały czas czuję w sobie, że chcę dążyć do bycia kimś kim nie jestem. Tzn np. o dziś. Poczytałem sporo na blogu pokolenieikea - pewnie znacie. I już takie ch**we myśli mnie naszły. Koleś piszę, że najwięcej mają kolesie alfa - wszystko w dupie, biorą co chcą, piją, robią gnój, napie***ą innych itp. I tak sobie myślę - ile mi brakuje, pić nie lubię, robić gnoju nie mam po co, walić innych też nie, mam od tego matę. Jestem pod tym względem spokojnym człowiekiem. Ale czytam takie wpisy i sobie mówię, może czas zacząć być takim skurwielem .. i się zaczyna budowanie wewnętrznej energii, a raczej przekierowanie jej na takie tory. Tylko w parze z tym idą pytania czy faktycznie chcę tak żyć. I czasem udaje się tak zaprogramować na taki typ, jednak potem to jakoś mija .. i jaki tu k**** sens ciągle czytać artykuły i być kimś takimś ? Jednak potem przychodzą durne myśli, że właśnie będąc takim facetem będę najbardziej pożądany i że to dla takiego kolesia laska zdradzi. I już jest wojna emocjonalna.

Dalej - mówicie, że myślę kutachem, a nie głową. I tu też jest dziwna sprawa - patrzę na dziewczynę, brałbym ją tu i teraz. Potem spotykam się z jakąś niezłą laską ( może jeszcze nie ten poziom urody z wyobraźni ale niekiedy naprawdę niezłe ) .. i jakby myślenie kutachem się wyłącza i włącza się tryb sprawdzania z kim mam do czynienia. I pełno razy było tak, że uznawałem laskę za głupią, niekreatywną i już widziałem oczami wyobraźni beznadziejny dla mnie seks. Jej uroda nagle przestaje mieć dla mnie znaczenie. I tak było naprawdę wiele razy.

Ani razu chyba kiedy spotykałem się z dziewczyną nie byłem od początku napalony. Dopiero po jakimś czasie budzi się moje pożądanie kiedy stwierdzam po poznaniu jej, że jednak seks będzie dobry. I kiedy naprawdę mam wewnętrzną ochotę ją pocałować i kiedy ona jest otwarta/pewna siebie/uśmiechnięta to samo chce się działać - nienawidzę smutnych, niepewnych siebie, głupich kobiet.

I to też jest o dupę potłuc .. bo co, poznaję ją i nie mam w sobie tej wewnętrznej seksualnej energii, żeby doprowadzać od razu do seksu na 1 randce. Może miałem tak z 1-2 x w życiu kiedy jeszcze nie potrafiłem odpowiednio psychologicznie wszystkiego rozegrać ( nie znałem tej stronki ). Nie wiem, może wybieram sobie zbyt mało atrakcyjne panny bo dla tych hlvl nie daje sobie szansy.

Dalej .. kwestia życia pod presją. Jak już wspomniałem ciągle czuję, że się z czymś zmagam. Np teraz, przez ostatnie dni zamiast myśleć jakie silniki dobrać do robota i już zacząć projekt w inventorze to ja siedzę na stronce i staram się doczytywać nowe rzeczy, nakierunkować moje myśli, żeby się czuć zajebiście i znaleźć przeróżne sposoby na pokonanie strachu przed podejściem.
Zobaczyłem zdj mojej byłej DDA na fb .. już mi zje**ło humor jak zobaczyłem, że jest nad morzem z jakimiś typami i lachami .. i destrukcyjne myśli, że może ktoś znalazł na nią sposób i ona oddała mu się mentalnie podczas seksu w 100% i ją tak rżnie jak ja nigdy nie rżnąłem ( z wyjątkiem przebłysków ale to 2% całego czasu łóżkowego ).
Kolejna presja .. czuję, że faktycznie sprawa poznania nowych Kobiet leży i nie da mi szczęścia poznanie dobrej dupy .. będę czuł się lepiej jak poznanie dla mnie nowej Kobiety będzie na wyciągnięcie ręki bo wtedy będę mógł sięgnąć po co chcę i nie będę się musiał przejmować, że nie ma Kobiet.

Ostatnie na ten wpis .. co mnie blokuje ? Myślę, że raz to uczucie zbierającego się ciepła kiedy zrobię z siebie debila np. bo ze stresu tak mnie zatka, że nie będę wiedział co powiedzieć w pewnym momencie rozmowy.

Np. sytuacja kiedy podchodzę i się pytam jaki może sklep polecić bo chcę kupić mamie prezent a ona na to odpowiada coś co mnie zatka.

Po prostu boję się, że zatka mnie stres i nie będę miał tej lekkości w rozmowie.

Ja to wszystko wiem, że nawet jak zrobie z siebie idiotę to uj z tym itd. Ale wiedzieć a czuć to są dwię inne bajki.

Kiedyś pamiętam powiedziałem ładnej lasce głupie 'cześć' jak przechodziła obok. Spojrzała jak na idiotę a ja przez cały dzień nie mogłem nic zjeść ( po 2 dniach byliśmy na spacerze xd ).
Do innej, jeszcze lepszej zdecydowałem się zagadać i byłem tak zesrany, że moje zagadanie wyglądało tak ( powiedziane w czasie pół sekundy ) : "cześć, jak masz na imię, ale fajny pies, ile masz lat, jaka to rasa ? " - ale umówiłem się

Jedyny moment, kiedy naprawdę jestem przepełniony mega energią i czuję, że mógłbym NATURALNIE zagadać to chwila po dobrym treningu albo jak zrealizuję jakiś cel, np projekt. Jak utrzymywać to uczucie cały czas ?! Jak to robią ludzie, którzy nic nie osiągają, że ciągle czują takie flow ?

Po prostu szukam sposobu na podchodzenie NATURALNE a nie wymuszone chęcią poznania, żeby się przełamać. To jest taka zje***na pułapka która ciągle się nakręca. Pewnie kumacie o co chodzi Laughing out loud

Chociażby recepcjonistka z siłowni, mega usmiechnięta i urocza. Tylko jak już pomyślę, żeby zagadać, nawet zacząć durną rozmowę bez umawiania się to już to otrzymuje etykietkę misji i jednak konieczność umówienia się z nią. I jestem w ciemnej dupie.

Nie wiem, faktycznie może zacznę lekcje Gracjana i zacznę od pytania o godzinę :>.

EDIT:

No to poszliśmy z kumplem .. najlepsze jest to, że po głupim spytaniu się o godzinę chcę się więcej Laughing out loud

Nie było wymówek - pytaliśmy tylko te, które byśmy po pierwszym wrażeniu chcieli zaliczyć.

I co ? Trochę pusto było tych dziewczyn. Pierwszą zapytałem, ale jakaś taka przestraszona, więc tylko godzina .. ale za to :
10 minut później widzę, że dziewczyna się męczy z rowerem, 0 zastanowienia ( najlepiej chyba nie myśleć ), podchodzę, mówi, że łańcuch out, naprawiłem, posypałem żarcikami ale była jakaś mega spięta i chyba zmęczona tym łańcuchem. Nawet nie podziękowała a ja debil nie wiedziałem nawet jak coś z tego wyciągnąć -.-.

Jutro idę dalej z kumplem - swoją drogą - niezłe jaja Laughing out loud Mamy w planach popytać gdzie kupimy bilet na metro w Poznaniu, jednak to dopiero 4 lekcja gracjana

Mendoza
Portret użytkownika Mendoza
Nieobecny
Ogarnięty
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2012-10-28
Punkty pomocy: 2753

Skax - mam to samo, równie dobrze mógłbym napisać identyczne zapytanie na forum, zmieniając jedynie zainteresowania na równie zajebiste Smile.

Zawsze czuję, że powinienem zrobić coś jeszcze. Niektórzy mówią, że jestem ambitny, że mi się wszystko udaje i że wiele rzeczy mi przychodzi łatwo, a ja po prostu muszę coś robić, i muszę wygrywać. Często mówię sobie tak jak Ty, że "nie zasługuję" na kogoś blisko mnie i powinienem więcej pracować. No i pracuję.

To mi towarzyszy odkąd pamiętam.

Moimi sposobami na radzenie sobie z tym, to odpowiadanie na ten głos gdzieś tam z tyłu głowy, który mówi, że "nie zasługujesz" takimi tekstami:
"a właśnie, że zasługuje"
"A właśnie, że MOGĘ to mieć i mieć to będę"
"Stać mnie na to i to ogarnę"
"Mogę się mylić, to normalne, zdarza się, jednocześnie mnie to nie przekreśla".
"A właśnie, że to zrobię"

I tak nawet 20 razy dziennie muszę się wyciągać z beznadziei w nadzieję.

"Ale czego mi brak ? Brak mi tego, że mój sposób bycia i moje pasje nie dostarczają mi większej ilości Kobiet w których mógłbym sobie wybrać i w których byłyby laski wyższej półki w większej ilości."

Mam to samo, takie podrywanie pasywne, na atrakcyjność, czekasz aż któraś się Tobą zainteresuje i ją sobie zabierasz. Bo ŁATWIEJ. Większość swoich kobiet tak wyrwałem.

Masz CIŚNIENIE, łapczywość, chcesz JUŻ to mieć. Myślę, że to ma związek z kurczowym trzymaniem się pewnych myśli, i strach przed ich puszczeniem. Nie wiem jak to jeszcze naprawić, ale jak się dowiem - dam Ci znać na PW.

PS. Headcrusher - dzięki za komenty, pomocne fragmenty.

________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.

Mendoza
Portret użytkownika Mendoza
Nieobecny
Ogarnięty
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2012-10-28
Punkty pomocy: 2753

"Jedyny moment, kiedy naprawdę jestem przepełniony mega energią i czuję, że mógłbym NATURALNIE zagadać to chwila po dobrym treningu albo jak zrealizuję jakiś cel, np projekt. Jak utrzymywać to uczucie cały czas ?!"

Też tak mam, dlatego prawie zawsze coś robię. Bo jak nie robię, to czuję się jak śmieć. Przez ostatnie dwa lata, miałem tylko dwie godziny nudy. Pamiętnej soboty, kiedy byłem tak zniszczony po treningach, że ledwo mogłem się ruszać, z łóżka musiałem się wręcz wyczołgiwać.

Powoli zaczynam sobie z tym radzić. Jak już będę wiedział, jak dokładnie, odezwę się.

________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.

skax
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2013-11-02
Punkty pomocy: 11

Head :

*Pani psycholog, swoją drogą niezła Laughing out loud

Wiesz co, coś w tym jest, że porównuję się do innych. Mam tak, że czuję się super, jestem wypełniony mega energią i nagle spotkam się z przystojniejszym kumplem, który mówi, że tu flirtował czy coś i nagle czuję się jak gówno. Albo inny obrazek : patrzę na pannę nad jeziorem, niezła jest i nagle widzę, że gdzieś patrzy i się zachwyca. Obracam głowę i widzę mega przystojnego kolesia. I zaraz kupa myśli - ' kurw .. na uj to wszystko, skoro i taka taka lacha bardziej zachwyca się kolesiem, który wygląda jak grecki bóg '. Inne chwile zwątpienia - chodzę z kumplem po galerii wykonując lekcje Gracjana z pytaniem o godzinę .. jest śmiesznie i w ogóle i znów widzę przystojnego kolesia, mega dobrze zbudowany, wysoki i znowu myśli - ' ja się staram, przełamuje, chodzę po tych galeriach, czytam 3h dziennie stronę ..a do takiego kolesia lacha sama podchodzi albo chociaż wysyła mu zalotne spojrzenia ( no kuwa ile bym dał, żeby taka HB10 tak spojrzała się na mnie nie znając mnie ) .. no dobra, nawet jeśli już jakąś wyrwę, będę z nią w związku to taki się gdzieś pojawi w jej świecie i jakie ja mam argumenty ' ?

Kolejne wątpliwości - idą hb10 i masa myśli : przecież taka Kobita raczej szuka starszego, bogatego kolesia albo wysokiego i koksniętego, który zapewni jej zajebisty żywot i poczuje się z nim bezpiecznie .. a ja póki co jestem biednym studenciakiem i co mam jej dać ?

Ok, uwodzenia można się nauczyć i ja akurat tego jestem pewien, nie przeczę, że mogę sypiać codziennie z inną - kwestia praktyki i zrozumienia psychologii + nastawienia. Przynajmniej mam ciekawą drogę przed sobą, która rozwija moje zdolności interpersonalne. JEDNAK ! Będąc już w związku znowu nie mam argumentów nad tymi wszystkim bogatymi przystojniachami. Kumasz o co mi chodzi ? .. albo jak czytam tu na forum o ludziach, którzy zaliczyli ponad 100 lasek w ciągu roku i komentarze pod tym, że koleś ma taki wygląd, że od razu laski na niego patrzą.

K***a wiesz co jest najgorsze ? Że jak byłem młodszy i gówno ze sobą robiłem to nie miałem takich myśli XDD .. byłem wtedy w gimbazie, napieprzałem w gry non stop no i ok, zajebiście grałem w piłkę. Jakoś wyczuwałem w laskach kogo one preferują i totalnie nie byłem zazdrosny o innych kolesi bo jakoś mówiłem sobie, że ' no dobra, one lecą na ich idiotzm i chlanie, a ja kuwa wolę się uczyć i napieprzać w piłkę i jestem zajebisty i w końcu się trafi taka która mnie pokocha ' .. nawet na pierwsze spotkanie z moją pierwszą lalą która mnie pokochała na zabój poszedłem specjalnie ubrany w brudne ciuchy i się nie wykąpałem bo powiedziałem sobie, że chcę aby mnie polubiła za to jaki jestem a nie jak wyglądam i co noszę na sobie ( a dlaczego ? ) bo wygląd i ciuchy to rzecz zmienna, a moje wnętrze nie. Nie wiem kuwa skąd mnie wtedy naszła taka myśl :OO.. powiedziała, że pierwsze wrażenie było beznadziejne XD. I jeszcze jakoś w tym okresie widząc przystojniejszego gościa miałem chwile zazdrości ale potem rozbijałem to jakoś myślami, że pewnie jest nudny, za to ja ćwiczę MMA, mam tysiące zainteresowań i umiem Kobietę zaspokoić w mega sposób i wymyślam rzeczy, w których jestem lepszy od niego. Jednak czy to jest zdrowe ? To trochę porównywanie się do innych. I męczy mnie ciągła zazdrość o facetów, którzy mają ciekawsze życie, bo akurat mają takie hobby, a nie inne, bo potrafią robić show a ja nie, bo lepiej wyglądają itd. Nawet pojawia mi się zazdrość, że taki koleś ma pod fotami setki lajków od jakiś lasek bo tu jeździ motocyklem, tu gdzieś w tv wystąpił itd ( a potem druga część mnie gdzieś mówi, że nie lecą na niego tylko tą całą otoczkę dookoła niego). Ja nie wiem jaki sposób inni mają na niezwracanie uwagi na innych, nieporównywanie się i tą wewnętrzną pewność i spokój, że mimo, że tamten koleś robi wszystko lepiej to i tak są pewni, że laska będzie z nimi.

I SERIO ! Szukam sposobu na własnie NIE PORÓWNYWANIE się do innych i żeby było tak, że jak zobaczę przystojniejszego kolesia to mnie to nie ruszy. Potrzebuję 'napisać' jakiś program, który wgram między uszy, muszę się jakoś na to zaprogramować. Najgorsze jest to, że moje zalety i zasady nie siedzą na wierzchu tak aby mogły właśnie działać w takich sytuacjach i wprawiać mnie w dobry humor i napawać energią .. one są gdzieś głęboko i muszę sobie ciągle o nich przypominać ( w stylu : ahaaa, przecież jeszcze to potrafię, o i to osiągnąłem, o i ta mi powiedziała, że ją podniecam itp. ) < -- ale to takie trochę do dupy .. jak w DRAGON BALU xD .. żeby czuć się zajebiście muszę się 'ładować' przez jakiś czas żeby być tym super sayaninem. Rozumiesz przekaz mam nadzieję Wink .. a co tam, rozumiesz, jesteś inteligentny gość.

Ok, czytam dalej Twojego posta :

Teraz poznawanie nowych lasek w większej ilości nie jest na wyciągnięcie ręki bo nie czuję tego flow i tej lekkości - wiem, że potrzeba mi zwyczajnej praktyki. W tym sensie mówię Wink Choć czuję się lepiej niż 3 dni temu, bo ..

Wczoraj kolejny dzień, kiedy poszliśmy z kumplem pytać o godzinę. Pierwsza z brzegu była kumpla, poszliśmy coś zjeść, gdzie siedziały dwie panny, więc tym razem godzina moja. Zjedliśmy a ja mówię sobie ( mimo robienia jeszcze 3 lekcji Laughing out loud ), że zacznę gadkę o czymś. No to podbijam i pytam co by kupiły na moim miejscu mamie na urodziny. Chwila gadki, doszło do tego, że pobyt w SPA .. ja jednak nie skupiałem się na rozmowie tylko cały czas czułem drżące nogi Laughing out loud .. no ale dobra, pogadałem.

Potem jeszcze po jednej godzinie zaliczyliśmy, przeszliśmy się deptakiem i stały dziewuszki, które były wolontariacie i zagadywały o pomoc. No to z kumplem z taką jedną rozmowa się mega kleiła, rozbawiliśmy ją do granic możliwości ( temat parawanów na plaży i że polak to zamiast flagi na marsie by właśnie parawan ustawił ) -> na odejście poczułem w jej "cześć" i uwodzenie i szkodę, że już idziemy, ale mi się nie podobała.

No dobra, wróciliśmy do galerii, wchodzimy do sklepu bo chciałem ogarnąć sobie okulary do auta. Wchodzę, patrzę, że oo fajna lala z koleżanką ( dla mnie 8,5 / 10 ). Rozdzieliły się, a ja mimo swojego zdziwienia wyczułem stres na poziomie jedynie 20% i nie dopuszczając do siebie myśli podszedłem i znów gadka o prezencie dla mamy. Tym razem większy luz, podeszła jej kumpela ( kumpel mój gdzieś tam poszedł, więc byłem sam ) , coś powiedziałem, roześmiały się. Powiedziałem, że idę do okularów i jak się zastanowią to mają tam podejść. I .. o dziwo podeszły Laughing out loud .. pytają czy musi być w tym sklepie czy ogólnie w centrum handlowym. Ja mówię, że ogólnie szukam, ale generalnie mam na to jeszcze tydzień, zaśmiałem się i zaproponowałem, że może mi pomóc w jakiś dzień i iść ze mną ( stres nadal na małym poziomie ). Chwila zawahania na jej twarzy, lekkie zaśmianie i powiedziały, że nie są stąd. No to dupa, podziękowałem i poszliśmy.

Potem głupi zastanawiałem się czy to nie był test Wink. Może na przyszły raz przygotuję sobie karteczkę ze swoim numerem telefonu i jej dam mówiąc, że jak jednak zmieni zdanie to ma się odezwać. Po tym całym dniu czułem się jakiś taki wyluzowany, uhahany, w trybie robienia komedii i każde kolejne podbicie czułem, że jest łatwiejsze, że raczej podchodzę porobić jaja. Jednak czy dziś ten stan bym utrzymał ? Na chwilę obecną, tu i teraz, raczej nie. Po raz kolejny -> ładowanie energii.

I generalnie po każdej akcji analizuję i mam ochotę w domu wieczorem znów przeczytać wszystkie tematy od nowa i wyciągnąć wnioski i się - uwaga, zaskoczę Cię - naładować. Wiesz, to zajmuje około 2h dziennie i pytanie czy warto i czy to coś daje. Wolałbym już nie musieć czytać tylko w każdej chwili być w tym 'zajebistym' trybie komedii, luzu i wyje***nia na siebie pod pozytywnym względem. I jeśli chodzi o baby i w ogóle. Żeby pozbyć się tej presji życia. Ciągle z nią walczę i często muszę sobie podczas zjeb***ego humoru przypominać, że lepiej być w trybie komedii - wtedy wszystko traci znaczenie w życiu i robi się fajnie. Ale PLSS ! Chcę to utrzymywać !

Uświadomiłem sobie jeszcze kilka rzeczy, w których chciałbym się przełamać i pojawiły się kolejne wątpliwości.

1. Chciałbym nauczyć się być sprośny werbalnie w rozmowie z nowo poznaną kobietą. Ok, może nie od razu, ale już na etapie budowania napięcia. Chciałbym się przemóc, żeby w pełni uwodzicielsko powiedzieć jej " myślę teraz jakby to było Cię rżnąć pod prysznicem ".

2. Rozmowa z kobietami poznanymi przez neta. Pokazywać podczas rozmowy, że myślę o seksie i z nią czy dopiero tematy seksu i seksualnego zainteresowania okazywać jeśli dojdzie do randki a tutaj przez neta tylko suche tematy ?

Aaa i ważne .. masz gdzieś tutaj opisane swoje pierwsze historyjki, podejścia, błędy i przemyślenia ? Masz gdzieś jakieś fajne patterny, które sam wykorzystywałeś itd? Wiesz, to też potrafi pobudzić wyobraźnie i fajnie jest porównać z początkami innych. Szczerze mówiąc chciałbym kiedyś tak w realu pogadać z taką osobą, która siedzi w temacie PUA i zobaczyć a raczej poczuć tą aurę bijąca od takiej osoby, żeby wiedzieć do czego dążyc.

A ogólnie co do poznawanie Kobiet. Nie wiem czy na chwilę obecną nie jestem jeszcze zbytnio uwikłany w przeszłość związku z tą DDA bo każde wspomnienie o niej powoduje postawienie parówy i chęć na piekielnie ostre rżnięcie jej :/.

I ogólnie jakieś takie zniechęcenie na rozmowy z Kobietami. Nie wiem czy to wyprany mózg po niej

W SKRÓCIE ..
Bardzo chciałbym przejść przemianę, przestać przejmować się pierdołami i stać się 100% facetem, ale nie wiem czy nie chcę tego aż za bardzo, a druga sprawa, że ciągle szukam sposobu i dupa.

Mendoza :

mega miło słyszeć, że jest ktoś z podobnymi jazdami w głowie Laughing out loud Nie czuję się sam. Widzę, że też musisz się ładować pozytywną energią Laughing out loud TO jest już tak nuudne .. wolałbym tą energię mieć ciągle w sobie.

Skąd jesteś ? Zawsze można razem się wybrać gdzieś popodbijać i na jakieś piwo wymienić poglądy. Sporo jeżdzę autem po Polsce także no problem dla mnie.

Ale to dawaj na priv