A więc co sądzicie o misjach społecznych (ich temat pojawiał się już na tej stronie parę razy)? Robiłem je kiedyś, żeby poszerzyć swoją strefę komfortu i naprawdę postęp był ogromny. Teraz zacząłem robić taką misję, żeby podchodzić do dziewczyny i od razu mówić, żeby dała numer telefonu (oczywiście jak nie chce to nie, nie jest tu celem wzięcie numeru a poszerzenie strefy komfortu). I tak powiedzmy do 20 kobiet. Oczywiście jeśli to ma być podryw to jest słaby, ale jeśli ma to poszerzyć moją strefę komfortu to wiem, że przez to poszerzę ją ogromnie. Tylko, że na to trzeba poświęcić trochę czasu i nie wiem czy przeznaczenie tego czasu na zwykłe podrywanie dziewczyn nie byłoby lepszym wyjściem, bo chociaż nie poszerzyłbym mojej strefy komfortu (a przynajmniej nie aż tak jak przy tej misji społecznej), to jednak bym się czegoś nauczył?
TO już zależy od twojego charakteru. Jeśli jesteś mega nieśmiałą osobą, to musisz zacząć od hardcorowych rzeczy, bo laski nic tak nie wyczuwają jak nieśmiałość. Nie ma co się porywać z motyką na słońce
No chyba że nie jest z tobą tak źle, wtedy nie marnowałbym czasu na jakieś sztuczne eksperymenty społeczne tylko brał się do roboty i zagadywał przy każdej okazji.
Your choise! 5!
Jak chcesz poszerzyć swoją strefę komfortu to nie pytaj się o numer tylko wal directem, efekt lepszy i dla Twojej strefy komfortu oraz możliwe rozwinięcie relacji. W przypadku z numerem tylko strefa komfortu idzie do przodu. Przemyśl to
@GroovyStuff Nie jestem nieśmiały, ale gdy chcę podejść do dziewczyny to czasem po prostu nie mogę, dlatego raczej zrobię tę misję społeczną i już mi powinno przejść.
@Piotrek W. Direct jest nieco trudniejszy i nie wiem czy by mi to teraz fajnie wyszło. Może po 10 podejściach zacznę directa, a może wcześniej. Zależy jak mi będzie szło. Ale wiele dziewczyn się pyta po co mi ich numer i wtedy już muszę odpowiedzieć dierctem, więc w wielu przypadkach pewnie wyjdzie na to samo.
Jak kto czuje, że mu to pomoże, to czemu nie? Jedni poszerzają strefę komfortu przez sukcesy, inni czują zastrzyk energii jak rzucą walenie konia, a innym pomoże stanie na środku rynku z ręką uniesioną do góry i zaczepianie panienek z pytaniem o godzinę.
Osobiście zawsze wolałem działać w kierunku, który może przynieść jakiś efekt. Brać w pracy duży projekt, samodzielnie go pociągnąć, sfinalizować i dostać za to laury. Iść na siłownię w kiepskim nastroju, ale zrobić grzecznie cały trening. Mieć sprawę urzędową i samodzielnie ją załatwić. Pojechać w nieznane do ludzi poznanych w sieci i świetnie się bawić. Iść na imprezę, gdzie prawie nikogo nie znam.
Z tego też powodu misje socjalne pozostają dla mnie kwestią mocno dyskusyjną.
No bo zagadałeś do 10 lasek o godzinę, a potem stałeś na rynku z ręką uniesioną do góry. Ale co z tego wynika? No niewiele wynika. Przełamałeś się i fajnie. Jeżeli czujesz się z tego powodu silniejszy - good for you. Niemniej - dla mnie - niektóre misje wydawały się w dużej mierze po prostu... głupie i niepraktyczne.