Witam, mam 20 lat a Ona ma 17. Sytuacja wygląda tak, że dogadywaliśmy się świetnie zarówno podczas spotkań jak i sms. Lecz ostatnio jakiś tydzień temu wkurzyłem się, że spotkała się ze swoim byłym ale niby po to, żeby definitywnie dać mu do zrozumienia, że to koniec (on ją zdradził jakiś miesiąc temu i od tego czasu się nie widzieli aż do tygodnia temu). Niestety nie oszczędzałem twardych słów (sms) i na koniec poprostu napisałem "żegnam" i tyle.
Ona i tak dalej pisała, że jestem jedyną prawdziwą miłoscia, nikt sie dla niej nie liczy ogólnie hektolitry tekstu. Nic nie odpisywałem. Na drugi dzień pisała, ze przeprasza za to, ze nie spala cala noc i myslala o mnie. Wkoncu po dniu napisalem, ze musimy pogadac na zywo i ustalic pewne zasady. No to lajt spotkanie, wyjasnilismy sobie wszystko i chyba zaczelo sie od nowa. Siedzielismy jak zawsze nad rzeka, rozmawialismy do 03 nad ranem. Problem tkwi w tym, ze wydaje mi sie, ze jej mnniej zalezy. Nie pisze pierwsza wogóle, irytuje mnie krótkimi odpowiedziami czasami, choć zdarzaja sie i dlugie kiedy pytam co robi i gdzie i z kim jest. Zdarza jej się dłużej nie odpisać (30-40 minut) i nie pyta o nic, co robie, gdzie jestem. Czuje w środku, że jej coraz mnniej zależy. Co mogło się wydarzyć? Jak Ją ponownie "oswoić"? Z góry dzięki za pomoc.
Ja jebie, Ty widzisz co napisałeś? Oswajać to możesz świnkę morską, a nie rozchwianą emocjonalnie gówniarę, która ma fiu bździu w głowie a w dodatku bawi się tą całą sytuacją i robi z Ciebie frajera. Powinieneś już dawno olać temat, a Ty...no nie wiem co Ty odpierdalasz, nie potrafię znaleźć adekwatnych słów by opisać Twoje zachowanie.
Wstyd, kolego wstyd.
Pierwszy, kardynalny i zapamiętaj sobie na całe życie błąd. Jak się żegnasz z dziewczyną to przykro mi ponieś tego konsekwencję. Nie ma, że boli i cofasz. Mimo, że miałeś rację jak dla mnie to później się złamałeś i rozmyło się wszystko. Dodatkowo to twoje żegnam to była manipulacja jak gdyby. Ja wiem, że nieświadoma, nie zrobiłeś specjalnie, ale wyglądało to tak. Nie spodobało ci się coś bardzo. Walnąłeś żegnam. Ona poszła w rozsypkę emocjonalną, a ty się odezwałeś po jakimś czasie. Dziwisz się, że się sypło. Jej zależało, a ty jej urządziłeś małe piekiełko. Żebyś mnie nie zrozumiał źle, że nie masz mówić co cię boli tylko nie używaj nigdy rozstań do kłótni. Powiedz na chłodno: zdenerwowało mnie twoje zachowanie, muszę się nad tym wszystkim zastanowić spokojnie, jesteś mi winna trochę czasu, odezwę się o 23. Nie zostawiasz dziewczyny na noc w niepewności. Dlaczego ci o tym mówię, bo jak zaczniesz tak robić co jakiś czas to oberwiesz za to od niej takim rykoszetem, że głowa mała.
Cofnąłeś się mocno w tej relacji. Zacznij od nowa. Uwiedź ją na nowo. Zobacz czy ci się jeszcze uda czy już wszystko zaprzepaściłeś. Chyba, że czujesz, że to wyjście z ex to ściema i chcę cię walić po rogach to skończ to definitywnie.
A po co ty wypytujesz co, gdzie, z kim? Chcesz, żeby ciebie tez tak kontrolowała. Wrzuć na luz i daj zaufanie. Kobiety nie upilnujesz, zaręczam cię. Tak się tylko męczysz i pokazujesz, że się boisz. Już lepiej wtedy gadaj o pogodzie.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Tragedia.
Jesteś zazdrosny, zaborczy, kontrolujący i na dodatek niekonsekwentny.
To jest bardzo słabe.
Pokazujesz, że robisz w spodnie ze strachu, gdy jej nie ma obok Ciebie.
Tropisz, śledzisz, oczekujesz ciągłych raportów, wypytujesz: gdzie, z kim, co robi...
Jak myślisz, czy dziewczynie to się podoba?
Imponujesz jej takim słabym zachowaniem?
Nie.
Dlatego ostygła. I ręczę: ostygnie jeszcze bardziej.
Już jej pokazałeś jaki jesteś, teraz tylko musi to sobie uświadomić. Kwestia czasu.
A oswoić polecam własne lęki. I popracować nad poczuciem własnej wartości i pewnością siebie. I jeszcze skupić się na własnym życiu, a nie żyć tym co robi dziewczyna.
To co teraz robić?
No przecież Ci napisałam.
Oswoić lęki.
Popracować nad sobą.
Starać się ufać drugiej osobie.
Nie zakładać od razu, że gdy jej nie ma obok, to Cię zdradza.
Postarać się o lepsze postrzeganie samego siebie.
itd...
Poczucie własnej wartości, pewność siebie - to musisz przepracować.
Powodzenia.
No najlepiej jak byś poruchał ;p
No jak nie odpisuje przez pół h to rzeczywiście już ma chyba Ciebie w dupie. Ogarnij się ziomek, dziewczyna też ma swoje sprawy, a takie kontrolowanie ciągłe i męczenie buły może... męczyć
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
K*rwa, jak baba. Mówisz jej "żegnam" to po cholerę wracasz. Sam stosujesz babskie gierki, a boli cię że ona to też robi.
O człowieku, czytając to miałem wrażenie jak bym przeglądał urywki ze swojej przeszłośći. Identolo słowo w słowo
U mnie problemem była zazdrość. Z tego co przeczytałem, u ciebie prawdopodobnie też. Na dodatek to "żegnam"- wcale nie chciałeś z nią zrywać znajomości a ją zmanipulować i sprawdzić czy się rozsypie tj. czy jej zależało. Zrobiłem tak samo kilka razy i jak koleś wcześniej napisał, jest to fatalne zagranie. Z laską już jest finał. Wyciągnij wnioski, popracuj nad sobą i działaj z innymi dziewczynami. Powodzenia!
.
oj tam zaraz finał, wystarczy ze jakims cudem facet by sie ogarnal, przestal byc zazdrosny kontrolujacy przestalby miec glupie pretensje i by milo spedzali czas to laska by wbila na wlasciwe tory, bo niby czemu nie?
już się dowiedziała jaki "naprawdę" jest więc wątpię żeby w to szła, zwłaszcza że gość pisze że już zaczyna go olewać. Znam ten schemat bardzo dobrze i naprawdę jak dziewczyny miały zupełnie inne charakterki od siebie to w podobnej sytuacji, każda zachowywała się tak samo. Na dodatek gość jest wa takich iluzjach(na temat związku) że w tak krótkim czasie nie ma opcji że się z tego ogarnął.
.
też wątpię by mu się udalo ale spróbowac może
No na pewno, kurwa, 17-letnia dziewczynka mówiła Ci prawdę, że jesteś jej jedyną miłością. Wierzysz w to naprawdę? To ciężko z tobą, jeśli tak. Ja jak miałem 16 lat, to mówiłem tak, prawie każdej. W ogóle piszesz, jakby to była jedyna dziewczyna na tym świecie. Tyle w tych słowach emocji, jakby to była nie wiadomo jaka relacja, kwestia życia i śmierci, ale to przykre, że dla ciebie, bo zapewniam cię, na bank nie dla niej. To jest jeszcze dziecko, ona nie dawno miała swój pierwszy okres, musisz trochę się opamiętać.
Wkurzyłeś się, że spotkała się z byłym? Ja ostatnio zdenerwowałem się, jak w barku nie było mlecznej czekolady. Ciężar gatunkowy obu sytuacji podobny. No, spotkała się, to się spotkała. A ty biedny, na pewno nie mogłeś usiedzieć na miejscu. Skręcało cię, jak tylko pomyślałeś, co w tym momencie z nim wyprawia i uwierz ona na pewno to robiła, bo zakładam, że cały czas podejrzewasz ją o zdradę. Zapamiętaj jedno, a jesteś jeszcze młody, to co siedzi w Twojej głowie przez większość czasu, powoli staję się w rzeczywistości. To jak z lampą Alladyna, na pewno znasz tę bajkę. Wychodzi niebieski dżin i to co myślisz, on kwituje prostym "twoje życzenie staje się dla mnie rozkazem". Prościej? Samo spełniająca się przepowiednia, kiedyś na pewno to od kogoś usłyszałeś, więc pomyśl nad tym.
Ona Ci nie odpisuje od razu? Bo zajmuje się tysiącem rzeczy w tym momencie. Myślisz, że ona trzyma w dłoni kurczowo telefon, oczekując na wiadomości od ciebie. Strzelam, że tak się nie dzieje, tym bardziej widząc, co piszesz i jak do tego wszystkiego podchodzisz. Ja jak piszę z jakąś dziewczyną i ona mi nie odpisuje przez dłuższy czas, to zakładam, że robi coś pożyteczniejszego w danym momencie i nie wyczekuję na odpowiedź, bo wiem, że prędzej, czy później dostanę zwrotną wiadomość. Działam w branży handlowej, dlatego podeprę się doskonałym przykładem. Czasem przychodzą do mnie sprzedawcy i mówią "zadzwoniłem do klienta i on mnie zbył, odpowiadając, że nie ma czasu na rozmowę, a czuję, że tylko tak powiedział". No tak, nie miał czasu, bo akurat, jak telefonowałeś, to a) wypełniał jakieś dokumenty b) opierdalał pracownika c) zastanawiał się, gdzie spędzi wakacje. I ja odpowiadam "to nie jest nic osobistego, po prostu wybrałeś zły moment na rozmowę, tyle". Wracając do ciebie, nie bierz po prostu tego, że ci nie odpisuje, za bardzo do siebie, ponieważ popełniasz błąd, tak jak popełnia je tysiące handlowców codziennie, szukając drugiego dna.
Co się mogło wydarzyć, że jej mniej zależy? Napiszę wprost. Spierdoliłeś tysiące rzeczy po drodze i samochód, którym podążaliście jest już tak zdezelowany, że trzeba oddać go do kasacji. Chyba, że bawi cię jazda zardzewiałym i zepsutym samochodem, ale podejrzewam, że także dla ciebie nie jest to przyjemność.
nie takie samochody doprowadzało się do stanu uzywalności, ba nawet całkiem nieźle udałwało się je unowocześnić
Zgadzam się oczywiście, ale szczerze w to wątpię, aby autor tego tematu nagle posiadł takie umiejętności, które by ten samochód naprawily, a co lepsze unowoczesniwily.