Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Powrót ex - czyli wciągnięcie w jej w grę

16 posts / 0 new
Ostatni
Ziomalek90
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Zadupie

Dołączył: 2011-01-06
Punkty pomocy: 73
Powrót ex - czyli wciągnięcie w jej w grę

Mówią, że one zawsze wracają i sądzę, że po dość ciekawym związku (myślę, że trwającym minimum 3 lata) kiedy to odkryjemy już w sobie wspólne pasje i zainteresowania, przeżyjemy wiele wspaniałych, wyjątkowych chwil one na pewno się odezwą z powodu tych wszystkich wspomnień i pamiątek, które pozostały po tym związku. Nastąpi to prędzej czy później. Mimo, że wszystko pieprznęło w którymś momencie to jest szansa, że się uda.

Zazwyczaj jeśli kobieta się odezwie to jest to rodzaj gry, jak to opisali w swoich blogach BAYT http://www.podrywaj.org/ex_perym... oraz Szymon_ http://www.podrywaj.org/m%C3%B3j... Tylko dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, żeby to kobietę w takim wypadku wciągnąć w grę? One mogą, dlaczego my nie? One szukają pewności, że w razie czego będą mogły się chwycić koła ratunkowego. Ale nikt nie pomyślał, żeby to wykorzystać? Zamiast od razu się napalać bo ona napisała, że żałuje rozstania i chce wrócić i tworzyć nowy związek nie lepiej dać jej zagrać w grę? Powiedzieć "słuchaj związek to poważna sprawa, a nasz został ostatecznie skończony, a moje uczucie wygasło, to tak jakbyś podeszła do obcego faceta na ulicy i zaproponowała mu związek, a na sam związek trzeba długo pracować, pamiętasz ile czasu kiedyś się spotykaliśmy zanim podjęliśmy tę decyzję. A czy zrodzi się uczucie jest wielką niewiadomą, i żeby to sprawdzić trzeba dużo czasu. A jeśli masz ochotę to za dwa tygodnie (żeby nie za wcześnie) o tej i o tej jazda konna, wypoleruj buty.

I przypomnijcie sobie teraz te czasy kiedy ona za Wami szalała jak zaczynaliście pierwszy z nią związek, ile było emocji, jak potrafiliście olewać jej fochy, jak przywoływaliście ją do pionu kiedy coś spieprzyła, jak inaczej smakował seks, jak dawaliście jej szczęście aż miała motyle w brzuchu. Wzbudźcie te uczucia i tym razem, doświadczenia po klęsce już nabraliście i wyszliście silniejsi. Przed rozpoczęciem realizacji tego planu trzeba się jednak wyzbyć wszystkich wspomnień i startować na neutralu. Relację należy zbudować od nowa, krok po kroku, nie dając się poganiać. A właściwie niech sama się buduje. Głównym celem jest przestawienie kobiety na miejsce bardziej starającej się i stopniowanie uczuć.

Kolejne spotkania nie za częste, ale oparte na wspólnych zainteresowaniach i dość ciekawe. Dodałbym to do planu użytkownika Szymon_
Wielu pewnie się zastanowi, skoro budowanie nowej relacji to czemu nie z nową kobietą, po co się męczyć?

Kobiety są różne, nie ma idealnych ale czasami trafią się małe perełki, a sam związek można popsuć przez małą głupotę lub po prostu zagapienie się. Ja na przykład byłem w związku który obfitował w bardzo wiele pięknych chwil, mieliśmy masę wspólnych zainteresowań, właściwie mało co nas ograniczało i na prawdę mało było rzeczy, których nie moglibyśmy zrobić razem. Chodzenie po nudnych muzeach, wspinanie się na latarnie morskie w upały, zjeżdzenie Polski w celu odwiedzenia różnych ogrodów zoologicznych, jazda konna, strzelnica, wesołe miasteczka, zwiedzanie starych zamków, koncerty, wspólne gotowanie. I najważniejsza dla mnie rzecz, że tę kobietę udało mi się zarazić moją największą pasją, którą były góry. Mogliśmy wyjechać tam tylko raz w roku więc 3 lata zajęło mi pokazanie jej piękna gór, rozkochanie w nich i z dolin poprowadzenie jej na wyższe szczyty, które wcześniej były dla niej niedostępne. To co tu opisałem, to zaledwie drobna część.

Masa rzeczy była w planach, niestety nie zdążyliśmy ich zrealizować chociażby rejs statkiem po Bałtyku i wiele innych. To była bardzo elastyczna i chętna do poznawania świata osoba dlatego też żal mi to tak zostawić. Uważam, że czasami jednak warto spróbować. Sam związek był dobry, przegiąłem z egoizmem i oziębłością. Decyzja należy jednak do każdego z osobna.

Jak myślicie, czy to może zadziałać? I czy na dłuższą metę taka nowo stworzona relacja po rozstaniu i ochłonięciu będzie trwała i mocno zakorzeni nowy związek? Mowa tu oczywiście o dłuższym odpoczynku po związku. Proszę o odpowiedzi na temat wraz z przemyśleniami i uzasadnieniem Wink

Perrminator
Portret użytkownika Perrminator
Nieobecny
Wiek: xx
Miejscowość: xx

Dołączył: 2014-11-26
Punkty pomocy: 532

Ja napiszę tak: kiedyś jak papuga powtarzałem za tłumem teksty typu: "Nie warto wracać do ex"; "Inne też mają" itp. Po czasie i doświadczeniach stwierdziłem, że powroty mogą się udać. Sam znam pary które rozeszły się na rok, by przemyśleć pewne sprawy i po czasie do siebie wrócić. Nawet znam jedno takie małżeństwo.

Natomiast jeśli chodzi o Ciebie, to oczywiście mogę się mylić ale uważam że jesteś absolutnie nie przygotowany na powrót. Twój styl pisania jest bardzo emocjonalny i widać, że jeszcze nie ochłonąłeś po rozstaniu a była cały czas Ci tam siedzi gdzieś z tyły głowy. No ale próbuj, bo co masz do stracenia? A nie, no w sumie masz- możesz sobie ostro zszargać psychikę ciągłymi rozkminkami i strategiami by odzyskać ex. Decyzja należy do Ciebie.

Pozdrawiam.

Ziomalek90
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Zadupie

Dołączył: 2011-01-06
Punkty pomocy: 73

Masz rację, emocje jeszcze do końca nie opadły a ja sam nie mam zamiaru podejmować żadnych działań w tej materii na szybko. Póki co zająłem się przeprowadzką, zakupem karnetu na naukę jazdy konnej i z wejściem w relację ze znaną mi chętną panną na stopie seks bez zobowiązań Wink

Po prostu zastanowił mnie fakt czy wciągnięcie kobiety w taką jak to nazwałem grę jest możliwe, i czy faktycznie takie coś może się udać.

Perrminator
Portret użytkownika Perrminator
Nieobecny
Wiek: xx
Miejscowość: xx

Dołączył: 2014-11-26
Punkty pomocy: 532

"Po prostu zastanowił mnie fakt czy wciągnięcie kobiety w taką jak to nazwałem grę jest możliwe, i czy faktycznie takie coś może się udać."

A to już nie do mnie pytanie przyjacielu. Jestem gorącym orędownikiem (gorącym, nie znaczy że pedałem) naturalnego poznawania dziewczyn i nie preferuję żadnych gier.

Pozostaje pytanie co ma na celu wciągniecie byłej w taką grę? Bo tego do końca nie rozumiem. By ją odzyskać, czy co? Jeśli tak, to możesz sobie co najwyżej pograć w GTA na komputerze bo dopóki nie nabierzesz prawdziwego, autentycznego dystansu do ex dopóty jej nie odzyskasz.

Perrminator
Portret użytkownika Perrminator
Nieobecny
Wiek: xx
Miejscowość: xx

Dołączył: 2014-11-26
Punkty pomocy: 532

W ogóle podziwiam Was za intensywność związku- te wszystkie podróże, wyprawy w góry, do ogrodów zoologicznych itp. W ogóle zauważyłem że teraz dużo par gdzieś jeździ- a to jakiś trip po Bałkanach, a to wycieczka do Paryża, a to Turcja, to tu to tam. Fejs prawdę Ci powie ;p Tylko mój związek jest taki nudny po chuju fest- praktycznie nigdzie nie wychodzimy, spotkamy się to u mnie, to u niej. Czasem jakiś balet ze znajomymi lub wspólna domówka. Ale żeby wyjechać gdzieś razem za granicę? Nie ma opcji, bo nie ma na to PLN-ów. Mimo to, panna wydaje się być ze mną szczęśliwa- chociaż wiadomo jak to jest: jednego dnia panna Cię uwielbia, a drugiego jest już z innym. Ale nie takie rzeczy w życiu przechodziłem i jestem gotowy na ewentualny koniec związku. Poradzę sobie.

W ogóle moja panna często dopytuje się jak ja traktuję naszą relację i czy mam wobec niej poważne plany. Zazwyczaj odpowiadam że: "Nie wiem", na co ona zarzuca mi obojętność i chłód. To nie do końca tak: po prostu wychodzę z założenia iż zdrowy dystans i ograniczone zaufanie to nie zbędne elementy związku. Nie to że w przeszłości jakaś panna mnie zdradziła czy coś (chociaż kto wie- być może tak było, jednak ja o tym nic nie wiem). Bardziej chodzi mi o to co w życiu widziałem: nie raz byłem świadkiem sytuacji w których to panny waliły się z jakimiś przypadkowymi typami i nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt iż nie jedna z nich miała chłopaka a nie rzadko i narzeczonego. Tak tak Panowie- życie. Postanowiłem, że dopiero po ślubie otworzę się emocjonalnie. Oczywiście nie jest powiedziane, że żona nie przyprawi rogów ale wierzę (może i trochę naiwnie) że ślubowanie wierności i przysięga małżeńska do czegoś zobowiązują.

Christiano
Portret użytkownika Christiano
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Północ

Dołączył: 2013-05-11
Punkty pomocy: 698

Myśle, że czasem warto spróbować wrócić ale tylko wtedy, gdy rzeczywiście dana relacja, związek był bardzo wartościowy oparty na partnerstwie i prawdziwej miłości. Też znam kilka par ,które sie zeszły i są dziś szczęsliwą rodziną.
Jest też druga strona medalu: ludzki mózg ma to do siebie, że często koloryzuje przeszłość czyli np. Żyłeś w patologicznym związku, a dziś myślisz i wspominasz tylko dobre chwile. Więc tylko krok do odezwania się do byłej, bo przecież "było nam kiedyś dobrze". Kolejna rzecz to oczekiwania: czego oczekujesz, gdy wznowisz relacje? Niektórzy rysują sobie od razu różaną przyszłość, choć nawet jeszcze nie spotkali sie z ex. Raczej trzeba do tego z dystansem.

"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."

Dazwid
Portret użytkownika Dazwid
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Sin City

Dołączył: 2012-04-07
Punkty pomocy: 643

Stary Ty ją widzisz w samych superlatywach, i opisałeś ją tu jak anioła. Tylko jest jeden mały szczegół. Jest Twoją EX więc tak pięknie jednak nie było.

czysteskarpety
Portret użytkownika czysteskarpety
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: 3miasto

Dołączył: 2014-11-06
Punkty pomocy: 2597

Mimo tego, że napisałeś sporo to ja niczego konkretnego nie wiem. Robiłeś z nią masę fajnych rzeczy, to już wiem. Więc czemu się rozstaliście, konkrety.

Ziomalek90
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Zadupie

Dołączył: 2011-01-06
Punkty pomocy: 73

To co opisałem, to tylko jeden z powodów dla którego nie chciałbym tego zmarnować. Związek nie był jednak zawsze kolorowy.

Może od początku.

Jak wielu na tej stronie nie radziłem sobie z kobietami, byłem uległy, latałem za nimi, okazywałem słabość co kończyło się zawsze tak samo. Tak właśnie tu trafiłem. Zaczęły się pierwsze kobiety, pierwszy seks (był on z przypadkowo wyrwaną laską ale tylko po to żeby zobaczyć z czym to się je i nabrać doświadczenia, ale nie powiem cycki wieczoru w zajebistym gorsecie wpadły w moje łapy). Kobiet było sporo ale żadna nie przykuła mojej uwagi na dłużej, chociaż doświadczeń wyniosłem sporo. Krótkotrwałe związki raczej mnie nie zadowalały a moim celem i motywatorem stała się nauka jak stworzyć mocny, długotrwały związek na solidnych fundamentach.

B poznałem na festiwalu muzycznym, spaliśmy razem w namiocie kilka nocy. Miło spędzony czas. Każdy wrócił do siebie, ona mieszkała na drugim końcu Polski. Popisaliśmy chwilę i kontakt jakoś zamarł. W międzyczasie pojechałem w góry, prawie o niej zapominając. Znajomi jednak postanowili zorganizować huczną imprezę z okazji rocznicy ich ślubu i stwierdziłem, że nie pójdę sam, poprosiłem ją o towarzystwo. I tak się potoczyło. Zaprosiłem ją do siebie, później ona mnie. I w końcu nadszedł ten moment kiedy pojawiły się pytania co z tym dalej, spora odległość, kilkanaście grubych godzin w pociągu, czy jest sens. Jak tak na to z perspektywy czasu patrzę to aż, mi ciężko uwierzyć, że się udało. Ale stwierdziłem mimo wielu wątpliwości, że można spróbować. Od razu ustaliłem zasady: widujemy się raz w miesiącu (zawsze było to łącznie od 5-7 dni) i taki układ na odległość nie będzie dłuższy niż jeden rok inaczej rezygnuję. B na to przystała. Raz ja jechałem do niej, raz ona przyjeżdżała do mnie, raz widzieliśmy się na trasie koncertowej po Polsce, raz spędzaliśmy ten czas gdzieś na wyjeździe. Nudno nie było. To było ciekawe doświadczenie bo przez te kilka dni kiedy się widywaliśmy mieszkaliśmy razem, sami musieliśmy o siebie zadbać, gotować. Poznać można się było bardzo dobrze w takim codziennym środowisku. I cały czas miała różne emocje: spotkanie - radość, tydzień smutku, kolejny tydzień ochłonięcie i kolejny tydzień przygotowania do przyjazdu i wyjazdu - znowu radość.

I tak minął rok, wyszło, że ona kończyła akurat szkołę a moi współlokatorzy się wyprowadzali i wynajmowane mieszkanie mogło zostać w całości dla mnie. Przeprowadziła się mając kasy tylko na 2 miesiące utrzymania. Znalezienie pracy, zaaklimatyzowanie się i ustabilizowanie sytuacji było trudne. Poradziliśmy z tym sobie. Mieszkaliśmy razem 2 lata.

Co się takiego wydarzyło?

Na początku wszystko jak z bajki, ona we mnie zakochana po uszy, ja byłem czuły chociaż wymagający i nie dałem sobie nigdy włazić na głowę, byłem twardy. Nasze życie nie było nudne, wyjeżdżaliśmy, wychodziliśmy, ciągle robiliśmy coś nowego i innego. Z tym, że z tego czułego, opiekuńczego, kochanego i zdecydowanego, zaangażowanego faceta zrobił się ze mnie ogromny egoista, wręcz żeby nie powiedzieć tyran i trochę dziecko jednocześnie. Bywały chwile kiedy zbyt ostro ją traktowałem i byłem zbyt surowy, gdy powiedziała coś nie miłego to potrafiłem cały dzień się do niej nie odzywać, a można było po prostu podejść i powiedzieć słuchaj B, to nie było miłe, uraziłaś mnie. Była cierpliwa ale czasami zdarzało się jej wybuchnąć i słusznie bo sam bym chyba takich fochów nie wytrzymał, wtedy po prostu spokojnie mówiłem, że mam tego dosyć i wychodziłem. A ona zostawała i płakała. Kiedyś coś do mnie burknęła, a we mnie musiało obudzić się ego, jak ona może mnie tak traktować? Stwierdziłem, że nie będę spędzał z nią dziś czasu - poszedłem do kumpla, napiliśmy się i fajerwerki które były tego dnia w mieście obejrzałem sam, ona załamana siedziała sama w domu. Takich sytuacji było sporo, ja wychodziłem a ona płakała. Widziałem tylko swoje uczucia i nie zauważałem, że ją krzywdzę. Byłem pewny, że postępuję dobrze. Przyzwyczaiłem się do myśli, że co bym nie zrobił to ona i tak nie odejdzie, rozrosło się moje ego. Wszystko wyolbrzymiałem, nie twierdzę, że źle robiłem, że reagowałem na jej fochy ale nie były to tak na prawdę jakieś poważne rzeczy żeby od razu tak ją traktować. Przez długi czas nie okazywałem jej czułości i uczuć, spędzaliśmy razem miło czas ale zabrakło pozytywnych emocji z mojej strony i czasem miłego słowa. Byłem bardzo oziębły, żeby tylko jej pokazać jaka to ona jest zła i niedobra.

Ona się starała, robiła mi kanapki do pracy, prała, sprzątała, przepraszała a ja tego nie doceniałem. Powiedziała kiedyś, że w życiu stringów nie założy, a na urodziny zrobiła mi taki prezent. Zabrakło mojego zaangażowania w tę relację, ja jako facet za bardzo nie kwapiłem się żeby coś zmienić, poprawić w tym związku a to było moje zadanie.

W pewnym momencie ze mną zerwała i chciała wrócić po pół godzinie, ja się nie zgodziłem, i żeby jej pokazać jaki to ja nie jestem powiedziałem, że jest mi źle i muszę to przemyśleć, że może się wyprowadzę. Ona obiecała że będzie się starać i tak też było przez miesiąc. Starała się jak mogła żeby mi było dobrze. Ale było jej coraz bardziej przykro, wybuchała a ja jeszcze bardziej oziębły i nie chciałem pozwolić jej wrócić. Oczywiście miało to na celu trochę egoistyczne naprostowanie jej a nie definitywny koniec związku.

I w końcu stało się, nie będąc oficjalnie razem poszliśmy na imprezę ze znajomymi. I tam był pewien chłopak, z którym zaczęła rozmawiać i później poszło im bardzo szybko. On dał jej emocje, których potrzebowała, sądzę, że z ich braku zadurzyła się momentalnie, całowali się i przytulali ale nie na moich oczach. Zazdrości nie okazywałem, cały czas rozmawiałem z innymi kobietami i byłem uśmiechnięty. Po imprezie podszedłem do niej i powiedziałem, że się wyprowadzam, okazało się że chwilę wcześniej rozmawiając z kumpelą podjęła podobną decyzję o wyprowadzce.

Związek trzyletni, zakończyć tak bez słowa będzie dziecinnie i niedojrzale. Postanowiłem z nią porozmawiać. Podziękowałem za wszystko, przeprosiłem i pożyczyłem szczęścia, podsumowałem trochę bardziej ten związek, poprzypominałem jej pewne chwile (może mając nadzieję, że to się da odwrócić, szczerze mówiąc byłem w szoku, że to tak pieprznęło). Ona w płacz „Tobie jednak naprawdę zależało? Dlaczego nigdy tego nie okazywałeś?” Niestety załamał mi się w którymś momencie głos. Leżała bez słowa płacząc bite 20 minut, zdążyła się już po części już sama ze sobą pogodzić z tym, że to koniec. Zaproponowała, żebym wstrzymał się z wyprowadzką jeszcze, że ona musi odpocząć i przemyśleć. Niestety za 3 dni wybierała się do znajomych a także i tego chłopaka poza miasto (on nie jest stąd). Powiedziałem, że mogę się wstrzymać z przeprowadzką i nawet wyjechać na jakiś czas ale ona powinna wstrzymać się ze swoim wyjazdem. Niestety postanowiła pojechać a ja ostatecznie się wyprowadzić bo nie miałem zamiaru być kołem ratunkowym w razie jak jej z tamtym nie wyjdzie. Może trochę spieprzyłem z tą propozycją i trzeba już było nic nie mówić. Wszak niewiele to zmieniło.

Wtedy jeszcze nie wiedziałem co się stało dlatego też postanowiłem powrócić na stronę, którą trochę zaniedbałem wraz z samorozwojem.
Trafiłem od razu na blog SunLighta http://www.podrywaj.org/blog/ego... który trochę rzeczy mi uświadomił. Poza tym brak zaangażowania i trochę rozleniwienia. Brak okazywanych uczuć, jakiegoś dojrzałego poświęcenia. Nie byłem już taki jak na początku kiedy to oszalała na moim punkcie i o nikim innym nie mówiła.
Nie twierdzę, że ona była idealna, też potrafiła mi nieźle dopierdolić. Zapomniałem, że obowiązkiem mężczyzny jest się kobietą zaopiekować.

Z emocjami sobie poradzę, umówiłem się z koleżankami na wspólne wypady, z jedną na seks bez zobowiązań, mam hobby, za chwilę dostanę umowę o pracę. Będzie dobrze.
Największym chyba problemem będzie znalezienie tej bezpiecznej granicy pomiędzy byciem pieskiem a z drugiej strony tyranem i egoistą. Z mojej strony też zabrakło dojrzałości w tym wszystkim. Gdzieś ta dojrzałość i odpowiedzialność z początku tego związku się zawieruszyła i za późno ją odnalazłem. Ale wnioski wyciągam.

Z jednej strony, poza tą ostatnią udzieloną jej przeze mnie propozycją i tym okazaniem słabości cieszę się, że dałem radę być twardy przez te 3 lata. I że zrobiłem ogromny postęp od czasów moich pierwszych porażek, z drugiej strony jednak przegiąłem.

Związek generalnie dla mnie był w porządku, panna robiła numery ale rzadko i poświęcała się, żeby mi było dobrze, zawsze mi ustępowała. Sporo wysiłku trzeba było w tę relację włożyć i na początku wkładaliśmy go razem (zwłaszcza ten pierwszy rok na odległość i pierwsze półtora roku mieszkania razem) a później już tylko ona.

Co do chłopaka to idzie na studia w innym mieście i jest 2 lata młodszy od niej, ona natomiast ma tu dobrą pracę z fajnymi zarobkami i w końcu po odkładaniu decyzji o studiach postanowiła się na nie zapisać także na miejscu więc może im się nie udać i pewnie te dobre wspomnienia jej za jakiś czas wrócą. Nie wiem jeszcze co wtedy zrobię i jak potoczy się moje życie ale staram się rozważyć różne warianty i to jeden z nich

Perrminator
Portret użytkownika Perrminator
Nieobecny
Wiek: xx
Miejscowość: xx

Dołączył: 2014-11-26
Punkty pomocy: 532

Nie wiem, nie wiem. Jak na moje to kombinujesz jak koń pod górkę. Wydaje mi się że powroty są możliwe, ale obydwie strony muszą się ukorzyć, przyznać do wcześniejszych błędów i zadeklarować chęć odbudowy związku. To już nie jest etap zapoznawania się, gdzie ewentualne lekkie gierki są dopuszczalne. Tutaj zarówno facet jak i kobieta muszą prezentować postawę: "Ok, nie wyszło nam za pierwszym razem, ale dajmy sobie jeszcze jedną szansę". Krótka piłka- albo chcemy się zejść i to robimy, albo nie. U Ciebie to takie bardziej pajacowanie i brandzlowanie, niż zwiastun come backu. Coś tam sobie ubzdurałeś i dopowiadasz, a prawda jest taka że w ogóle nie okrzepnąłeś po ex. Widać, że cały czas mocno siedzi Ci w głowie.

Ziomalek90
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Zadupie

Dołączył: 2011-01-06
Punkty pomocy: 73

Nie zaprzeczam, że nie siedzi. To wszystko stało się bardzo niespodziewanie zaledwie kilka dni temu. Jestem na etapie ogarniania sobie życia. I nie mam zamiaru po tygodniu już z nią czegoś organizować, mnie też przyda się ten czas na przemyślenia i posmakowanie czegoś nowego. Ja to traktuję jak najbardziej korzystnie i chwytam doświadczenia, uczę się.

Co do pierwszego postu to może źle sformułowałem tytuł tego tematu i nie opisałem tego jak trzeba. Wydaje mi się po prostu, że nawet jeśli ona się odezwie po miesiącu, trzech, sześciu... to nie da się tego zrobić tak, że podejmujemy decyzję o daniu sobie jeszcze szansy i wracamy od razu do wspólnego mieszkania i wszystko jest jak dawniej, bo pod wpływem wspomnień nic się nie odbuduje, zaraz znowu będzie to samo, wspomnienia mogą być tylko motorem napędowym. Tu trzeba od nowa zbudować więź emocjonalną jak na samym początku, żeby po trzech dniach nie żałować, że nie ma tu żadnego uczucia, jest pustka i nie wiemy co ze sobą zrobić. Jak obcy sobie ludzie. Nie wiem czemu nazwałem to grą bo już samo to słowo źle się kojarzy. Dopiero po zbudowaniu tej więzi można myśleć o definitywnym powrocie. Nie chciałbym też zostać potraktowany jako ktoś na zastępstwo jak to się często zdarza Wink

blasiu
Nieobecny
Wiek: 29
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-10-16
Punkty pomocy: 219

Jak to dopiero człowiek widzi swoje błędy jak dostanie po dupie .
Sprawa jest świeża jak bułka w MC'donaldzie , za dużo kąbinujesz i za dużo rozkminiasz - przejdzie CI ten stan . Na pewno twoja ex już coś majstruje z tamtym kolesiem i póki co nic nie zrobisz (przypomnij sobie jak było z wami na początku ) tam teraz może być tak samo . Radzę troszkę popracować nad sobą .

Zła nie była - tylko w ch**a leciała
Dobra patelka - to podstawa związku

Dazwid
Portret użytkownika Dazwid
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Sin City

Dołączył: 2012-04-07
Punkty pomocy: 643

Naprawdę masz egoistyczne podejście. Dopiero się rozstaliście, a Ty już na pewniaku czekasz, że ona na pewno będzie szukała kontaktu z Tobą, na pewno z tym drugim jej nie wyjdzie na odległość, mimo że wam przez rok wychodziło. Obudź się chłopie.
Jak dla mnie jesteś kolejnym przykładem któremu podrywaj.org za bardzo rzuciło się na łeb.

xx3
Portret użytkownika xx3
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Bydgoszcz

Dołączył: 2011-04-07
Punkty pomocy: 353

Sam jeszcze niedawno chcialem wrocic do laski z ktora bylem 3 lata i powiem Ci,ze tak jak BANE napisal musi minac przynajmniej pol roku bez zadnego kontaktu,zeby to mialo jakikolwiek sens.

czysteskarpety
Portret użytkownika czysteskarpety
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: 3miasto

Dołączył: 2014-11-06
Punkty pomocy: 2597

Aaaa widzisz, już wszystkie jasne. Zjebałeś po całości ten związek. Fajnie jednak, że zdajesz sobie sprawę z tego jaki z ciebie egoista i że nie ciśniesz na siłę żeby do niej wracać. Bo wg mnie nie ma po co wracać, tobie się może tak wydaje że następnym razem będzie inaczej, ale nie będzie. Nie będzie inaczej w stosunku do tej konkretnej laski, nawet jeśli do siebie wrócicie to może będzie super przez miesiąc-rok ale jak znów poczujesz się pewnie to wróci ten twój egoizm w stosunku do niej. Wszystko rozbija się o twoje ego, podejrzewam, że gdybyś nie wiedział o tamtym kolesiu tylko myślał, że ona płacze po tobie w piwnicy to tego tematu by nie było, bo miałbyś to głęboko w dupie.

Ziomalek90
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Zadupie

Dołączył: 2011-01-06
Punkty pomocy: 73

"Aaaa widzisz, już wszystkie jasne. Zjebałeś po całości ten związek. Fajnie jednak, że zdajesz sobie sprawę z tego jaki z ciebie egoista i że nie ciśniesz na siłę żeby do niej wracać."

Na siłę nic nie będę robił, stało się to się stało. Może za dużo dostałem w dupę od kobiet, postanowiłem popracować nad sobą, osiągnąłem sukces, poczułem się pewnie i pracować przestałem. Nie od razu ten egoizm się we mnie obudził, nawet tego nie zauważyłem Wink

"Bo wg mnie nie ma po co wracać, tobie się może tak wydaje że następnym razem będzie inaczej, ale nie będzie. Nie będzie inaczej w stosunku do tej konkretnej laski, nawet jeśli do siebie wrócicie to może będzie super przez miesiąc-rok ale jak znów poczujesz się pewnie to wróci ten twój egoizm w stosunku do niej."

Twoje założenie byłoby prawdziwe gdyby ludzie byli istotami, nie potrafiącymi wyciągać wniosków ze swoich błędów. Przede mną dużo pracy. Pierwsze wnioski już są. Nigdy nie należy przystawać kiedy jest dobrze, bo może być jeszcze lepiej Wink

"Wszystko rozbija się o twoje ego, podejrzewam, że gdybyś nie wiedział o tamtym kolesiu tylko myślał, że ona płacze po tobie w piwnicy to tego tematu by nie było, bo miałbyś to głęboko w dupie."

Tak właśnie by było. Dalej nie dostrzegałbym swoich wad.

Taki jeszcze jeden wniosek, który mi się nasunął: Do byłych nie ma powrotu. Każdy skończy się porażką. Jak pisałem wcześniej na wspomnieniach nic nie odbudujesz. Jedyną możliwością na bycie z tą samą kobietą jest długotrwałe budowanie relacji od nowa. Konieczne jest wytworzenie się nowej więzi. To jak zdobywanie się od nowa. Zaczynam rozumieć dlaczego wielu bardziej doświadczonych userów nie idzie tą drogą i inwestuje swój czas w coś nowego.

witkacy
Portret użytkownika witkacy
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 274

proszę cię, można wrócić i być innym w danej relacji wteyd i relacje będzie wyglądała inaczej. dzięki temu że byś wrócił jako normalny facet a nie jakiś tam egoista i gbur, w niej rozwinęłyby się nowe uczucia i mogłoby zaskoczyć. aczkolwiek rekomenduję odczekać kilka miesięcy żeby jej się złe emocje wgłówce zatarły trochę