Witam. Forum poznałem już kilka lat temu i nie ukrywam, że wiedza jaką tu wchłonąłem, bardzo mnie zmieniła.
Do rzeczy.
Poznałem na mieście pewną kobietę. Oboje byliśmy pod wpływem. Spodobała mi się od razu. Ja prawdopodobnie jej też, stąd po chwili zacząłem stosować kino i KC. Coraz bardziej namiętnie i intensywniej, do tego stopnia, że wyrywała mi ręce spod jej bielizny (alkohol robi swoje).
Spotkałem się z nią później jeszcze 2 razy. Kino, KC na porządku dziennym, wszystko fajnie. Jednak do czwartego spotkania nie doszło, bo zaczęła się wykręcać. Po krótkiej rozmowie wyznała, że nie chce związku, możemy się spotykać, ale jak kolega z koleżanką. Nagła zmiana.
Nie przejąłem się tym zbytnio. Rzecz w tym, że od początku zależy mi tylko na seksie.
Słyszałem już takie słowa, ale zawsze olewałem kobiety po czymś podobnym. Jednak tą chciałbym brzydko mówiąc, zaliczyć.
No i właśnie. Jak się zachowywać, żeby ona poczuła, że naprawdę nie chcę prawdziwego związku z nią, tylko takiego bez zobowiązań? Jak z powrotem włączyć kino i KC, również tak, aby nie wzięła tego na poważnie?
Może to dla Was głupie, ale moje kontakty z kobietami to było zawsze dążenie do seksu i jednocześnie związku. Nigdy tylko do seksu.
to jak chciałeś tylko seksu to trzeba było działać na tych trzech spotkaniach a teraz to może i jej to czekanie się znudziło
they hate us cause they ain't us
Może być też tak, że ona właśnie wyczuła, że chodzi Ci tylko o seks, i to ją odstraszyło. A bajeczka, że możecie być tylko koleżanką i kolegą to tylko delikatne, "daj mi już spokój chłopie".