Spotykam sie z kolezanka, dobrze sie nam uklada. Ma przyjaciela ktorego zna 3,5 roku. Krecili kiedys ze soba. Ustalilismy zasade, ze nikt nic nie robi na boku. Zanim wogole doszlo do KC i wszystkiego to jak mi przyznala uprawiala z nim seks. Mowi, ze moge jej zaufac. Problem polega na tym, ze np zaprasza go na nocowanie, maja niby grac itp itd. To nie jest zwiazek ani nic takiego. Nie wiem poprostu czy jej ufac, miec to w dupie i sie z nia spotykac czy jednak to olac.
Koleżanka może robić co chce.
Nie rozumiem- laska jest Twoją koleżanką, Ty twierdzisz, iż dobrze się "Wam" układa, ale zarazem, że to nie jest związek, mimo to macie nie robić nic na boku? Dafuq.
Zgadzam się z poprzednikami.
Tyś się w niej zakochał?! Przecież to miała być koleżanka. (tak?)
Jak dla mnie to albo to jest układ i nie mieszasz w to uczuć, albo poległeś i się dałeś ponieść.
Należy się otrząsnąć i trzymać ustalonej wcześniej strategii.
Bo jak ustaliliście wcześniej zasady, to się ich trzymaj i nie świruj.
Ufaj jej jeśli cie nigdy nie zawiodła, ale tyle ile możesz zaufać, zachowaj bezpieczną granicę - uchroni cie to częściowo przed cierpieniem. Bo zakładam że wpadłeś trochę w tę relację.
_________________________
A poza tym, bądź jak Łysy z Brazerss ( ͡° ͜ʖ ͡°)