Najlepiej na wstępie chyba będzie się przywitać...Także cześć wszystkim 
Nigdy nie byłem typem podrywacza, zawsze miałem problemy z poznawaniem kobiet, a tym bardziej z próbami rozmów.Swoje pierwsze próby samodzielnych spotkań z panną miałem dopiero w szkole średniej i to ze "średnio" atrakcyjną jednostka
.Po nieudanym związku z nią, w internecie znalazłem już legendarne artykuły admina Gracjana i wprowadziłem je w życie.Nie minął miesiąc, a zacząłem się umawiać z naprawdę atrakcyjną dziewczyną z mojej klasy - z jej inicjatywy.Nie minęły trzy miesiące, a byliśmy już razem.Pewność siebie, zdecydowanie, radość z życia stały się częścią mnie.Było nam naprawdę cudownie, oczywiście nieraz się kłóciliśmy, ale nasze małe sprzeczki kończyły się zawsze świetnym seksem.
Po tylu latach związku, dawno zapomniałem o radach użytkowników tej strony.W Listopadzie zeszłego roku pojawiły się pewne komplikacje w moim życiu.Niepotrzebnie rzuciłem studia, coraz gorzej radziłem sobie w naprawdę chujowej pracy, której niestety musiałem trzymać się jak rzep psiego ogona.Patrząc na swoich znajomych, którzy nie robiąc nic maja wszystko, zacząłem przeżywać kryzys w swoim życiu.Straciłem pewność siebie, bałem się wszystkich wokół, na co drugim spotkaniu z dziewczyną miałem łzy w oczach z powodu swojej "niedoli".Pojawiła się ogromna rutyna w naszym związku m.in nuda w łóżku, z szalonej dziewczyny - przez swoje fochy - zrobiłem kłodę.Jednak nawet widząc pewne braki w naszej relacji, nie robiłem nic w kierunku jej naprawienia - w końcu byliśmy już ze sobą prawie 4 lata.
A jednak zaczęło się.Nazwijmy ją Kasia zaczęła coraz lepiej bawić się beze mnie w naszym ulubionym klubie.Z obcymi facetami zaczęła żwawiej tańcować, a co ja głupi robiłem? Strzelałem fochy, a następnego dnia ją za to przepraszałem.Kłóciliśmy się dosłownie co 3 dni, prawie zawsze w trakcie "godzenia" płakałem, prosząc ją żeby mnie nie zostawiała.Po dwóch miesiącach regularnych kłótni Kasia dała mi ostatecznego kosza i zerwała nasze relacje ostatecznie.
Po zaledwie kilku dniach moja ex znalazła sobie nowego chłopaka, poznanego w tymże klubie.Ja oszalały ze złość, nie próbowałem nawiązać z nią kontaktu, dałem sobie spokój.Z informacji udzielanych mi przez jej przyjaciółkę - a moją "stronniczkę" w całej tej sytuacji - dowiedziałem się, że ich relacja jest raczej chłodna.Kasia co jakiś czas dopytywała się co u mnie, jednak bez większego zaangażowania.Po kilku tygodniach koleżanka powiedziała mi, że moja była płakała jej w ramionach mówiąc, że nie wiedziała co zrobić, że po prostu zakochała się w tym chłopaku, że ciągle sie jej śnie.
Po bitych dwóch miesiącach poszedłem z kumplem do klubu.Oczywiście była na miejscu, bez swojego chłopaka.Chłodno przywitałem się i zacząłem się bawić.Po kilku piwkach napotkałem ją rozmawiającą z moim kumplem na dworze.Przyłączyłem się do rozmowy, a po kilku minutach kumpel odszedł.Zostałem z nią sam.Wszystko szło gładko, bez żadnych negatywnych emocji, luźna gadka jak ze starą znajomą.Poszliśmy razem dokupić alkohol, w międzyczasie weszła mi do toalety i zamknęła za sobą drzwi, na co ja nie zareagowałem i po chwili wyszliśmy.
Po wypiciu dodatkowych piwek było już trochę gorszej.Była zaczęła płakać i wypominać mi, że mam naszą relacje w dupie i że spotykam się z innymi dziewczynami(co miała miejsce dosłownie zaraz po skończeniu naszego związku, informacje przekazała nasza wspólna koleżanka), że jest nieszcześliwa.Pomimo bólu serca, z uśmiechem na ustach przyznałem, że to prawda i że nie ma co rozpamiętywać złych czasów.Nieraz Kasia próbowała się do mnie przytulić, na co ja nie przystawałem.W trakcie rozmowy popełniłem błąd - raz zakręciła mi się łza w oku, nie wiem czy to zauważyła.To nie było najgorsze...Uznałem, że odprowadzę ja do domu, jak najzwyklejszy paź :/
W jej domu, matka otwierając mi drzwi od razu zapytała się mnie, czy już nie jesteśmy razem i z wyrzutami w głosie, powiedziała Kasi - "Widzę, że dobrze tego nie znosisz".
Po tej całej sytuacji, ex napisała mi smsa, że fajnie było mnie spotkać i dziekuje za wszystko.Od tamtej pory sporadycznie wymieniamy się wiadomościami na FB.Ex dalej jest w związku
I teraz pytanie do Was - Co zrobić, żeby znów zejść się z Kasią?
BTW: ktoś dotarł do tego miejsca? 
Nie uda Ci się; nie ma szans. Zapomnij, bo tylko zrobisz z siebie większego pajaca.
Dzięki za odpowiedź, ale mógłbyś ją jakoś uargumentować? Wydaje mi się, że ostatnie dwa miesiące moje działania były dosyć znośne
No ale ile można klepać w kółko o tym samym. Takich tematów i historii jak Twoja jest na tym forum kilkadziesiąt jak nie lepiej. W każdym masz masę wiedzy i opinii, z których póki co i tak nie masz zamiaru skorzystać, bo bujasz jeszcze w obłokach po ex. Wydaje Ci się, że Twój przypadek jest wyjątkowy i wymaga osobnego potraktowania - otóż nie, nie jest.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Ja tu sobie myślałem, że może z raz chociaż ktoś spyta o coś innego niż "jak wrócić do byłej" ale nieeeee, standard
Czytałeś cośkolwiek w ogóle, co zostało napisane? Oprócz dziesiątek identycznych tematów jak twój masz też blogi na ten temat.
www.podrywaj.org/jak_odkochać_się_w_dziewczynie_jak_zapomieć_o_byłej
www.podrywaj.org/jak_odzyskać_dziewczyne
www.podrywaj.org/mój_plan_działania_po_rozstaniu
www.podrywaj.org/jak_zapomnieć_o_byłej_jak_się_odkochać_czas_włączyć_myślenie
Pewnie, że czytałem, ale jak na desperata przystało, uznałem że jeśli ktoś personalnie mi napisze...może lepiej zrozumiem
Dzięki w każdym razie za podesłanie linków 
Stary, choćbym nie wiem jak argumentował swoją odpowiedz, to i tak to do Ciebie nie dotrze, bo pewnie jestes zaslepiony swoimi "uczuciami"... Ty na tym forum tak naprawde chcesz uslyszec, ze powroty do bylych sa realne i fajne, ze zycie to romantyczny film albo ksiazka, ze zawsze konczy sie happy end'em. Niestety, TAK NIE JEST!
Im szybciej zaczniesz szukac sobie NOWEJ PANNY, tym lepiej dla Ciebie.
hugo,ze pisalem to juz komus wczoraj,ale jesli widze temat wracania do bylej to trzeba przeczytac te blogi.
http://www.podrywaj.org/jak_wr%C...
http://www.podrywaj.org/jak_odko...
i chyba najlepszy http://www.podrywaj.org/blog/dla...
Uczymy tutaj podejmowac samemu decyzji,wiec jesli ktos chce wrocic to mu tego nie bronmy,moze sie uda,a moze nie i bedzie bogatszy o kolejne doswiadczenie na przyszlosc.
Popatrz na to z innej strony. Rozstajesz się z dziewczyną, bo masz jej już dość. Nagle ona postanawia Cię odzyskać. Zaczyna Ci wchodzić na głowę. Jak to odbierasz? Jej katowanie sprawia, że zakochujesz się w niej na nowo czy powoduje odruch wymiotny na sam widok smsa od niej?
Jedyne co możesz teraz robić to wziąć się za siebie i nie odzywać się do niej. Twój kontakt z nią nie sprawia, że jesteś bliżej niej i ona o Tobie pozytywnie myśli
---------
Nigdy porażka. Zawsze lekcja.
Trochę źle mnie zrozumiałeś badboy - ja zdaję sobie sprawę, że moja sytuacja jest dokładnie taka sama jak tysięcy facetów; Ta sama sztuka tylko inni aktorzy.Dobrze to podsumował xx3 - Albo mi się uda i zbuduję szczęśliwy związek z wyciągniemy wnioskami, albo będę bogatszy o nowe doświadczenie :); po prostu na razie bardziej zależy mi na pierwszej opcji...
Dotarł, dotarł.
To teraz tak: marne szanse na szczęśliwy powrót, na dodatek nie bardzo widzę sens.
Dlaczego:
Twoja panna widziała Cię:
a) płaczącego
b) proszącego
c) załamanego
d) zniechęconego
e) zrezygnowanego.
I ona to zapamięta do końca życia. Nie wymażesz jej z głowy tych obrazków. Pozbawiłeś ją poczucia bezpieczeństwa, przestałeś jej imponować (stąd problemy w łóżku, nie postrzegała Cię jako wartościowego faceta).
Olałeś studia, pracowałeś/ujesz w miejscu/fachu nie przynoszącym Ci satysfakcji, jęczałeś o swoich kłopotach nic z nimi nie robiąc, do tego zazdrość (spadek samooceny). Ogólnie kicha. No i masz efekty.
A ciężko Wam się rozstać, bo 4 lata wystarczą, aby się przywiązać nawet do najbardziej niewygodnych butów.
Daj spokój pannie. Popracuj nad sobą. A na przyszłość dobrze się zastanów komu pokazujesz podbrzusze (w sensie miękkie miejsce swojej osobowości) i czy warto je tak często odsłaniać.
To czekaj , my nie możemy mieć dołka życiowego ? Nie możemy płakać ? nie możemy mieć wtedy wsparcia w drugiej połówce bo jak zobaczy że jej potrzebujemy to ona straci wtedy "poczucie bezpieczeństwa"? Trochę to samolubne....
oczywiście że możemy, problem w tym, że niewiele kobiet jest to w stanie zrozumieć i zaakceptować, bo są zbyt skupione na sobie i własnych "problemach" przez pseudo duże "P"

they hate us cause they ain't us
,, 3.. Kasowane będą wszelkie posty zawierające prośby pomocy przy powrocie do byłej. Strona jest o podrywaniu kobiet a nie o ich odzyskiwaniu. Użytkownicy nie stosujący się do tego punktu będę po jednym ostrzeżeniu banowani."-
Oj kurwa, nie niech bym tylko był modem to temat poleciał by z miejsca.
Od momentu Smolarka to juz chyba trzeci temat ze była spierdoliła po 4 latach.
Guest cos niekompetentni jesteście
________________________________________________________
Strach jest tylko iluzją w Twojej głowie. To on blokuje ludzi przed spełnianiem celów. Nie pokonasz go..to będziesz tkwił w tym gównie w którym jesteś!
Wyjebane miej, sie śmiej ;D
.
jak również te, ktorych tytuł nie mówi o treści... Wiesz, co by się tu działo?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Zeby odzyskac,trzeba tez na nowo poderwac;p
Ale jakby nie patrzeć... Do pewnego momentu zachowywałeś się IDEALNIE. Miałeś ją w dupie. Spotykałeś się z innymi itp. Gdybyś pociągnął to dalej, to sama chciałaby wrócić, ale zakręciła Ci się łezka w oku i teraz jest jak jest. Spotykaj się dalej z innymi, a może poznasz lepszą. xx3 podał fajne blogi na ten temat, skorzystaj z nich i się stosuj, bo to jest zajebista wiedza
Innymi słowy, strategię całowitej olewki wprowadzać od nowa
Siema, to znowu ja
W moich relacjach z moją byłą nastąpiły duże zmiany.Doszło do spotkania do którego doprowadziliśmy w sumie równomiernie; a co na nim? Spędziliśmy bardzo miło czas, nie rozmawialiśmy o naszej przeszłości ani trochę, ona zaczęła robić mi masaż i...całowaliśmy się, dosyć namiętnie.OCzwyiście, nie wyznałem jej miłości, nie mówiłem żadnych miłych słówek, po prostu zawadyjacko się uśmiechałem.Haha, nawet biorąc przykład z podesłanych artykułów, mówiłem jej, że w nagrodę może mnie pocałować, na co ona ochoczo przystawała.Na następnym spotkaniu był ten sam scenariusz, jednak poszedłem o krok za daleko.Zacząłem sobie robić niewinne żarty z jej - ha ha - aktualnego chłopaka.Odbierała je dosyć chłodno.Zacząłem także, ponownie zapraszać ją nad jezioro(poprzedniego dnia jej aktualny chłopak zabronił jej jechać ze mną, kręcąc awanturę), na co ona początkowo zaregowała pozytywnie, a później jednak się rozmyśliła.
Moje pytanie do was brzmi - czy nie zacząłem za wcześnie jej pokazywać, że mi zależy? Czy nie powinienem trochę przystopować? A może dobrze, właśnie jest to dobry moment na pokazanie chociaż trochę swoich uczuć?
Pzdr
nawet jak ją odzyskasz w co szczerze wątpię to i tak na krótką chwilę.. jeżeli nie potrafisz sobie jej wybić totalnie z głowy to pomyśl przez chwile racjonalnie.. skoro ona ma tego chłopaka to myślisz,że z nim nie sypia? nie obrzydza Cię to? piszesz,że się z nią całowałeś.. a jaką masz pewność ,że nie zaprosił jej na lody trochę wcześniej?
Jak boli, to obojętny do niej nie jesteś.. z resztą prawie pewny jestem ,że w ogóle się nie zdystansowałeś.. zdrowie podejście w tej sytuacji powinno być takie,że poznajesz inną pannę i jesteś z nią szczęśliwy.. mało masz wolnych fajnych panienek czekających na fajnego faceta?
masz dużą przewagę znając tą stronę.. zastanów się czy warto brnąć w tą chorą relację w tej chwili już zamieszaną nie we dwie ale kurwa w trzy osoby!
nie jaraj się tym,że się z nią całowałeś..bo to nic nie znaczyło .. ona tylko dalej utwierdza się w tym,że może mieć właściwie Was dwóch.. taka chora walka.. tylko po co? nie bądź cipa jak ten gość.. jego też zostawi.. on jej ten pocałunek wybaczy jak mu wypnie dupsko wieczorem. ale nie martw się nie jemu ostatniemu
Reasumując znajdź chłopie porządną pannę , żyj pełnią sił , przestań się zamartwiać analizować i ubóstwiać tą swoją byłą, bo żadne z niej bóstwo.. jeżeli nie potrafisz sobie tego uświadomić to przejdź sobie ulicą i zobacz ile pięknych i fajnych dziewczyn mamy w Polsce
Wiesz autorze na czym polega Twój problem i w ogóle większości rzuconych przez ex? Nie to, że wy je tak bardzo kochacie. Problem polega na strachu przed samotnością. Dopóki człowiek nie zaakceptuje samego siebie takim jaki jest, nie nauczy się żyć SAM ZE SOBĄ to nie nauczy się żyć z drugim człowiekiem.
Duża część tu użytkowników (w tym i ja) przeżyła rozstania z "tymi jedynymi" i jakoś żyje do dziś. I nawet ma się dobrze.
Lecicie od razu na inne dziewczyny - może to i dobre, a może i nie. Bo jak znajdziecie znowu coś fajnego, nie umiejąc żyć samemu - to znowu w pizdu to pójdzie. Bo strach przed porażką (samotnością) zeżre was od jąder po mózg.
Autorze - co takiego w sobie przez ten czas zmieniłeś? Czytałeś blog BANE o powrotach? Bo moim zdaniem Ty po prostu ten czas PRZECZEKAŁEŚ. Nie wykorzystałeś go!
Hej, wczoraj wróciłem z wycieczki do Krakowa(naprawdę piękne miasto, polecam każdemu) i za bardzo nie miałem czasu odpisać.
Co zmieniłem w swoim życiu? Znalazłem lepszą pracę, w końcu skończyłem kurs na prawo jazdy, regularnie ćwiczę i uczę się gry na gitarze.Po powrocie z Krakowa wiem już jedno - nie zależy mi tak mocno na niej, zależy mi na tym żeby zniszczyć kolesia, który wjebał mi się w życie z butami.Biorę przykład z Bane'a
BANE nie pisał o zemście na jakimś kolesiu, w ogóle nie zrozumiałeś przesłania bloga ...
they hate us cause they ain't us
A moim zdaniem ciągle Ci holernie zależy. Chłopie kogo Ty chcesz tu oszukać? Pierwszy, który tutaj zgrywa twardziela?
Zniszczyć? Kogo? Kogoś kto posuwa kogoś na kim Ci już TAK BARDZO nie zależy?
Potwierdzam zdanie Ulricha II - nie zrozumiałeś przesłania BANE. Tam nie było nic o zemście.
Tam było o pokorze, akceptacji samego siebie i SILE KONTRASTU
A nie o zemście smutnego chłopczyka.
Czas - wykorzystaj go dobrze bo i tak minie. A karta się odwróci - nie ma chuja, żeby nie. To kwestia CIERPLIWOŚCI! Pół roku, rok, półtora, nawet dwa. A ktoś kto wchodzi w związek z laską zaraz po zakończeniu jej poprzedniego przeważnie (choć czasem nie - ale PRZEWAŻNIE) nie kończy najlepiej. Działaj dalej, a czas zrobi swoje. On mija i póki nie będziesz siedzieć bezczynnie działa na Twoją korzyść.
Chlopie, daj sobie spokoj, nie ma co zyc nadzieja, ze sie odezwie, wiem, to po sobie, nic tak nie wyniszcza psychicznie, jak tego typu mysli, ja dostalem kopa w dupe 6 miesiecy temu i jest duzo lepiej niz bylo kiedys. Powiem Ci, ze mam juz wyjebane na jej zdjecia z innymi "prawdziwymi" mezczyznami. Odbuduj swoja pewnosc siebie, zajmij sie czyms, nie siedz bezczynnie na dupie, nie zalewaj smytkow w alkoholu i bedzie dobrze.Jak sie odezwie po jakims czasie,ale pamietaj NA NIC SIE NIE NASTAWIAJ, to wtedy bedziesz mogl podjac jakas decyzje, gdy przemyslisz wszystko, zrobisz rachunek waszego zwiazku, musisz stac sie ponownie mezczyzna, myslec racjonalnie, a nie emocjami. Na pewno kogos poznasz! Ja osobiscie nie poznalem nikogo, kim bym sie zainteresowal, mialem sygnaly od dwoch dziewczyn, ale nic z tym nie zrobilem, bo zwyczajnie mi sie nie podobaly, nie czulem zadnego pociagu do nich, a z drugiej strony szkoda by mi ich bylo, gdybym cos zaczal, a one mialby pozniej przezywac, to co ja pare miesiecy temu. Ale caly czas wierze, ze ktos taki sie znajdzie, bo to Ty sam decydujesz z kim jestes, a nie na odwrot!