Mimo 25 wiosen na karku tak bym się właśnie nazwał. W skrócie: Po rocznym nieudanym związku zabunkrowałem się i zmarnowałem kilka dobrych lat życia, spasłem się jak świnia, do około 130kg, miałem problemy z chodzeniem. Nagle impuls, z dnia na dzień zmiana i w około 9 miesięcy udało mi się waga wskazywała około 81kg pamiętam to jak dziś. I pojawiła się ona... kuzynka mojego dobrego kolegi, która zawsze mi się podobała, jednak nie miałem odwagi nigdy nic zadziałać. Z początku szło bardzo dobrze, dużo zainteresowania z Jej strony, wszystko było na dobrej drodze, jednak te zmarnowane lata wyszły i zjebałem na całej linii - podręcznikowy przykład needy typa. Przeprowadzka do innego miasta, nowe cele, pojawił się również podrywaj teoria z praktyką w proporcjach 90/10 niestety, kilka przelotnych znajomości nic poważnego. Praca w nowej firmie i koleżanka z pracy, lat 32-33. Zawsze uśmiechnięta i otwarta do wszystkich, żona, matka. Zaczęło się od głupich żartów, na różne tematy seksu, związków itp itd. Zauważyłem, że ma dużą tolerancje na przebywanie innych w swojej przestrzeni osobistej. Traktowałem to jako zwykły flirt, nie przejmowałem się tym, do czasu... Kiedy widziałem, że rozmawia z innymi facetami, byłem po prostu zazdrosny. No jak kurwa z nimi a ze mną nie?! To jest żałosne i brzydzę się sam siebie pisząc to teraz. Sam się kurwa dziwię jak można być zazdrosnym o kobietę z którą oprócz rozmowy i lekkiego dotyku tak naprawdę nic nie łączy. Zacząłem Ją zwyczajnie unikać, odciąłem się, jednak to nie pomaga, cały czas o Niej myślę i nie wiem co mam zrobić. Mało tego, Ona też zaczęła mieć mnie zwyczajnie w dupie. Próbowałem z inną, niestety z podobnym skutkiem, cały czas w głowie obraz tamtej, nie wiem iść na dziwki?. Zrobić akcję wóz albo przewóz i powiedzieć Jej o tym? Już widzę tą reakcję szoku i politowania zarazem... Panowie proszę o chłodne spojrzenia na to wszystko, zbesztanie mnie z błotem, bo nie mam pomysłu i powoli zaczynam wierzyć, że mam poważne problemy emocjonalne i powinienem się udać do lekarza...
Czy ja wiem, czy to kwestia zaburzeń emocjonalnych... raczej kompleksów i bycia needy. Każda kobieta, która okaże Ci najmniejsze zainteresowanie jest brana przez Ciebie pod uwagę jako potencjalna partnerka. Im więcej kobiet zaczniesz poznawać, tym większy będziesz miał wybór i nie będziesz skupiał uwagi na jednym obiekcie. Zastanów się czy chciałbyś być w związku z BYLE KIM, KIMKOLWIEK kto się nawinie czy może warto po prostu ochłonąć i poczekać, co przyniesie los, a czas ten spędzić na zgłębianiu tajników PUA i pracy nad sobą, poznawaniu kobiet i tak dalej.
do około 130kg, miałem problemy z chodzeniem. Nagle impuls, z dnia na dzień zmiana i w około 9 miesięcy udało mi się waga wskazywała około 81kg
tak offline z ciekawości, co z rozstępami i skórą po takim zrzuceniu wagi ?
(oczywiście gratuluję takiej redukcji)
they hate us cause they ain't us
Podpisuję się pod pytaniem, bo tak samo mnie to najbardziej zaciekawiło czytając temat.
Brawo! Jesteś na naprawdę dobrej drodze. Popatrz tylko za siebie i zobacz ile osiągnąłeś. Udało Ci się dostrzec własne problemy, to ważne. Zrzuciłeś wagę, podniosłeś się po związku, chcesz się rozwijać, masz cele i do tego założyłeś ten temat.
Cieszę się, że mamy na forum osoby gotowe do zmiany.
Primo, wybij sobie z głowy tą dziewczynę i wszystkie inne z pracy! To taka moja dobra rada.
Po drugie, praktyka, praktyka, praktyka, co najmniej 50/50.
Największy sukces osiągają osoby które robią coś systematycznie, czyli codziennie.
Jeżeli jesteś pizda idź na dziwki, jeżeli jesteś mężczyzną zacznij poznawać kobiety.
To tyle z mojej strony, pozdrawiam.
--------------------------------------------
Jak chcesz osiągnąć sukces, skoro boisz się porażek ?
Z tymi dziwkami to nie taki zly pomysl. Ja majac 18 lat i bedac prawiczkiem wskoczylem na rokse,pozniej w autobus i dawaj,bylem tak zestresowany,ze wyjmujac pena z buzi mojej godzinnej milosci opadal,gdy juz bylem w niej to pilowalem,jak kuna powiedziala mi,ze mam duzego,3 razy robila przerwe,bo juz nie mogla tak ja zajechalem,wszystko przez stres,ale po tym moja pewnosc siebie tak wzrosla,ze masakra. Pozniej wszedlem na podrywaja,przeczytalem podstawowe zasady kilka blogow i moje zycie obrocilo sie o 180 stopni. Z panienkami zaczalem miec taki problem,ze juz przestaly byc dla mnie takie zajebiste,tylko musialy sie postarac,zeby cos ze mna wiecej pokrecic.
Ciężko kogoś wybić z głowy jak się widzi praktycznie codziennie i te 2-3 zdania zawsze trzeba wymienić. Co do rozstępów, mam je praktycznie wszędzie począwszy od bicepsów, klatki, pleców, tyłka, ud i na łydkach kończąc. Redukcja była robiona na tzw "żywioł" bez doświadczenia wszystkimi znanymi mi sposobami, biegałem rano i wieczorem (z początku to się toczyłem tak naprawdę) czasami głodówki po 2-3 dni. Dosłownie głupota przez duże "G". Mogłem sobie bardzo łatwo krzywdę zrobić. Co do skóry, to stałem się flakiem, bo z tłuszczem zjechałem dodatkowo masę mięśniową i wyglądało to tragicznie bez koszulki. Jednak po półtora roku na siłowni wygląda to naprawdę znośnie, tylko że z rozstępami już nic nie zrobię. Używałem maści, która miała sprawić, że będą miały kolor skóry, ale niestety nie zadziałała. Zawsze mogę też wymyślić jakąś ciekawą historyjkę z nimi związaną ;)Nie o rozstępach miał być ten temat. Staram się rozwijać to prawda, jest siłownia - poczucie własnej wartości wzrosło zauważalnie, z ryja ponoć jestem takie 7/10 ostatnio słyszałem (i nie, nie od babci i cioci). Potrafię nawiązać kontakt z koleżankami z pracy, z ekspedientką w sklepie, gadać o dupie marynie, podteksty seksualne też się pojawiają, z tym że nie potrafię zbudować odpowiedniej atrakcyjności. Piszecie o systematyczności, mam pewne blokady, miasto ma około 50 tys. mieszkańców i odnoszę wrażenie, że każdy każdego zna, więc gdybym zaczął "praktykować" byłbym bardzo szybko znany. Nie wiem też, czy podchodząc i rzucając się od razu na głęboką wodę nie zrażę się szybko i osiągnę efekt odwrotny do pożądanego. Ostatnio czytałem książkę, "MOWA CIAŁA: Allana i Barbary Please (polecam przy okazji, wiele przydatnych informacji) i tam jest o tym, że to samice tak naprawdę wybierają. Cytuje: "Wszystkie badania nad zalotami wykazują zgodnie, że w 90% przypadków to kobiety nawiązują kontakt. Kobieta robi pierwszy krok, wysyłając mężczyźnie serię subtelnych sygnałów itd itp. Potem jest "Niektórzy mężczyźni podchodzą do kobiet w klubach, czy barach, zanim otrzymają od nich "zielone światło". Statystyczna skuteczność takich działań jest niewielka" Wiem, że to jest tylko książka, jedna z wielu, nie biorę jej w 100% na poważnie, ale uważam, że coś jest w tym co piszą i nie wiem czy takie jeb 100 podejść tygodniowo sprawdziło by się w moim przypadku. Trochę chaotycznie to opisałem, ale myślę, że idzie się połapać, z góry dzięki za odpowiedzi.
A nie masz możliwości wyjechac do sasiedniego, wiekszego miasta na dg? Przed tobą trudny krok-praktyka. Wszyscy Ci gratulują, ale nie spocznij przypadkiem na laurach.
Moim zdaniem nie ma czego gratulować, po prostu ruszyłem z kilkoma sprawami do przodu, ale jeszcze daleka droga przede mną . Co do DG, jasne, że mam i nawet planuję coś takiego pod koniec lipca. Mam nadzieję, że walka z kompleksami nie będzie przypominać walki z wiatrakami. Miałem ostatnio bardzo dziwną sytuacje z koleżanką w/w z pracy. Otóż podeszła do mnie i mówiąc, że ma sprawę - wyjaśniła problem w postaci drobnej naprawy w domu dodając "mąż wyjechał, ojciec daleko mieszka, a dwóch braci coś tam dalej, blabla". Chłodno do tego podszedłem i wytłumaczyłem jej, co ma zrobić, ale niestety z marnym skutkiem. Specjalnie się wstrzymywałem z propozycją pomocy i odwiedzin zarazem czekając na jej reakcje, którą było tylko "Ty nie stój tak, tylko myśl jak mi pomóc". Dwie godziny po robocie wysłałem jej wiadomość z pytaniem jak tam usterka o której była mowa, odpowiedziała tylko, że poradziła sobie, ale nie tak do końca. Krótka wymiana smsów, gdzie na mojego ostatniego już nie odpisała i tak to się skończyło, cóż - widzimy się znowu w poniedziałek... Staram się na to patrzeć nieco z dystansem i nie wiem co mam o tym myśleć. Proszę o opinię, pozdrawiam
trzeba było pójść i pomóc, jak kobieta Ciebie prosi o pomoc, to nawet się nie zastanawiaj. One są słabsze i lubią jak im się pomaga, nie nastawiaj się od razu na jakiś podryw. Myślisz że to zły pomysł mieć np. dobrą koleżankę? Wyobraź sobie, że gdzieś Ciebie zaprasza i bierze z sobą swoje koleżanki, w tym wolne kobiety, to normalna sprawa.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Weź pod uwagę, że w 95 % przypadkach jest tak -> facet ma sporo kolegów, w tym wolnych kolegów, kobieta ma sporo koleżanek w tym wolnych koleżanek. Łapiesz? Wcale nie takie oczywiste, że ta jego "koleżanka" to ma sporo wolnych kolegów, wręcz przeciwnie, one chętnie zapoznają fajnych kolesi, których lubią, ze swoimi koleżankami, oczywiście nie od razu, trochę musi się zaprzyjaźnić, wiem to po sobie.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Szczerze wątpię, by z tego była jakaś relacja koleżeńska, ponieważ jest to ta sama "koleżanka", o której była mowa w pierwszej wiadomości tego tematu. Ja dałem na wstrzymanie i nie chciałem się narzucać, a Ona myślę podobnie. Nie wiem, może się mylę, dlatego proszę o zdanie innych osób.
To nie ona ma ustalać relację, Ty możesz sam to zrobić, jak poprosiła Ciebie o pomoc, to gdzie tu masz narzucanie się? Trzeba było pomóc, zachować się jak dobry kolega i tak ja traktować, skoro matka-żona, to chyba najlepsza dla Ciebie opcja, że poznać bliżej od strony koleżeńskiej. Po co coś sobie wkręcać? Warto pomagać ludziom, oczywiście nie daj się tylko wykorzystywać, im więcej będziesz miał znajomych tym lepiej.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."