Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Koniec związku/była/myślenie

20 posts / 0 new
Ostatni
Aljo
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: W-Wa

Dołączył: 2015-06-21
Punkty pomocy: 0
Koniec związku/była/myślenie

Cześć, mój pierwszy post, chociaż wpisy i blogi czytam od prawie roku. Na szczęście nie tylko czytam. Temat mówi wszystko - wielu powie, że klasyk. Może najpierw nakreślę sytuacje z laską, później co i jak.

Mam 24 lata, ona 21. Spotykaliśmy się przez trochę ponad dwa miesiące. Nie był to może najdłuższy związek na świecie, ale zarówno jej i mój tak. Nigdy wcześniej żadne z nas nie było w czymś poważniejszym. Jasne zdarzały się przelotne znajomości i inne bzdety, ale nigdy LTR.

Już na pierwszym spotkaniu KC. Łał, nigdy bym siebie o coś takiego nie podejrzewał (wszystko przez to forum). Kolejne spotkania i tygodnie jak najbardziej na plus. Ja ustalałem terminy i miejsca spotkań, dużo kontaktu fizycznego, również z jej strony. Później spotkania u niej, łóżko. Pisaliśmy do siebie smsy, ale w rozsądnej ilości, bywały dni, że wcale, bywały dni, że max kilka wiadomości. Zdarzało się, że ona do mnie dzwoniła, nawet na początku znajomości. Mówiła, że jej się podobam, że myśli o mnie, kiedy się nie widzimy. Widywaliśmy się 2-3 razy w tygodniu, więc chyba całkiem normalnie.

Nie było żadnych deklaracji, żadnych rozmów o związkach, przyszłości. Po prostu wszystko wychodziło naturalnie. Raz tylko rozmawialiśmy o tym, jakich cech poszukujemy u partnera. Wymieniła takie, za które od samego początku mnie chwaliła. Przypadek?

No, ale wiadomo, nic nie trwa wiecznie.

Pewnego razu zaprosiłem ją do siebie. Nigdy wcześniej u mnie nie była, wpadaliśmy raczej do niej. Miało być wino, film, wiadomo. W ostatniej chwili odwołała spotkanie, rozchorowała się. Trudno, nie rozkminiałem tego w żaden sposób, zdarza się, nawet dwa dni później ją odwiedziłem. Wyzdrowiała, mieliśmy się spotkać, ale.. ona znowu chwilę przed spotkaniem odwołała je. Napisałem do niej, że mogła dać znać wcześniej i, że niezbyt mi się to podobało. Ona napisała tylko, że przeprasza, ale myśli już tylko o powrocie do domu.

Studiuje w mieście, w którym ja już mieszkam, wracała na ponad tydzień do domu, wiedziałem o tym wcześniej, nie było zaskoczenia.

Wyjechała, nie było jej łącznie z 10 dni. Z domu nie pisała, nie dzwoniła. Ja też się nie kontaktowałem na początku. Dopiero później zadzwoniłem, co u nas słychać itd. Później umówiłem się z nią po jej powrocie. Spotkanie odwołała...

Napisała, że w tym tyg nie ma czasu, spotkamy się w przyszłym. No i spotkaliśmy się.

Spotkanie trwało z 30 minut, pocałowałem ją na starcie, ale już coś nie grało, lekko odchylała głowę. Posiedzieliśmy na ławce, ale nie była skora do rozmowy. Nawet na mnie nie spoglądała, patrzyła przed siebie. Kiedy spytałem w końcu o co tu chodzi, ta wstała, donośnym głosem (właściwie krzyknęła) powiedziała, że wszystko wiem najlepiej i odeszła. Chwyciłem ją szybko, a ona się rozpłakała. Dziwne uczucie, pierwszy raz czegoś takiego doświadczyłem. Spytałem ją wprost o co chodzi, żebyśmy pogadali, ale ona chciała tylko, żebym ją odprowadził na chatę, a w zasadzie tylko na przystanek, bo dalej już nie chciała, żebym z nią szedł. Tak zrobiłem.

Dzień później sms, żebym się zastanowił nad swoim wyborem. Chwilę później, że ona nie jest przyzwyczajona do związku, nigdy w czymś takim nie była, nie potrafi się zaangażować, nie umie poświęcić się jednej osobie. Ja w żaden sposób jej nie ograniczałem, nie pytałem z kim się spotyka, nie zabraniałem niczego. Sama zresztą przyznała mi rację. Napisała, że będzie się z tej znajomości wycofywać. Przykro mi się zrobiło, nie powiem, szczególnie, że tego dnia miałem urodziny. Raczej kiepski prezent.

Dziewczyna wiele razy mówiła, że nie przepada za ludźmi. Nie wiem, nie lubiła tłumów, dlatego nie zabierałem jej w takie miejsca. Miała znajomych, ale z nimi nie spędzała zbyt dużo czasu, raczej tylko uczelnia, rzadko kiedy jakieś wyjście. Parę razy zdarzyło mi się o nich słyszeć, nigdy ich nie poznałem. Była za to bardzo rodzinna, dużo mówiła o rodzicach, rodzeństwie.

Spotkaliśmy się kilka dni później. Jej mina już zupełnie inna, normalna. Pogadaliśmy, powtórzyła to co w smsach, że nie potrafi, nie umie itd. Parę razy chciała mnie trochę wgnieść w ziemię tekstami typu:

- Jesteś na mnie zły?
- Nie
- Aha, czyli miałeś mnie w dupie!

- Nie składałeś, żadnych deklaracji, czyli nie myślałeś o nas przyszłościowo!
- No, a gdzie byłyby dzisiaj Twoje deklaracje?

Nie twierdzę, że specjalnie, wiadomo, kobity.

Pojechała do domu. Zaproponowała oczywiście kumpelstwo, wręcz w jakiś sposób domagała się ode mnie odpowiedzi czy chcę utrzymywać kontakt. Nie powiem, nie byłem kozakiem i lekko speszonym głosem powiedziałem, że nie mogę jej dać czegoś takiego. Spotkaliśmy się jeszcze raz z 2-3 tyg później, pomogłem jej dostać się z dworca do domu. Rozmowa o niczym, tyle.

Na sam koniec pojawił się jeszcze jeden fakt. Z dzisiejszej perspektywy dość chyba istotny. Otóż, ona postanowiła wyjechać na erasmusa. Złożyła wniosek, wszystko inne przed tym jak się poznaliśmy, a dowiedziała się o tym, że ma zgodę na wyjazd jak już byliśmy razem, właściwie pod koniec naszej znajomości... Może to był powód? W żaden sposób o tym nie gadaliśmy, powiedziała mi o tym, że chcę jechać i tyle. Tyle, że to dopiero październik, a był kwiecień.

Dziwna sytuacja, znajomość właściwie wpadła w głęboki kryzys z dnia na dzień. Nie zrobiłem nic złego, żadnych akcji, pieskowania. No może ta wymiana smsów na temat rozstania, ale to już wtedy było za późno chyba, więc myślę, że bez znaczenia. KC na pierwszym spotkaniu, kontakt fizyczny był, łóżko, ona często sama do tego dążyła, kiedy na chwilę puszczałem jej rękę to od razu mnie za nią chwytała. Ogólnie dużo śmiechu, tak po prostu cieszyła nas ta relacja, po ludzku. Do momentu choroby ani razu nie odmówiła mi spotkania ani terminu, który podałem, zawsze się zgadzała. Co prawda ona ani razu nigdzie mnie nie zabrała, wszystko ja organizowałem, no, ale nowa w mieście to stwierdziłem, że nawet nie wie gdzie, zresztą skoro się zgadzała to nie rozkminiałem. Płaciliśmy różnie, raz ja, raz ona, raz na pół. Zorganizowałem jej dzień kobiet, była mega szczęśliwa. W sumie po wielu spotkaniach pisała, że dziękuję za wieczór, było bardzo miło i takie tam.

Wkurwia mnie to, że jej się przecież podobało.. Widziałem, że jest szczęśliwa, cieszy się jak mnie widzi, ewidentnie ją do mnie ciągnęło i z dnia na dzień się spierdoliło. Nie było ani jednej oznaki, że coś nie gra, żadnej.

Problem w tym, że minęło od tamtej pory z 1,5 miesiąca. Nie mam pojęcia, gdzie był błąd, co zawaliłem. Kiedy się rozchodziliśmy, powiedziałem jej, że uważam, ze ta decyzja to wg mnie błąd. Nadal w sumie tak myślę.

Mój problem? Myślę nadal o niej. Tylko trochę inaczej. Gdyby dziś do mnie przyszła i powiedziała zacznijmy od nowa - nie ma takiej opcji. Myślę raczej w kategoriach szkoda związku/co by było gdyby/co zrobiłem źle/wspominam, a nie tęsknię za nią/chcę wrócić/brakuję mi jej. Nie zmienia to jednak faktu, że mi się podobała, lubiłem ją.

Porady? Co zrobić, żeby tego tak nie rozkminiać? Spotkałem się ostatnio z dwiema laskami, ale to nie to.. Myślałem czy by się z nią nie spotkać i po prostu nie pogadać o co wtedy chodziło, może bym wtedy ruszył do przodu i miał rozwiązaną sytuacje?

Ew. może jakiś pomysł, co mogłem spierdolić w tej znajomości? Na wszelkie pytania odpowiem.

Zdaję sobie sprawę, że dla wielu taka znajomość to nic. Dwa czy tam trzy miesiące, pff, co to jest. Rozumiem, ale dla mnie była to pierwsza poważniejsza relacja, dobrze się w niej czułem, dlatego tak do tego podchodzę, proszę o wyrozumiałość Smile

Przeprasza również za długość postu.

xx3
Portret użytkownika xx3
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Bydgoszcz

Dołączył: 2011-04-07
Punkty pomocy: 353

No LTR bym tego nie nazwal,troche za malo napisales,zebysmy wiedzieli co schrzaniles. Na pewno dales ciala z ta pomoca w transporcie,jezeli jej predzej zadeklarowales,ze nie bedziecie kolegami to nie ma co na Ciebie liczyc. Laska typowa manipulantka,zerwala a chciala wine zrzucic na Ciebie,ze miales ja w dupie,ze nie myslales przyszlosciowo. Co do rozkminiania to polecam bieganie,silownie,kalistenike zawsze gdy bedziesz cwiczyl pomysl sobie o niej to dostaniesz powera,ze zmeczysz,jak dziwka w amsterdamie.

witkacy
Portret użytkownika witkacy
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 274

Yo,zze laska odwalila tego typu akcje, nie musi byc w ogole twoja wina... tak czasem bywa, ze chocbys byl idealny to tej danej lasce akurat nie pasujesz. Z tego co napisales, bledow w twoim zachowaniu nie było. Jedyne co to moze jej zabraklo pokazania jej, że ci zależy (chciała sprawdzic czy bedziesz zły wiec odwalala jakieś akcje, a ty powiedziales, ze zly nie jestes to sie wkurwila juz na maksa, bo uznala, ze ci aż tak nie zależy - ja tego za błąd nie uznaje, bow sumie gdyby jej zależało mocniej to pewnie by po paru dniach przeprosiła) może zabraklo jej negatywnych emocji hehe i sama je wytwarzała a ty się wciągnąc nie dałeś.

Mento5
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2011-09-11
Punkty pomocy: 293

Ciężko to ogarnąć. Może pojawił się inny. Może klepki się jej poprzestawiały w głowie. Jedno widać ewidentnie - niedojrzała emocjonalnie lasia próboje zrzucić winę za swoje chore odpały na Ciebie. Ja bym się nawet nie zastanawiał nad tą sytuacją.

Czarnkowskie Piwo
Portret użytkownika Czarnkowskie Piwo
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2015-06-08
Punkty pomocy: 3

Nie żałuj niczego, najlepiej uciekaj od niej jak najdalej Tongue
Co zrobić by zapomnieć? Najlepiej poznawać inne dziewczyny!

Aljo
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: W-Wa

Dołączył: 2015-06-21
Punkty pomocy: 0

Rozumiem, ale wiecie, ona w żaden sposób nie wyglądała na taką, która się waha, robi coś wbrew sobie, była raczej pewna. Ja też starałem się, żeby czuła się przy mnie dobrze, nie robiłem jej jakiegoś kisielu z mózgu, bo nie wydawało mi się to potrzebne, nie ten typ kobiety. Tak mi się przynajmniej zdawało, to tylko dwa miesiące.

Szkoda, trudno, wyjechała chyba właśnie, więc nie zobaczę jej przez kilka miesięcy, zresztą i tak nie zamierzałem. Powód rozstania szkoda, że taki 'otwarty', jakby powiedziała, że ma kogoś innego albo coś konkretniejszego to byłoby mi to na pewno łatwiej zaakceptować. Zapomnieć pewnie nie zapomnę nigdy, w końcu była pierwszą : )

Trzeba by się wziąć w garść, wyciągnąć wnioski i do przodu.

Aljo
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: W-Wa

Dołączył: 2015-06-21
Punkty pomocy: 0

Pewnie, że nie da się poznać i pewnie, że nie był to ultra długi związek. Nie gryzie to się jednak z faktem, że dziewczyna mi się podobała i tworzyliśmy przez ten czas coś fajnego, z czego przynajmniej wtedy czerpaliśmy jakąś tam przyjemność : )

Dzięki za mądre słowo Smile

xx3
Portret użytkownika xx3
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Bydgoszcz

Dołączył: 2011-04-07
Punkty pomocy: 353

Nie wkrecaj sobie za duzo,moze Tobie bylo przyjemnie,a jej nie. Na mojego byc moze powodem jest ten erasmus laska chce przezyc cos fajnego,poznac fajnych obcokrajowcow,a pozniej wroci do szarej rzeczywistosci i bedzie chciala odbudowac relacje zapewne.

Konstanty
Portret użytkownika Konstanty
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: 3city

Dołączył: 2014-03-13
Punkty pomocy: 3525

Niezła aktorka Ci się trafiła. Ciesz się, że tak szybko dała Ci spokój, bo mogła to jeszcze pociągnąć do wyjazdu albo i dalej, a z tego co piszesz wnioskuję, że długo zbierałbyś zęby z podłogi. Jak to mówią, Erasmus Orgasmus.

Scena z rozstaniem i 'wszystko wiesz najlepiej', albo 'jesteś na mnie zły? nie? aha czyli miałeś mnie w dupie', tak jak napisał Snoofie, klasyka westernu. Wink

I dziwnym trafem wszystkie Twoje cechy pokrywały się z jej ideałem. I taka rodzinna, dużo opowiadała pewnie. Ojej, no prawie że zaginiony gatunek i akurat pasuje (wydaje się pasować), niczym brakujący element układanki pod tytułem "Ta jedyna".

Nie masz czego żałować. Grunt, żebyś wyciągnął właściwe wnioski i takie dupy omijał z daleka. Jak się zafiksujesz na 'było tak idealnie, ale...' to za jakiś czas spotkasz ten sam model i popłyniesz bez reszty, bo 'tym razem musi mi się udać'.

____________________________________________
"Umysł jest jak spa­dochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein

quentin11
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2015-06-16
Punkty pomocy: 32

Przeczytaj mój post i wypowiedzi pod nim. Niemal wszystko się zgadza. Na 90% przyczyną takiego zachowania, nagłego zdystansowania i ochłodzenia jest osoba trzecia. U mnie też trwa to od 1,5 miesiąca.

http://www.podrywaj.org/forum/po...

Aljo
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: W-Wa

Dołączył: 2015-06-21
Punkty pomocy: 0

Myślę, że nie chodził tu o osobę trzecią. Może po mnie miała już siedmiu gości, nie wiem, ale w tamtym momencie uważam, że powodem nie był ktoś inny. Jasne, że ręki sobie uciąć nie dam, to wrażenie, jakie odniosłem. Jak tak czytam co napisaliście Wy, ja sam i połączę kilka faktów z tych kilku miesięcy to rzeczywiście wygląda na to, że miała w sobie jakąś blokadę.

Lubiłem ją, jasne, miała kilka fajnych cech, pociągała mnie fizycznie, ale nie traktowałem jej w kategorii 'ta jedyna', nie idealizowałem jej, zdawałem sobie sprawę z jej wad. Co prawda, duża ich część wynikła już pod koniec znajomości.

A Erasmus? Cóż, jak mi powiedziała to szczerze mówiąc wróciłem do domu i kminiłem co tu począć i.. nic nie wymyśliłem. Słaba sytuacja, ale pół roku związku na odległość - nie dla mnie.

Cóż, trudno, trzeba zapomnieć. Nawet gdybym był ultra miękki, chciał olaboga walczyć czy cokolwiek innego, to nie da rady, bo i tak jej nie ma ani w moim mieście, a niedługo już w Polsce. Oby tylko się nie powtórzyła sytuacja z inną, bo może wtedy będę miał takie głupie pomysły.

Dzięki wszystkim za wpisy, szczerze, szczególnie, że czytania trochę było.

kokoskop
Nieobecny
Starszy moderator
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 00
Miejscowość: Jelenia Góra

Dołączył: 2009-11-30
Punkty pomocy: 2632

Jedzie na Erasmusa, no i wszystko jasne, chciała mieć spokojną głowę i czyste sumienie jak będzie tam szaleć

Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki

Herman
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2015-05-15
Punkty pomocy: 45

Twój post nakłania mnie coraz bardziej do napisania serii blogów o borderline i takich problemach z takimi kobietami.

Chłopie, sam przez to przechodziłem. Idąc za Snoofie'm, byłem w związku przyszłościowym ze starszą ode mnie, poranioną emocjonalnie kobietą. Rozpierdol. Mija 6 miechów od końca za 6 dni i nadal myślę. Tęsknię. Ale wiem, że za błędem życiowym.

Mój gryplan po rozstaniu? Zerwanie kontaktu (pod żadnym pozorem, NIE ZNASZ JEJ), zerwanie kontaktu i zerwanie kontaktu. A między zerwaniem kontaktu a zerwaniem kontaktu, WŚCIEKŁOŚĆ I NIEMOC PRZEKUJ W MĘŻCZYZNĘ na nowo.

Jeśli dojrzy kiedyś swój błąd i Bóg dopuści ją do Twego życia na nowo, to sama przełamie wszystkie Twoje bariery niechęci do niej i naprawi swój błąd. Ale nie licz na to. Niemoc oddaj komuś mocniejszemu i mądrzejszemu od nas i zostaw Wink

Aljo
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: W-Wa

Dołączył: 2015-06-21
Punkty pomocy: 0

Mi na szczęście utrzymywanie kontaktu nie grozi. Tak jak wcześniej jeszcze miałem ochotę się z nią spotkać, pogadać, tak teraz ani jej specjalnie nie mam ani nie ma takiej możliwości. Pomocna sprawa.

A bloga na pewno przeczytam! : )

Herman
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2015-05-15
Punkty pomocy: 45

Utrzymywanie kontaktu to rzecz względna. Ja niby zerwałem kontakt. Ale na urodziny w zeszłym tyg napisałem 100 lat,tak o, z dupy. Nawiązała się gadka (Tak, mój błąd. Wylazłem przed szereg.) i w końcu po paru chwilach odpisywania oschle i po jednym negu o niej: "Jednak masz jeszcze żal...", " myślałam, że to było Ci obojętne", "Gdzie Twoja wiara?" (wkurwiło mnie to), "Myślałam, że jesteś inny..." i m.in. w końcu "Szkoda. Tak miało być. Życzę Ci szczęscia, zdrowia i wszystkiego co najlepsze, bla bla bla" i coś tam, że pewnie ja życzę jej wszystkiego co najgorsze.

Po co to piszę? Żeby pokazać i ostrzec. Emocji się nie wyzbędziesz. Nie od razu. Miej nadzieję, że kiedyś. A tak się kończy jakikolwiek kontakt z ex.

O ile odzyskałem stabilizację emocjonalną, to okazało się, że to były pozory. Na nowo emocje rozgorzały jak stodoły w Jedwabnem. Emocje tęsknoty za osobą, której się na dobrą sprawę nienawidzi. To jest najgorsze.

Traktuj to i traktujcie wszyscy jako achtung przed takimi sytuacjami.

gen
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: stary
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2013-02-25
Punkty pomocy: 3490

"Nie było żadnych deklaracji, żadnych rozmów o związkach, przyszłości. Po prostu wszystko wychodziło naturalnie. Raz tylko rozmawialiśmy o tym, jakich cech poszukujemy u partnera. Wymieniła takie, za które od samego początku mnie chwaliła. Przypadek?"

chyba tu był błąd, niektóre laski, zwłaszcza w trakcie pierwszego związku lubią trochę bajerowania o przyszłości, może nie od razu o bachorkach i kredytach, ale jakieś plany muszą być - choćby wspólne wakacje czy tym podobnie... Widać laska czuła się trochę jak FF, to i takie teksty:

- Jesteś na mnie zły?
- Nie
- Aha, czyli miałeś mnie w dupie!

- Nie składałeś, żadnych deklaracji, czyli nie myślałeś o nas przyszłościowo!
- No, a gdzie byłyby dzisiaj Twoje deklaracje?

Aljo
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: W-Wa

Dołączył: 2015-06-21
Punkty pomocy: 0

Tylko, że ona też w żaden sposób tego nie poruszała, nie próbowała nic ode mnie wyciągnąć, raczej nie wydaję mi się, żeby to był powód. Rzuciła te tekstu na sam koniec.

Mogłem powiedzieć, że mi się podoba, nakręca mnie, dobrze mi się z nią spędza czas, no, ale plan to co ja jej mogłem powiedzieć.. Że mam ochotę spędzić z nią weekend?

Zresztą patrząc teraz przez pryzmat Erasmusów i jej wyjazdu to raczej wątpię, żeby na te plany czekała.

gen
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: stary
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2013-02-25
Punkty pomocy: 3490

". Że mam ochotę spędzić z nią weekend?" - chociażby, kobiety łapie się na słuch - zwyczajnie, lubią słowa, nawet niedorzeczne lub mało prawdopodobne - oczywiście ta Twoja mogła być inna, bardziej pragmatyczna, tyle tylko - gdzie Ty miałeś oczy przez te dwa miechy?