Hej, potrzebuję z waszej strony garści porad, czy da się coś z tego wycisnąć i jak najlepiej postępować.
Nie którzy z was być może czytali parę miesięcy temu mój wątek, w którym wpadłem w ramę przyjaciela, mając bardzo zainteresowany target, powodem było czajenie się i większość podstawowych błędów jakie można popełnić przy podrywie.
http://www.podrywaj.org/forum/dz...
Opiszę obecną sytuację (niestety jestem specem od pisania długich wypracowań, więc proszę was o wyrozumiałość
).
Po 2 miesiącach od zerwania kontaktu z mojej strony (jedyne co to jej polubienia moich zdjęć na fejsie), spotkaliśmy się całkowicie przypadkowo. Moja bardzo dobra przyjaciółka i zarazem jej zdecydowanie najlepsza przyjaciółka (traktują się jak siostry), wróciła z zagranicy i zaprosiła mnie na bilard. Mieliśmy być we dwoje, ale jakoś się złożyło, że wpadła ta dziewczyna, chłopak przyjaciółki i jeszcze jedna koleżanka.
Było bardzo dziwnie przez hmmm około 1,5 h, mój dawny target będę nazywał blondynką. Blondynka na start tylko mnie klepnęła parę razy w plecy i usiadła popijając piwko. Nie odezwała się do mnie ani słowem, czułem od niej kompletne zimno, i że jedynie mnie obserwuje.
Blondynka cały czas była jakby pogrążona w depresji, potem się okazało, że słabo jej idzie w życiu, ogólnie wygląda gorzej niż ją zapamiętałem, schudła, zmizerniała, jest ogólnie chora na jakieś zapalenie zatok czy coś w tym stylu i jeszcze miała tego dnia miesiączke.
Potem odrobinę się rozkręciło, wpadłem razem z 3 dziewczynami, do baru z grami, gdzie można było potańczyć i pograć w stare gry na konsolach. Tu się wszystko rozkręciło. Blondynka po paru tańcach ze mną ( jej koleżankom też nie żałowałem), zupełnie się otworzyła i zaczęliśmy rozmawiać na miłe tematy. Moja przyjaciółka (organizatorka spotkania), specjalnie odeszła z tą drugą, żebyśmy mogli posiedzieć sami. Ewidentnie przez całe spotkanie jej zależało, żeby nas ze sobą spiknąć. Dostałem dzień wcześniej zaproszenie na ślub, gdy ta moja przyjaciółka o tym usłyszała, gorąca mnie zachęcała żebym zaprosił blondynkę. Zrobiłem to, zgodziła się bez szemrania, niemal natychmiast.
Muszę dodać, że pojawiła się u mnie zmiana, odrobinę z wyglądu, ale na pewno też z podejścia do rozmów z kobietami i ogólnie podejścia do życia. Target wczoraj mi sam przyznał, że trochę się zmieniłem.
Wracając do tematu, w barze, otrzymałem sporo oznak zainteresowania, bardzo silny kontakt wzrokowy, dotykała mojego ciała (ostatnio trenowałem, sprawdzała gdzie mi urosły mięśnie), dużo śmiechu z moich żartów i widać że jedynie moje towarzystwo dało radę ją rozkręcić. Jednocześnie ta 3 koleżanka, waliła cały czas do mnie jakimiś dwuznacznościami i widać było że na mnie leci, przez co moja przyjaciółka ją odciągnęła.
Potem odprowadziłem wszystkie 3 do domu, stworzyły się 2 pary, ja z blondynką i tamte dwie, które specjalnie się ciągneły z tyłu, dając nam dużo swobody do spokojnej wymiany zdań. Wracając z nią trochę ją pobajerowałem, dużo śmiechu, patrzyła mi w oczy i się uśmiechała. Potem był moment gdy rzuciła mi się na klatkę i wtuliła mocno głowę, trwało to może nawet z 5 minut. Powiedziała, że teraz lepiej się czuję, że jest bezpieczna i lubi się przytulać, że wspomnienia jej wróciły. Pomyślałem o pocałunku, ale koleżanki były blisko i ponadto target był mocno chory (cały czas kaszlał) i było widać, że ma ogólnie mizerny nastrój. Więc skończyło się na tym.
Teraz po tym wszystkim mam mieszane uczucia, nasza wspólna przyjaciółka, ewidentnie wspierała mnie swoim działaniem, żebym zabrał się za blondynkę. Widać, że dziewczyna jest sama i potrzebuje kogoś bliskiego, widać u niej jak na dłoni samotność, która ją dobija (skończyła 27 lat dopiero co, a marzy o założeniu rodziny).
Nieco żałuje że nie spróbowałem pocałunku, ale może to i dobrze, mogła być mocno skrępowana w towarzystwie koleżanek, po za tym jest chora.
Na pewno pójdę z nią na wesele, skoro się zgodziła, to chyba raczej się jej nie odmieni, ale to dopiero za miesiąc, jeszcze muszę się z nią skontaktować przedtem i ustalić szczegóły, tym bardziej że nie pamietałem dokładnej daty.
Zastanawiałem się co mogę teraz zrobić w takiej sytuacji? Nie mam co liczyć na kontakt czy jakieś propozycje z jej strony, jestem tego świadom. Czy próbować ja gdzieś wyciągnąć, chociażby na jakiś spacer czy coś podobnego. Mam jednak wrażenie, że bardzo łatwo mogę błyskawicznie spalić temat, przerwa w kontakcie była chyba jednak zbyt krótka.
Czy poczekać do tego wesela?
Dodam ważny fakt, dziewczyna jest bardzo ale to bardzo niedostępna, przez ostatnie 1,5 roku byłem ! jedynym ! facetem którego do siebie dopuściła, wiem to od przyjaciółki. Nie jest to HB9-10, ale podoba mi się z urody i bardzo z charakteru.
Jest osobą mało asertywną, bardzo wycofaną, boi się mocno bliskich związków (kiedyś mi powiedziała, że związki niszczą ludzi), była z jakimś kolesiem 6 lat, ten ja zdradzał i się rozstali. Najlepsze, że podobno fizycznie jestem do niego podobny (jej typ urody), ale trochę inny z charakteru. Czuję to od niej, że potrzebuje bliskości, ale boi się angażować i jest jej bardzo trudno wykonać jakiś ruch.
Wiem, że nie mogę działać szybko, oczywiście celem jest zaciągniecie jej do wyrka i wejście w bliską relację. Jedynie nie jestem w stanie ocenić jak mnie traktuje, czy jako kogoś z potencjałem na coś więcej, czy tylko jako kolegę.
Sorry za mocne się rozpisanie
, jak powinienem działać? Od razu zaznaczam, tak dalej jestem świadom, że mi nie przeszło uczucie do niej, ale jest inaczej, jest zmiana. Nie pragnę jej za wszelką cenę, bez niej też mogę być szczęśliwy, są inne kobiety, dostaje dużo sygnałów niemal co dzień
Jeśli jej nie zdobędę i nic z tego nie wyjdzie, nie będę nad tym rozpaczał, trudno, ale zawsze warto spróbować, jeśli widać że jest jakiś cień szansy. Dziewczyna mi odpowiada pod każdym względem, wiem że ja jej odpowiadałem/odpowiadam? i z wyglądu i z charakteru.
Będę wdzięczny za każdy wpis. Pozdro.
Jeżeli chcesz to rozwijać to się z Nią spotkaj, tylko nie daj jej wylewać gorzkich żali;) bo znowu szufladka.
Przeczytałem całe ale Matko Boska. Palce Cię nie bolą?
a może jest tak,ze blondi ma gorszy okres i potrzebuje znowu i tylko przyjaciela,a jak jej przejdzie to kop w dupe??hmmm...może ale nie musi,weś to kolego pod uwagę.
Fakt faktem,możesz pisać artykuły do babskich pisemak
długooo 
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.
Hehe no sorki jeszcze raz za długi tekst, być może za dużo staram się przekazać.
No cóż mogę to łatwo sprawdzić, próbując pocałunku i bliższego kino.
Widzisz, pierwsze podejście to jak to można powiedzieć, ona liczyła na ruchanko i na 100% robiła sobie nadzieje, więc nie szukała przyjaciela. Teraz widzę znowu jest coś delikatnie na rzeczy, no ale wcześniej było inaczej, zainteresowanie było bardzo silne, teraz dalej jest ale już delikatne.
Być może zjebałem wczoraj, że nie poszedłem na pocałunek, ale kurwa tak kaszlała i na serio nawet nie chciałem jej całować w tym momencie (zarazić się jakimś ostrym przeziębieniem to chyba nie jest dobre wyjście). Druga sprawa, że jak pozostałe dwie dziewczyny specjalnie zostawały dobre 200 metrów za nami, to coś tu się kroiło.
Muszę do niej i tak zadzwonić, podać dokładny termin wesela, czy proponować jakieś spotkanie?
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Pewnie,dzwoń,pytaj,możesz zarzucić temat,że poćwiczycie tańce na parkiecie w sobote tu i tu
,mi laska niedawno takie coś sprzedała,więc czemu nie można tego wykorzystać 
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.
Gdy się nad tym zastanowić, to jest to poniekąd taki "powrót bohatera", właśnie dostałem od niej jej zdjęcia z nad jeziora z pozdrowieniami
, także jest dobrze, myśli o mnie.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
No to... tak w sumie w czym problem? spotkaj się z nią.
-------
Don't take life too seriously. You'll never get out of it alive.
Nikt tam się nie czai, mam niemal 100 % pewności, a jeśli ktoś próbuje do niej zarywać to nie ma u niej szans, znam takiego jednego. Oczywiście nigdy się nie wie wszystkiego.
Dziewczyna mie wygląda dobrze na tą chwilę, widać jakąś depresje. Podejrzewam, że koleżanki wychodzą za mąż, wokół same pary, a tu nie ma się nawet do kogo przytulić. To by tłumaczyło jej nagły atak na mnie
Czy 2 dni odstepu od pon. smsa to powinno być ok żeby zadzwonić i spróbować się ustawić?
Mam jeszcze do was pytanie, ona musi pamiętać wszystko, to nie było tak dawno, zachowałem się jak łajza, czy takie próby powrotu mają w ogóle jakiś sens?
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Coś mam jakieś przeczucie, że mnie znowu wjebie do friendzonu... albo po prostu przestałem wierzyć w siebie.
W niedziele fajne oznaki zainteresowania, wszystko dobrze.
Dzisiaj gdy zadzwoniłem, niby gadka spoko, ale bardzo krótko i nie podejmowała żadnego tematu, tzn. nie rozwijała rozmowy, nie pytała o nic, tylko odpowiadała na pytania. No cóż może to fakt ona taka trochę jest przez telefon, zawsze była. Ton głosu bardzo luźny, taki koleżeński, na wyjebaniu, a znam jej głos gdy mówi coś z fascynacją.
Potwierdziłem wesele i zaproponowałem wspólne potańczenie w piątek lub w sobotę. Powiedziała, że "czemu nie", ale nie wie kiedy wróci do miasta, bo jedzie jutro z koleżankami do Poznania i mi da znać jak coś. Powiedziałem żeby napisała, bo jak nie to ogarnę sobie jakiegoś grilla albo coś. Odpowiedziała "spoko, nie ma spiny". Szczerze zero jakiejś iskry w rozmowie, nie wiem może popełniłem błąd? Trzeba było czekać na jej ruch?
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Nie licz na to, że Cie się rzuci na szyję przez telefon:) dzwoń w konkretnych sprawach jak np. spotkanie. Wyluzuj i nie graj desperata. Na samym weselu możesz dużo ugrać o ile będziecie gdzieś sami.
Masz rację, jeśli się odezwie i będzie jednak chciała pójść w ten weekend to spoko, jeśli zrobi to w ostatniej chwili to jej powiem, że już sorry ale już mam plany. Nie będzie mi tu po raz kolejny decydować o moim czasie.
A jeśli się nie odezwie, to mam wyjebane po całości, nie będę za nią latał i skamlał o spotkania jak kiedyś za 1 podejściem.
Masz rację będzie wesele, będzie okazja. Teraz to ja jej daję szansę, wystarczy że spojrzę w lustro i widzę zajebistego kolesia, a nie mizernego wychudzonego frajera, którym byłem w marcu, a jak patrzę na jej zdjęcie z poniedziałku, to wygląda co najmniej nieciekawie na tą chwilę. Koniec tego, jeśli myśli że będę podbudowywał jej ego, to się grubo przejedzie.
Trochę mnie poniosło
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Nie rozumiem czym sie przejmujesz,niech cie wyjebie do friendzonu niech bedzie obojętna,i co z tego? Czy ty kurwa nie widzisz ile dziennie kobiet mijasz na ulicy?
Smiać mi sie chce jak czytam takie tematy i takie analizy pod tytułem co znaczyło gdy laska pierdnęła
Toż to śmieszne jest niezwykle
Masz oczywiście rację, ale jak zaczyna Ci zależeć to się przejmujesz.
I tak jest u mnie duża zmiana na plus w porównaniu z tym co było.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Panowie potrzebuję pomocy.
Miałem dzisiaj spotkanie z moją blondi. Najpierw taniec w barze, bardzo fajnie, dużo śmiechu, żartów itp. ogólnie jest bardzo wesołą i dowcipną osobą.
Następnie spacer po parku w nocy i tutaj najpierw zaprowadziłem ją pod taki pomnik na wzniesieniu, siedziała mi na kolanach i się tuliła, próba pocałunku = nie weszło, tzn nie pełne pocałunki, tylko zetknięcia ust, leciutko odwzajemniała dalej nic. Potem spacer alejką, kolejna próba, dalej to samo, taniec w nocy w świetle latarni i kolejna próba i dalej to samo, nie odsuwa się, nie odpycha, nie odwraca głowy, ale nie odwzajemnia w pełni pocałunku.
Odprowadziłem do roweru, prowadzę z nią rower, zatrzymujemy się na skrzyżowaniu gdzie ja od niej się odłączę, kolejna próba = efekt identyczny, długi kontakt wzrokowy przed pocałunkiem, już myślałem że tym razem wejdzie. Mówi mi, że potrzebuje czasu żeby się otworzyć, że tak publicznie to nie może. Oczywiście ze wszystkiego robiłem żart, żadnych poważnych rozmów w tym temacie.
Kurwa nie mam już pomysłów, próbowałem z trikiem, żeby zamknęła oczy i przeniosła się na plażę w nocy, pocałowałem ją i tu było najbliżej ładnego pełnego pocałunku, ale to dalej nie to. Mega frustrująca sytuacja.
Reakcje według mnie miałem prawidłowe, bo śmiech i żart, albo utulenie. Może za dużo prób? Co mogę zrobić żeby doprowadzić do normalnego pocałunku, bez tego nic przecież nie bedzie, bo jak ma dojść do seksu?!
Mnóstwo oznak zainteresowania, sama inicjowała cały czas dotyk.
Panowie pomóżcie, bo cała moja nauka stąd bierze w łeb.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Czasem mnie poraża taki brak logicznego myślenia wśród facetów. Serio, ręce opadają. Kobiety specjalnie dają mało kumatym kolesiom ukryte przekazy. "nie mogę się całować tak publicznie" z ust laski... dla mnie brzmi k*rwa jednoznacznie. Zgaduj zgadula, co to za sugestia.
czyli wg. Ciebie chodzi tylko o to, że się wstydzi? Przecież tam nikogo nie było. Wybacz jestem pod wpływem i może rzeczywiście jestem mało kumaty
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Chłopie, to oczywista sugestia żebyś zaaranżował spotkanie u ciebie.
Nie jestem przekonany czy aby na pewno o to chodzi.
Teraz na trzeźwo wydaje mi się, że mogła to odebrać, że się na nią napaliłem. No ok nie przystawiałem się jakoś mocno, ale przeciągałem spotkanie, chociaż widziałem że jest zmęczona i chce już jechać do domu się wyspać. Prób pocałunku to nie wiem może z 6-7? Strasznie dużo. Nie zauważyłem u niej jakiś oznak "IOD", wręcz przeciwnie.
Widziała, że mocno chcę żeby się całować, no ale jakoś nie dała mi tej przyjemności.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Hej mam pytanie w temacie tej dziewczyny.
Zaczęliśmy dzisiaj pisać smsami (wolałem zadzwonić, ale z nią tak jest, że telefonu nie nosi zwykle przy sobie, więc gdy wczoraj wieczorem dzwoniłem, nikt nie odebrał, dopiero dzisiaj smsem mi odpowiedziała), zaproponowałem jej spotkanie wieczorem w poniedziałek lub wtorek.
Jej odpowiedź "jak się przeprowadzę, to spoko"
Wiedziałem, że zmienia mieszkanie, teraz moje pytanie, czy proponować jej pomoc w przeprowadzce? Czy lepiej takich rzeczy nie robić na początku "odnowionej" znajomości, tym bardziej że nigdy nie byliśmy blisko siebie. Myślałem nad pytaniem "czy może potrzebujesz pomocy w przeprowadzce" ale gdy na ten temat myślę, to wydaje mi się to bycie ponownie zbyt miłym gościem, tym bardziej że sama mnie o to nie prosi. Jak postępujecie w takich sytuacjach?
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
A Ty w ogóle masz coś do roboty poza tą laską? Bo wygląda to tak, jakbyś cały dzień spędzał nad interpretacją każdego jej ruchu i zastanawianiem się, jaka reakcja będzie najlepsza. Kiedyś przeczytałem tu bardzo ciekawą rzecz, z która się zgadzam- jeśli od początku nie ma pierdolnięcia to później będzie bardzo ciężko. A takie próby reanimacji to jak dla mnie jest męczenie buły. Doradziłbym Ci inne laski, ale to oczywiście nie poskutkuję, więc można mieć tylko nadzieję, iż się ogarniesz, wszak masz już trochę latek.
Zgadzam się z tobą i uwierz mi, nie próbowałbym jeszcze raz, gdyby nie to, że inicjatywa wyszła z jej strony. Naprawdę nie nastawiałem się ani trochę na jakiś powrót do tematu w przyszłości, wyszło inaczej, z czego się cieszę.
Też masz rację, że może nie potrzebnie wszystko rozkminiam i się zastanawiam, naprawdę nie siedzę i nie zastanawiam się nad tą relacją cały czas. Po prostu chciałem zapytać, bardziej doświadczonych w temacie osób, jak by postąpili na moim miejscu.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Poprosiła mnie o pomoc w przeprowadzce, zgodziłem się. Wszystko fajnie, zjedliśmy później razem z jej współlokatorką kolację z winem. Współlokatorka pod pretekstem wyszła, dużo dotyku z moim targetem, dotykała mnie, tuliła się w bok, wkładała swoją nogę między moje, myślę jest ok. Ale późno już więc się zbieram, powiedziała że mnie odprowadzi. Ok, wyszliśmy pod klatkę, ta zaczyna się przytulać, próba pocałunku, jeb nadstawia policzek. Mówi no to cześć itd. Nie dałem odejść się ponabijałem z niej, było śmiesznie, złapałem za tyłek przyciągnąłem, próba pocałunku, jeb znów policzek. Na koniec delikatne muśnięcia "dzióbkami" w usta i to wszystko. Czuję że powoli wpieprza mnie do friendzonu, chociaż wiem od jej przyjaciółki, że coś ode mnie by chciała itp. tylko trzeba jej dać czas. Sama mi powiedziała dzisiaj, po próbach KC, nie jestem łatwa, potrzebuje czasu.
Co można zrobić? Mieliście takie sytuacje?
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
" Sama mi powiedziała dzisiaj, po próbach KC, nie jestem łatwa, potrzebuje czasu."
Najgorsze co możesz zrobić to przejmować sie takim pierdoleniem,rób swoje.Tylko sie o nic nie proś ani szybko nie deprymuj bo zobaczy że miękka faja jesteś
Podsumowując:
-Nie przejmuj sie gadaniem
-Rób swoje(np spróbuj ją pocałować spontanicznie)
-Bądź sobą
-Ale nie bądź cipa
Dzięki, czyli próbować dalej i nie zachowywać się jak pizduś. Spoko, to ja wiem i cały czas na zmianę, żarty, lekkie negi, droczenie się, ogólnie dobra zabawa. Wielokrotnie stawiam na swoim typu, "idziemy tam gdzie ja chcę".
Jeszcze jedno, gdy po ostatniej mocnej próbie pocałunku, odsunąłem się, stanąłem bokiem jakbym odchodził, i powiedziałem trochę pół-żartem "wiesz co, ja to chyba się muszę nad tym zastanowić", wyglądała jakby ducha zobaczyła, oczy w słup i szok. Zrobiłem żart i po chwili się pożegnałem. Dopiero co mi smsa napisała, że bardzo dziękuje za pomoc, co by beze mnie zrobiła. Nic nie odpisałem, bo ona też ma w zwyczaju mi nie odpisywać nawet 1-2 dni.
To mówisz DAK jeszcze się nie poddawaj?
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Widzisz bo sie pewnie przestraszyła ze sobie ją odpuścisz.Daj jej też czasami się wykazać.Poza tym dobrze ci idzie
Dak dzięki za rady, pomogłeś mi.
dzisiaj było przełamanie.
2 jogurty Fantasje i świeczka :)- patent z tej strony, z jakiegoś bloga.
Świetnie zorganizowałem randkę, która mnie kosztowała 8 zł
Przy świeczce w nocy w parku, pykło, całowanie na całego. Jedynie co to jestem świadom że słabo się całuje, małe doświadczenie, ale chyba jej się podobało, po za tym sama cały czas też całowała.
Odczekałem 5 dni i sam zaproponowałem spotkanie, się zgodziła bez wymówek. Więc jest ok, ale wiem, że najlepiej by było żeby teraz sama coś zainicjowała. Niestety w piątek ma wyjazd na kurs, więc weekend odpada, myślę się nie odzywać, czekać na kontakt z jej strony. Ale jest ciężko, czuje zainteresowanie, ale też czuję że wszystko jest odrobinę na siłę i z jej i z mojej strony. Za dobrze się już znamy i też nie mam doświadczenia.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."