Witam wszystkich, w ostatnim czasie męczy mnie pewien problem, mianowicie z jednej strony mówi się aby nie odkrywać wszystkich kart przed kobietą, mieć "wylane", nie angażować się za bardzo, żeby nie stracić ramy wyzwania lecz z drugiej mówi się, aby pokazać swoje prawdziwe intencje, mówić o emocjach jakie nami kierują itd. Stąd moje pytanie Jak to właściwie jest? W którym kierunku powinniśmy iść??
Każdy w swoim. Każdy preferuje inny styl życia, zachowania, wartości i to musi budzić rozbieżności. Nie ma w tym paradoksu, lecz mnogość możliwości.
DarGro
Nikt nie mowi,ze masz miec wylane,tylko nie masz sie srac i powtarzac kobiecie,ze jest cudna,miodna itp,itd. Zreszta spotkaj sie z laska i zacznij jej sypac komplementami na pierwszym spotkaniu to zobaczysz,co z tego bedzie i sam dojdziesz do wlasciwych wnioskow.
xx3 wiem o co chodzi, tylko czy powiedzenie kobiecie o tym co czujemy gdy się z nią spotykamy czy po prostu, że się nam podoba nie burzy relacji? ( i nie mówię tu o tym żeby jej ciągle słodzić i opowiadać jakie to moje życie będzie zrujnowane bez niej ) chodzi o to czy po takim fakcie pójdziemy o krok do przodu w relacji czy ona pomyśli, że już nas zdobyła, stracimy całą ramę wyzwania i zawinie swoje klocki?