Mitam się ostatnio ze swoimi myślami w zwiazku z jedna dziewczyną. Pozanlismy sie w marcu ale jakos dopiero z miesiac temu zaczęliśmy mieć sie 'jakos bardziej ku sobie' Dziewczyna była zainteresowana spotkaniami, jednak z powodu odległości miejsc gdzie meiszkamy eni dało rady. Ostatnio dowiedziałem się że ma dopiero co poznanego chłopaka. Jak mnienam musiała się z nim spotkać jakos wczesniej no i gość mnei ubiegł.
Na ile znam tą dziewczynę to widzę że miota sie w swoich uczuciach. Z 1,5 miesiaca temu też była z jakimś gościem rpzez chwile czasu ale potem sie z nim rozstała bardzo szybko.
Moje pytanie jest takie na ile moje działania w tym momencie mają sens/szanse powodzenia. Co mogę zrobić żeby nie wypaść z jej pamieci a jednocześnie nie byc z byt nachalnym? Jak na razie zdystansowałem sie troche do niej i nie odzywam się. Dodam że spotykam się w międzyczasie z innymi kobietami ale cholera, ta ma w sobie coś że nie pozwala mi to od tak o niej zapomnieć.
Syndrom tej jedynej huehue. Jaka to odległość was dzieli i jak często masz szanse się z nią widzieć? Bo to jest tu kluczowe.
Odległość nie jest problemem tak naprawdę
Po prostu nie miałem jakiegoś parcia żeby ta dziewczynę zdobywać. Dopiero ostatnio bardziej to doeceniłem. Wiem że bedzie mieszkac nie dlugo w moim miescie (u tego typa nowo poznanego:P), a poza tym jej dom rodzinny jest z okolic mojego domu rodzinnego.
Mylisz się, odległość ma w dalszym ciągu znaczenie. Co innego kiedy laska mieszka 50 km od ciebie i żeby się z nią spotkać musisz się wcześniej umawiać na spotkania, a co innego jak mieszka 5km, po drugiej stronie miasta, kiedy można wsiąść w autobus i przejechać się do klubu gdzie ona często powiedzmy bywa i zaaranżować "przypadkowe" spotkanie, czy np. napisać jej smsa "dawaj na browarka za 20 minut tu i tu". Także odległość ma duże znaczenie, zawsze.
ma zaczac mieszkac w moim miescie za 2tyg. Tyle że podobno u swojego typa ktorego nie dawno poznała.
No to trochę chujowa sytuacji, nie sądzisz?
Skoro mają zamieszkać razem, to pewnie są szczęśliwi. Nie wydaję mi się, żeby laska mieszkała z facetem, z którym nie wiąże poważniejszych planów.
Nie masz innych lasek w okolicy? Po cholerę chcesz się żywić cudzym szczęściem? Znajdź własne.
Rozumiem podejście. Szczerze mówiac po dzisiejszym dniu mi przeszło. Ale widzę dość duża infantylność w jej działaniach. Dziewczyan ledwo co zna typa i zamierza z nim zamieszkac. Nie oceniam, kazdy robi co chce. Ale przynajmniej ja decyzje o zamieszkaniu z kims nie podejmuję z tygodnia na tydzien. Chyba że młodość (ja mam 25 ona 21) rządzi się innymi prawami i teraz takei decyzje podejmuje się szybciej ;p