Witam wszystkich, postaram sie streszczac. Na forum nowy, ale z tematem podrywania obyty i dosc swobodnie sobie radzilem ale.. no wlasnie:
Sytuacja jakich wiele. Pol roku temu poznalem panne, jak sie okazalo pozniej typowa "ksiezniczke", ktora sama nie wie czego cche, gra, podpuszcza, manipiluje, zgrywa wredna, trudna, inna itd. Chyba znajome?
Na poczatku bylo dobrze, bylem w dobrej kondycji emocjonalnej, kontrolowalem znajomosc, jej testy, uwagi i grymasy zbywalem, obracalem w zart, nie traktowalem powaznie, droczylem, zartowalem itp. znajomosc szla w dobrym kierunku. Panna miala podkrecone zainteresowanie, dalem jej odczuc, ze jestem kims "niebanalnym" i sie nie dam latwo urobic.
Im dalej w las tym ciemniej, laska dalej pogrywala, ale moja gra byla coraz slabsza, wlaczyly sie emocje i uczucia i zaczalem sie zatracac, przeginac, wyznawac nie milosc, ale mocne zainteresowanie, nakrecilem sie jak "pojebany"
Seksu nie bylo, bo chcialem ja "przyszanowac", nie wyjsc na napalenca, znacie to? Jednocznesnie przytulalem ja, dotykalem, byl kontakt fizyczny, ale marny, wiec na 5 spotkaniu po miesiacu znajomsioci uslyszalem, ze chyba jestem gejem i mam 5 minut zeby cos zrobic, probowalem ale bylem tak wybity z pewnosci siebie, ze mnie sparalizowalo i odcielo... laska skwitowala "za dzisiaj masz dwoje, bez mozliwosci poprawy" a ja juz nie bylem odporny na jej gierki (zaburzyla pewnosc siebie), wiec mnie zdolowala tylko..
Po tym dalej karmila sie moja atencja, przy czym stopniowo wychladzala relacje, a ja wiadomo, ona zimno, to ja jeszcze cieplej i plynalem tracac resztki godnosci.
Mialem przeblyski czasem i sile to gralem, zgrywajac obojetnego, ale pozniej i tak emocjonalny molotow bral gore i znowu plynalem. Laska stwierdzila po ostrej klotni, ze "ja juz nie wiem jaki Ty jestes" A ja do niej, ze sie neiszczeliwie zakochalem, ze ona taka wazna jest dla mnie, ze ja tylko ja chce, ze mi ciezko... zdarla ze mnie resztki godnosci, nie kryje.
Doprowadzilem do momentu, gdzie uslyszalem "ja wiem, ze jestem wredna, podla, suka a to Ty masz problem" i "Ja wiem, ze Ty mnie i tak nie olejesz" Jednoczesnie gadka, ze jestesmy tylko kumplami, ze mnie ostrzegala, ze nie krecimy ze soba - dobrze myslicie, moja Pani uczynila ze mnie swojego pieska i przestala traktowac powaznie.
Postanowilem "przygrac" kolejny raz i wyjechalem jej z dosc dlugim tekstem, w ktorym ogolnie zawarlem stwierdzenie "Ja sie w Tobie zauroczylem, Ty we mnie nie, musimy zerwac kontakt bo ja sie mecze" dodatkowo zawarlem mase roznego disneyowskiego gowna o uczuciach i tym jak bardzo jestem zaangazowany, ktore bylo potrzebne jak swini kaganiec, wiec postrzelilem sie w oba kolana.
Celem bylo sprawdzenie, czy jej zalezy, czy sie odezwie sama, zacznie mnie traktowac powaznie. Minal miesiac, laska cisza - kontaktu zero, nawet na urodziny nie dostalem zyczen i co zrobilem...? Tak kur... zlamalem sie i napisalem, czy moze chce pogadac, czy moze zatesknila (fuck :/) Oczywiscie zgasila mnie, ze "Zrobilam co chciales, nic z tego nie bedzie" i koniec, pozamiatane.
Jeszcze walczylem, a raczej lezalem wijac sie bezradnie i napisalem jej dluzsza wiadomosc w miare "stabilnym" stanie, zebysmy sie spotkali i porozmawiali jak dorosli a nie sms jak gimbaza, ze szkoda tego pol roku znajomosci, ze "pogubilem" sie. Uslyszalem cisze...
Nie pisze zeby sie zalic, na dnie juz bylem, teraz wracam do sil, trzezwieje po "pierwszej" milosci, ale chemia ciagle trzymie, a panna naprawde mocne 8/10, urocza blondyneczka, gust mam wybredny jesli chodzi o kobiety, a ona wskoczyla idealnie w moje "ramy" kobiety, tylko ten emocjonalny koktajl no kur... nie moglem wyhamowac z tym.
Moglbym prosic o rade, bo wiadomo "syndrom tej jedynej" "pierwsza milosc" itp. ale chyba wypalilem te relacje do granic?
Teraz tylko zostalo mi juz ja olac ale za jakies poltora miesiaca panna ma urodziny i mam dylemat w glowie jak to wykorzystac, napisac zyczenia/wyslac kartke czy olewka, olewka i ejszcze raz olewka? Da rade to jeszcze ruszyc, wzbudzic w niej emocje?
PS. Wiem, ze "Wpisy dotyczące odzyskiwania byłych, żalów związanych z rozstaniem będą usuwane."
ale gdzie znajde lepsza odpowiedz jak nie tutaj, wsrod osob, ktore "przerobily" takie ksiezniczki i wiedza jak je podejsc, a jak nie to kosz i nie bylo tematu.
Aaaaaa przed chwilą wrzuciłem w innym temacie ten link to podrzucę i tobie. Posłuchaj, przemyśl, filmik idealnie pasuje do twojej sytuacji.
Stary tylko żadnych listów, kartek, smsów, laurek urodzinowych. Ona dla Ciebie już nie istnieje. Musiałbyś byś się na nowo urodzić, albo wynaleźć fejsbuka, żeby szczerze się Tobą zainteresowała.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Chyba byś musiał zmienić się nie do poznania i z wyglądu, i z charakteru. Odczekać jakieś 10-12 miesięcy, ciężko nad sobą pracując i spróbować jeszcze raz. I tak szanse powodzenia góra 10 %
Musiałbyś mieć dużo szczęścia, by musiała sama się tobą zainteresować, spotykając Ciebie gdzieś przypadkiem itd.
Nie warto tego robić dla jednej osoby która, tak naprawdę jest dla Ciebie nikim, bo co o niej wiesz? Zmień się na lepsze, sam dla siebie.
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Spokojnie, może da się coś ugrać:) Tylko broń boże nie pisz na jej urodziny;/ Jeszcze nie ogarnąłeś że to by był kolejny strzał w kolano? Jak tak wolno będziesz się uczył na błędach to chuj z tego wyjdzie.
Minimum dwa miesiące odczekaj. Potem może uda się ustawić sytuację że się "przypadkowo" spotkacie na jakiejś imprezie? Albo gdziekolwiek. Lepszy byłby kontakt osobisty niż telefoniczny. Przez dwa miesiące popracuj nad sobą (wygląd, osobowość, poznaj kogoś fajnego żeby w razie czego mieć kim wzbudzić troszkę zazdrosci). Wakacje idą, więc idealnie na wyrzexbienie klaty i opalenie się:D Zrób coś fajnego, jakiś wypad w góry i nie zapomnij żeby ktoś ze znajomych fotki na fb wkleił hehe
Po tych 2 miesiącach jej się w główce zatrze obraz pieska, no ale jeśli popełnisz jakiś błąd to znów bedzie dupa.
Dajesz chłopakowi nadzieje, a On tego pragnie bardziej niż wody.
Temat spalony w 100%. Co jeszcze laska ma zrobić, żebyś odpuścił? Napluć Ci w twarz? Cytując klasyka, to i tak powiesz, że deszcz pada.
Przecierpisz swoje i dobrze. Cierpienie prowadzi to rozwoju.
Tylko pod żadnym pozorem się z nią nie kontaktuj, nie pisz, nie dzwoń. A o jej urodzinach zapomnij. Wylecz się z niej, a zobaczysz zmianę. Powodzenia!
Przesadzasz, wszystko da się odkręcić, wiem to po sobie:)
taki "smolarek" bis
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Co wy gadacie? Jakie da sie ugrać? Nie chce byc chamski, ale laska praktycznie zmieszała Cie z błotem, otworzyłeś sie całkowicie na nią - i poleciałes w tym miejscu, informacje na podrywajce na nic się zdadzą, musisz panować przede wszystkim nad tym co robisz. Poznaj inne szpule, bajeruj i pilnuj żeby się nie zatracić. Wtedy już nie będzie idealną kandydatką, pozdro
Nie dasz rady takiej dziewczynie, to tak jak by amator-dżokej miał ujeżdżać dzikiego mustanga. Nie licz że się zmienisz, nabierzesz pewności siebie i za miesiąc ją będziesz miał.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Spokojnie Panowie, ja tutaj nei szukam pocieszenia i falszywej nadziei typu "bedzie dobrze stary, ona zruzumie i sama sie odezwie.." Big Love juz bylo, kubel zimnej wody i strzal w pysk tez ze bajki, filmy i ksiazki zostawmy dzieciom i frajerom, teraz jest czas na wyciagniecie wnioskow i gdyby sie tak zdarzylo przypadkiem i spotkalbym ja gdzies to chce miec plan na to, ale bez napalania, patrze za innymi laskami, wiec jest juz ze mna dobrze, ale w ta jedna wlozylem pol roku inwestycji, calego siebie i jesli pojawilaby sie szansa zeby wyciagnac jeszcze cokolwiek to jestem gotowy poswiecic czas.
@kokoskop ja juz mialem, pol roku temu jak sie poznalismy, po pierwszym "przypadkowym" spotkaniu, sama znalazla mnie na fb, sama zagadala, sama podala mi numer telefonu, nie musialem o nic prosic bo bylem ogarniety, pewny siebie, zabawny, intrygujacy i sprawialem wrazenie goscia, ktory wie co chce i ogolnie ma wyjebane na jej urode i mniemanie, potrafilem ja przygasic jak cwaniakowala, nie adorowalem jak wyglodnialy sep, sama pozniej zaczepiala wieczorami zebym ejszcze nie szedl spac, popisal z nia itp.
Kontakt wszelaki na zero to wiem i wbilem do glowy, z zyczeniami na urodziny mialem wizje zeby jakby obrocic troche kota ogonem, niby ze skladam jej te zyczenia, ale zeby poczula ze mam w sumie na to wyjebane czy zareaguje, logika kobiet dziala inaczej to kazdy tutaj wie, tak samo, ze sa one pdoatne na emocje, wiec mysle nad tekstem ktory by ja "poruszyl", moze nawet urazil, uderzyl w nia, ale bez chamstwa, czy pretensji, cos wywazonego, subtelnego, z pierdolniciem. Jesli nie ma szans na taka zagrywke to zamykam te droge.
Ale interesuje mnie opcja gdybym ja spotkal jednak "przypadkiem" gdzies, na co postawic najlepiej, totalne wyjebanie i udawanie ze jej nei widze, a gdyby przypadkiem nasze spojrzenia sie spotkaly to chlodno, obojetnie przywitac sie i odejsc?
Czy moze przygrac zajebiscie dobra mina do zlej gry i podbic z pewnoscia siebie, zarzucic pare tekstow, ze niby wykazalem zainteresowanie itp, a po krotkiej chwili wycofac sie np. pod pretekstem ze jestem umowiony z kolezanka i musze isc, albo mam spotkanie itp. czyli cos w rodzaju push & pull - dobrze kombinuje?
Zaznacze, ze nie interesuje mnie moralnosc zachowania, tylko konkretna psychologiczna zagrywka. Aspekty moralne sie nie licza bo to jest panna, ktora lubi sobie pogrywac, mnie gierki zmeczyly i myslalem ze ja sie zakochalem, ona tez sie zakocha, bedzie cudownie, bedziemy wiesc wspaniale zycie blablablabla..... wiecie, jak na tych filmach romantycznych, nie bede sciemnial, zylem i wierzylem w to, ze spotyka sie On i Ona jedyni, przeznaczenie, pierwsza milosc i trzeba kochac, szanowac, okazywac to i wgl totalna fantazja
Tak, bylem frajerem ktory wierzyl w to i rzeczywiostosc mnie "wyleczyla", a moze "zniszczyla" sam juz nie wiem.
Boże, jak ty dramatyzujesz. co to za pomysł z poruszającym smsem;/ Zapodaj treść bo z twojego opisu to brzmi bardzo dziwnie... spotkanie i lekki podryw a potem odejście spoko, ale widzę, że jesteś w takim stanie emocjonalnym, że chuja ugrasz
Nie dramatyzuje, tylko jak czlowiek tak sie zakreci to nie widzi wszystkiego realnie, a nie bede pierdolil, ze jestem calkowicie trzezwy, bo nie jestem, gdybym byl to by nie bylo tematu. Pomysl z smsem byl do oceny i widze, ze slaby i o to mi chodzilo, o opinie, wiec masz racje daruje sobie, ja nie mam cisnienia, ale mysli jescze kraza wokol Niej, no chyba kazdy to przerabial, to nie katar nie schodzi w 7 dni. Licze bardziej, ze za polotra miesiaca to z inna panna bede i mi przestana glupie i dziwne pomysly do glowy przychodzic.
Przegrałeś kompletnie. Już nawet o niej nie myśl w kategoriach powrotu bo za dużo rzeczy zawaliłeś. Jak ona zaczeła stawiać Cię pod ścianą to miałeś zrobić to samo. Zrugać ją i pokazac że masz swoje zdanie na temat jej zachowania, a nie powiedziałeś nic a do tego dałeś się żeby Cię nazwała "pedałem" czy coś. Sorry, ale nawet jak bym był zakochany to bym jej powiedział ostro że przegieła i za kogo ona się uważa? Tak trzeba postępować, nawet jak masz miekkię nogi na widok jakieś dziewczyny. Jeżeli Cie nie szanuje to jej pokazujesz że Ci się to nie podoba, a nie wypisujesz jakieś romantyczne teksty. Co do jej oziębłości? Olej to, dziewczyna nie warta Twojej uwagi.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Hahhahhaha przepraszam ale z kazdym twoim zdaniem jak sie robilo coraz tragiczniej to zaczynalem sie usmiechac co jakis czas . Lecz kiedy oznajmiles ze postrzeliles sie w oba kolana wybuchlem smiechem
sorki ze nie jestem powazny . Wspolczuje ci . No ale coz prawda jest taka ze im lepsza laska tym wiekszy musisz miec LVL . Zawaliles bo nie masz wystarczajacego doswiadczenia. Pociesze cie ze na pewno nie jestes 1 ani ostatnim ktorego tak rozpierdolila. Jesli liczysz na cokolwiek w tej sprawie to sprobuj zmienic sie o 180 stopni i miec szczescie ze trafi ci sie taki moment i taka jedna jedyna chwila/okazja/sytuacja ze bedziesz ja mogl miec zbajerowac i uwiezc ale wtedy tego nie mozesz spierdolic nawet najmniejszego bledu ci nie Wolno popelnic.. musisz byc dokladnym przeciwienstwem siebie . Zmien myslenie wyjeb ta suke ze swojego zycia . Jej NIEMA !!! Ona chciala Bad Boya takiego ktory nie da sie wciagnac w jej gierki . Nie bedzie pierdolil tylko ja sobie wezmie . Dotarlo ? Badz takim facetem albo nawet nie fantazjuj o niej i o tym ze jestescie razem ! Ba ty zapomnij o milosci ! Kieruj sie pozadaniem i checia jej zdobycia ! Musisz pozbyc sie uczyc ! Bo to one cie zawiodly . W skrocie .... Badz zimnym facetem dazacym tylko do jednego - do tego zeby ja uwiezc i zerznac a potem zostawic niedosyt i odejsc . !!! TYLKO TYLE MOZESZ ZROBIC I NA TYLE LICZYC . pozdrawiam dluga droga przed toba ziomek
powodzenia !
Na geja zareagowalem na co odparla "wolalabym zebys byl bo sie czuje przez to wgl nieatrakcyjna, poza tym przeciez mowiles, ze masz dystans do siebie i Ci mozna rozne rzeczy gadac, to nie jest normalne zebys siedzial tyle z panna i sie do niej nie dobieral, przemysl to" czy cos w ten desen. Jakbym nie patrzyl byla bezposrednia i po czesci miala racje, trzeba ja bylo brac wczesniej, wyruchac i miec w dupie, ale ja pamietam zylem zasadami i przeswiadczeniem, ze panne trzeba szanowac a seks moze poczekac, ze ona to doceni.. mozecie z tego lac, moze poprawie mam humor
Za posta dzieki, ja juz nie wierze, nie kombinuje na sile, ale roznie w zyciu bywa, moze ja spotkam jeszcze i dobrze by bylo zareogwac, obnizyc jej poczucie wartosci i sprawic, ze pomimo ze to ja zagadalem pierwszy to i tak to Ona czuje sie olana, np. ironicznym tekstem "wydaje mi sie, albo jak kiedys sie spotykalismy to bylas ladniejsza" tak na szybko kminie, tak zeby zapalilo sie jej cos w rodzaju (jak on mogl mi ksiezniczce tak powiedziec). Jak juz przegralem to jaka roznica czy mnie znienawidzi
Sorry moze teoretyzuje za bardzo i bije piane. Na razie cwicze pewnosc siebie, silownia, dobre ciuchy, dbam o siebie i na tym sie skupiam zeby odzyskac to co zburzylem w sobie co mialem wypracowane, bo takich ksiezniczek to jest mnostwo;) Natomiast mam nadzieje, ze kolejne relacje beda juz latwiejsze, ze nie bede musial tak cierpiec i wyrobie pewna odpornosc.
Powiem Ci tak, miałem dosyć podobnie, z tym że nie zjebałem tak na koniec aż tak bardzo jak Ty. Za to zjebałem mocno podczas spotkań. Gdzieś tu jeszcze jest mój wątek na forum. Nawet na ostatnim spotkaniu, gdy już wiedziałem, że jest pozamiatane, byłem nieco bardziej oschły, dziewczyna cały czas dawała mi niewerbalne sygnały (dotyk z jej strony, pocałunek w policzek, odprowadzenie trzymała mnie za rękę), ale jej słowa mówiły co innego (kiedyś na pewno spotkam tego jedynego itp.), może słów tego typu nie było zbyt wiele, ale widziałem, że już przegrałem.
. No cóż, bezcenne doświadczenie. Nie usunąłem ani telefonu ani jej z facebooka, nie jestem jakimś dzieckiem, w końcu nic złego tak naprawdę mi nie zrobiła, nie skrzywdziła mnie żadnym zachowaniem ani słowami (może to wynikać z tego, że oboje jesteśmy ludźmi typu - miły,uprzejmy chłopak i miła, urocza dziewczynka:)). Ponadto usłyszałem na sam koniec kilka pochwał, jaki jestem przystojny itp. (ale głównie wygląd).
Nie powiedziałem do niej ani jednego słowa pretensji, bo wiedziałem że sam zjebałem. Miałem silne zainteresowanie, dziewczyna była zauroczona, ale i tak zjebałem
Zerwałem kontakt całkowicie, odpuściłem bo to nie miało sensu. Nie odzywa się ona do mnie dokładnie 2 miesiące, jedyne jej polubienia na "fejsie" moich zdjęć z wakacji czy tego że biorę udział w jakimś wydarzeniu, co jedynie biorę za oznakę sympatii. Bo po prostu wpadłem w ramę "tylko kolegi".
Wiem, że nic się nie da z tym zrobić, już się z niej wyleczyłem, zmieniam się powolutku na lepszą wersję siebie (okazuje się, że moja poprzednia wersja nie była, aż taka zła, po prostu nie wykorzystywałem ogromnej ilości szans, jakie dawało mi życie), myślę że jestem na dobrej drodze.
Co do tamtej dziewczyny, jestem na jakieś 99 % pewien, że w końcu sama się odezwie, mamy wspólnych znajomych i wieści się szybko rozchodzą.
Zobacz rzeczywistość taką jaka jest, oceń swoje położenie na chłodno, ale chyba już to zrobiłeś i po prostu idź dalej, zbieraj kolejne doświadczenia.
Powodzenia
--------------------------------------------------------
Jeśli powiesz "nie udało się" staniesz się 10 razy silniejszy, niż gdybyś miał powiedzieć "co by było gdybym spróbował..."
Liczyła na ruchańsko. Tylko niestety nasza katolicka (bez pojazdu!) kultura zrobiła jej kuku z mózgiem, żeby to powiedzieć wprost. Się biedaczka sfrustrowała seksualnie i na Tobie wyżyła. Po co Ci bracholu babski cham bez ogłady? Nie ma kto ją utemperować, liść nikomu nie zaszkodził.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Chyba wszystko zostalo powiedziane za co dzieki, czasu mi trzeba, pracy nad soba i kogos innego zeby zapomniec o Niej.
A sama dziewczyna, no nie wiem, nie byla az taka zla, bo za rozne "jazdy" ktore odstawialem nie zgnoila mnie az tak bardzo typu, ze jestem zalosny, albo o czym ja wgl pierdole, raczej tez sie starala byc mila na swoj sposob i mysle, ze lubiala mnie do konca, tylko pozniej juz tylko jako kolege, a mnie friendzone i bycie chusteczka na jej gorsze dni nie interesowalo, wiec chcialem postawic na jedna karte wszystko i postawilem, tak jak widac. Pretensji tez jej nie zrobilem ani razu o nic, bo o co niby, ze mi odpierdala z milosci, a ona co ma z tym zrobic, no nie wytrzymalem sam tego, spierdolilem i odpadlem.
Temat do zamkniecia, dzieki raz jeszcze za Wasz czas i posty. Powodzenia zycze i jak najmniej takiej chujni zyciowej.