Ściemka.
Pewna Pani(magda) w studenckim wieku zaprosiła mnie na wesele,tzn dokładniej koleżanka koleżanki no i zaczynamy...
woziliśmy dziewczyny ja z ziomkiem jako kierowcy na wieczorze panieńskim,wszystko fajnie,a tu nagle podchodzi do mnie Magda i mówi zebyśmy jechali do niej no to ja oczywiście banan(ale opanowany) i mówię ok.Jednk nic z tego nie wyszło bo koleżanka zabrała ją do środka na densflor...Wieć myślę,coś w tym musi być skoro proponuje wiec ruszamy.Nst dnia wieczorem telefon,umawiam spotkanie jest zgoda...wszystko fajnie rozmawiamy śmiech chichy itd,odwozimy do domu buziak w policzek i spać.Spotkanie nr 2.,jest zgoda bez najmniejszego alee.wiec kino,delikatna eskalacja,bo nie wiem jeszcze na co mogę sobię pozwolić,później kawa,odwozimy i spać.Tydzień później spotkanie nr3.Target chce wybadać jak tańcze,wiec kolacja w knajpie 2 piwka,kilka szybkich,taxi piwko i parkiet...no i na parkiecie taniec taniec połamaniec,oczywiście wszystko oki,smiechy chichy klapsy w tyłek...mmmm taki jędrny dobra rozmowa,chęć wzbudzenia zazdrości z jej strony i odwozimy,impreza udana w 70%.No i najważniejsze,zeby sprawdzić jej reakcje,powiedziałem, że nie idę na wesele,oczywiście oburzenie i tekst z jej strony"to mam Cię wyruchać żebys poszedł ze mną czy co??,a uwierz jestem w tym dobra",ja oczywiście wszystko w żart i z tekstem" bo wiesz ja jestem jak taki niewierny Tomasz"uśmiech buziak i do domu....Myślę temat nagrany po weselu ogień...a tu dupa,od samego początku wisielczy humor,ja wszystko robię źle,krawat nie taki itp itd...no i wesele skończyło się dla mnie o 11,bo kończywszy kolejna butelke zapytałem,czy Cię wyrucham czy jeszcze musze wydać troche kasy na nasze wyjścia...u niej smiech a ja pojechałem do domu...i Panowie experci co tu zostało zjebane 
Z tego co zrozumiałem to po prostu wyszedłeś z wesela o 23 będąc osobą towarzyszącą i jeszcze pytasz co źle zrobiłeś? Sorry, ale gdybym był kobietą i facet fochnął się na weselu i wyszedł to też nie byłoby następnego spotkania. Tym bardziej że Twój tekst odebrała jako żart, więc nie wiem o co ten foch?
ej,ale jak można siedziec z kimś kto w spotkaniu sam na sam zachowuje się inaczej a na tym właśnie weselu jak słup w stosunku do mnie,zero gadki,ale ze wszystkimi w około tak,jakieś żale,nie dotkniesz bo odrzuca rękę,jak woda i ogień i dlatego wyszedłem bo nie chciałem ululać się w trupa i zrobic siare,grzecznie powiedziałem że wychodze,czy jedzie ze mną,al nie chciała zostać i co najlepsze jak pojechałem to ów Pani świetni bawiła się z drużbantem zostawiając jemu swoj nr telefonu napisany szminką,a wierz mi na słowo na tylu weselach jak byłem osobą towarzyszącą to nikt nie narzekał,ale tu chodzi o co innego..Czy to ja zostałem wykorzystany mentalnie i finansowo.
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.
"dlatego wyszedłem bo nie chciałem ululać się w trupa i zrobic siare"
A to Ty nie potrafisz się bawić na weselu i nie pić?
Gdy czujesz, że za dużo alko - wtedy robisz przerwę, bawisz się, a gdy przejdzie - można pić dalej, a nie wyjść o 23:00 bo już osiągnąłeś stan "przedkrytyczny". To pierwsza sprawa.
"zapytałem,czy Cię wyrucham czy jeszcze musze wydać troche kasy na nasze wyjścia...u niej smiech a ja pojechałem do domu...i Panowie experci co tu zostało zjebane"
Ona poczuła się jak dziwka, a Ty zachowałeś się jak burak. To druga sprawa. A dlaczego się śmiała? Niektórzy tak reagują na silny stres. Niewiarygodne zachowanie. Szczęka opada, gdy się to czyta.
Co zostało "zjebane"?
Wszystko?
Ogólnie żenada.
a i ten smiech to nie był podpisany do żartu
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.
No to troche zmienia postać rzeczy. Ciężko mi coś powiedzieć, może grała taką ciepłą aby miała z kim iść na to wesele
Skoro tak się zachowała to tym lepiej że wyszło od razu jaka jest i nie traciłeś czasu : )
Mogłeś zaruchać jak już tyle wydałeś
Hah mówi się trudno w końcu nie tylko ona ma cipke ^.^ bądź dobrej myśli . Ktoś ogarnie mój problem ?
i tak właśnie myślałem
dzieki za odpowiedz Panowie,ja i tak liczyłem tylko na sex...nic więcej...ale ze jestem dobrze wychowany to przeproszę za te słowa i niech sama się martwi:)
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.
Podobną akcje widziałem parę dobrych lat temu na studniówce
Dziś mamy polew z sytuacji, więc jak najbardziej jeśli postawiła Cie w takiej sytuacji, to decyzja inna być nie mogła. Jednakowoż, mogłeś to załatwić z nieco większą elegancją, widząc już wcześniej co się święci, zabrać ją na bok i jak facet powiedzieć jej, z klasą, że zachowuje się bez klasy i się zawijasz, bo ten tekst o wyruchaniu i kasie podjeżdża buractwem.
Inna bajka, że coś musiałeś zjebać skoro na początku było zainteresowanie i nagle takie szambo wybiło. Przeanalizuj swoje kroki stary. Trochę zachodu ją to też kosztowało, więc gdzieś dałeś ciała. Może już na początku ślubu/wesela, jakiś szczegół, który Ci umknął. Próbowałeś rozśmieszać ją na siłę, na siłę akcentować swoją obecność, sprawiałeś wrażenie zagubionego bez niej jak 5 letni chłopiec przy sukience mamusi??...kombinuj.
Mówisz, że na innych imprezach było inaczej, ale może z tamtymi laskami była nieco inna historia, a Ty miałeś inne, dużo luźniejsze nastawienie.
"Jeśli uważasz, że nie masz po co żyć, żyj na złość innym."
i takie odpowiedzi mi sie podobają,podgląd z każdej strony.wszystko było jak w szwajcarskim zegarku bez nachalności,pełna kultura itd,ja wychodze z założenia jak ktoś jest miły dla mnie to i ja jestem miły dla niego:)ja ogólnie jestem duszą towarzystwa i sam sobie też radze.Jak ja zapraszałem koleżanki to 4/7 ray kończyło się w łóżku po weselu albo jeszcze na :)a koledzy wyrzej dobrze mówią,słabo wybadałem temat i po prostu była miła,a po to żebym z nią poszedł...hmmm jednak są stworzenia przebieglejsze ode mnie,a co do chamstwa i buractwa to masz racje,powiniennem to inaczej rozegrać...ale nic,jutro przeproszę i kulturalnie zakończę znajomość:)
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.
Laska chciała żebyś ją przycisnął do ściany, pocałował tak żeby zrobiło jej się gorąco to Ty, jedno spotkanie, drugie spotkanie, trzecie. Nuuuuuda panie... Ile można się czaić.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
wątpię, a z drugiej strony nie chciałem wyjść na napaleńca :)ale dzięki za odp
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.
No i nie wyszedłeś na napaleńca za to, po ostatniej akcji na weselu, na frajera na pewno.
Już dosadniej Ci chyba nie mogła przekazać, żebyś nie zgrywał cwaniaka tylko zabrał się do rzeczy.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
no ja nie widze tu żadnej dosadności z jej strony,ciekawe gdzie to zauważyłeś,ale widze ze nie przebierasz w słowach...dobrze
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.
"tekst z jej strony"to mam Cię wyruchać żebys poszedł ze mną czy co??,a uwierz jestem w tym dobra" - dla ciebie to bez znaczenia ?
Uwierzyłeś taka na słowo że jest w tym dobra ? Trzeba było wtedy działać i pewnie by to się inaczej skończyło .
powiem tyle...bardzo,,ale to bardzo interesowna laska...temat zamknięty:)ważne ze ja wyszedłem z Twarzą
,nie zawsze jestem chamem...a z drugiej strony,moze takie dziewczynki boja się badboy-ów.
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.
Ty jako osoba towarzysząca na Weselu miałeś dostać zapłatę w postaci sexu.
Idziesz z dziewczyną na spacer, zapraszasz ją do swego domu by pokazać jak pięknie grasz na fortepianie, chcesz sexu, ale to nie będzie zapłata a efekt podrywu po tym jak skończysz grać.
Odpinaj łatkę swojego zachowania w wesele. Działaj, na nowym gruncie (jest go pełno), na bazie innej sytuacji, bo jeżeli chcesz dostać sex za bycie z nią na weselu, mówiąc to twarzą w twarz to nie będzie to dobRe rozwiązanie.
Poczytaj blogi, coś z nich wyciągniesz. (To chyba jest w podstawach w lekcjach, nie pamiętam - jak doprowadzić do seksu)
Adin
ołkej ołkej...panowie...nie gbur ani prostak,cham,ale tylko jak trzeba.daje z siebie tyle co dostaje,no taka sytuacja.
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.