Witam. to mój pierwszy post na tym forum.
Jestem z dziewczyną w związku od jakieś półtorej roku.
Ogólnie jestem zadowolony. Ostatnio zaczęła mi przeszkadzać w mojej dziewczynie następująca rzecz.- swego rodzaju brak wzajemności. Kiedyś tg nie było. Najbardziej uderzający przykład był taki ze umówiliśmy się na wspólny seks oralny. Zadeklarowałem się ze zajmę się tym 1 bo wiadomo tak będzie łatwiej dla obydwóch stron. Skończyłem ona zadowolona. Gdy miała przejść do mnie zaczęła...potem przestała jakieś wymówki ze nie ma ochoty czy coś itd. Wkurzyłem się na to. powiedziałem jej że jak tak to więcej jej minety nie zrobię, koniec zasłużyła sb. Następnie zły ubrałem się i po prostu poszedłem. A byłem u niej w domu. Postanowienia dotrzymałem. Po za tym przykładem pomniejsze pierdoły w codziennym życiu opierające się na tym że ja coś zrobię, a ona nie. Nawet nie mówię o umówieniu się w czymś. Po prostu oczekuję że jeśli ja robię coś dla niej ona będzie w stanie zrobić to samo dla mnie. Z kolei ona czasem twierdzi że ja jej nie pomagam itp. To jakaś manipulacja z jej strony? A może po prostu rozminęliśmy się z oczekiwaniami co do siebie?
Trzaskales jej minete a ona powiedziała, że nie ma ochoty ci robić loda? Ta kobieta zgnije w piekle....
Dla mnie już sam brak wzajemności w seksie byłby problemem, a u Ciebie jak mówisz chodzi też o codzienne życie. Piszesz że "ogólnie jesteś zadowolony" ale jednak jakiś dyskomfort masz więc ja bym radził z nią pogadać super szczerze o tym że cię wkurza ten brak wzajemności. Bez żadnych pła trików, zwyczajnie pogadać.
Powinieneś porozmawiać o tym z nią na spokojnie. Gdzieś wyczytałem, że jeśli panna nie chce Ci "wyssać ślimaczka" to znaczy, że nie do końca Cię akceptuje, bądź nie do końca Ci ufa. W moim przekonaniu niechęć do blanszowania rzodkwi bierze się z innej przyczyny. Zgaduję, że tego typu zabawy inicjujesz (dla niekumatych "rozpoczynasz") Ty, a nie ona. Jeśli tak, to szukaj przyczyny właśnie tam.
Są takie miejsca w duszy i myślach człowieka, w które zaglądać nigdy nie należy.
nie każdy lizak smakuje dziecku,a do smaku trzeba sie przyzwyczaić,tak jest z ową laseczką.za to nie powinieneś się obrażać,a co do innych spraw to różnica charakterów,co można więcej powiedzieć,pamiętaj ze ta osoba która stara się mocniej zazwyczaj później przegrywa
__________________________________________________
Jak się nie wie, co się gra, to się gra jeden-dwa.
ot, taka check-lista jak w samolocie przed startem
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Bardziej pytałem o to co napisałem w temacie. I nie tylko o sex ale i życie po prostu. Nie jest to sprawa ściśle związana tylko z seksem.
Ululuuu
spokojnie, może bez sensu umawiać sie ciągle na zasadzie: dobra, kupię ci tego batonika, ale ty mi kupujesz w monopolowym piwo. ZRob coś dla mniej bezinteresownie, nawet parę razy i zaobserwuj czy ona też coś dla ciebie robi (ale jak nic nie zrobi przez kilka tyg, to nie panikuj, na luzie, nie mówię o tym że masz jej kupować drogie ciuszki, tylko rób dla niej drobne rzeczy)
Masz rację. Istotnie powinienem mniej tym się przejmować i mniej kalkulować. Za dużo czytania o relacjach itp.
Zobaczę jak będzie. Poobserwuje.
Ululuuu
Ululuuu, dokładnie tak powinno być, jak pisał Snoofie.
Po pierwsze co to za umowy? Litości. Seks powinien być żywiołowy, spontaniczny, cudowny, zaskakujący, a to coś u Was przypomina mi sytuację małżeństw starających się o dziecko, mających seks w określonych dniach, godzinach itd...
Po drugie.
Jeśli kobietę nie podnieca fakt, że jest stroną czynną seksu oralnego (robi dobrze swojemu facetowi), oznacza to dla niej przykry mechaniczny obowiązek. Ona powinna być tak samo podniecona faktem, że tak się kochacie jak Ty - odbierający pieszczoty. I vice versa. Gdy Ty ją pieścisz oralnie, z pewnością sprawia Ci to przyjemność (a przynajmniej powinno). Jeśli takich odczuć nie ma (podniecenie, przyjemność) przy byciu stroną czynną w seksie oralnym, cała zabawa nie ma sensu.
Teraz pytanie:
Dlaczego tak to u Was wygląda?
Porozmawiajcie spokojnie o tym. Strzelanie focha typu: nie ma loda, to nie ma minety - jest z deka śmieszne
Tee te ustawianie na seks zostaw na browar z kumplem. Po pierwsze seks ustalony najlepiej z budzikiem w telefonie w stylu O dzwoni zaraz ruchanko kochanie !!! Będzie bez emocji będzie słaby będzie zwykły. Co do braku odwzajemnienia uczucia przy dłuższej mecie chodzi mi o zabawy oralne nauczysz panienke że ty jej zrobisz dobrze , ona o tym wie, i ona o tym wie że tobie nie musi bo ty nie widzisz w tym problemu w szczerej rozmowie a tylko na forum. Tak samo potem w seksie jeśli cały czas będziesz napierał cudował dawał wspaniały seks a od niej nie dostaniesz żadnej inicjatywy i nigdy sama go nie rozpocznie. Staniesz się maszynką z penisem który da jej przyjemność lepszą niz piwo wiec ona skorzysta. Rozmowa rozmowa i jeszcze raz rozmowa.
A ja sie zupełnie nie zgadzam z Elbą i Snoofim. Moim zdaniem możemy mówić o czymś takim jak umawianie się na pewne "zabawy". Właśnie w przypadku głębszej relacji, dobrego poznania siebie i czystej zabawy. Spontaniczność, namiętność, zaskoczenie to niewątpliwie cechy które powinny być głównym elementem, ale od czasu do czasu można się bawić w takie " umawianki". Jak się ma trochę wyobraźni i dystansu to takie umawiane zabawy też mogą ewoluować do spontanicznej akcji, czasem budują zajebiste napięcie, dlatego że wiemy mniej więcej co się stanie. To również zależy od dopasowania osób .
I ja bym nie robił z tego problemu. Nie robiłbym też problemu, że Ci laska tego obiecanego loda na pewnej umówionej "grze" nie zrobiła. Jeśli jednak odczuwasz dyskomfort i widzisz, że nagle coś w jej podejściu się zmienia to trzeba się nad tym zastanowić.
Albo się mylę, ale wydaje mi się że autorowi ta dziewczyna umilała życie sexem oralnym wcześniej, więc zupełnie nie rozumiem wywodu Elby...no chyba, że ja coś źle doczytałem:) Dodam jeszcze, że czasem takie umawiane akcje mogą pomóc wyczuć czy wszystko jest ok, czy coś jest jednak nie tak. Zwłaszcza jak wcześniej się sprawdzały. Jakbym po roku przestał swojej kobiecie robić minetkę to miała by prawo się zastanawiać co jest nie tak. Przecież nie wymyślę sobie, że nagle przestało mnie to kręcić. Jeśli się mylę to nie ma tematu...
ale:
"Ostatnio zaczęła mi przeszkadzać w mojej dziewczynie następująca rzecz.- swego rodzaju brak wzajemności. Kiedyś tg nie było"
Nie okłamujmy się, jaka kobieta przez rok fajnie zabawia się z facetem, by potem mu takich zabaw odmawiać?? Pewno taka z którą jest coś na rzeczy, albo taka którą przestajesz w pewien sposób kręcić. Ostatecznie jeszcze mogła poczuć zbyt duży nacisk na pewne sprawy i swoim zachowaniem próbuje się bronić. Jednak takie "sztuczki" nie działają długo, a rozumiem że u Ciebie to trochę trwa więc to odpada.
Zawaliłeś sprawę obrażaniem się i wychodzeniem. Trzeba było porozmawiać o tym ... Uważam, że tego typu problemy traktuje się bardziej długodystansowo i trzeba trochę poobserwować kobietę i zastanowić się czym to może być spowodowane.
I trzymam się tego, że w normalnym związku jak najbardziej można się umawiać na sex nawet z USTALENIAMI tylko umieć to robić w odpowiedni sposób. Wiele razy się tak umawiałem i fajnie wychodziło. Nie wszystko trzeba sprowadzać do loda, bo możliwości jest nieskończenie wiele;)
Umawianki mogą być różne.
Wiesz, gdy ja mam fantazję typu: on w piżamie kraciastej, a ja wskakuję w ciuchy pielęgniarki i biegam za nim ze strzykawką, ewentualnie gruszką do lewatywy, to gdy my się wcześniej nie umówimy, że taka będzie zabawa, może chłop walnąć na zawał, gdy wkroczę z rzeczoną wlewką doodbytniczą i każe mu się wypiąć.
Ale gdy my najnormalniej w świecie wskakujemy do wyrka, bo się chcemy porządnie wymiziać, to nie uzgadniamy najpierw: ja dzisiaj wyliżę ci to, to i to, potem ty mi wyssiesz to, ja ci potem wsadzę tamto, a jak ty mi nie wyliżesz, to ja ci nie wyssę itd... bo to są jakieś jaja, a nie seks.
a czemu nie?? czemu jaja?? dlaczego nie?? a jak już wskakujesz do tego wyrka i mówisz komuś...słuchaj robimy tak że ja Ci robię masaż, a potem Ty mi to też są jaja?? akurat wiele razy taką gadkę od kobiet słyszałem... przecież to od ludzi zależy....
Gdy normalnie na świecie wskakujemy do łózka to się namiętnie i spontanicznie kochamy, ale jak sobie raz na jakiś czas wsadzimy nawet w tym wyrku "umawianki" chociażby dotyczące loda, to też nikomu się krzywda nie stanie.....
No chyba, że dla Ciebie sex to już tylko czysty mechaniczny stosunek płciowy...
Ale jasne, że się rozmawia, zrób to czy tamto, pieść mnie tak czy siak, ale to w trakcie, a nie przed seksem jakieś pertraktacje: co kto komu i boszbroń żeby była mineta, jeśli nie będzie loda, bo majty na dupę i pan wychodzi
Bo to są jaja.
Brak spontaniczności.
Rozrachunki jak w biurze rachunkowym.
To ma być fajne?
To teraz jeszcze ustal granice kiedy jest w trakcie a kiedy przed sexem i kiedy jest zabawa a kiedy jej nie ma...przykro mi, ale nie zgadzam sie z Twoimi argumentami...
Dla mnie nie ma czegoś takiego jak w trakcie czy przed...może być ustalone rano co robimy za 12h jeśli mam świadomość, że druga osoba będzie się przy tym dobrze bawić...
No właśnie, dobrze bawić, a Autor wątku chyba dosyć kiepsko wyszedł na tych ustaleniach i z zabawy nici.
a w "nienatychmiastowym"?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Wcześniej nasz sex był mega spontaniczny. W bramie klatki schodowej
W plenerze podczas spaceru. Jak niektórzy piszą nie widzę w zgadaniu się czasem problemu. Skłaniam się ku temu że po prostu zbyt się starałem i ją do tg przyzwyczaiłem.
Ululuuu