Witam Panowie i Panie? 
Spotkałem się ostatnio z kobietą poznaną w sieci, jakiś czas rozmawialiśmy tylko online, zaproponowałem spotkanie, umówiliśmy się na kawsko do spotkania doszło, ale...
Zacznijmy od tego kim była/jest moja towarzyszka spotkania, jest to bardzo pewna siebie kobieta, atrakcyjna i świadoma swojej atrakcyjności, często jest podrywana, przez to wytworzył się u niej jakiś bitch shield, stawia się w roli nagrody, nie pokazuje absolutnie że jej zależy, mimo że przez net zawsze się odzywa pierwsza, praktycznie codziennie, wiem że to zabija trochę relację, dlatego nie odzywałem się przed spotkaniem tydzień, ale z jej strony żadnego komentarza, pretensji, zachowuje się jakby miała tą relację w dupie i mogła przebierać w facetach
, jednocześnie jeżeli chodzi o inne aspekty np. stosunek do kelnerki była bardzo kulturalna, tak samo jeżeli zadzwonił jej telefon, przeprosiła i zapytała czy może odebrać.
Jako że nie mam doświadczenia z tego typu kobietami, postanowiłem mieć na samym spotkaniu jeszcze bardziej wypierdolone, jednocześnie być pewnym siebie. Poszliśmy do kawiarni, siadamy, miała na sobie okulary przeciwsłoneczne i pyta czy nie będzie mi przeszkadzało jak ich nie zdejmie bo ją słońce razi (siedzieliśmy na zewnątrz), mówię że oczywiście że będzie przeszkadzało i żeby je zdjęła, szczególnie że kurwa słońce świeciło mi po gałach a jej plecach... Mówi że nie, bo coś tam, jakieś bzdety, ja dalej, że ma je ściągnąć, 3 razy mówiłem że ma to zrobić, ale ona nie hahha. Trochę mnie poirytował fakt rozmawiania ze swoim odbiciem w jej okularach, ale dobra. Rozmowa jak rozmowa o pierdołach, postanowiłem że trochę Panią księżniczkę trzeba utemperować, obniżałem jej wartość w sumie od momentu podania sobie rąk na przywitanie, rozmowa w sumie to było jedno wielkie droczenie się z uśmiechem na ustach oczywiście, moje negatywne komentarze na temat tego co mówi, jej pracy, ambicjach itd. Nie pozostawała mi dłużna absolutnie, żadnych złośliwości z mojej czy jej strony tylko zabawne jechanie po sobie. Przez to że miała te gogle na bani, nie byłem w stanie odczytać czy ten uśmiech jej był szczery czy tylko był "uśmiechem". Przy stoliku siedziałem maksymalnie odchylony do tyłu, ona podobnie, nie nachylała się, czasami rozglądałem się jakbym miał totalnie wyjebane i że mnie nudzi, kilkukrotnie prowokowałem "niezręczną" ciszę żeby sprawdzić co zrobi, za każdym razem ona ją "zabijała" jakimś komentarzem, była super oszczędna jeżeli chodzi o zadawanie pytań dotyczących mojej osoby, zresztą w internecie też wiele ich nie zadawała. Rozmowa z mojej i jej strony była mniej więcej po 50%. Minęła godzina, powiedziałem że dobre spotkania przeciętnie trwają i trwają to nasze będziemy kończyć. Postanowiłem że odprowadzę ją na przystanek, mówiła że nie muszę, powiedziałem że jak nie chce to musi mi to stanowczo zakomunikować inaczej to do mnie nie dociera, no to szliśmy dalej na ten przystanek. Co najlepsze gdy spotkanie w kawiarni dobiegło końca to zdjęła te okulary... Na pożegnanie powiedziała że "spiszemy" się za kilka dni bo wyjeżdża, skwitowałem to krótkim ok. Podałem jej rękę na do widzenia i tyle. Moje pytanie brzmi, jako że nie miałem do czynienia z takim "przypadkiem" jak się zachowywać w stosunku do takich kobiet, gdzie popełniłem błędy, chcę się na nich uczyć. Czy mi się podoba taka sytuacja? Hmmm, jest inna, takie wyzwanie, jak kobieta daje zainteresowanie to mnie to już nudzi, ona jest inna, trudna, jak to rozpracować. Nie wiem czy coś z tego będzie, ale chętnie bym zdobył wiedzę jak takie księżniczki rozpracowywać
Jej "chłodność" i pokazywanie braku zainteresowania tyczy się wszystkich facetów z tego co się dowiedziałem, ponad rok jest singielką, dlaczego... nie wiem. Przybrałem pozę gościa który ma wyjebane, bo domyślam się jak w większości wypadków wyglądał podryw przeciętnego faceta do niej, pieskowanie, bycie nad wyraz miłym itp. Jak się zachowywać jak się odezwie? Po spotkaniu z mojej strony zero smsów itp. z podziękowaniem za spotkanie. A może spotkała się ze mną bo akurat nie miała co robić, kto wie, to zweryfikuje następne spotkanie lub jego brak i co na nim się wydarzy, bo nie będę za nią latał jak mi odmówi.
Jakieś podobne doświadczenia i chętnie bym się dowiedział co myślicie o tym nieściągnięciu okularów i braku chęci utrzymania kontaktu wzrokowego, nie spodobałem się jej, ma trudności z jego utrzymywaniem? ciekawi mnie to gdyż mnie to wkurwiło delikatnie.
Nie wiem jak mam rozumieć pojęcie kobieta PUA, ale dodam że nie jest to typ kobiety, która włóczy się po klubach, imprezach, większość czasu spędza w pracy, obowiązki domowe, wolny czas najczęściej w gronie "psiapsiółek" a jak imprezy to zwykle domówki w gronie najbliższych znajomych. Dowiedziałem się również że ma dosyć konserwatywne podejście co do związków, ich budowania itd., uważa że to facet powinien pierwszy zainicjować kontakt, nie jest z pewnością typem "podrywaczki"
Typ tej kobiety jest bardzo łatwy do poderwania, co nie znaczy że jest ona łatwą kobieta... ale nie wkręcaj się zbyt szybko.
1. Wspólne wartości- dom, rodzina, praca.
2. Jej ustatkowany tryb życia to nudny tryb życia, trzeba się więc wykazać wyobraźnią - podróże, zabawa i emocje.
Dopóki Twoja wyobraźnia nie będzie kolidować z wyższymi wartościami ( dom, rodzina, praca), dopóty będziesz plusował i budził zainteresowanie.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Miałem trochę utrudnione zadanie, że nie widziałem jej twarzy podczas rozmowy, uważam że nie przekroczyłem granicy bycia bezczelnego, rozmowa toczyła się w miłej atmosferze, była rozmowa na normalne tematy zwykle z jakimś humorystycznym komentarzem nie zawsze obniżającym jej wartość. Zwykłe droczenie nic więcej, dodatkowo myślę że na tyle pewna siebie i znająca swoją wartość kobieta dała by mi jasną informację że przekraczam tą granicę.
No i już się wkręcasz. To zrozumiałe, bo dopiero się poznajecie ale postaraj się wyrzymać aż poznasz jej ciemniejszą strone. Każda panna ma jakiś bagaż doświadczeń, wóz łajna który za sobą ciągnie od związku do związku. Jak sie wkręcisz za szybko to nawet gdy byłby on wielkości Tytanica, to go nie dostrzeżesz.
I przestań ją tak stawiać na piedestale bo większość takich zachowań nie kończy sie happy endem. Ważne żebyś to Ty czuł się dobrze przy niej. Kobieta o konserwatywnych poglądach, więc i powinna się z tym zgodzić.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Spotykałem się kilka miesięcy z taką panną. Też księżniczka, która nie potrafiła zbytnio okazać żadnych uczuć i pokazywała często sczególnie w spotkaniach na żywo że ma wyjebane. Poznałem ją bliżej to się okazało że mocno rozwalona w środku dziewczyna, która ma problemy emocjonalne. Wpaprałem się w niezłe gówno. Miała jakieś dziwne humory, strzelała fochy o jakieś pierdoły i zarzucała mi że mi zaufała, a ja jej zaufanie wykorzystałem. Zero też poczucia humoru i wogóle jakieś dziwne granice... Wreszcie sie wkurzyłem i powiedziałem jak wszystko wygląda. Ta oczywiście obrażona, urażona i wkurwiona. Zostałem oczywiście szybko zdegradowany do rangi jakiegoś tam kolegi z ulicy czy coś... Zobaczyłem jaki to cyrk, więc toolałem. Potem ona po 2 miesiącach próbowała chyba złapać kontakt, ale robiła to w dziwny sposób. Tak po czasie to stwierdziłęm, że dziewczyna może mieć syndrom borderline.
Co robić z takim typem? Myślę, że nie warto słuchać tego co mówi, a patrzeć co robi. A z drugiej strony taka baba z "suko" tarczą może mieć dużo róznych problemów...
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."