Stoję w miejscu. Jak dotąd nie poznałem kobiety, która byłaby siebie warta (hmm... a co dopiero mnie).
Mam albo:
— sprany mózg przez książki i internet, skąd czerpię wiedzę na temat kobiet i ich obraz odbiega od otaczającej mnie rzeczywistości,
— taki niefart (prawdopodobieństwo jeden do miliona), że otaczająca mnie rzeczywistość faktycznie jest beznadziejna, a żadna osoba (np. moi znajomi) nie zdaje sobie z tego sprawy.
Pisze tutaj, bo wydaje mi się to trochę dziwne, jak wszyscy mówią o czymś, widzisz to, ale nie możesz tego poznać...
Masz 18 lat chłopie, czego ty oczekujesz? Co robisz by poznać fajną pannę?
Chcę tylko odczuwać to co inni, to co tylko widzę na co dzień.
Najpierw na nią patrzę. Pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Jest tym, co odróżni ją od przejeżdżającego Opla Corsy B. Patrzę jeszcze chwilę. Oceniam spojrzenie. Czy wygląda na otępiałe, czy na zamyślone... Patrzę jak się porusza, jak obcuje ze światem zewnętrznym. Wszystko gra? Nie odwracam wzroku, nawiązuję kontakt, mówię wprost tekst typu: „podobasz mi się, masz to coś w sobie”. I w tym momencie większość kobiet u mnie odpada — słucham, w jaki sposób mówi. Obserwuję gesty, jakimi na mnie reaguje. Dalej szukam, co jeszcze może mi się w niej spodobać. No i jednak po chwili nie widzę w niej nic czarującego. To co ładne, zazwyczaj maskuje tępota, zarozumiałość, czy niezrozumiałe dla mnie komplikacje emocjonalne...
Od dawna jestem sam. Od jakichś stu lat.
American Psycho!!!! Nie jesteś w stanie osądzić jaki jest człowiek po samym pierwszym wrażeniu. Jest zbyt dużo zmiennych które determinują postrzeganie kogoś podczas poznania. Jest zmęczona, mówi ospale, a Ty myślisz że jest tępa. Złap dystans. Nie spinaj, w dodatku mając 18 lat spotykasz laski w swoim wieku, one są jeszcze niezsocjalizowane. Jeśli możesz to rób jak najwięcej cold approach, podejrzewam że masz taki pogląd przez twoje znajome. Ale mogę się mylić.
Vic.
A może wejdź wyjdź na podwórko i pooddychaj trochę bo filozofie prawisz jakbyś był na krawędzi, a za plecami stałaby śmierć z kosą w ręce.
pitolicie, towarzyszu!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Chłopie, założę się, że na 100% jest inaczej niż Ty to opisujesz. Masz farta, tylko nie potrafisz z niego korzystać. Mam rację?
Może z innej perspektywy jest inaczej, nie wiem. Z czym według ciebie mam farta?
Nie wiem jak u Ciebie to wygląda, ale powinno być tak, że:
TEORIA=PRAKTYKA. Nie czytaj za dużo, a jak już coś przeczytasz to ciśnij na miasto/do klubu to zweryfikować.
Do klubu? W sensie dyskoteki? Tam gdzie parują męskie klaty? Sorry, nie mój poziom. Może z 4 lata temu to było fajnie...
No właśnie kluby, nocny street game, to jest według mnie zajebiste. Fajnie sobie ego podbudowałeś, że kluby to nie twój poziom. 4 lata temu miałeś 14 lat?
btw. Ja gdy słuchałem metalu też nie chciałem chodzić do klubów, muzyka była za mało ambitna. A teraz się bawię przy jakimś Fancy.
Vic.
Taka ciekawostka, mając 14 lat pojechałem do Lloret de Mar i bujałem się tam po dyskotekach, do których mnie wpuścili. Wtedy super — kolorowe bary, wszędzie rury do tańczenia, kilka sal z różną muzyką... Pyszny zakazany owoc.
Jaki street game?
http://en.wikipedia.org/wiki/Str...
Młodyczłowieku, nie znasz dnia ani godziny. Spokojnie. Dopiero 18 lat na karku, młodość przed Tobą.
Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych.