Tytuł może z lekka przesadzony, ale sam nie wiem jak to nazwać. Jeszcze nie tak dawno temu byłem dosłownie szarą myszą, która bała się kobiet jak ognia (3-4 lata wstecz)teraz po kilku szkoleniach i kilku nastu jak nie set przeczytanych książek, blogów oraz tonach przyswojonego materiału, przestałem się ich bać, ale jest psikus. Wypracowałem w sobie tak silne poczucie własnej wartości, że teraz to one się mnie boją, jest to o tyle śmieszne, ze naprawdę role się odwróciły. Sam czasami odnoszę wrażenie, że jestem "nad pewny siebie" nie arogancki, ale chodzi o to, że w moim zachowaniu widać ewidentnie, że nie boje się kobiet ani tych 10/10 ani tych 1/10
chociaż może tych drugich jednak się boje
.
I tu moje pytanie gdzie jest ta równowaga, bo jak facet jest "pizdą" to mijają go szerokim łukiem, a jak jest znowu zbyt pewny siebie to się go boją. I weź tu człowieku bądź mądry.
Dam taki przykład jestem na imprezie, gadam sobie z dziewczyna ona słowa ja słowo i coś padło o jej włosach, niewiele myśląc cyk przejechałem jej palcami po włosach z tekstem "Fakt masz śliczne włosy" a ona co ?? Odskok na 2 metry ode mnie jak bym ją poparzył.
Przykład drugi, jestem na spacerze z dziewczyną gadka szmatka ble, ble, ble... I przychodzi do rozstania, zaznaczam jest to nasze 3 spotkanie więc na do widzenia pocałowałem ja w usta i co usłyszałem "Boże jesteś zbyt pewny siebie" - wypowiedziane z przerażeniem w głosie - Masakra jakaś, nie rozumie tego kompletnie.
Sam już nie wiem co jest grane czy to ja mam jakieś "haluny" czy faktycznie coś robię nie tak, bo faktem jest, że już nie raz usłyszałem że jestem zbyt pewny siebie. Tylko w takim układzie po co ta cała ganianka o cechy charakteru Alfa, skoro one się boją facetów, którzy je posiadają. Jak dla mnie jest to kompletnie nie logiczne.
To nie pewność siebie jest tutaj problemem. Dziewczyny nie mają do Ciebie zaufania. Może inicjujesz kontakt zbyt szybko albo brak Ci naturalności, przeczytałeś za dużo teorii i laski czują że coś tu nie gra bo brakuje spójności. Z takiego punktu widzenia, równie dobrze możesz być świrem trzymającym dziewczyny w piwnicy.
Trudno taki problem rozwiązać przez forum, bez obserwacji.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Jakieś dziwne te laski spotykasz,za złapanie za włosy takie oburzenie, jak byś za kaczuchę złapał to jeszcze. Chyba że gadałeś z nią jak napalony erotoman
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki