Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Plany na przyszłość - bardzo odważne wyznania, które potrafią zrazić

14 posts / 0 new
Ostatni
zibi213
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2010-02-17
Punkty pomocy: 10
Plany na przyszłość - bardzo odważne wyznania, które potrafią zrazić

Jak pogodzić sprawę planowania przyszłości?

Jestem ze starszą od siebie o 2 lata kobieta już ok. 7 miesięcy, różnie między nami bywa, ale można powiedzieć że jest "to coś" i zależy nam na sobie, a nawet że kochamy się Smile Dziewczyna jest bardzo ciepłą i uczuciową osobą i na prawdę stara sie dla mnie pod każdym względem.

Dostałem ostatnio po dziadku stare mieszkanie, które sobie od jakiegoś czasu powoli remontuje i planuje się tam wprowadzić.
Niedawno dziewczyna zaczęłą przebąkiwać, że może już zamieszkamy razem i że ona już ma swoje lata i chciała by wziąc ślub tak za 1,5 roku i że strasznie się zakochała i nie wyobraża sobie zycia beze mnie. Nie ukrywam, że to to bardzo miłe.

No i wszystko fajnie, tyle że ja chce jeszcze pozostać na etapie poznawania się i tzw. pierwszej miłości. Ponadto dopiero od jakiegoś czasu zacząłem trochę lepiej zarabiać i chciałbym zrealizować kilka swoich marzeń, a nie myśleć o zakładaniu rodziny, o czym ona głośno mówi. Od tego momentu wszystko zaczęło się walić.
Ja stanowczo powiedziałem, że pomimo remontu mieszkania, ja jeszcze chcę się wprowadzić sam i że nie chce tak szybko podejmować tak ważnych decyzji jakich ona ode mnie oczekuje.

Na obecną chwile wszystko wisi na włosku i nikt z nas nie chce odpuścić. Bez wątpienia wpływ na jej działania mają jej problemy zdrowotne, ale ja czuje że jeszcze dla mnie za wcześnie na takie życie jakiego ona chce.

Już kiedyś miałem trochę inny problem w tym związku, ale z niego wybrnąłem:

http://www.podrywaj.org/forum/du...

Jak to teraz dalej pociagnac, zeby jej nie stracic? Czy w ogole da sie bez toksyczności?

Mento5
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Rzeszów

Dołączył: 2011-09-11
Punkty pomocy: 293

Problemy zdrowotne? Jeśli są poważne to laska może mieć z tego powodu zaniżone poczucie własnej wartości. Dlatego ciśnie na papier a nie z powodu myłości.

zibi213
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2010-02-17
Punkty pomocy: 10

Panowie, dostałem ultimatum dot. zamieszkania razem. Czuję, że potem wszystko potoczy się z nią szybko (ślub, dzieci) i dlatego chce poczekać z taką decyzją. Do tego już kilka razy wybuchłem, bo krew mnie zalewa od ilości wałkowania przez nią tego tematu.

Jakieś propozycje, żeby wilk był syty i owca cała?

xx3
Portret użytkownika xx3
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Bydgoszcz

Dołączył: 2011-04-07
Punkty pomocy: 353

Jesli stawia Ci ultimatum,to powiedz,ze nie chcesz byc z kobieta,ktora Cie w ogole nie rozumie i jesli cos jest nie po jej mysli to od razu zrywa. Efekt bedzie odwrotny i sie dwa razy zastanowi zanim znowu cos palnie. W koncu mowila,ze sobie nie wyobraza zycia bez Ciebie,bedziesz mogl sprawdzic,czy to prawda przy okazji.

zibi213
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2010-02-17
Punkty pomocy: 10

Bo to się sprowadza wszystko do tego, że chcemy chyba czego innego na obecną chwilę od życia. Jak najbardziej z nią rozmawiałem o tym i tłumaczyłem dlaczego, chcę mieszkać samemu jeszcze przez jakiś czas.
Problem jest taki, że ona od pewnego czasu prawie za każdym razem jak się widzimy, o tym mówi i od razu psuje się atmosfera. Boję się, że z innymi sprawami będzie podobnie i też będzie w ten sposób forsować tematy. Dlatego wstrzymuję się z zamieszkaniem, chociaż mocno mi zależy na niej.

Po kolejnej kłótni ze łzami w oczach powiedziała, żebym jej dał spokój i sam jechał na wyjazd z moimi znajomymi, ktory już od 2 tygodni był zaplanowany na ten weekend. No i mam ból.

Mendoza
Portret użytkownika Mendoza
Włączona
Ogarnięty
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2012-10-28
Punkty pomocy: 2750

Powoli drogi wam się rozmijają. A to wróży, że żeby być dalej razem, jedno musi z siebie zrezygnować. Czyli jedno będzie nieszczęśliwe na rzecz drugiego. Nic z tego dobrego nie wyjdzie - pominę wypisywanie szczegółów i związku-przyczynowo-skutkowego.

Kiedyś miałem podobną sytuację do Ciebie.

Dziewczyna po dość długim związku zaczęła nalegać na wspólne zamieszkanie razem, mnie się takie rzeczy nie uśmiechały - czułem, że mnie się życie skończy, a już miałem widoki na dobre pieniądze i szerokie możliwości / łapanie swoich marzeń.

Porównując plusy i minusy, do dzisiaj nie żałuję. Fakt - czasem sobie ją powspominam, bo całkiem ciepła i dobra dziewczyna była. Z perspektywy czasu widzę jednak - że wtedy do siebie nie współgraliśmy, różne mieliśmy plany na przyszłość i jedno drugiemu skrzydła podcinało zamiast w nie dmuchać od spodu.

Jak na moje oko, czas się pożegnać, przeboleć nieco stratę dziewczyny, lecz wygrać życie. Swoje życie.

Lepsze to - niż żyć ze świadomością że nie poszedłeś swoją drogą "dla niej". Bo wtedy łatwo o kłótnie z dupy, że ona nie jest taka jaka być "powinna" i wyładowywanie swojej frustracji na niej, z powodu porzucenia siebie na rzecz związku.

Tu nie ma kompromisu - kompromisem przejebiesz.

Albo porzucasz siebie, żyjesz wkurwiony na siebie co i tak się odbije na związku i może doprowadzić do jego końca.

Albo zaczynasz bardziej kochać siebie, odrzucasz kompromis, a następnie - za rok, dwa, znajdujesz dziewczynę która chce Ciebie dokładnie takiego, jakim jesteś i w dodatku idzie w tą samą stronę co Ty.

________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.

zibi213
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2010-02-17
Punkty pomocy: 10

Dzięki, niewątpliwie to co napisałeś ma sens i jest świetnie zrecenzowane. Widzę dużo własnych uczuć w Twoim opisie siebie sprzed lat i mam jakiś potężny a zarazem smutny zgryz.

Cholera, w końcu po kilku nieudanych związkach znalazłem dziewczynę, która na prawdę wiem, że mnie kocha i chce spędzić ze mną resztę życia o czym sama mówi. Ponadto idzie mi na kompromis w większości spraw i spędzamy zwykle czas wg moich pomysłów. Do tego moja rodzinka ją uwielbia i fajnie dogaduje się ze znajomymi. Pomijając fakt, że jest wyjątkowo łądną dziewczyną, na którą na ulicy ogląda sie większość facetow.

Problemem jest własnie szybkość najważniejszych decyzji jaką ona chce podejmować. I wiem, że gdybym ją stracił być może do końca życia zadawałbym sobie pytanie czy nie warto było spróbowac pójść z nią na całość. Ponadto ma swoje lata i problemy, kiedy większośc jej koleżanek jest już dawno po ślubie. I w sumie ją pod tym względem rozumiem.

Tyle, że frustracja ze spasowania z mojego dotychczasowego życia, czyli podróże za którymi ona nie przepada i wizja siebie za niedługo jako ojca, wkurza mnie niemiłosiernie. Wiąże się to potem z tym, że potrafię sobie ubzdurać, że nie podoba mi się jej łokieć, a wszystkie jej pomysły, nawet na obiad mam ochote totalnie osrać. Kurwa do tego większośc mojej paczki, już jest w stałych związkach i zaczyna coraz odważniejszymi krokami wchodzić w to, o czym mowa powyżej.

Jak sie rozstaniemy, to byc może do końca życia albo bardzo długo bedę myślał, że zostałem z ręką w nocniku , a kolejne kobiety bedę porównywał z nią.
Druga jest opcja taka, że po wprowadzeniu w życie jej planów wścieknę się na wszystko i bedę miał za złe, że za wcześnie wszedłem w całolwitą dorosłość i obowiązki.

Kurcze, to taki moment, kiedy najlepiej byłoby nie podejmowąc żadnych decyzji.
Dzięki, mam nad czym myslec.

witkacy
Portret użytkownika witkacy
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 274

uspokój się, bo chcesz zmieniać swoje życie dla kobiety, a to się często źle kończy:) no i niestety teksty, że zostaniesz z ręką w nocniku jak nie przystaniesz na jej pragnienia albo że będziesz ją zawsze porównywał z innymi zakrawają na jakiś chory romantyzm, a może strach przed samotnością, a może desperację... cienko to widzę

Mendoza
Portret użytkownika Mendoza
Włączona
Ogarnięty
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2012-10-28
Punkty pomocy: 2750

Cóż - jeśli mogę coś powiedzieć z doświadczenia - to po zerwaniu z tamtą dziewczyną z mojej historii, to jeszcze przez następne dwa lata zadawałem sobie czasem pytanie "czy drugą taką znajdę?".

Dzisiaj jestem tego pewien - Ba! znajdę lepszą Smile
Taką bez ciągłych fochów z dupy, z lepiej ułożoną głową, taką, co się nie czuje - że masz nóż na gardle, lecz taką, której sama obecność dodaje wiatru w skrzydła.
Choć nie ukrywam - lubię ją czasem powspominać. Zazwyczaj na mojej twarzy wlewa się uśmiech.

I też myślałem, że mogłem jednak z nią zostać i "pójść na całość", ale co zaczynałem to analizować, to z każdej możliwej strony - koniec końców i tak by się nie udało z moimi ówczesnymi zapatrywaniami. No ni chuja by się to nie udało. Nie byłem na tyle dojrzały, żeby tą drogą wtedy pójść. A i ta dziewczyna, jak już spojrzałem na to chłodno i bez uczuć - nie była dopasowana aż tak dobrze do mnie jak myślałem. Fakt - kochała, była ciepła i czuła - lecz miała inne kierunki ode mnie i plan wędrówki.

Moja tożsamość by z dwa razy umarła gdybym z nią został, pewnie zostałbym jakimś wrakiem obdartym z człowieczeństwa, inne plany oboje mieliśmy i inne potrzeby w tym momencie. A to samo w sobie jest zalążkiem końca związku.

________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.

badboy
Nieobecny
"Kto mi połknie? No kto?"
Wiek: .
Miejscowość: .

Dołączył: 2014-11-21
Punkty pomocy: 235

Nie rób niczego tylko dlatego bo panna chce, bo będziesz potem bardzo żałował. Musisz posłuchać samego siebie i wybrać to co jest dla Ciebie i tylko dla Ciebie najlepsze.

Konstanty
Portret użytkownika Konstanty
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: 3city

Dołączył: 2014-03-13
Punkty pomocy: 3525

Spokojnie. Tak ja idealizujesz, a mogłoby się okazać, że po wspólnym zamieszkaniu miałbyś jej dość po miesiącu i Twoje wątpliwości co do wspólnej przyszłości i ręki w nocniku uleciałyby szybciutko jak poranna mgiełka pozostawiając za sobą pewność, że to jednak nie to. I tak bywa. Ostatnio poznałem gościa który jest prawie dwadzieścia lat po ślubie i opowiadał mi, że zanim się na niego zdecydował to najpierw mieszka z laską dwa lata w jednym pokoju żeby przekonać się z kim tak na prawdę ma do czynienia. Jakbyś jednak zdecydował się na wspólne mieszkanie to nikt Ci nie każe odrazu się żenić, czy płodzić dzieciaka. Zawsze możesz się z tego wycofać. Laska troche za bardzo Cię oplata, jak przysłowiowy bluszcz, ale skalę tego możesz ocenić tylko Ty. Jakbyście zamieszkali razem i ona świadoma tego ile kosztowała Cie ta decyzja, zaczęła by na starcie planować ślub, wybierać imię dla przyszłego potomka i w razie braku Twojego entuzjazmu zaczęła manipulować swoimi nastrojami, chorobą, seksem czy czym tam popadnie to masz jasny sygnał, że chuj z tego będzie i możesz bez żadnych wyrzutów sumienia, czy "a co by było gdyby" skończyć te relacje.

____________________________________________
"Umysł jest jak spa­dochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein

Elba
Portret użytkownika Elba
Nieobecny
Wiek: pełnoletnia
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 1719

"Ja stanowczo powiedziałem, że pomimo remontu mieszkania, ja jeszcze chcę się wprowadzić sam i że nie chce tak szybko podejmować tak ważnych decyzji jakich ona ode mnie oczekuje."

I tu popełniłeś błąd. Po co tak ostro i kategorycznie? Mogłeś powiedzieć, że ok, że zamieszkacie razem, powoli remontować mieszkanie (według własnego uznania) i gdy już będzie gotowe pozwolić jej u siebie pomieszkiwać, np. na weekendy (na początek). Na pewno szybko byś wyczuł, jak wygląda życie z nią i mógł podjąć dalsze decyzje. A tak, dziewczyna poczuła się odtrącona, odrzucona i odstawiona na boczny tor jak coś, co trzymasz w rezerwie.

zibi213
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2010-02-17
Punkty pomocy: 10

Pomieszkiwała u mnie co weekend i było spoko. Problem w tym, że za bardzo gra ze mną w otwarte karty. Dostaje ode mnie dużo, ale ciągle jej mało.

Dziś miałem inne plany i dzień zasrany różnymi sprawami aż do wieczora, kiedy mam trening pływacki. Umówiłem się z nią na jutro i mieliśmy cały weekend spędzić razem. Z racji tego, że wywołała wczoraj kłótnię stwierdziła że fajnie się DZIŚ pogodzić. I teksty, że jeżeli nie przyjadę dziś, to będzie jak zawsze na moje i ona ma tego dosyć i że między nami skończone. Nawet się pożegnała ze mną.
Wróciłem właśnie z roboty i już mi się nigdzie nie chce iść. Ani na basen ani do niej. Kurwa mac

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

umiesz grać w pokera?

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

zibi213
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2010-02-17
Punkty pomocy: 10

Umiem umiem, dlatego zastanawiam się czy wchodzić w to czy jednak pasować, bo jestem póki co na flopie.