Panowie, mam problem. Otóż dziewczyna, która studiuje 90 km dalej ma do mnie straszne pretensje, że cały tydzień się do niej nie odzywałem (od niedzieli do piątku, żeby być konkretnym). Zawsze to ona pisała pierwsza i zagadywała. Ja pisałem tylko jak mieliśmy się spotkać. No i właśnie w piątek dopiero zapytałem czy już jest w domu, coby się umówić. Okazało się, że jej nie będzie, bo z rodzicami ma problem (już wcześniej mi o tym mówiła, chociaż to może być teraz wymówka, ale nieważne) i to jest słabe, bo na żywo to już by było rozwiązane. No, ale nic. Zaczęła mi robić jazdę, że się nie interesuje nią cały tydzień i teraz nagle pisze. Ja się broniłem tak, że ona tak samo mogła się odezwać, a poza tym to dziadek mi zmarł i dlatego się zdystansowałem (dziadek naprawdę mi zmarł, ale ja wcale się nie musiałem dystansować). No, ale dodałem, że ok, to prawda, że ona pisze do mnie częściej. Tak czy siak, to nic nie dało. Powiedziała, że jeszcze do mnie pisała pierwsza w sobotę, a potem w niedziele rano, a ja nie odpisałem (na fejsie ani żadnego sms-a nie mam, chociaż możliwe, że na snapchacie coś tam wysyłała, nie jestem pewien). Dodała, że co z tym zrobię to moja sprawa i mogę się dystansować dalej jak chce. Ja jej już przed tym napisałem, że nie zamierzam się więcej kłócić i cześć, więc na tym się skończyło.
Problem jest taki, że w czasie tej kłótni ona była chamska i w połowie wyszła pod jakimś głupim pretekstem, kiedy ja chciałem to rozwiązać. I przez to rozmowę skończyliśmy dopiero następnego dnia. Gdyby mi to normalnie przedstawiła, że "słuchaj, Radanos, nigdy się nie odzywasz sam i teraz przez tydzień w ogóle nie dałeś znaku życia jak ja do Ciebie nie napisałam", to bym jej powiedział, że spoko, coś z tym zrobię, bo jak to przemyślałem, to ogólnie fchuj racji ma. No, ale jest jak jest. I tutaj moje pytanie o radę, czy lepiej do niej napisać pierwszy, czy czekać, aż jej przejdzie i ona się znowu odezwie? Problemu z czekaniem nie mam, mogę nawet cały kolejny tydzień nie rozmawiać. Mam eno wątpliwości, czy z jej strony to teraz nie wygląda tak, że "albo się w końcu sam odezwie albo nara". Z drugiej strony nie chcę, żeby to była "jamnicza ręka na zgodę", jak to Snoof ładnie określił w ostatnim blogu.
No zjebałem, napisałem przecież wyżej, że wiem, że ma racje.
Nigdy nie ufaj ludziom którzy nie płakali na Królu Lwie
No to wychłodziłeś...
Teraz nawet jak zaczniesz się do niej częściej odzywać, to będzie sztuczne jak w cyckach silikon i Twoja rama pęknie jak balonik, kiedy ona wytoczy poważne działa.
No chyba, że masz autentycznie masz wyjebane i ten brak odzewu z Twojej strony to nie gierka, tylko Ciebie ten związek ani grzeje, ani ziębi.
Umiar. Umiaru trzeba.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Nic nie chłodziłem. Po prostu nie miałem szczególnej ochoty, żeby samemu do niej pisać. Tak już mam, że wolę się zająć swoimi sprawami. Zresztą byłem przyzwyczajony, że ona pisze pierwsza i trochę mnie zastanawiało czemu jest cicho.
Nigdy nie ufaj ludziom którzy nie płakali na Królu Lwie
Żeby nie było, że tak wylane mam, to dodam, że kiedy ona nic nie pisała, to ja sobie pomyślałem, że ja napiszę do niej w piątek i jak coś będzie na rzeczy, to najwyżej przegadamy to w realu.
Nigdy nie ufaj ludziom którzy nie płakali na Królu Lwie
Mimo wszystko, tydzień bez kontaktu to zwyczajnie za dużo, nawet dla chuj wie jakiego samca alfa co ma 1000 pasji i zajęć. Nie wiem na jakich zasadach opiera się Wasz związek, ale krótki telefon chociaż, żeby zapytać czy wszystko w porządku itp, no cokolwiek to IMHO norma i jaja by się żadnemu facetowi nie wsiąkły do moszny z takiego powodu.
W sumie trudno się dziewczynie dziwić, skoro zawsze to ona musiała inicjować kontakt. Zagrałeś va banque, powiedziała sprawdzam i teraz się martw jak to rozegrać. W każdym razie jeśli przeprosisz to zrób to RAZ, bo z laskami już tak jest, że im bardziej będziesz się kajał, im bardziej będziesz żałował i to pokazywał, tym ona bardziej będzie męczyć temat, aż nie będzie czego zbierać z Waszej relacji.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Tu często się podkreśla: 50:50 czyli kontakt powinien być inicjowany naprzemiennie. Załóżmy, że to ok układ (akurat mnie odpowiada, ale gdy to facet częściej inicjuje kontakt, też mi pasuje) - a u Ciebie jest sytuacja: ona się stara, dzwoni, pisze, inicjuje kontakt a Ty łaskawie czekasz...
Litości.
Gdy się pierwszy nie odezwiesz, nie przeprosisz i nie zmienisz swojego nastawienia, szukaj innej panny, bo ta ma już dość Twojego zachowania. Wcale się jej nie dziwię. Masz ją gdzieś przez cały tydzień, bo masz BARDZO WAŻNE sprawy, a ona jest potrzebna na weekend...
Napisałem już wczoraj i przeprosiłem. Powiedziałem, że wiem, że takie coś jest nie fair i też by mi się nie podobało. Ale dodałem, że sposób w jaki to przedstawiła posysał pałę.
Nigdy nie ufaj ludziom którzy nie płakali na Królu Lwie