Sprawa wygląda następująco. Od pół roku jestem z dziewczyną, którą poznałem na studiach w mieście gdzie znajduje się moja uczelnia. Na początku było super, dogadywaliśmy się na każdy temat, gołym okiem można było zauważyć, że coś między nami jest. Wydawało mi się przez moment, że być może jest to ta, której szukałem. Czas jednak zweryfikował mój pogląd. Od miesiąca nie ma tygodnia, żebyśmy się kilka razy nie posprzeczali. Nie są to wielkie kłótnie, raczej sprzeczki o głupoty. Być może bierze się to z tego, że mamy podobne charaktery. Mnie jednak zaczęło to męczyć, przestałem być na to odporny psychicznie. Mam mnóstwo zaliczeń, a sytuacja, w której co chwilę mam problemy z dziewczyną zdecydowanie nie sprzyja nauce. Z jednej strony wiem i widzę to, że mnie kocha. Generalnie rzecz ujmując jest nam ze sobą dobrze, ale tylko wtedy kiedy się nie kłócimy, co ostatnio należy do rzadkości. Nie wiem co robić. Potraktować to jako przejściowe problemy, czy wyjść z tego związku z głową podniesioną do góry i nie pchać się w dalszy ciąg problemów ?
Kolego tutaj się z tobą nie zgodzę. Jak można przytulać dziewczynę dla świętego spokoju. Rozumiem ,że nagradzasz w ten sposób ją za kłótnię o głupoty ,chcąc jej pokazać ,że należy tak robić bo to lubisz. http://www.podrywaj.org/node/97 odsyłam do podstaw. Gracjan naprawdę wykonał kawał dobrej roboty opisując podstawy. PRZECZYTAJMY !!! zanim swoją "podpowiedzią" rzucimy koledze kłody pod nogi
Jezeli Ciagle sie z nia bedizesz klocil wykonczysz sie psyczhicznie wiem z doswiadczcenia a mysle ze czasem nie da sie nie uniknac klotni a jak sie dalo to po co to robic ;>
Facet bardzo dobrze ,że masz co do laski jakieś konkretne wymagania i nie masz zamiaru tolerować głupich sprzeczek o byle co aż miło się to czyta. Większość facetów na twoim miejscu dwoi się w oczach swojej niuni ,żeby ta się nie denerwowała o byle gówienko przez co strzelają sobie w stopę. Weź ją na poważna rozmowę i wyperswaduj jej ,że jak tak dalej będzie to odchodzisz ,tylko musisz być konsekwentny w tym co mówisz to nie am być groźba tylko coś w rodzaju "żółtej kartki". Niech to będzie dal niej zimny prysznic. Powodzenia
Więc tak. Nie miałem i nie mam zamiaru przytulać jej przez to, że złości się bez powodu. Tak nisko nie upadnę. Mieliśmy ostatnio poważną rozmowę podczas której powiedziałem jej, że jeżeli nic się nie zmieni, to ten związek nie przetrwa do końca miesiąca. Nie wiem czy podziałało, ale stała się bardzo ostrożna jeżeli chodzi o to o czym mówi itd.
Nie miejmy też jakiegoś wyimaginowanego myślenia na temat związków, ekspertem nie jestem ale miesiąc temu skończyłem związek (2 lata) też się kłóciliśmy ale ja zawsze obróciłem pewne rzeczy w żart bądź przedstawiłem więcej argumentów i zawsze się doszło do jakichś wspólnych decyzji. Wszystko fajnie, ale czy wiesz czemu zerwałem? Bo czułem się powoli prześladowany, ciągła kontrola, np pojechałem do innego miasta do kumpla i nocowałem u niego, dostawałem na godzine mniej więcej 10 smsów o tym co robię i jak się bawię i następnego dnia pretensję o to że jej nie odpisuje. Wtedy skończyłem nerwy mi puściły i było po ptokach. Nie żałuje tej decyzji ale nie mówię, że nie odczułem tego zerwanie i uwierz mi TY też odczujesz ale lepiej nie siedzieć w toksycznym związku, strata czasu.
The only way to get rid of a temptation is to yield to it.