witam,
mam następujący problem jak wielu z koleżanką. Każdy popełnia błędy odkąd trafiłem tutaj starałem się ich unikać.
W wyniku tego relacja obróciła się o 180 stopni, skończyły się wspólne wyjścia, rozmowy itp. Raz na tydzień się widzę z nią, starałem się za każdym razem ją zaskoczyć na spotkaniu, pokazać swoją nieobliczalność. Spotkania przebiegają z zainteresowaniem z jej strony blablabla każdy wie o co chodzi. Problem zaczyna się gdy chcę się z nią umówić na konkretne spotkanie, wyjść ze znajomymi, trudno się po po prostu dogadać. Czasem inicjuje spotkanie, ale zawsze jest tak że powiadamia mnie o wyjściu 30min przed i wtedy zaczynają się kłopoty.
Podsumowując na spotkaniu zachowuje się wobec mnie w porządku, wszystko idzie po mojej myśli. Gorzej jest w relacji smsowej.
Przestałem z nią rozmawiać na tę chwilę, jestem w kropce. Lubię spędzać z nią czas, lecz dostrzegam że nie docenia tego co robię w późniejszych dniach po spotkaniu.
Co więc mi poradzicie Panowie 
jakiś pół roku temu dużo imprezowałem z nią, gdy miała chłopaka ( nie chodziła z nim na imprezy), zachowywała się normalnie. A teraz gdy dzieją się dziwactwa "bez bolca laska dostaje pier*olca". Wiem że to friendzone, nie spotykam się z nią na zasadzie "umówimy się". Są to spontaniczne wypady, gdy mam jakoś sprawę do nie lub ona do mnie, wtedy korzystam gdy się spotykamy i coś wymyślam. W typowym friendzonie byłem gdy miała chłopaka, teraz praktycznie kontakt telefoniczny osiągnął poziom zerowy.
Od momentu gdy jest wolna rzadziej się widujemy
Masz rację, urwę kontakt. Tyle że lubię z nią spędzać czas, czy wyjście z tego jest możliwe w praktyce? To w ostateczności gdybym nie znalazł "zastępczego obiektu" westchnień
Jak chcesz się z nią spotykać to czemu nie? Lubicie się, macie o czym pogadać. I to jest ok, ale nic więcej z tego nie będzie. Czasem takie posiadanie zwykłej koleżanki też jest ok. Np. będziesz miał potrzebę kobiecego spojrzenia na jakąś sprawę i wtedy możesz z tego korzystać.
No dobra, a więc mam zachowywać się tak samo czy być po prostu nijaki taki jak wobec dalszych koleżanek.
Bądź Sobą, przecież nie będzie Cię kobieta zmieniała poprzez relacje.
Chcesz być taki, to bądź, chcesz być inny to taki bądź.
Co Ci z życia, jak będziesz chciał przyporządkować się komuś żeby być fajny.
To Twoje życie, a nie jej.
Dziękuje Panowie za pomoc
Aczkolwiek może być to trudne na początku. Czemu jestem w friendzonie, nie popełniłem praktycznie żadnego typowego błędu a pomimo tego trafiłem do niego.
Pewnie dla tego że potrafiłeś jej dostarczyć emocji, ale byłeś na tyle przewidywany że po spotkaniach od razu pisałeś, zresztą nie wspomniałeś o całowaniu, dla niektórych kobiet całowanie jest ważne, a kobiety potrzebują faceta który potrafi złapać ją za szyje, przycisnąć do ściany i pocałować. Kobiety kochają nutkę strachu i pożądania.
Tego błędu o którym napisałeś nie popełniłem, nie zgodzę się z tym żę byłem przewidywalny. Na ostatnim spotkaniu powiedziała mi że " boi się mnie, bo nie wie co mogę zrobić". Z całowaniem masz rację, bez bicia przyznaje się że zjebałem. Pocałunki były "spodziewane". Tak zastanawiam się czy po prostu od teraz stawiać wszystko na jedno kartę. Poczekam aż zainicjuje kontakt podobno "one zawsze wracają", coś wykombinuje, uderzę z impetem.
Nie powinienem sobie zawracać głowy prawdę mówiąc, ale jestem facetem który chce poznać motywy działania. Nie rozumiem czemu na spotkaniu jest dobrze a potem się psuje, pomimo tego że nie lecę do niej jak piesek i nie piszę jak było zajebiście.
Możliwości jest kilka:
- zbyt mała ilość dostarczanych emocji kobiecie
- zbyt częste spotkania
- nie jest zainteresowana
- inicjujesz pierwszy kontakt
Jak wygląda to po spotkaniu? Pierwszy piszesz sms czy jednak ona?