Witam!
Miesiąc temu przyszła do mojej pracy nowa koleżanka HB9, wszystko szło gładko, częste kino, nie ryzykowałem z KC w pracy. Widywaliśmy się tylko w pracy, więc postanowiłem umówić się z nią do kina, wyszła śmieszna historia, bo mi umarł telefon, a nr miałem zapisany na telefonie. Udało się załatwić jej nr, ale jak się potem okazało nie aktualny. Do spotkania więc nie doszło, ale na drugi dzień w pracy wszystko sobie wyjaśniliśmy i umówiliśmy się na inny termin, godzine przed spotkaniem poinformowała mnie, że jej dziecko jest chore i nie może go zostawić z gorączką dla niańki (ok rozumiem) i w ramach rekompensaty przyniesie mi obiad do pracy. Nie przyniosła, teraz mówi, że przyniesie w niedziele. Ogólnie nie pieskuje, negi w normie, komplementów nie za wiele. Gdy do niej dzwonię to rozmawiamy od 5 do 15 minut, jednak gdy piszemy smsy to po kilku ona przestaje pisać i odzywa się dopiero na drugi dzień wieczorem (nie napisałem ani razu 2 smsów pod rząd).
Ma jakiegoś patatajca, ale krety mi doniosły, że nie za bardzo zadowolona ze związku, chyba nawet z nim zerwała, to akurat mnie za bardzo nie interesuje, bardzo dalekiej przyszłosci z nią nie wiążę.
Jak działać? Proponować kolejne spotkanie czy czekać, aż ona to zrobi? Ryzykować KC w pracy? Są miejsca gdzie nikt by tego nie nakrył, ale ciężko komfort w pracy zbudować odpowiedni. Zlać chwilowo czy nie?
Wiem, że się nie bierze dupy, ze swej grupy, ale ciągnie mnie do niej 
No chyba wiesz co robisz. Zero desperackich ruchów i jak coś pójdzie do przodu to radzę Ci się rozglądać za nową pracą.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
ciągnie ciebie do niej, bo nie masz innych opcji i bierzesz co jest, jak już to sie umawiaj, a jak ona woli sms i telefon to daj se spokój i szukaj wolnej nie w miejscu pracy
they hate us cause they ain't us