W skrócie - w ogólniaku - z nie jednego pieca chleb jadłem.
Spotykałem sie z wieloma pannami (może i niepotrzebnie), z żadną nie wyszlo jednak nic poważniejszego.
Teraz spotykam się z kimś i jest dużo lepiej niż kiedykolwiek. Problem w tym, że panna sporo się nasłuchała, nie chce skończyć jak poprzedniczki i nie jest do końca ufna, wciąż bierze pod uwage scenariusz, że sie znudzę i po wszystkim.
Co do samego statusu znajomości, zaliczone kilka spotkań, dużo kina i częste KC.
jakieś propozycje jak przekonać ją do swoich dobrych zamiarów, tudzież jak nie spierdolić tego uświadamiając ją jaka to ona nie jest wspaniała?
plus pytanie bonusowe - jak umawiać się na spotkania, jeśli chłodzić się za bardzo nie da(kontakt co kilka dni) - widujemy się w szkole.
dalej budować zaufanie ziomeczku, to nie trwa dwa dni
Rób swoje, jeżeli serio nie zamierzasz jej rzucić to nie przejmuj się niczym i rób swoje. To ona zachowuje się niestabilnie, bądź tym który jest spokojny
Aż tak bardzo bym się nie przejmował reputacją, bo w gruncie rzeczy nie jest taka zła.
Ma przynajmniej świadomość że musi pokazać coś, czego nie miały jej poprzedniczki i trochę bardziej się o Ciebie postarać.
Najlepszym lekarstwem na wszelkie wątpliwości jest szczera rozmowa. To zaprawa murarska dla budowli, jaką zwiemy "zaufanie".
Zresztą sam siebie zapytaj, czego Ty od niej chcesz.....
Kobiety jednak takie są, że jakiś tam zapewnień potrzebują. Jeśli jest ona osobą która myśli o Tobie bardziej poważnie, to tym bardziej nie możesz uciekać przed etapem "kawa na ławę" + zapewnienie, że sobie tak po prostu nie odejdziesz.
Ogólnie na całą sprawę popatrzyłbym z zupełnie innej optyki - laski nie muszą postrzegać Ciebie źle dlatego, że już wiele pieców pozaliczałeś, ale dlatego że dziś wiele lasek nauczona jest, że skoro są płci żeńskiej to faceci mają ich zabawiać i adorować itp.
Bo taka niby "ich rola" (teraz nawiązuje do autentyka jaki usłyszałem w knajpie podczas oglądania UFC Kraków - to chyba cud że głośno tego nie skomentowałem).
Ty ze swoją "reputacją" nie wpasowujesz się w wyobrażenie tych osób, stąd to psioczenie na to jaki ty "zły" jesteś, oraz to że stanowisz potencjalne wyzwanie dla księżniczek, którym określenie "minimalne zaangażowanie w relację" jest kompletnie obce, wręcz "niekobiece".
To tak już bardziej ogólnie o temacie.
Na koniec dodam, że budowanie zaufania to mozolna praca, więc nie spodziewaj się szybkich efektów. Rób swoje i na spokojnie rozwijaj relację, potencjalne wątpliwości z jej strony rozwalaj szczerością i autentycznością.
wbrew pozorom ta reputacja działa na Twoją korzyść, a tłumaczenia(zapewnienia)-że ona ma tak nie zostać potraktowana - zwykła podświadomość bycia szanowanym - normalna sprawa..
a dlaczego na korzyść? trudniej wpaść w ramę kolegi, właściwie to kurewsko trudne, bo z góry laska wie czego od niej oczekujesz.. to dla niej naturalne, skoro obracasz się w towarzystwie kobiet, które w pewien sposób na Ciebie lecą , to masz +20pkt do atrakcyjności z wejścia... mimo,że panna może być nieufna. gdzieś głęboko w niej siedzi.. że skoro podobałeś się innym, to coś w Tobie musi być , także na spokojnie a będzie dobrze. zaufanie przyjdzie z czasem, tylko nie zgrywaj bad boya,bądź naturalny