Witojcie, moje pytanie brzmi następująco. Mam lat 26 prawie , mieszkamy we Wrocławiu z dziewczyną w jednym mieszkanku od pół roku. Ona lat 20, studentka początkująca, ja pracujący lecz obecnie także jeszcze studiujący, mniejsza z tym. Para idealna pod względem zrozumienia, śmiania się razem, zaczepiania, śmichy chichy itd. natomiast SEX dawniej zanim zamieszkaliśmy razem był zawsze kiedy wracałem z Wrocławia do jej miejscowości, zawsze raz w tygodniu gdy pojawiałem się na weekendy, jaki tylko bym zapragnął, brałem co chciałem. Od momentu kiedy zamieszkaliśmy razem seksu praktycznie nie ma, no ze 4 miesiące już jak NIC go nie ma, próbowałem rozmawiać, tysiące razy, odpowiedz była taka że nie ma ochoty i tyle i że jak to mi nie pasuje to mój problem.
a) ja z kobietami nie mam problemu, czasami coś wyrywam ale liczy się dla mnie granica i lojalność (tylko ileż można walić konia)
b) nie jestem needy , robie co chce, chodzę na imprezy sam z kumplami, nie ma problemów u niej ani u mnie z jakąś zazdrością , normalny facet jestem , nie needy, nie uważam siebie za needy, może coś tam czasami ma człowiek z neediego ale NIE , zdecydowanie to nie to
Zdecydowanie problem LIBIDO (chyba) albo nie wiem, w każdym razie to trochę męczące , spać w jednym łóżku no i bez tego
A to nie jest trochę tak że jak babka chłopa już ma jako pewniaka gdzie pewniakiem jest tutaj nie neediostwo a wspólne mieszkanie bez powiedzmy opcji ucieczki to już nie musi być dla niej seksu (to egoistyczne troche) (skoro należy do tych co im to nie potrzebne - tak też twierdzi)
Czytałem fora różne nie tylko to i są faceci co po ślubie męczął się z taką żoną bo nie ma nic, dlaczego ? BO NIE =)
Ta kobita nigdy nie wychodziła sama z inicjatywą, zawsze robiłem to ja ale , zawsze dawniej było ok, (jesteśmy 2 lata razem)
miałem już wiele kobiet wcześniej w sensie długich związków i w łóżku było SZALEŃSTWO, ciężko teraz się odzwyczaić od tego, a ile okazji nie raz na imprezach muszę przepuszczać ze względu na zasady, bo nie uznaje zdradzania, choć tym tropem to ciężko ciężko uważać.
P.S Boję się już szczerze w łóżku podbijać bo mogę znów zostać olany a po którymś razie to już tak człowiek się zastanawia co do cholery =P
P.S2 poza tym jest idealnie tzn. babeczka dba o mnie obowiązkami domowymi, nie pląta się gdzieś ewidentnie jest spokojna grzeczna jak to miało zawsze miejsce, nie wchodzi tutaj zdrada w grę, ogólnie jest taką która to w ogóle uczuć fizycznych nie potrzebuje, ani tulenia, ani pocałunków, (była dziewicą tak apropos) No nie wiem już sam jak to jest, zapraszam do dyskusji.
ostatnio wspominała coś o lekarzu ze mozę się wybierze bo to dla niej dziwne że nie ma tego libido, ale gdzie TAM , nic się nie zmienia
Wiadomo że trudno Wam oceniać sytuacje nie znając jej dokładnie ale tak mniej więcej chociaż, jakieś sugestie ?
Sorry że nie potrafię pisać 
Zastanów się czy jest sens to ciągnąć, już teraz cię to meczy. Lepiej nie będzie.
Piszesz ze super się dogqdujecie, spoko, ale pod tym jednym względem do siebie raczej nie pasujecie.
Co mnie rozbawilo to ze to twój problem... A jak pójdziesz do innej, która będzie ci dawać to czego chcesz to będzie oczywiście twoja wina. Skoro ona mówi ze to twój problem, to go rozwiaz. tak, żebys był usatysfakcjonowany.nie patrz na nią, ona ma to gdzieś.
Robert
razem był zawsze kiedy wracałem z Wrocławia do jej miejscowości, zawsze raz w tygodniu gdy pojawiałem się na weekendy, jaki tylko bym zapragnął, brałem co chciałem
Czy jej było dobrze? Miała orgazm?
go nie ma, próbowałem rozmawiać, tysiące razy,
Rozmawianiem i proszeniem się tylko pogarszasz. Jesteś żałosnym pieskiem, bardzo aseksualne.
Jej komfort i twoja dominacja.
Emocje, nie logika. Musi ją ponieść. Jest wiele o podniecaniu kobiet. Poszukaj na podrywaj i na necie.
Jak nie pomoże, to widzę 2 opcje.
Oziębłość.
Jej przekonania o seksie i związku. "Seks jest grzeszny". "Seks jest przykrym obowiązkiem". "Seks jest narzędziem do złapania faceta", "Czym dłużej go przetrzymam, tym bardziej będzie mnie kochał".
Można terapia, seksuolog, psycholog. Dla własnego zdrowia lepiej spieprzać.
Najgorsze to brak zmian, wzmacnia w niej przekonanie, że "tak powinno być w związku".
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
ogólnie jest taką która to w ogóle uczuć fizycznych nie potrzebuje, ani tulenia, ani pocałunków,
Tylko z tobą, czy w ogole.
Może zaburzenie psychiczne? Poważnie.
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
Snoofie,
ty jedziesz zawsze lękiem przed zaangażowaniem w związek.
Tu mi nie pasuje. Mieszkają razem, Robertos pisze, że babeczka dba o dom. Wcześniej była dziewicą. Związek 2 lata. Nie ucieka. Robert pisze o idealnej parze.
Jeśli poza Robertem nie było innego, to nie wiesz, czy ogólnie ma niechęć do fizyczności, czy wyłącznie do Roberta.
Dlatego moje pytanie, czy wogle nie chce dotyku, czy tylko od Roberta. Jeśli wogle to zaburzenie psychiczne lub uraz (gwałt, skrobanka). Jesli nie, to Robert jej obrzydł (zakochała się na studiach w innym).
Napisałem "może zaburzenie psychiczne". Myśłałem psychoza, depresja.
Elba dała lepsze wyjasnienie, że przyczyną niechęci do dotyku i pieszczot może być skojarzenie z seksem.
Zły seks -> dotyk prowadzi do seksu -> dotyk jest zły
Pytanie. Czy niechęc do przytulania i pieszczot pojawila się po niechęci do seksu?
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
Jesteście w stałym związku może znów zacznij ją podrywac tak jak to było na samym początku a wtedy może coś zaiskrzy jeśli nie to dymaj co popadnie przejdzie ci żeby inicjowac ciągle seks z nią jak zauważy że jesteś obojętny zmieni swe podejscie być niewzruszony emocjonalnie to dobra taktyka a jeśli to zawiedze to mniej jaja i podejmnij to ciężko decyzję bo żyje się raz i szkoda marnować czas
"A to nie jest trochę tak że jak babka chłopa już ma jako pewniaka gdzie pewniakiem jest tutaj nie neediostwo a wspólne mieszkanie bez powiedzmy opcji ucieczki to już nie musi być dla niej seksu (to egoistyczne troche) (skoro należy do tych co im to nie potrzebne - tak też twierdzi)"
To nie jest tak. Ani trochę.
Są takie osoby, które nie potrzebują seksu (aseksualne) - polecam ewentualnie poczytanie na forum dla tzw. As-ów. Ale w jej przypadku seks był, choć inicjowany przez Ciebie, ale był i to długo. Pytanie na ile ona czerpała wtedy z seksu satysfakcję i jak to wyglądało.
Co do libido, u kobiet często po tabletkach antykoncepcyjnych następuje jego wyraźne osłabienie, włącznie z niechęcią również do zachowań typu: przytulanie itd. włącza się pewnego rodzaju awersja: nie dotykaj mnie, bo ostatnią rzeczą o której myślę, jest seks, a twój dotyk kojarzę tylko z seksem.
Co do przytulanek, pieszczot typu pocałunki, obejmowanie się itd. ona może je traktować jako Twoją zachętę do uprawiania seksu. Zasada: Robert się do mnie przytula, a za chwilę będzie chciał seksu, więc powiem mu, że nie potrzebuję kontaktu fizycznego (żadnego). Czy ona to jakoś kompensuje sobie (potrzebę kontaktu fizycznego)? Czy nawiązuje taki kontakt np. z matką, koleżanką, kotem, etc? Czy nie ma nic?
IMHO jak dziewczyna nie była zgwałcona, nie zaczęła brać tabletek antykoncepcyjnych, albo nie zachorowała na jakąś dolegliwość ginekologiczną to stanowcza rozmowa z Twojej strony, że jeśli chce, abyś był szczęśliwy i spełniony w tej relacji to ona musi to ogarnąć. Sama lub z pomocą lekarza. Jeśli nie będzie chciała i nie wykaże się inicjatywą to nic nie zdziałasz. Daj sobie czas na jej zmianę (nie mów jej o żadnych datach, terminach, nie szantażuj) i upewnij się, że ona zdaje sobie sprawę z tego, że u Ciebie nie ma powrotów. Jak nic nie zacznie z tym robić i to rozstajesz się i szukasz kobiety z którą będziesz mógł być szczęśliwy.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Konstanty,
nie tedy droga
stanowcza rozmowa z Twojej strony, że jeśli chce, abyś był szczęśliwy i spełniony w tej relacji to ona musi to ogarnąć
upewnij się, że ona zdaje sobie sprawę z tego, że u Ciebie nie ma powrotów
Ona "się poświęci dla dobra związku",a w głowie będzie miała jeszcze więcej obrzydzenia do seksu.
Nieważne, co robisz i mówisz. Ważne, co kobieta ma w głowie.
Gorzej jak ona przełknie gorzką pigułkę, znowu da mu sex, do momentu aż relacja nie zajdzie na tyle daleko, że dobrowolne z niej wyjście albo jakieś próby kompromisu będą 10x bardziej odległe.
Jeśli kobieta traktuje sex jako narzędzie do tego, aby zbliżyć albo utrzymać przy sobie faceta i nie czerpie z niego satysfakcji to mamy do czynienia z chorą sytuacją.
Facet który wchodzi w związek gdzie jest sex, a w momencie kiedy się angażuje emocjonalnie zostaje go pozbawiony jest tak samo oszukiwany jak kobieta która oddaje się facetowi obiecującemu jej związek i złote góry, który po kilku numerkach wychodzi tylnym wyjściem i szuka kolejnej dziurki.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Ona nie ma ochoty na seks - Twój problem.
Ty masz ochotę - jej duży problem
Skoro wcześniej było lepiej to zaproponuj jej wcześniejszy układ, mieszkanie oddzielnie. Powinno pomóc.
Miałem identyczną sytuację i niepotrzebnie jeszcze przez rok w niej tkwiłem, wymęczyłem się strasznie, po kilku miechach posuchy w głowie miałem, że "jak moja dziewczyna nie chce ze mną uprawiać seksu to mam prawo to robić z innymi. Zamiast dużo wcześniej od niej odejść. Mój błąd, cóż. Z własnego doświadczenia ci powiem, że ciężko zmienić jakiekolwiek preferencje seksualne u laski. Mi przynajmniej nigdy się to nie udało, może dlatego, że nie próbowałem wychodząc z założenia, że jak mi nie pasuje to się zwijam. I tobie też to radzę jeśli poczujesz, że zrobiłeś co mogłeś żeby znaleźć u niej przyczynę problemu. Bo inaczej zamęczysz się chłopie, a na dłuższą metę wielkie gówno z tego będzie.