Przez ostatnie kilka lat miałem dziewczynę. Niedawno się rozstaliśmy, psuło się już jakiś czas, więc nie była to żadna sensacja.
Problem w tym, że właściwie moja umiejętność podrywania nowych kobiet, nastawiania ich na siebie mocno spadła, co też raczej sensacją nie jest.
Od dwóch tygodni spotykam się jednak z pewną laską. Od początku sobie ot tak postanowiłem, że zrobię to na pełnej, nie ma nic do straty. O dziwo poszło nawet z górki. Już na pierwszym spotkaniu KC, dużo kontaktu fizycznego, trzymanie się za ręce, niby przypadkowy dotyk.
Ostatnio wizyta u niej, dużo obściskiwania się, wiadomo, ale seksu brak. Niespecjalnie też naciskałem, laska nie jest jakąś głupią dzidą, wydaje się być okey, więc mogę jeszcze chwilę poczekać.
Gdyby ktoś na nas spojrzał z boku, stwierdziłby, że to związek. Chodzimy za rękę, całujemy się, jest po prostu normalnie. Ostatnio usłyszałem od niej, że "bardzo się cieszy, że mnie poznała". Spoko, powiedziałem, że mi się podoba, rzuciłem jakiś komplement, niech ma, o!
Rozmów o nas nie było, żadnych związkowych tematów, ani ona ani ja. Dwa dni temu dopiero poruszyliśmy temat tego, co nas kręci u płci przeciwnej, czego szukamy, wymienianie kilku cech charakteru itd.
Laska jest wkręcona w temat, sama piszę, nie odmawia żadnego spotkania, sama inicjuje kontakt, no ktoś powie sytuacja spoko. W sumie ciężko się nie zgodzić.
Problem? Jak pchnąć znajomość dalej? Czy w jakikolwiek sposób poruszać temat 'nas', związku, tego kim dla siebie jesteśmy? Nie mam zielonego pojęcia jak ona by na taką rozmowę zareagowała, naprawdę. Czy może po prostu dążyć do seksu, jeszcze intensywniejszego kontaktu fizycznego i jakoś to będzie? Bo mimo wszystko gra w otwarte karty nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem.
Jak już mówiłem, jest ona wkręcona w temat, całkiem możliwe, że od dawna nikogo nie miała (o tym również nie rozmawialiśmy). Nie chcę tego zepsuć ot tak, jednym złym wyborem.
Jeśli potrzeba będzie innych informacji - podam.
Dzięki za wszystkie rady, pozdrawiam.
Nie poruszaj tego tematu "o nas", znacie się dwa tygodnie tylko.. Dąż do seksu. Drocz się z nią, mów że jest niegrzeczna itd.. Kobieta może przez ten seks się bardziej otworzy, będzie bardziej emocjonalna. Zrób to w jakiś fajny sposób. Na przykład zaproś ją do siebie, kup wino, zrób fajny klimat, muzyczka itd.. Się akcja rozkręci!
Czekam na Twoje kroki i "dokończenie" historii. Daj znać jak poszło i jak to rozegrałeś.
Pozdro!
Dokładnie jak wyżej - dąż do seksu, a panna sama zacznie temat związku.
Kobiety daza do zwiazku a Ty do seksu. Pamietaj!
Spedzanie czasu w domu przed filmem nie jest najlepszym wyborem. Na pewno nie w stadium budowania atrakcyjnosci. Zabierz ja tam gdzie jeszcze nie byla, zrobcie to czego jeszcze nie robila i patrz jak jej oczy robia sie maslane i sama zaciagnie Cie do lozka.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
znowu za bardzo usztywniacie reguły
on może dążyć do związku, tylko nie musi o tym gadać
they hate us cause they ain't us
Ja to wiem, Ty rowniez, pol forum wie. Jak "raczkujacemu" powiesz, ze moze to zaraz zrobi sobie kuku i zalozy 3 tematy z pytaniem czemu. Niech najpier sam dojdzie do wniosku, ze jednak moze.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.
Jest nowa w moim mieście, pokazuję jej masę nowych, ciekawych miejsc, o to jestem spokojny. U niej w sumie opłacało się ten czas spędzić, łatwo było o intensywny kontakt fizyczny.
Czyli w skrócie, dążyć do seksu, olać tematy okołozwiązkowe.
Co jeśli ona zacznie naciskać na tematy związku, nas?
Jak Ci zależy na związku z nią, no to nie widzę oporów by odpowiadać na te pytania odnośnie związku. Ale jak sama nie spyta to milcz. Tylko możesz swój cel jakoś zasygnalizować, że szukasz kobiety na której Ci będzie zależeć itd, a nie na jeden raz. No musisz dążyć do seksu, laska tego sama za Ciebie nie zrobi
...
Brzmi to b. rozsądnie
Póki co wygląda to ok, sama inicjuję kontakt fizyczny, łapię za ręce, piszę, spotkania nie odmówiła żadnego. Wiadomo, że nie planuję jeszcze wspólnego życia, ale tak jak mówiłem w I poście, od bardzo dawna nie byłem na tym etapie, więc staram się to wszystko ogarnąć. Póki, co się poznajemy, jest oczywiście ten element fascynacji, zapewne przesadnej.
No nic, tylko pchać ten wózek dalej
Dzięki za rady!
nie no, teraz nie ogarniam... to ty jestes kobietą?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ups, sorry, za dużo "ę"
A mnie sie wydaje, ze chodzi o to, ze napisałeś "sama" zamiast "sam"