Cześć.
Przepisałem się z technikum do liceum trzy miesiące temu, tam jest dziewczyna którą znam od zerówki ale dopiero od czasu mojego przepisania zbliżyliśmy się.
Pisałem już we wcześniejszym moim temacie że wyznałem jej miłość dając jej bukiet róż + gadka prosto z serca pewnie i prosto w oczy, a usłyszałem od niej "zastanowię się".
Popełniłem chyba wszystkie błędy które mogły być do zrobienia,
byłem zbyt miły, obdarowywałem prezentami, dużo komplementów, za bardzo się starałem, wyznałem miłość, byłem zazdrosny no i ja nie zadawałem się z koleżankami by wzbudzić jej zazdrość. Jeszcze na domiar złego pisałem jak ostatnia pi*da do niej na fb kiedy mnie olała.
Jedyne co dobrze robiłem to to że zawsze miałem własne zdanie, oraz nie latałem za nią jak piesek gdy strzeliła focha.
Trochę poczytałem podstaw no i stosuję chłodnik już od tygodnia, ona napisała do mnie już po 2 dniach, szkoda tylko że pytała czy jej koleżanka była w szkole (fucking facepalm)
Nie wiem jak mam to dalej rozegrać..
Chciałbym być z nią i zbudować swoje nowe ja dla siebie jak i w jej oczach.
Czy jest jeszcze szansa by wyjść z tego obronną ręką i rozkochać ją w sobie ?
Olała, ale mówiła że jej zależy na naszej znajomości.
Ja już mam w głowie mętlik.
Koleżko czy jest sens się tak maltretować dla jednej laski? Obstawiam że nie jest jedyną panną w tym liceum
Wpadłeś w taki friendzone, że ja pier.....
Kup jej coś fajnego jeszcze i drogiego, to napewno nagle staniesz sie jej chłopakiem.
'Nie wiem jak mam to dalej rozegrać..
Chciałbym być z nią i zbudować swoje nowe ja dla siebie jak i w jej oczach.
Czy jest jeszcze szansa by wyjść z tego obronną ręką i rozkochać ją w sobie ?'
Tyy noo...epokę romantyzmu to my mamy już dawno za sobą.
Nie zachowuj się jak cipa i daj se z nią spokój. Trud jaki trzeba włożyć, żeby wyjść z friendzone, wystarczyłby spokojnie, aby od zera ugrać jakąś laskę inną albo nawet i kilka.
Masz 18 lat. Całe życie przed Tobą, a Tobie się zachciało w Wertera bawić.
Na pewno każdy z was był w takim stanie że nie chciał żadnej innej
A że jestem jeszcze gnojek to sobie po prostu nie radzę z tym.
Ciesz się że klapki Ci z oczu spadły. Masz 18 lat, wszystko co najlepsze dopiero przed Tobą. Wszystko co robisz rób dla siebie. Doceń to, że masz teraz czas tylko dla siebie, wielkie dzieła powstają w samotności. Spraw, aby Twoje życie stało się właśnie takim dziełem.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Cześć,
Tutaj nie pomogą żadne chłodniki gdy w środku tak naprawdę trzęsiesz się jak galareta. Jak widać może i przeczytałeś podstawy, ale ich nie zrozumiałeś.
Ja uważam, że zakochać się to fajna sprawa, no ale czasami bywa tak, że druga strona nie podziela naszych uczuć. Przecież nikogo na siłę nie zmusisz, bo to nie o to w tym chodzi. Trzeba ruszać przed siebie, bo zakochasz się jeszcze nie raz.
Tak naprawdę rozumiem Twoją sytuację, bo sam przez coś takiego przechodziłem, ale dopóki nie ochłoniesz i nie zaczniesz bardziej kontrolować sytuacji, nic nie zdziałasz.
Przestań się zadręczać tym wszystkim i nie analizuj jej każdego słowa, bo nic Ci to nie da. Weź się w garść i przestań panikować, to nie koniec świata.
Weź się za siebie, każdy przez to przechodził, zajmij się hobby, zacznij uprawiać sport, pokaz jej i wszystkim, że jesteś gość. Miałem sytuacje podobną, poczytaj moje posty z początku. Napaliłem się na nią nieziemsko, no i wiadomo chuj z tego wielki jak szelki. Wziąłem się za swoje pasje, dziewczyna sama teraz nawiązuje kontakt, a teraz to już jej nie chcę,i nie przez złość, tylko na chłodno wychodzą jej wady, także ten....
Nie jestem expertem, pisze to co ja bym zrobił
Dla mnie to wygląda tak :
Kochaj, staraj się, rób dla niej wszystko=friendzone
Pobaw się, olej, zabaw się, odrzuć, daj nadzieję, pobaw się, zostaw= laska lata z mokrymi majtami za tobą
Witamy w XXI wieku.
A dla mnie tak:
1. Badz prawdziwym mężczyzną z ciekawym życiem.
2. Lub żałosnym kolesiem który stawia księżniczkę w centrum swojego życia.
Opcja 2 nie pociąga żadnej laski, one nie wiążą się z facetami słabszymi od siebie.