Mam 22 lata. Jestem na tej stronie od dwóch lat i jakoś powoli realizowałem lekcje Gracjana - szło topornie. Dopiero w maju 2014 poznałem bliżej pewną laskę - ~ 10 spotkań, brak kc, olała mnie w końcu. Pozbierałem się i 2 tygodnie później podszedłem na ulicy do innej, wziąłem numer i dopiero wczoraj z nią zerwałem.
To była moja pierwsza dziewczyna i jestem trochę podłamany (a w sumie ostro zdewastowany), ale chcę przynajmniej wyciągnąć z tego jakieś wnioski na przyszłość 
Pierwszy miesiąc to był friendzone, dopiero później próbowałem kc. A dopiero dwa miesiące później obiecaliśmy sobie wyłączność (i wszedł seks). Do końca nie chciała formalnego związku, podejrzewam że niedawno sobie kogoś znalazła, bo od dwóch tygodni nasze kontakty się ochładzały stopniowo, aż w końcu powiedziała, że mnie nie kocha i chce zostać przyjaciółmi. Wtedy usunąłem jej numer, zablokowałem na fejsie i takie tam.
Ciężko opisać błędy w półrocznej relacji, ale tak:
- na pewno nie będę kolejnym razem czekać miesiąca na zwykłe kc...z jednej strony super zrobić relacje opartą na przyjaźni, i dobrze się znać jak już dojdzie co do czego, ale to strata miesiąca jednak
- na pewno będę mniej kontrolować laski, teraz po prostu jej nie ufałem, podejrzewałem że mnie zdradza, pytałem zawsze gdzie wychodzi...sama mówiła mi, że ciągle ją kontroluje i jestem zaborczy
- jak tylko zmieni się zachowanie kolejnej laski, OD RAZU szukam następnej...teraz parę miesięcy słyszałem codziennie że tęskni, codziennie chciala sie widywac, aż dwa tygodnie temu "jeb" - pisze co pare godzin, nie za bardzo chce się spotykać, ani razu nie usłyszałem że tęskni, ciągle się mną irytowała. I skończyło się zerwaniem 
- jak sobię znajdę laskę, od razu będę szukać drugiej...tyle się nasłuchałem o zrywaniu z chłopakami po pierwszym seksie, albo po pierwszej randce, czy po czymś tam, że chyba zawsze dobrze mieć opcję zapasową...ta moja robiła dokładnie tak samo, pisała ciągle ostatnio z jakimś gościem z uczelni
Chyba tyle, tak tylko chciałem to napisać, bo świadomość że już nigdy w życiu jej nie zobaczę po tylu fajnych wspomnieniach jest dość kiepska
Jak myślicie, dobre wnioski wyciągnąłem?
Może nie jestem expertem, ale zbyt poważnie to wszystko bierzesz i zbyt sie przejmujesz. Pamietaj, ze nie musisz miec kobiety zeby byc szczesliwym. To tylko fajny dodatek. I nie uzalezniaj swojego poczucia wlasnej wartosci od lasek. Ale najwazniejsze ze sie rozwijasz a nie siedzisz i skomlesz jak wiekszosc. Pozdrawiam i powodzenia
Wg mnie nie jesteś jeszcze gotowy na żadną poważniejszą relację z kobietą. Zdrową relację ;p Zrób sobie maraton poznawania nowych lasek, nabierzesz trochę dystansu do kobiet. Bo sory, ale twój temat odczytuję jako "na siłę chcę znaleźć sobie dziewczynę".
Stary jestem na tym samym etapie co Ty po rozstaniu tylko, że ona nie była moją dziewczyną to był romans z meżatką niby są zasady postępowania itp ale w praktyce to nie jest takie łatwe
tomrom
Idziesz w dobrym kierunku poznawaj laski ale nie pchaj sie na sile w zwiazek,po kilku poznanych laskach zlapiesz dystans do zwiazku,co pozwoli Ci na fajna relacje z jakas laseczka:-)
Moje wady są normalną częścią mojego życia, akceptuję je w pełni.