Witam Was forumowicze,
Tak więc po krótce nakreślę swoje "problemy". Ogólnie z PUA miałem kiedyś trochę styczności, pomogło mi to trochę w życiu osobistym, także nie uważam siebie za "świeżaka".
Od 4 miesiecy spotykam się z pewną dziewczyna (28 lat). W teorii można powiedzieć, że jesteśmy razem. Zachowujemy się jak para pod każdym tego słowa znaczeniu. Ale mi brakuje pewnej rzeczy, jest to zapewne błahostka, ale dla mnie istotne.
Tak naprawdę nie było żadnej deklaracji ani z mojej ani z jej strony na temat tego czy jesteśmy w związku. Po dwóch może miesiącach znajomości był temat o tym, jakie cechy w związku są ważne dla obydwu. Standardowe Szacunek, Zaufanie, Szczerość jak i inne poboczne. Dobra uznajmy, że jest to mniej więcej nakreślone. Po drugie znane nam wszystkim zdanie "dąż do seksu, niech ona dąży do związku". Więc właśnie, to też już jest, co do seksu to zaraz przejdę do meritum.
Ale brakuje tej tak jakby deklaracji otwartej czy jesteśmy w związku czy nie (pomijam głupotę ogłaszania tego na FB, co jest dla mnie bzdurą). Obydwoje wiemy, że tak jest, ale jeden i drugi nie porusza tego tematu. Samemu poruszyć taką rozmowę? Boję się, że jak zaczną się jakieś "fighty", to wypali mi ze zdaniem "przecież nie jesteśmy razem" lub coś w ten deseń. Po drugie znamy swoje granice, również "wierności", ale tak na serio to my się tylko spotykamy, takie zdanie też może paść. Więc nie wiem co mam działać - jakieś sugestie?
Co do seksu, owszem jest, ale mam duży problem. Mianowicie problem dosyć znany - ona nie dochodzi. Ja się dwoje, troje, delikatnie, ostrzej, dłużej, krócej, świece, truskawki i szampan, czekoladki, 1,5h nieraz "pompuje" i nic. Czytałem, więc wiem że to w jej psychice siedzi, no ale bez przesady. Już wałkowałem metody 10 razy wolno, 11 szybciej, 9 razy wolno 10,11 szybciej itd. Gówno, nic, jak w drewno. Niekiedy myślę, że to we mnie jest problem, że jestem cienki, przez to raz po raz żołnierz kapituluje. Ale w poprzednich związkach powaznych i tych na jedną noc, panny żarły pierze z poduchy. Nie wiem koledzy jak to rozgryźć. Boje się po prostu, że przez ten jej brak orgazmu się to wszystko weźmie i pizgnie w ruine. Bo niespełniona kobieta w łożku nie wrózy nic dobrego..
Czyny, nie słowa. Jeśli panna nie jest głupiutka to doskonale widzi co jest między wami i takie pytania typu "chcesz być mojom dziewczynom?" są zbędne. Bo ogarnięta panna sama zobaczy, że to ten etap kiedy już nie jest fair np. iść do klubu i lizać się z innym gościem. I jeśli jej jest z tobą dobrze to tego nie zrobi.
ALE. Nie uważam, że to jest coś złego jeśli ty potrzebujesz takiego zapewnienia z jej strony. Jeśli cię to męczy to pogadaj z nią na poważnie o tym, nie uważam żebyś tym coś spieprzył, w mojej opinii jest to po prostu zbędne.
Skarpeciak wyczerpał pierwszy problem, a co do seksu - duża poducha pod jej tyłek przy pozycji klasycznej mogłaby pomóc, ewentualnie na jeźdźca (ona sama może regulować wtedy kąt i szybkość). A tak z innej beczki - czemu zakładasz, że jedynym sposobem osiągnięcia przez nią orgazmu jest penetracja? :PP Nie umiesz nawet znaleźć punktu G palcem? Że o języku nie wspomnę. I nie chodzi mi tylko o zabawy językiem, ale też o to, że duuuża część kobiecej hmm intymności nie leży na ciele, tylko w główce. Podkręcaj ją słowami, oddychaj do ucha, no możliwości jest milion, musisz tylko wyczaić co ją kręci. Gwarantuje Ci, że będzie Ci wdzieczna
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
Palcem to ja setki razy u niej majstrowałem, językiem to samo i tak wiem gdzie ją podniecic w sensie jej topografie ciała poznałem już poniekąd, wiem co ją podnieca i zawsze to wykorzystuje podczas gry wstepnej jak i podczas seksu, ale jak już jest jej dobrze, gdzie ja myślę że zaraz dojdzie, to ona przerywa moje zabawy i prosi abym w nia wszedł. A pozniej to już jak wyżej. Jak czuje, że podczas penetracji jej ciśnienie opada, to wracam do zabaw ręczno-oralnych, ale już nie pozwala na to. I tak zle i tak nie dobrze.
" ale jak już jest jej dobrze, gdzie ja myślę że zaraz dojdzie, to ona przerywa moje zabawy i prosi abym w nia wszedł."
"wracam do zabaw ręczno-oralnych, ale już nie pozwala na to."
Widocznie zabierasz się za to jak pies za jeża... Poczytaj trochę o tym gdzie jest punkt G. Jakbyś trafił we właściwe miejsce (albo miejsca, bo nie samym punktem G kobieta żyje :PP) to ona nie miałaby najmniejszej nawet CHĘCI przerywania Ci... Każda Ci przerwie jak będzie się przyglądać z żałością jak cośtam grzebiesz na dole ale ona nic z tego nie ma, bo robisz to źle albo nie tam gdzie trzeba ;P
Inna sprawa, że może doprowadzasz ją najpierw już blisko orgazmu palcem i nagle przerywasz albo przechodzisz na usta i język i używasz ich w zupełnie innym miejscu albo w zły sposób. Jak już zaczynasz palcem (a nie wiesz czy dasz radę sprawić by było jej tak samo dobrze językiem/nie wiesz czy trafisz tam gdzie trzeba), to skończ palcem
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
Problem w tym, że wiem gdzie ją dotykać aby było jej dobrze, sama mi o tym mówi, niekiedy wręcz błaga. Chodzi o to, że nawet jak wiem gdzie ona uwielbia, widzę że się wije, to przy końcu ona bierze moja rękę i tyle z tej konkurencji..
No to Ci powtarzam, że w takim razie nie wiesz, albo co gorsza ona też nie wie, że są lepsze miejsca.
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
Z drugiej strony, czemu ty się gryziesz że nie dochodzi, przecież to głównie jej problem a nie wyłącznie twój, więc to ona raczej powinna poznać siebie
they hate us cause they ain't us
Niektóre kobiety przy silnie pobudzone mogą dosłownie trysnąć;) Chodzi głównie o przednią ścianę pochwy. Może tego się boi. Albo ma jakieś nieprzyjemne doświadczenia z przeszłości i w konsekwencji blokadę.