Witam.Moja historia jest pewnie jedną z wielu banalnych i poruszanych już nie raz na tym forum.Z racji swojego wieku nie powinienem już nawet tu być na akim portalu tylko cieszyć się życiem u boku kobiety..Niestety tak nie jest i wszystkie moje związki konczyły sie porażka tak jak mój ostatni.Byliśmy ze sobą 19 miesięcy Ona 28 lat ja 39..W zeszłym roku sie zaręczyliśmy wynajeliśmy mieszkanie.Nie było kolorowo,ja dużo pracowałem więc czesto sie kłóociliśmy o to że nie ma mnie w domu.Niestety koszt wynajęcia był tak duży ,że trzeba było dorabiać..Postanowiłem wypowiedzieć umowe i szukać czegoś tanszego.W miedzyczasie uleglem wypadkowi i zostałem uziemiony na pół roku o kulach..Opiekowała sie mną cały czas poświęciła mi cała uwage i dzięki niej dziś jestem na chodzie.
Niestety moje zachowanie było dużo gorsze,nie okazywałem jej uczuć skupiałem sie tylko na swoim zdrowiu i potrzebach.W styczniu wyjechałem na miesiąc do sanatorium żeby sie poddać rehabilitacji.Moja narzeczona została w domu.Dodam jeszcze że po okresie wypowiedzenia mieszkania zrobiłem największe głupstwo bo wróciliśmy z narzeczona kazdy do swojego rodzinnego domu..Z uwagi na moją kontuzje i pieniądze..
Moja narzeczona chiała żebym cos zrobił z naszym życiem,coś pomyślał kupił choćby kawalerke żebyśmy byli razem..Niestety nie zrobiłem nic w tym kierunku w dodatku chciała sobie przemyśleć wszystko miała ciężkie dni a ja zamiast coś z tym zrobić to czekałem,nawet w walentynki nie pojechałem do niej bo pisała ze nie chce rozmawiać o nas,choć czekała żebym przyjechał...Prosty przykład jak można zjebać wszystko...Zerwała ze mną,oddała mi pierścionek..powiedziała ze nie zrobiłem nic i straciła do mnie zaufanie bo nie było mnie przy niej jak mnie potrzebowała.Powiedziała,że mnie kocha ale na dzień dzisiejszy nie potrafi być ze mna...
Wiem że zawaliłem na całej lini..wiem,że to moja wina..i wiem,że mam problem bo nie potrafie podejmować prostych decyzji..Kocham ją a postępuje tak głupio..
Popracuj nad wyrobieniem bezpiecznego gniazdka, dobra praca i dom powinny załatwić sprawę. Jej naprawdę zależy żeby zacząć żyć wspólnie.
-------------------
"Zostaw ją lepszą."
Szczerze to Ci współczuję, mając 39 lat nie masz zupełnie kontroli nad sobą i swoim życiem przez co straciłeś kobietę. Ogarniesz to a będzie dobrze. Zresztą jeśli dziewczyna Cię kocha to dlaczego Cię rzuca i zrywa zaręczyny? Pytanie co ona zrobiła w kierunku Waszego, wspólnego szczęścia. Wygląda to tak, że zrzuciła na Ciebie całą odpowiedzialność za to wszystko, samej pozostając w domniemaniu niewinności. Na Twoim miejscu już bym do niej nie wracał.
Wiem,że muszę popracować nad sobą i wynieść sie w koncu od rodziców.Dla samego siebie,nie dla niej.Myśle,że tu o powrocie nie ma mowy,znam ją i wiem jaka jest uparta i już ma pewnie plany na przyszłość.Z jednej strony sie jej nie dziwie bo to facet powinien dążyć do tego żeby mieszkać razem i załatwić coś w tym kierunku..
Wiem,że muszę popracować nad sobą i wynieść sie w koncu od rodziców.Dla samego siebie,nie dla niej.Myśle,że tu o powrocie nie ma mowy,znam ją i wiem jaka jest uparta i już ma pewnie plany na przyszłość.Z jednej strony sie jej nie dziwie bo to facet powinien dążyć do tego żeby mieszkać razem i załatwić coś w tym kierunku..
a jak ona zawalczyła o ten związek, bo jest tylko ja tego nie zrobiłem, ja popełniłem taki błąd.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Starała sie ze mna rozmawiać,żebym coś zdecydował żebym podjął jakąś deyzje i nie tkwił w miejscu..Dalej tak nie może być ,bo nie prowadzi to donikąd..Chciała żebym zrobił cokolwiek żeby widziała,że jest jakaś przyszłość..
Niestety ale musze sie z Tobą zgodzić..To była najgłupsza decyzja z powrotem do domu..I było dokładnie tak jak piszesz..
"Byliśmy ze sobą 19 miesięcy Ona 28 lat ja 39..W zeszłym roku sie zaręczyliśmy wynajeliśmy mieszkanie.Nie było kolorowo,ja dużo pracowałem więc czesto sie kłóociliśmy o to że nie ma mnie w domu." - jakoś nie umiem doczytać - czy ona pracowała?, a wiesz gdzie najwięcej zjebałeś? - było cipę zabrać ze sobą do tego sanatorium - czuła by się doceniona...
Tak pracowała i pracuje..niestety nie ma takiej opcji żebym ją zabrał na miesiąc do sanatorium..To tylko ZUS :)i musiała pracować..
wynajęliście Belweder czy inny Wawel? skoro z dwóch wypłat mieliście problemy z kosztami?, a zaproponowałeś jej wspólny wyjazd?, że niby tak o tym marzysz - naraz mogłoby się okazać, że panienka by wszystkie przeszkody sforsowała... chociaż z drugiej strony, to nie jestem pewien czy Starą (czytaj Kochaną Żonę) zabrałbym do sanatorium - w końcu to ma być rehabilitacja a nie kurs surwiwalu...
Nic z tych rzeczy.Po prostu sam wynajem dużo kosztował plus jeszcze jakies kredyty itd..Pobyt w sanatorium nie wchodził w gre..musiała pracować.
było przynajmniej zaproponować - dużo byś na tym ugrał... kobiety lubią być "docenione", a potem można orać... i niby gdzie tyle mógł kosztować - na Banotówce?, Liburni?, bez jaj, no chyba że te 5 pokojowe na Podgórzu...
Mieszkanie akurat było w Ustroniu bo tam pracuje,a niestety tam juz nie jest tanio..
na Manhattanie?
To osiedle omijam z daleka:)na Polanie dokładnie na nowym osiedlu..
To osiedle omijam z daleka:)na Polanie dokładnie na nowym osiedlu..
w latach siedemdziesiątych/osiemdziesiątych na Polanie była fajna knajpa, nazwy już nie pomnę, ale niezłe laski można było tam wyrwać - zazwyczaj z sanatorium - kiedyś to jednak ludzie prawidłowo się "leczyli", nie to co teraz...
Szczerze to nie wiem :)teraz myśle ,że więcej sie dzieje na zawodziu bo tam wszystkie sanatoria i knajpy są:)
a wracając do Twojej sprawy, to ciulnij dziewczynę, że myślałeś o kupnie starej chaty, że to miała być niespodzianka, ale ta choroba wszystko zjebała - może załapie, niby niezbyt etyczne ale takie życie - niech myśli - o cholera, ale suka jestem...
Teraz to mógłbym złote góry obiecywać,a i tak nic nie wskóram..Mowiłem przy rozstaniu,że kupie mieszkanie i zaczniemy od początku..Niestety mówi ,że teraz to jest niemożliwe..Nie jest zła na mnie ani nic takiego to tez dziwne,ale jest na nie..
moja Stara jest od 34 lat na "nie", i zawsze swego dopnę - wystarczy poszukać guzika i nacisnąć... bo Ty teraz chcesz kupować, a chodzi o to że CHCIAŁEŚ i NIESPODZIANKA miała być - taki kochany facet jesteś...
No właśnie ,a już się powiedziało swoje :)teraz to już mogę mówić wszystko..Myślę,że jak pokaże że potrafię i nie zrobię tego tak naprawdę dla niej tylko dla siebie,bo tak naprawdę ja tego potrzebuje to wyjdzie to na plus dla mnie na pewno...Ja będę szczęśliwszy..Hehe to dajesz rady
Szczerze to miasto powoli podupada i umiera..straszy i zostali praktycznie sami emeryci i młodzież szkolna..Kamienice na rynku piękne ale niestety rządzący miastem mają to gdzieś i nic nie robią żeby to miasto odzyskało swój dawny blask..
Cieszyn miał swoje 5 minut w latach dziewięćdziesiątych, pamiętam te tłumy knedli na targu i w sklepach, a najlepsze jazdy były kiedy Polifarb sprywatyzowali i jak niektórym odjebało, i imprezy na UŚ w blokach dla pracowników, a metraż dobre 100 m/2 - było się gdzie gonić... ale panienek nadal tam sporo...