Witam,
Moja historia z auktualną partnerką zaczeła się rok temu, początkowo do znajomości podchodziłem na luźno, mam tu na myśli nie wiązałem z tą dziewczyną jakichś poważniejszych planów bo latek już trochę mam (27) a jednak miedzy nami jest spora różnica wiekowa - ona ma 20, i czułem że z czasem wyniką z tego jakies zgrzyty. Ogólnie jest to dobra dziewczyna, ładna, szanująca się, no ale jest parę rzeczy które trują mi głowe i tu własnie nie wiem - czy po prostu coś ze mną nie tak czy zwyczajnie nie pasujemy. Przejdę do sedna, otóż zawsze byłem człowiekiem kłądącym spory nacisk na prace nad soba, rozwój osobisty tak aby mieć świadomość że jestem coś wart, chodziłem na siłownie, czytałem, pogłebiałem wiedze z wielu dziedzin moich zainteresowań i tu jest problem, ponieważ moja dziewczyna tych zainteresowań kompletnie nie ma, cały dzień potrafi przesiedzieć na facebooku i zajomować się durnotami (co szokuje mnie że w tym wieku jej aktywność na tej stronie wygląda jak jakiegoś dziecka - demotywatory, kwejki itp., jest krótko mówiąc słitaśną nastolatką pod ty mwzględem), nie interesuje się kompletnie niczym, nie ma własnego zdania na wiele tematów, i niestety mam wrażenie że wynika to ze zwyczajnego lenistwa, nasze rozmowy tyczą się przyziemnych do bólu tematow, brak totalnie jakichś głebszych rozmów o pasjach itp.. Żeby było mało patrząc na członków rodziny to mam nieodparte wrażenie, że tam niestety wszyscy mieli z tym problem z motywacją do rozwoju, jej bracia są bezrobotni, obie siostry wyszły za mąż aczkolwiek są bezrobotne - patrząc na moją dziewczyne podejrzewam że prawdopodobnie sa bezrobotne z własnej niecheci do pracowania, mimo że jedna nie ma dziecka, a druga ma już w wieku szkolnym i mimo że mogłyby pójść do pracy obie żyją sobie na koszt męża który jak się dowiedziałem podczas jednej rozmowy nawet jednej sprzeta dom(!!). Mam pewne przypuszczenia, że to wina władczej matki - obeserwujac ich sytuacje domową zauważyłem, że wszystkim rządzi, zawsze ostatnie słowo musi należeć do niej, tłumacze sobie to, jeszcze tym że może jej mąż jest najzwyczajniej nieudolny i ona musiała nosić spodnie ale mimo wszystko nie podoba mi się to jak to wszystko wygląda, bo córki mają chyba odgórnie wpojone że to facet powien im służyć, a one wystarczy że łaskawie z nim są. Wiem, że sprawa wygląda na oczywistą ale z drugiej strony dziewczynie wiem, że zależy na mnie i ja też juz się do niej przywiązałem, ale nie potrafię sobie woybrazić że mogłbym mieć taką teściową a z nią samą nie mieć o czym rozmawiać, przy czym za parę lat stać się takim mułem pociągowym dla jej wygodnego życia. Dać sobie czas na może jakieś dotarcie się czy szukać sobie drugiej? A może po prostu jakoś zagłębić sie w tą sytuacje? Bo mimo wszystko mam olbrzymie wątpliwości.
Chodziłem kiedyś do takiej. Kurwica brała, co chwilę sprawdzanie fejsbuka i pilnowanie czy oby ktoś nie dodał komentarza do foci albo przypadkiem nie lajknoooł.
Nudy niesamowite w życiu, a jeżeli Ty jesteś taki jak mówisz to tym bardziej.
Jej nie zmienisz i nawet nie próbuj zmieniać, jeżeli sama nie zechce ruszyć dupska sprzed fejsbuka to kto za nią ruszy, Ty?
nie wymagaj od przeciętnej 20-latki jakiegoś tam rozwoju, ot na pewno jest ładna, miła i to w zasadzie tyle, może jej ambicje to dom, dzieci, ew. jakaś robota w urzędzie na 3\4 etatu, albo w solarium
ostatnio znajoma chwaliła się że dostała pracę marzeń - w salonie kosmetycznym
tak to zwykle wygląda bro
they hate us cause they ain't us
mam trochę podobną sytuację wiec powiedzmy, że Cię rozumiem.
Zastanów się jak by wyglądała ta zwykła szara rzeczywistość z tą kobietą i się zastanów czy tego naprawdę chcesz. Bo jeśli nie chcesz i faktycznie naczytałeś się miljona poradników to powinieneś wiedzieć, że jeśli chce się być sobą wiodąc zajebiste życie to trzeba działać. Odpowiedz sobie sam na pytania, czy poruszasz z kobietą tematy poważne (że tak je nazwę) i żyjesz z nią tak jakby jutra miało nie być czy nonstop pierdolisz z nią na jej poziomie i włazisz jej w dupę robiac to co ona chce, czyli internet, lenistwo i wszystko na tacy - jeśli to drugie to jeszcze się dziwisz że tak jest? Wydaje mi sie, że to Ty masz jaja w tym zwiazku i Ty nim kierujesz. Widocznie słabo Ci to idzie, skoro pierdolisz z nią o kwejkach, u mnie sytuacja była troche podobna to wziąłem się w garść i doświadczam z kobietą tego, czego ja chcę a nie to, czego ją wychowali w domu, pozdro
Kim jesteś? Jestem sobą.
Gdzie jesteś? Jestem tutaj.
Kiedy jesteś? Jestem teraz.
Jasne Panowie macie racje, to w mojej kwestii aby utrzymać tą znajomość w stosownych ramach, ale czy nie wydaje wam się, że taka (wiem że to źle brzmiące słowo) niestety nijakość to rzecz w kobiecie niezmienna? Druga sprawa, to jej matka - czy władczość może być przeszkodą w związku? Bo mam obawy też co do tego jaki będzie miała na nas wpływ za jakiś czas, bo obserwując sytuacje jej córek zastanawiam się czy taki stan rzeczy że są pieskami żon, nie jest spowodowany właśnie teściową, która bardzo lubi wszyskimi rządzić? Poruszałem ten temat z dziewczyną ale niestety nie chciała powiedzieć o co chodzi z tym, moze się wstydzi, ale niestety ta jak i jeszcze parę mniej znaczących sytuacji zapaliła mi światełko ostrzegawcze w głowie. Osobiście w jej matka chyba mnie akceptuje, ale nie podoba mi się jej postawa w wielu kwestiach - mierzy wszystkich jedną miarą, łatwo poddaje ocenie, i jest w jej charakterze cos odpychajcego, takiego że roządek każe mi uciekac od tej rodziny bo będzie źle, ale mimo to nie potrafię, bo może to tylko złudzenie jakieś?
EDIT:
Ulrich - niestety ona nie ma nawet takich ambicji, nie wie sama co chce robić, niczego nie umie i co gorsza niczego nie próbuje się nauczyć, dla niej wszystko dobrze jest tak jak jest...
a, prtzepraszam, Ty jesteś po jakichś psychiatrycznych przejściach? Ubezwłasnowolniony? Już zacznij "wychowywać" teściową, trzymaj dystans, broń własnego zdania i nie daj się zdominować "mamuni", odetnij panienke od toksycznego towarzystwa, pogadaj na temat przyszłości, jej funkcji w związku, jak Ty to widzisz... Piszesz nam o problemach... a z nią o tym porozmawiałeś? Postawiłęś sprawę konkretnie?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Tak rozmowiałem, efekt był taki że żaden. Zamiast jakiegoś logicznego wyjaśniania pewnych zachowań otrzymałem jakieś pokrętne odpowiedzi które nawet kupy się nie trzymały, nie dało nic, i postanowiłem dac czas tej znajomości, oczywiscie okresliny czas, że albo te wątpliwości się rozwieją badź mocno stracą na sile albo odpuszczę znajomość. I niby nie powinienem narzekać, bo dziewczyna zabiega o mnie, ogólnie mówiąc jest w porzadku, ale mam po prostu obawy i tyle.
Myśle, że chyba najrozsądniej bedzie poczekac i analizować wszystkie fakty zachowania, losy znajomosci pewnie wtedy wyjaśnią się same.
"zainteresowań kompletnie nie ma (...) nie interesuje się kompletnie niczym, nie ma własnego zdania na wiele tematów, i niestety mam wrażenie że wynika to ze zwyczajnego lenistwa"
"przy czym za parę lat stać się takim mułem pociągowym dla jej wygodnego życia. Dać sobie czas na może jakieś dotarcie się czy szukać sobie drugiej? A może po prostu jakoś zagłębić sie w tą sytuacje? Bo mimo wszystko mam olbrzymie wątpliwości."
Ja bym dała sobie spokój i poszukała takiej dziewczyny, która jak Ty ma ambicje, jest otwarta na świat, ma jakieś inne zainteresowania poza fejuniem i nie jest leniwa. Do związku potrzeba partnerki, a nie utrzymanki, a ona zawiśnie na Tobie i całe życie będziesz ją niósł na plecach, podczas gdy ona tylko czasem da coś z siebie (trzaśnie batem, żebyś się szybciej gibał).
tylko, ze ona ma 20 lat.... chyba jeszcze jest nadzieja i po odcięciu od mamusi powinno być lepiej. O ile nie genetycznie uwarunkowane.
Na pewno potrzeba zdecydowanych kroków już teraz. Zachowywanie status quo to błąd w sztuce;)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
moim zdaniem chuja ugrasz, ja to widzę nawet na poziomie fejsa, mam znajome z przedziału 20-36 i jak wrzucam jakieś fajne niusy z polityki (też dowcipne), astronomii, technologii, pomocne progsy pod androida, książki (nie greya) zainteresowanie jest minimalne, żeby nie powiedzieć zerowe
a któraś wrzuci kotka, pieska, mema, demota, fote z wakacji, kwiaty z walentynek i już szał pipki, pińcet lajków i komentów
oczywiście będą mnie znowu minusować, ale cóż ...
they hate us cause they ain't us
Ode mnie też masz plusa
Kto się pi.... urodził, kanarkiem nie umrze, a panna jak się światem nie interesuje w wieku 20 lat, po trzydziestce też nie będzie. Śmiem twierdzić, że raczej nastąpi regres (związany z troskami życia codziennego) niż szalony rozwój pasji i kariery.
Stop pochopnym decyzjom. Czemu odrazu biale albo czarne jak miedzy nimi jest 50 odcieni szarosci?
Jest mloda, moze nie wiedziec, ze istnieje inny swiat poza tym co wyniosla z domu.
Pokaz go jej, zainteresuj ja aktywnym trybem zycia. Jak zlapie haczyk to problem z glowy a jak nie to w sumie tez:)
Uzyj kobiecej techniki nie puszczaj jednej galazi zanim w dloni nie bedziesz mial drugiej. W tym czasie otworz sie na nowe kobiety.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.