Cześć, bez zbędnego gadania do sedna.
W niedzielę zadzwoniłem do targetu, zgodziła się, poszliśmy do teatru na spektakl improwizowany (spontan/zaskoczenie). Bardzo miło, fajnie, kupa śmiechu, później długi spacer (kino było do bani). Tłusty czwartek - przyniosła mi hand-made pączka z moim ulubionym nadzieniem (w nagrodę szybki... buziak w policzek). Wczoraj znowu się umówiliśmy, powiedziałem tylko żeby zabrała strój sportowy (znowu zaskoczenie); poszliśmy na ściankę wspinaczkową (kino świetne, polecam - nadrobiłem za dzień teatru), po wyjściu długi spacer, tym razem już pochodziliśmy za rękę, na koniec buziak w usta.
Znamy się 3 lata, ale nigdy jakoś nie próbowaliśmy się lepiej zaznajomić, razem studiujemy i dopiero teraz jakoś tak zaskoczyło fajnie. Wszystko się toczy bardzo szybko, rozmowy nie są na poważnym poziomie, tzn. nie padło pytanie np. jakie cechy cenisz sobie najbardziej? czy coś w ten deseń. Luźne gadki.
Wyszła z inicjatywą, że teraz ona zaplanuje nam jakiś wypad. Całkiem możliwe, że na jutro (nie mam pewności, ale jeżeli by chciała coś więcej, to by się wstrzeliła w ten dzień). Zazwyczaj byłem w gorącej wodzie kąpany i nie chcę tego spieprzyć, ale też cofać się, więc sukcesem będzie na następnym spotkaniu kiss close/propozycja bycia razem? I tutaj pojawia się moje pytanie do Was. Mam konkretnie jej zapytać, czy czegoś by nie chciała więcej, czy chce się spróbować jako para...? Jak to ugryźć, kompletnie nie mam na to pomysłu (żółtodziób). Chciałbym wejść w LTR.
ojezu, nastypny z kinem, kissclosem, sześcianem i chuj wi z czym jeszcze, chopie, rób swoje, uwodź, poznawaj, dąż do zbliżenia, na spontanie, a nie rozkminy o jakiś propozycjach bycia razem
odstaw to pua najlepiej to tylko luźne wskazówki a nie sens życia
they hate us cause they ain't us
Stary, pomysły na randki miałeś pierwsza klasa, nie dziwię się wcale ze laska jest zainteresowana. Ale WYWAL Z GLOWY proponowanie jej bycia razem! Po tak krótkim czasie... przed seksem... To zabija wszystko, odstrasza laski. Pokaz jej ze ci zależy, ale niemmów za dużo. Bo działasz dobrze, a gadaniem możesz tylko spieprzyc. Czyny, nie słowa.
Ok, czyli tj. Ulrich pisze - dążymy do zbliżenia, a reszta wypad z łba. Dzięki