Cześć wszystkim,
Mam taki mały problem, otóż w pracy mojej dziewczyny jest pewien kierownik który cały czas się przystawia do niej. Na początku mi to nie przeszkadzało, bo przecież nie bedę się przejmował jakimś frajerem. Ale ona przynajmniej raz na tydzień pisze mi smsa jak to jej jakieś komplementy mówi, kazał jej coś na ucho powiedzieć, nawet woła ja do siebie do pokoju tylko po to żeby się wypięła... Niby ma żonę i dzieci ale wiadomo jak jest... I cały sęk w tym, że zaczęła mnie ta sytuacja drażnić, wyobraźnia szaleje i nie wiem co mam jej odpisywać po tym jak ona opisuje mi te sytuacje... Co Wy byście zrobili w tej sytuacji?
''nawet woła ja do siebie do pokoju tylko po to żeby się wypięła..''
szanujaca sie laska dalaby w pysk takiemu facetowi...
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Dokładnie tak samo pomyślałem, że czasem takie sytuacje są trudniejsze niż się wydaje. Wiadomo dla każdego rozwiązanie jest proste, aby po prostu odejść, tylko czasem łatwo powiedzieć, ciężej zrobić.
Jeżeli Twoja kobieta, autorze wpisu, ma gdzie mieszkać, ma co jeść, nie jest uzależniona od tej posady, to powinna odejść.
Takie zachowania podchodzą pod paragraf, i jeżeli jej się to nie podoba, to nie ma innego wyjścia, no chyba, że ona nie ma z tym problemu i w niczym jej to nie przeszkadza, to wtedy Ty powinieneś odejść, ale od niej.
Jeżeli natomiast ona nie może tak po prostu zrezygnować z pracy, ponieważ ma do opłacenia rachunki, musi się z tej pracy utrzymywać, nie może liczyć na wsparcie rodziny, wtedy powinniście dla niej szukać intensywnie nowego miejsca pracy podczas gdy ona wciąż tam pracuje.
Tylko jest też opcja, że ona sobie wszystko wyolbrzymia, testuje Ciebie, próbuje wzbudzić w tobie zazdrość i bawi ją to. Kobiety to też manipulantki, nie zapominajmy o tym.
Moja była laska byla kelnerka w klubie nocnym, gdy szef klepnal ją w tyłek czy walił teksty o ładnym dekolcie powiedziała ze jeszcze chwila a odejdzie z pracy, na mini sukienki sie nie zgadzala, oczów węglem nie malowała. Szefowi to jeszcze bardziej imponowało.... ( to ze sie mu stawiała.. zwolnił ją? nie, byla jego ulubienica która szanował. )
Jeżeli masz pytania - pisz PW
Widać szanowała się bardziej, niż większość korpodziwek
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
W dużych szanujących się firmach są dość skuteczne programy anty-mobbingowe, dlatego nie wyobrażam sobie, żeby taka sytuacja mogła zajść w dużej międzynarodowej korporacji. Ogarnięta kobieta dałaby subtelnie znać szefowi, żeby się odpierdolił, a ona mu wypina tyłeczek...ciekawe. No chyba, że mówimy o małej firemce, gdzie prezesem jest typowy 'ura bura szef podwóra' po zawodówce, który rozumem nie grzeszy a jakoś mu się fartnęło w życiu z kasą i pomysłem.
Jak dla mnie to jest próba wzbudzenia zazdrości.
a ona oczywiście Ci to mówi bo nie wie co zrobić...
Dam Ci do myślenia
Komornik, napisz coś więcej o tej pracy. Jaka branża jakie stanowisko, staż, bo wtedy będzie łatwiej to ugryźć. Jeśli to kierownik, a nie szef to zawsze można pogadać z jego przełożonym;)
W żadnym wypadku nie uważam że dziewczyna się nie szanuje. Widzę że jesteście młodzi i całkiem możliwe, że ją ta sytuacja przerasta i się może bać.
Nie rozumiem tylko tej kwestii "wypinania się"...
Więcej szczegółów....
Dzisiaj sobie z nią pogadałem na ten temat. Powiedziałem jej, że mam wrażenie jak by jej ten mobbing nie przeszkadzał a nawet podobał. Ona mi odpowiada, że to jest przesada ale on to niby pół żartem pół serio mówi... że wszystkich tak traktuje. Że inna sprawa jak by ją dotknął to wtedy by zareagowała itp. Nie wiem sam co o tym myśleć, w każdym razie nie widać po niej żeby jej się tam krzywda działa. Mam trochę wrażenie, że próbuje wzbudzić we mnie zazdrość... Niby mi wszystko wyjaśniła i zrozumiałem sytuacje ale tak jak napisał PUA: "Gdyby jej to przeszkadzało to by stwierdziła np. "on mnie zaczepia."" No właśnie... Tu jest ta rozbieżność- pisze mi, że jej to przeszkadza, a jednocześnie nie robi nic żeby tego uniknąć. Nawet jej proponowałem, że "pogadam" z tym gościem po męsku ale nie jest tym pomysłem zachwycona, co w sumie rozumiem.
P.S.
Wybaczcie to przeoczenie na początku ale sprawa dotyczy praktyk a nie pracy.
P.S.2
Z tym wypinaniem chodziło o to, że zawołał ją pod pretekstem, a ona jak się wypięła "bo nie było krzesła" to wtedy powiedział po co ją naprawdę zawołał.
"... Przestań kombinować, nie było żadnego wczoraj, nie ma żadnego jutro. Jest tylko dziś..."
No to teraz wszystko jasne:)
Wiesz jak to jest z praktykami?? Trwają 2-3 miesiące i jak się pracownik sprawdzi to dostaje etat.
Co myślicie na ten temat: zeby skur***yna zlapac po pracy i powiedziec mu kilka ostrych slów? Bez rekoczynow tylko kilka gróźb. Oczywiscie za jej zgoda. Myślicie, ze to zrobi wiecej szkód niż pożytku? Czy ja już świruje za bardzo?
"... Przestań kombinować, nie było żadnego wczoraj, nie ma żadnego jutro. Jest tylko dziś..."
Ty chyba z chuja spadles;)
Nie mieszaj sie w to a jak pannie Twojej bedzie przeszkadzac to sama mu o tym powie.
Na chwile obecna jak dla mnie to wcale tej Twojej dziewoi to nie przeszkadza.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...