Witam,
opiszę zwięźle co mnie trapi.
Jestem z laską koło miesiąca w związku, dość szybko ze względu na to, że przed związkiem znałem się z nią lekko przeszło miesiąc czasu.
Generalnie dziewczyna bardzo zaangażowana, stara się mega dla mnie (nie będę pisał co robi konkretnie, bo to mało istotne, ale jak dla mnie to dużo), niedawno powiedziała mi o tych najważniejszych uczuciach, które do mnie żywi, ze wzajemnością w sumie.
Laska miała sensacje w przeszłości z facetami, przede wszystkim była w chujowym i toksycznym związku, gdzie facet ją zdradzał itp a ona w tym tkwiła, ale mniejsza z tym. Ja jestem z typu, że jak ma kobietę, to jestem wierny, ona twierdzi, że też taka jest.
Co mnie trapi? Mianowicie moja kobieta zajmuję się sprawami fitnesowymi i siłką trochę. Swojego czasu poznała gościa na tych zajęciach, który jest przed 40stką, oczywiście nie raz mi mówiła, że traktuję go jako kumpla tylko i wyłącznie. Gość jest dziwny, bo z tego co mi mówiła, ma żonę i dziecko, ale średnio chyba jest zadowolony z żony i przystawia się subtelnienie do innych (żona raz odkryła jak 'pikantnie' piszę z koleżankami swoimi i kazała mu okresowo usunąć fb, żonka to typ tej co siedzi w domu i jest uzależniona w 100% od niego, więc też mu zbytnio nie podskakuję, bo się boi , że zostanie na lodzie. Parę razy zdarzyło się, że wyskoczyli gdzieś na jedzenie itp, poza zajęciami, to jedyny epizod jaki był, to że jak spała w jego aucie podczas powrotu, to on ją pogłaskał po policzku...). O wszystkim (chyba) mi mówi, czyli jak do niej napisze i co napiszę, nie ukrywa tego, bo przy mnie przeglądała smsy i faktycznie jak powiedziała, że napisał, to tak było i treść się zgadzała.
Zauważyłem, że od momentu kiedy dowiedział się, że ona jest ze mną, stał się bardziej aktywny. Jakieś buziaczki w smsach, dziś użył określenia 'Słońce' w stosunku do niej. Ona mi o tym powiedziała i zapewniła , że jest ze mną i nie szuka wrażeń i to tylko kumpel a nie odwróci się od niego z powodu, że on tak do niej piszę itp, bo jej sie fajnie czasem z nim gada. Na początku w sumie jakoś nie robiło to na mnie wrażenia. Ok, powiedziałem jej , że generalnie dla mnie to jest z lekka dziwne, że podstarzały typ , żonaty i dzieciaty tak się czasem wafluję z gówniarą 23 lata.
Ale w sumie tylko to powiedziałem i stwierdziłem, że nie zamierzam konkurować z jakimś podstarzałym amantem i ufam w to, że wie co robi (nic nie mówiłem, że ma ograniczyć kontakt czy znajomość, bo takie coś to strzał w stopę).
Dziś jednak się wkurwiłem, bo jednak koleś trochę werbalnie za dużo sobie pozwala. Ja np. do żadnej koleżanki nie mówię 'Słońce' bo takie coś może być różnie odebrane przez drugą stronę.
Ogólnie napisała, że mi o tym piszę, żeby ''nie było potem , że coś kombinuję na boku i to dla mojej informacji''. ODpowiedziałem, że sporo toleruję, ale czegoś takiego nie i nie wierzę w bezinteresowność czegoś takiego.
Odbiłem piłeczkę w drugą stronę, czyli jakby zareagowała na to, jakbym miał taką 'cichą wielbicielkę' i mi w jakiś sposób dziwnie słodziła. Dostałem odpowiedzieć, że 'nic by mi nie powiedziała, ale w środku by sie gotowała'. Ja na to, że akurat się nie pieprzę i mówię to co mi leży na wątrobie.
Coś tam pobrzdąkała, że 'jest ze mną i nie zamierza z nim nic robić, ani nie powie mu coś, co mogłoby wyglądać, że jest jakoś zainteresowana nim itp''.
Żeby nie było, nie panikuję, jestem ciekaw co myślicie o tej sytuacji. W sumie do panny nie mam 100% zaufania, bo znam ją ponad 2 miechy i wolę nie mówić, że 'nie byłaby do czegoś zdolna' bo wiadomo jak z tym jest...
Co do spraw intymnych , to sie dobrze dogadujemy w łóżku, w sumie od początku znajomości, była intymność i zarówno ja jej sie podobam jak i ona mnie.
Na sam koniec spytała się, żebym mówił wszystko co myślę o tym. Napisałem , że już wyczerpałem temat co do tego Pana i że mam go w dupie i wierzę, że wie co robi. 
Pozdro
Jak poleci na 40-letniego grzyba, to chyba nie jest z gatunku tych wartych, yep?
To już nie chodzi nawet, że na '40-letniego grzyba', bo na każdego innego jakby poleciała a w stosunku do mnie byłaby nie szczera, to nie byłaby z gatunku tych wartych. W sumie nie chciałbym żyć w jakiejś niewiedzy, bo widziałem różne związki i czasem laska starała się, zaangażowana a i tak miała fagasa na boku, dlatego jestem mega przezorny bo nie ukrywam, że nie chciałbym przykładowo bzykać po jakimś typie.
Snoofie, to nie było, że musi pokazywać, tylko jak leżeliśmy w łóżku 'po' to musiała napisać do koleżanki, że przekłada spotkanie. Było to przy mnie więc jak weszła w skrzynkę, to widziałem przez chwilę smsy (a konkretniej) smsa od niego. Nie zażądałem, 'masz mi pokazać smsy i fb' i nie zamierzam tego robić.
Na początku na to lałem, ale teraz zdałem sobie sprawę, że faktycznie jest jakiś % , że coś może być na rzeczy. Ale to bardzo mały % bo jednak wierzę, że tak nie jest....Pamiętam jak z 2-3tyg temu pisałem z koleżanką, która delikatnie mówiąc na mnie leciała wtedy..chciała się spotkać na alkohol i oczywiście niby w żartach powiedziała, że jak mnie spiję to będę łatwiejszy i mnie wykorzysta. Oczywiście pokazałem to jej bo ja jestem uczciwy i nie chce potem mieć jakichś niejasności w stylu 'co to kurwa ma być?!'
Jakby nie patrzyć, typa zna praktycznie od roku, więc dużo dłużej niż mnie.
Fitnes to tylko praca dorywcza, bo studia kończy w innym kierunku a to tylko jest jako dorywcza robota i mieć trochę ruchu.
No właśnie, trochę wyszła popelina, ale czasem wystarczy , że się coś pominie i odrazu sytuacja ma inny wydźwięk.
Nie szuka z nim kontaktu. Jak się spotka z nim raz na 2-3tyg na tej siłowni, to jest wszystko. Jakby było tak, że widuję się z nim faktycznie na jakies piwka, pizze itp i co najgorsze kosztem spotkań ze mną to mógłbym poważnie myśleć, że jest coś na rzeczy. A też nie zamierzam bawić się w ciecia-kontrolera.
A ja uważam że nie panikujesz tylko masz najzwyklejsze obawy bo takie zachowanie jest kontrowersyjne. Dwa miesiące to nic, dlatego pozostaje czekać i obserwować.
Może to jej były kochanek?? ( Nie wiem kiedy go poznała;) Często takie właśnie zachowania są efektem wcześniejszej bliskiej relacji.
Bywałem w podobnych sytuacjach i kończyło się to różnie. Z tym że cieszyłem się gdy potrafiłem się w porę "wymiksować". Myślę że nie trzęsiesz porami, ale najzwyczajniej w świecie nie chcesz być robiony w huja....
Do panikowania mi daleko.Owszem obawy mam, bo mam już swoje lata i żeby się zaangażować, to jednak wolałbym potem tego nie żałować.
Na początku też sądziłem, że może był kochanek, ale szybko mi przeszło, bo i tak się nie dowiem a prawda jak co jest głęboko zakopana i gra nie warta świeczki, żeby to odkopywać, bo jak zaczne walić na ślepo kulami w płot to panna mnie spuści w kiblu. W sumie swoją poprzednią też spuściłem przez to, bo mnie ciągle o coś oskarżała na wyrost.
Na moje oko to nic z tego dobrego nie wyjdzie. Ona gdyby chciała to już dawno spuściła by tamtego amanta w kiblu, ale tego nie zrobiła czyli jednak lubi być przez niego adorowana. Natomiast Ty będziesz się męczył, zadawał sobie pytania, których na tym etapie związku być nie powinno. Zdradza czy nie zdradza ? Ruchali się kiedyś czy tylko uśmiechają się do siebie na siłowni ? I tak dalej ... Będziesz w sobie to tłumił aż pewnego dnia to wszystko wypierdoli z Ciebie ze zdwojoną siłą. Bez sensu. Po co to się męczyć. Powaga, jeżeli babie zależy na facecie to zrobi wszystko by ten nie miał niepotrzebnych wątpliwości. Na nic poważnego bym się z nią nie szykował. I nie daj się nabrać na ten kit, że skoro ona jest niewinna to by Ci tych esemesów nie pokazywała. Cichodajki tak najczęściej mają, że niby tutaj stary znajomy, a ten drugi to kolega brata, a ten trzeci to jakiś tam co mu się zdaje i się sam naprzykrza, "ale misiu ja nigdy bym Ci tego nie pokazywała, gdybym chciała flirtować, nie uważasz ?". Stary numer i Ty nie daj się nabrać na to.
Jak ja byłam w związku i mój partner miał jakieś "ale", bo do mnie podbijali inni, dzwonili itd. to mówiłam wprost: "Sorry, jestem w związku, musimy ograniczyć nasz kontakt". Tak zrobi każda kobieta, której zależy na partnerze i związku. Od kiedy koledzy są ważniejsi?
Nie wiem, co robili Twoi koledzy i co się kryje pod słowami podbijali, dzwonili i być może rzeczywiście były to rzeczy, które należało zakończyć tu i teraz, ale wiesz, jest takie coś jak ukłucie. Ja mam ukłucie, kiedy do mojej dziewczyny ktoś pisze coś związanego z pracą, kiedy jest w domu i piszą ponad 10 minut, taka trochę gadka-szmatka. Ona ma ukłucie, kiedy na parę dni gdzieś wyjeżdżam bez niej. Mi się kiedyś nawet zdarzyło ukłucie, kiedy ona była u ginekologa, a jej - kiedy odprowadziłem wieczorem dziewczynę z naszego zespołu.
Ale czy to znaczy, że ma nie iść do ginekologa? A ja mam pozwolić biednej wokalistce iść samej po ciemnych uliczkach? Czy oboje mamy urywać swoje kontakty? Kojarzy mi się to trochę z podejściem nadopiekuńczych rodziców, którzy zawsze ubierają dziecko na cebulkę i owijają dziesięcioma szaliczkami, żeby tylko nie złapało katarku. I mamy teraz pokolenie alergików ze słabą odpornością - sam jestem tego najlepszym przykładem.
Oczywiście, doceniam Twoje podejście, że starasz się, by Twój partner tych ukłuć nie doświadczał zbyt często - miło się robi, jak się czyta takie słowa z ust kobiety. I jasne - jest pewna granica, której koledzy nie przekraczają. Według jednej szkoły, kiedy ktoś tą granicę przekracza, to stanowczo mówię dziewczynie, że nie. Według drugiej szkoły, kupuję popcorn, siadam wygodnie w fotelu i rozkoszuję się patrząc, jak koncertowo ona sama go spławia. Jest też oczywiście trzecia szkoła, pod tytułem Słuchaj pajacu, jak taki jesteś ważny to jutro pod moim blokiem, zobaczymy czy też będziesz taki rozmowny.
Ale nie oszukujmy się - czasem ukłucie bierze się z totalnych pierdół. I gdyby nawzajem unikać wszystkiego, żeby tylko nie kłuło ukochanej osoby, to byśmy się podusili.
PS A poza tym, jak ją raz na jakiś czas lekko zakłuje to potem się bardziej stara w łóżku. Każdy chyba tak ma.
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
czytałem niedawno w gazecie jak 43 letni bezrobotny nakręcał\omotał kobitki na ciężką kasę, tak więc nic mnie juz nie zdziwi
a taki temat o "niewinnych esemesach" to też był chyba ostatnio przypomniany ...
www.podrywaj.org/forum/tajemnicz...
they hate us cause they ain't us
Ulrich , co do tematu z smsami to sory, ale w ogóle inna akcja to jest.
to każdy mówi inna akcja
na logikę po co laska ma flirtować smsami z obcymi na początku związku gdzie masz tęczę i jednorożce ?
już sie znudziła, no bez jaj
może to jedna z tych do bzykania a nie chodzenia
ale mam wrażenie że ty juz swoją wersję masz
they hate us cause they ain't us
Ulrich, serio musiałbym ją szpiegować z tydzień, żeby być pewnym, czy coś kombinuję,a to chyba nie o to chodzi , nie ?
Ja wiem, że tym zachowaniem się nie popisała do końca.Mogła też olać to i mi o tym nie mówić, bo i tak tego gościa nie znam osobiście, to bym się nie dowiedział. Czasem takie coś może dużo mówić, ale przez to mogą być dorabiane daleko idące ideologię.
Spokojnie, ja też bym chciał wiedzieć jaka jest prawda do końca, ale też nie ma co popadać w paranoję za wczasu. Jeżeli odkryję, że mnie robi w bambo, to spokojnie, pójdzie w komis.
a) partner, który jest ok, nie pozwala na takie awanse w swoją stronę (dotyczy obu płci), ucina wszelkie zapędy typu: słońce, dotykanie, flirt przez telefon itd... - skoro jej się to podoba (bo się nie sprzeciwia) - nie jest dobrze.
b) to panna powinna pilnować granic z zapędami w swoją stronę - nie Ty berrardzie, dlatego czytanie jej prywatnej korespondencji (czy za jej zgodą i wiedzą, czy też bez nich) - to żenada.
c) szantaże pt."masz zakończyć kontakt z tym kimś" jeśli zależy ci na naszej relacji (patrz: cooli) - uważam IMHO za bardzo słabe, bo takie zachowania jak w punkcie "a" to podstawa, a gdy ktoś nie ma podstaw, nie nadaje się do stałej relacji.
d) facet (kobieta też), który ma "silną ramę" nie szuka, nie sprawdza, nie kontroluje, nie szantażuje - ale jest bystrym obserwatorem i zauważy, gdy związek się rozłazi ze względu na coraz mniejsze zaangażowanie drugiej strony. I wtedy go kończy.
e) wierzę w przyjaźń damsko-męską, może dlatego że od lat mam stałego partnera i może jeszcze dlatego, że przyjaźń dla mnie to nie pisanie słodkich esemesków i głaski po pupci i policzkach, raczej wsparcie, zaufanie, pomoc, trzymanie granic (obustronne), otwartość, wspólne imprezy etc... Na moich męskich przyjaciół patrzę jak na braci, a z braćmi wiadomo: po pupalu się nie głaszcze
f) "Król SŁOŃCE" powinien od panny berrarda usłyszeć krótką uwagę: "zajmij się kobietą, której ślubowałeś i która jest matką twojego dzieciaka, dla niej zarezerwuj słońca, gwiazdki i zaproszenia na pizzę." To ona powinna go osadzić w siodle. PROSTE jak wiadomo co...
na moje oko, to panience zwyczajnie imponuje że podbija do niej dorosły facet, żonaty i z jakimś bagażem doświadczenia - i na całej siłce/fitnesie właśnie ją wybrał, przecież wszyscy lub przynajmniej większość musi to widzieć, może nawet jakieś koleżanki trochę z zazdrości w dołku ściska... bo tak z ręką na sercu - kto nie lubi sobie ego/socjala podbić???, ale od podbijania bębenka do dawania dupy trochę brakuje... przypuszczam że i jej rówieśnicy podbijają ale tych ona ma w nosie/dupie - na pęczki tego...
Dość schematyczna sytuacja, pewnie sporo facetów ją przeżyło. Jeśli ona tego nie utnie i godzisz się na trójkąt, to Twój wybór. Możecie też się oszukiwać.
Osobiście: pogadałbym szczerze co myślę i co czuje, ale nastaw się na monolog, ze swojej strony, po którym powie tylko "ok, ok dobra". Albo spławi gościa, albo Ciebie, ewentualnie doprowadzi do tego, ze sam uciekniesz. Na razie bądź czujny i obserwuj.
Ktoś już wrzucił tu temat jak takie igraszki się kończą zazwyczaj.
Macie bardzo dużo racji, ale wiecie, że uogólnianie jak zrobił Snoofie czasem jest zgoła nieprawdziwe.....
Ok, zadzwoniłem do niej i powiedziałem jej , że taka forma zwracania się do niej przez tego gościa mi się nie podoba i że lekko się zdziwiłem, że nie było żadnej reakcji z jej strony, bo u mnie wygląda to tak, że jak jest analogiczna sytuacja (zdarzały się takie), to umiałem koleżankę trochę 'ostudzić' poprzez stanowczą reakcję. Jeżeli ktoś jest inteligentny i faktycznie stwierdzi, że pomimo czysto koleżeńskich relacji, ktoś to jednak inaczej odbiera, to zluzuję i zmieni formę zwracania się itp. Ale skoro ktoś od początku ma niecne zamiary, które ukrywa pod zwykłą relacją kolega-koleżanka ,to na dłuższą metę wiadomo ,jak to się może skończyć. Oczywiście wszystko było na spokojnie, powiedziałem, że nie zamierzam jej mówić co ma robić i tym bardziej ograniczać, bo ma swój mózg, ale niech wie, że pewne rzeczy mi się nie podobają. Stwierdziła, że mam rację, ale on tak też się zwracał do niej jak mnie nie znała i to olewała i nie drążyła, bo obawiała się, że koleś odwróci kota ogonem i wyjdzie na to, że to ona o czymś myśli a nie on ,a że tylko na tych określeniach się kończyło, to nie reagowała. Powiedziałem , że zrobi co uważa, zgodnie ze swoimi priorytetami i na tym moja rola się kończy. Coś powiedziała, że przy najbliższej okazji, mu o tym powie, bo nie ma ochoty z nim teraz gadać i nie chce sama sie do niego odzywać. Spytałem o żonę. Tak jak myślałem, podobno bardzo bez rewelacji, więc jest kolejny motyw, żeby sądzić, że gość szuka młodego mięska, ale też boi się bezpośrednio uderzyć, bo boi się reakcji. Też stwierdziła, że dla niej to mega dziwne i też o tym myślała.
Doskonale wiemy, że kobiety lubią być adorowane, a wiem, że swojego czasu miała kompleksy a typ swojego czasu jej słodził. W stosunku do mnie jest naprawdę rewelacyjna. Mega się stara itp i raczej nie sądzę, żeby coś było więcej. Gen powyżej ma trochę racji co do tej teorii.
Elbo,
a. W większości się zgadzam
Ten gość nie ma i zdaję sobie sprawę , że może mieć nieczyste intencję.
b. czytanie ze zrozumieniem się kłania.Jeżeli przy mnie przeglądała smsy swoje, to siłą rzeczy je też widziałem i ona to wiedziała. Zadnego przeglądania poza jej plecami nie było.
c. Też tak uważam. Szantażowaniem gówno się zdziała, a ludzie mają w naturze, że często lubią działać wbrew czemuś, jeżeli jest to siłowo wymuszone. Dlatego na dłuższą metę jeżeli sama z siebie by nic nie robiła a typ coraz bardziej by się rozpędzał, musiałbym ją kopnąć w dupę, bo nie zamierzam rywalizować z jakimś podstarzałym amatorem młodego mięcha.
d.Owszem, ale jednak wolałbym jak co wiedzieć najszybciej, że moja kobieta dzieli się cipką nie tylko ze mną...nie lubię marnować swojego czasu. Owszem, też bacznie obserwuję i patrzę na CZYNY a nie pierdolenie, a tutaj nie mogę złego słowa powiedzieć, bo laska chce się ze mną sporo spotykać, jest seks, szama pod sam nos. Wiadomo, że to nie przesądza o wszystkim, ale sporo mówi.
e. Też wierzę, o ile obie strony mają uregulowane sprawy ze swoimi partnerami i nie ma przysłowiowej 'mięty' między kolegującymi
f. I oczekuję, że tak zrobi. Jeżeli nie, to wiadomo co to znaczy.
Ja tu dorzucę swoje pięć groszy.
Zawsze - prze-zawsze warto obserwować kim dupina całokształtowo jest, a nie tylko w Twoją stronę.
Bo z nimi trzeba rozważnie i ostrożnie, bo bywają kobiety niebezpieczniejsze niż broń. A tu widać jak na dłoni, co sam też mówisz, że laska robi wszystko byś tą ostrożność stracił, co jej się udaje bo już się szarpnąłeś z uczuciami. Bo bujnąć się w takim ciepłym dołku w kurwę łatwo. I szama pod nos jest, i dymanie na śniadanie, i pewnie słodkie pierdzenie łechtające Twoje ego, które mimochodem wchodzi, uzależniając Twoje poczucie szczęścia i własnej wartości od Tej właśnie osoby.
Ja po prostu NIE WIERZĘ, że ona będzie taka dobra dla Ciebie cały czas. Proroczo wręcz Tobie przepowiadam - jeżeli się bujniesz, a ona poczuje, że Ciebie ma, to w przyszłości czeka Ciebie myk-myk, i role się odwrócą.
Ty będziesz zabiegał. Już ona znajdzie na to sposoby.
"Stwierdziła, że mam rację, ale on tak też się zwracał do niej jak mnie nie znała i to olewała i nie drążyła, bo obawiała się, że koleś odwróci kota ogonem i wyjdzie na to, że to ona o czymś myśli a nie on"
Tu też ważne - warto patrzeć jak ktoś postrzega rzeczywistość.
Coś miałem jeszcze... mam.
Widać, że laska potrzebuje atencji, tu na siłowni goryle lampią się na krągłości, a tu ziomek pisze ładne SMS-ki - "Jak z tego zrezygnować?! No jak?! Przecież ja tego w kurwę potrzebuję!"
eee.... jebie mi tu narcystyczną osobowością. Na krótkie dymanie lepszej ni ma, gorszej na związek też nie.
E: Raz taką miałem - Snoofie trafił - zawodowa tancerka, v-ce mistrzyni świata, było i dymanie na zawołanie, szama pod nosek, prezenty.. PREZENTY! od laski po tygodniu znajomości. Szybki jej angaż, i słodkie pierdzenie - łba nie straciłem, czułem manipulacje -> zaczęła się żalić odnośnie jej przyszłości, gwałtów... rozwodu rodziców za jej dzieciństwa, toksyczne wcześniejsze związki z laniem mordy w tle -> dalej miałem zimną krew -> No to zachciała mieć ze mną dzieci (bo w końcu jakoś wpływ na mnie trzeba mieć) -> A tu już się z nią pożegnałem i przeżegnałem.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Dlatego obserwuję, choć trochę się ogólnie przez to wkurwiłem.
Jak ja bym miał coś do ukrycia, to raczej bym nic nie mówił o tej osobie, z którą rzekomo coś mnie łączy więcej niż koleżeńska relacja. Ale to jestem ja i może ja jestem mnie wyrafinowany.
Czy robi wszystko, abym stracił czujność?
Nie do końca, bo takie coś co mówi powoduję, że mam jej jeszcze więcej. Panowie, zawsze się trafi jakiś przydupas, który możliwe, że chcę coś więcej ale generalnie woli się nie wychylać. Ja już jej powiedziałem co o tym sądzę. Nie mówcie, że Wam nie zdarzyło się mieć fajnej koleżanki, która Was komplementowała i łechtała ego. Dziś zadzwoniłem i dostała małą zjebkę i jej lekko wygarnąłem, że czasem warto mieć język w buzi i powiedzieć stop. Tak jak napisałem, powiedziałem co miałem powiedzieć i koniec. Powiedziała, że powie mu, że przegina z określeniami.
Owszem wszystko jest fajnie, miło, stara się, nawet mnie odwozi na chatę 50km w jedną mańkę po nocy i nie chcąc za to grosza. Mogłaby zawsze mnie odstawić co najwyżej na peron i potem 'radź se sam'.
Wierze, że nic nie kombinuję, chociaż czujność nie pozwala mi do końca zaufać.
Oczywiście mógłbym jechać na te jej zajęcia i patrzeć z oddali czy wraca sama itp, czy może jedzie z tym typem gdzieś do pobliskiego lasu na szybki numerek w aucie, bo ani ona (rodzice w domu) ani on (żonka i dzieciak w domu) nie mają warunków na inne opcje.
Oczywiście jest to dość kuriozalne i nie chciałbym z tego rozwiązania korzystać.
A i jeszcze. Na siłownie to ona chodzi raz na 2 tyg. Głównie chodzi na fitness, gdzie są same baby i czasem pojawi się ten typ z takim jednym.
Raczej nie narcystyczna a jednak sporo zakompleksiona.
Odnosnie do twojego przypadku, normalna kobieta w ogole by nie pisala z nim bo po co.
Ma swojego faceta, przeciez nie potrzebne jest jej pisanie w innym mezczyzna.
Slaby staz,slaby fundament, zbedne gadanie o wiernosci i w ogole gadanie.
Tyle czasu na forum a tu nic.
Każda panna chce 300 smsów dziennie
A jak ich nie dostaje, to na nią działa stresogennie
Ty w tym sensu pewnie nie widzisz, proste
Ona nie kocha ciebie, ona kocha swoją Nokię.
Gościu, umiesz czytać ze zrozumieniem?
Jak nie, to lepiej nie pisz w moich tematach.
Gdzie ja napisałem, że ona z nim piszę? Odpisuję mu, w sensie jak pyta czy będzie na fitnesie, to piszę, że tak albo nie.
Jakby pisała z nim dziesiątki smsów jeszcze z jej inicjatywy, to by leciała z hukiem, uwierz.
'Słaby fundament' . A Ty robiłeś za materac albo byłeś na naszych spotkaniach? Raczej nie, więc też z takimi stwierdzeniami się nie wypuszczaj.
A skąd wiesz , ze nie pisze ? Trzepiesz jej telefon czy może wymagasz by Ci pokazywała wszystkie wiadomości ?
Na 100% nie wiem, widziałem tylko kilka wiadomości od niego. Nie trzepie jej telefonu.