Witam,
Od pewnego czasu nurtuje mnie zachowanie dziewczyny ( zupełnie inne od wcześniejszego ).
Krótko postaram się przybliżyć jak wyglądała znajomość:
cztery miesiącu temu poznaliśmy się przez internet - wyda się to żenujące ale wspólnym zainteresowaniem była jedna gra. Do rozmowy korzystaliśmy komunikatora głosowego. Normalna gadka gdy po okresie jednego miesiąca zacząłem flirtować i ona z odwzajemnieniem. Nigdy z nią nie rozmawiałem o byłych, a jak zaczynała taki temat to od razu "narzucałem" inny. Nasze rozmowy były prowadzone poza tym na wszelkie inne tematy. Zawsze starałem się być zabawny, a gdy miała doła być dla niej podporą ale nie "poduszką do wypłakania się". Nie starałem się być internetowym przyjacielem tylko już wyobrażałem sobie związek. Moje zaangażowanie poskutkowało bo zostałem zaproszony na jej urodziny - dla mnie było to ważne ponieważ po dwóch miesiącach rozmów mogłem ją zobaczyć ( już w rzeczywistości, nie tylko na fotkach jakie wysyłała sama bez moich błagań czy próśb
). Oczywiście impreza udana, doszło do tego, że całowaliśmy się ale nie nalegałem na nic więcej. Idąc z myślą "kuj żelazo póki gorące" zaproponowałem kolejne spotkanie. Bardzo się ucieszyła z tego spotkania i na nim również mogłem odnieś wrażenie, że to nie tylko znajomość ( dawała sygnały tj. ciągłe staranie się mnie dotykać, bawienie się włosami i te jej spojrzenia - graliśmy w bilard, a potem zaprosiłem ją do przytulnej kawiarni ). Problem polega na tym, że ja studiuję w innym mieście ( 150 km ) więc znowu "znajomość" musiała być tylko internetowa. I nagle w pewnym momencie ona zaczęła się mnie czepiać o gadanie z innymi dziewczynami ( studiując z nimi jeden kierunek to ciężko by tego nie robić ). Dodatkowo nasze rozmowy głosowe ucichły gdyż nie ma już możliwości rozmowy - zepsuty komputer ( to nie jest wymówka bo doskonale wiem, że to akurat prawda ). Wiadomości na fejsbuku wcześniej było mnóstwo, teraz mniej i znacznie rzadziej. Wcześniej nie robiłem za "pieska" i zawsze okazywałem swoje zdanie ale teraz kontakt musiałem zaczynać ja. Ona już po raz kolejny odpisuje sama po paru dniach ( po dwóch ) gdy ja też do niej nie piszę. Czy mam to rozumieć jako próbę sprawdzenia mnie czy ona po prostu traktowała mnie zawsze jako "internetowego przyjaciela"? Nie wiem kompletnie jak dalej się zachowywać. Teraz mam sesję ale po egzaminach będę miał wolne więc wrócę do swojego miasta oddalonego od jej o 15km ;D. Proszę o pomoc.
Z poważaniem Robert
nie chce wyjść na chamskiego nieczułego (ale pewno i tak wychodze ( ͡º ͜ʖ͡º)
ale zobacz cztery miechy straciłeś na kilka buziaków, jak widać o więcej będzie ciężko, na takim etapie związek na odległość to będzie katorga
moja rada to zacznij poznawać u siebie "na żywo" studiach (czytaj postawy), a nie przez net, da ci to więcej obycia pewności, no i seksu
they hate us cause they ain't us
Zapomniałem dodać, że właśnie nie mam żadnego problemu w poznawaniu dziewczyn na studiach przez swoje specyficzne luźne podejście do życia
Moja ex właśnie studiowała na tej samej uczelni co ja, a mieszkała dosyć blisko więc kontakt fizyczny był prawie ciągle. Mimo wszystko nie czułem wtedy, że to jest to. Głównie problemem był fakt, że przez bliższy kontakt już widziała światełko w tunelu aby się związać bardziej i zamieszkać razem ( a to już krok od ślubu ). Nie mam nic do ludzi, którzy w mojej sytuacji chcieliby być gdyż mogła się podobać. Ja chciałem związku, a nie narzeczeństwa. I właśnie przez to zerwaliśmy i wtedy jakoś właśnie poznałem dziewczynę opisaną w pierwszym poście.
Swoją drogą to bardzo dziękuję za odpowiedź choć przyznam szczerze, że jest dla mnie jak gdyby "wiadrem zimnej wody dostać w twarz". Pierwszy raz doświadczyłem tego typu relacji więc w temacie jestem laikiem.
Pytanie teraz kolejne samo się nasuwa. Co zrobić w obecnej sytuacji? Doskonale wiem, że dostanę wiadomość od dziewczyny po dwóch dniach "bez echa". Uznam to jako próbę przytrzymania przyjaciela koło siebie. Po prostu chciałbym to jakoś wszystko zakończyć godnie, a niestety na daną chwilę możliwości kontaktu głosowego nie mam. Jedynie co to pozostaje fejsbuk. Czy szczera rozmowa w takiej formie w ogóle jest możliwa?
P.S oczywiście mowa o rozmowie konstruktywnej, a nie mazanie się jak dziecko by tylko została moją połówką
nie masz problemu z poznawaniem, a poznajesz przez neta, na seksie pewno też ci nie zależy, a nie bzykałeś z pół roku w internetowej relacji... jaaasne
they hate us cause they ain't us
Osobiście uważam, że nastawienie "byleby poruchać" jest błędne chociaż doskonale wiem, że jest ważnym elementem w związku gdyż oznacza zaufanie. Nvm po prostu wcześniejsze dyskotekowe wyskoki minęły i po pewnym czasie sam stwierdziłem, że wolę poznać jakąś dziewczynę i nie narzucać się z sexem ( swoją drogą oczekiwanie jest lepsze niż podanie wszystkiego na tacy ).
Wracając do głównego wątku:
Tobie dziękuję za rady. Co do dziewczyny to faktycznie zerwę kontakt gdyż taki związek jest bez przyszłości.
Przyznam się że przeczytałem tylko nazwę tematu i już wiem co chcę Ci napisać
Ona ochłodziła... ty zrób to samo... jeśli to związek to zacznij coś tam wspominać o rozstaniach, albo po prostu zerwij. Jeśli to bardziej luźna relacja to przestań się odzywać i żyj normalnie. Jeśli ma cię w dupie i nic z tym nie zrobi to w sumie wszystko jasne i i tak nic nie poradzisz. Jeśli nie ma cię w dupie to na pewno okaże większe zainteresowanie ze strachu przed utratą ciebie, a ty jeśli będziesz miał jaja to ją olejesz i poznasz sobie nową. Proste. Żadna filozofia.
I właśnie na taką obiektywną ocenę tej sytuacji liczyłem
Krótko i na temat "albo jedno albo drugie". Dzięki bardzo. Teraz już wiem na czym stoję.