Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

O cóż jej chodzi i jak na to reagować?

15 posts / 0 new
Ostatni
Mort
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2011-08-16
Punkty pomocy: 0
O cóż jej chodzi i jak na to reagować?

Cześć zakładam ten temat, bo mam problem z pewną dziewczyną. Właściwie to jestem w niej chyba zakochany (nie mam pojęcia, jak to działa, ale jeżeli ciągle o niej myślę dzień w dzień to chyba to). Cóż, poznałem ją na uczelni, studiujemy razem i z początku nie zwracałem na nią uwagi, aż mnie po prostu wzięło na całego. Nie jestem jakiś specjalnie piękny, ale zagadałem do niej. Dodam, że jest to osoba bardzo zajęta, a ja też mam dość napięty harmonogram jeżeli chodzi o obowiązki, więc ani ona ani ja nie mamy tak kolosalnej ilości czasu na spotkania. Jest to osoba bardzo specyficzna ceniona przez innych, każdemu pomoże, ale mało kogo dopuszcza bliżej. Nie ma chłopaka od bardzo dawna. Gadałem więcej, spędzałem z nią czas i odważyłem się ją zaprosić wpierw na kawę, potem na lampkę wina i było bardzo miło. Ona sprawiała wrażenie zadowolonej, nieznudzonej. Zaczęła mi mówić rzeczy, o których nikt nie ma pojęcia zawodowe, prywatne. Jako, że nie chciałem relacji tylko przyjacielskiej byłem dla niej nadal miły, ale czekałem, aż ona zagada wreszcie do mnie, a tak się nie stało. Tak się składa, że z powodu różnych problemów w moim życiu (bardzo poważnych rodzinnych) na 3 tygodnie odpuściłem jakiekolwiek bliższe relacje.
Wracam z nią często autobusem, gdzie jestem z nią sam na sam i wiem, że trochę to idiotyczne, ale ostatnio to jedyna taka nasza możliwość. Zauważyłem, że robi pauzy w swoich wypowiedziach, w których wpatruje się we mnie albo w przestrzeń jakby mnie analizowała bądź czekała, aż coś powiem. Czasem ucina tematy i milczy. Ciężko mi to wyjaśnić, ale zastanawiam się, jak mam na to reagować nikt wcześniej mnie ani mojego zachowania nie analizował (zwykle to moja działka). Jeżeli dochodzi do takiej sytuacji to trochę wybija mnie to z rytmu i łapie mnie drobny stres (trochę taki, jak przy dentyście Smile ). Ostatnio robi to coraz częściej. Mam pół roku, aby zdobyć jej serce, bo potem wyjeżdża na rok za granicę i kontakt będzie mniejszy. Zamierzam się z nią spotkać po 6 lutym w jakimś miejscu (zapewne kawiarnia). Na dzień dzisiejszy świata poza nią nie widzę, więc nie ma opcji żebym wybrał inną (nikt poza nią mnie nie interesuje zresztą nie cierpię odpuszczać i składać broni). Dziewczyna jest dla mnie bardzo miła, ale nigdy nie dała mi jakiegoś konkretnego sygnału, że może ze mną coś więcej (albo ja jestem tak wpatrzony w nią, że tego nie widzę). Staram się z nią nie pisać (prawdę mówiąc mało piszę), a skupiam się na rozmowie gadając z nią prawie codziennie. Jeżeli macie jakieś pytania chętnie odpowiem i liczę na pomoc w sprawie tych pauz w jej wypowiedziach, zupełnie się przy tym gubię.

Mort
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2011-08-16
Punkty pomocy: 0

Bardzo przepraszam, że dopiero teraz odpisuje (problemy z Internetem - co zrobisz, nic nie zrobisz). Wyjeżdża na rok, wraca, więc nie ma takiej tragedii. Z tym "badawczakiem" bardzo dobry pomysł, przetestuje Smile

Mort
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2011-08-16
Punkty pomocy: 0

Właśnie staram się żeby miała ten komfort wypoczynku w kontakcie ze mną. Ona wie, że mi się podoba, ale z kontaktem cielesnym masz rację, stosuje tego za mało. Mam z tym duży problem, bo chciałbym żeby wypadło to naturalnie, a z drugiej strony nie chcę być nadgorliwy.

Christiano
Portret użytkownika Christiano
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: Północ

Dołączył: 2013-05-11
Punkty pomocy: 698

W tym wszystkim co opisujesz najbardziej musisz uważać na to aby nie wyszło żeś zakochany i nie możesz bez niej żyć. Uważaj co mówisz! Smile

"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."

Mort
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2011-08-16
Punkty pomocy: 0

Wiem, że muszę uważać, ale przyznam się, że łatwiej powiedzieć niż zrobić. Dzięki tej dziewczynie odżyłem i ciężko jest walczyć ze stwierdzeniem, że jestem wpatrzony w nią, jak obrazek.

Mort
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2011-08-16
Punkty pomocy: 0

Hej! Pora zdać raport. Przyznam, że już nie wiem co robić. Spotkałem się z nią znowu wczoraj. Było super, zacząłem wdrażać bardziej dotyk - nie uciekała, lekko się uśmiechała, ale nic więcej. Zdradziła mi, że prawie z nikim się nie spotyka jeżeli nie ma interesu czy też powodu. Odparłem, że jestem mega szczęściarzem i ciesze się, że mogłem ją odciągnąć od pracy. O samej pracy, uczelni też starałem się nie gadać. Rozmawialiśmy bardziej o swoich poglądach na życie, strachu, emocjach, planach. Zdradziła mi, że nie potrzebuje ludzi wokół siebie, nie ma nikogo na stałe, ale z drugiej strony poszła z ciekawości na randkę w ciemno. Właściwie cała rozmowa tak wyglądała. Kilkakrotnie mówiła, że nie potrzebuje ludzi i dla niej kluczem jest praca oraz realizacja marzeń - boi się, że nie zdąży zrobić tego co zaplanowała (a czego nie zdradza w pełni). Samotność nie jest problemem. Mówiła, że potrafi sprawić żeby ludzie dali sobie spokój i znienawidzili ją. Powiedziała nawet, że gdyby spotkała siebie na ulicy to raczej nie starałaby się lubić tej osoby. Ona nawet wakacji nie lubi, bo ma mniej pracy. Jednak prawdziwy cios nadszedł, a ból ciągnie się do teraz (niczym makaron spaghetti, którego nie znoszę). Do tej pory myślałem, że wyjeżdża na rok, a teraz dowiedziałem się, że rozważa w przyszłości wyjazd na zawsze do Francji, gdzie pozna bogatego męża (to drugie bardziej w formie żartu, ale też mnie strzeliło). Następnie dodała, że tutaj nic ją nie trzyma poza garstką bliższych znajomych. Jak to słyszałem to, aż mnie zamurowało. Odpowiedziałem jej, że na bank coś jest. Na przystanku złapałem ją lekko za ramię i przyciągnąłem do siebie i powiedziałem jej, że jest dla mnie cholernie ważna i czekałem na rekcję, a tu kurwa żul się dowalił (no po prostu człowiek szczęścia jestem!). Myślę sobie no nie wierzę, jak na filmach. Co najgorsze nie chciał się odwalić. Każdą próbę, gdzie mówiłem, że jest dla mnie ważna, że chce żeby jej się udało, jakikolwiek komplement, dotyk - wszystko kończyło się uśmiechem. Na sam koniec już w autobusie powiedziałem, że może da się jeszcze kiedyś wyciągnąć gdzieś albo przynajmniej będę próbował. To stwierdziła, że jasne. Chciałem ją pocałować w usta, ale odczułem, że przekręca głowę, więc skorygowałem tor na policzek (refleks i szybkość, jak u węża normalnie!). Wysiadając powiedziałem, że nie wie, jak bardzo się myli w stosunku do tego, że mało znaczy dla ludzi. Już raz miałem sytuację, że osoba, która była dla mnie wszystkim wyjechała na zawsze. Nie mogłem jej wtedy zatrzymać, miała problemy z rodziną, a ja byłem za młody żeby zapewnić jej bezpieczeństwo (brzmi, jak w11, ale tak było). Kiedy wyjechała nabrałem niechęci do poznawania kogokolwiek na jakieś 2 lata, właściwie jest to 1 osoba, którą traktuje poważniej po niej (wspomniałem, że jestem farciarzem? Serio jaka jest szansa statystyczna na taką sytuację drugi raz pod rząd - dzwońcie po Discovery niech opiszą to zdarzenie). Cholera nie szukam panienek do zabaw (nie jara mnie to), a związku. Nie jestem z tytanu. Czuje się, jak gówno (cały dzień myślę o niej, zamartwiam się, pije). Nie chcę być upierdliwy i nadgorliwy dla niej, ale jeżeli ma mnie gdzieś to czemu mi nie da znaku, czemu mi nie powie w twarz, że nic z tego. Nie chcę odpuścić i boje się co się stanie jeżeli na zawsze wyjedzie. Drugi raz mogę tego nie wytrzymać (nie przesadzam, znam siebie za dobrze). Dzisiaj napisałem do niej w zupełnie innej sprawie, ale dodałem coś w stylu "nie wiem czy na Walentynki się składa życzenia, bo dla mnie to nic nie znaczący dzień (wczoraj jej to powiedziałem), ale tak przy okazji wszystkiego dobrego :)". Odpisała, że bardzo dziękuje i że mi też życzy wszystkiego co najlepsze. W czwartek ma urodziny zamierzam się z nią na sekundę spotkać upiec ciasto albo ciastka (przynajmniej się kuźwa piec nauczę), kupić wielki bukiet i może coś jeszcze po czym dać jej to i pójść sobie z tekstem "teraz pomyśl sobie czy gdybyś była dla mnie nieważna to czy zrobiłbym to co teraz". Niech myśli. Co o tym sądzicie? Dodam, że laska nie jest lesbijką (co też wykluczyłem), miała chłopaka, ale nie pasowała do niego pomimo, że jest świetnym człowiekiem, jak stwierdziła - zadaje się z nim do dziś. Niezbyt wybitną poradą będzie, że inne też mają (to fakt, ale, jak wspomniałem mało kto mnie obchodzi). Nie wiem co robię nie tak. Nie wiem co mnie bardziej dobija to, że nie traktuje mnie poważnie (co po moim wyglądzie jestem w stanie zrozumieć) pomimo, że daje jej jasne sygnały czy to, że wyjedzie i mogę jej już nigdy nie zobaczyć. Każda porada jest cenna.

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

ciasteczka chcesz upiec???? Kur... coooo?
Złap ją, przyciśnij do ściany i pocałuj!!! Sytuacja zerojedynkowa. Masz coś do stracenia?

Ciastka bedzie piekł!!!! No ja pier....!!!

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

Guest
Portret użytkownika Guest
Nieobecny
Starszy moderator
ModeratorWtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer

Dołączył: 2009-02-11
Punkty pomocy: 12904

a życie przeżyje piekąc ciastka.... i wstyd opowiadać i wstyd wspominać

________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"

Chojan25
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Olsztyn

Dołączył: 2011-11-10
Punkty pomocy: 948

Za ten komentarz należy się z 1000 plusów. Poplakałem się ze smiechu. Laughing out loud

Mort
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2011-08-16
Punkty pomocy: 0

Chyba macie trochę racji, dzięki za kubeł zimnej wody

Chojan25
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Olsztyn

Dołączył: 2011-11-10
Punkty pomocy: 948

Te ciastka i kwiaty zadziałały by dużo lepiej gdyby były na przeprosiny za to, że jej za coś zdyńki walnąłeś. Serio. Panna by miała karuzelę emocji i to skrajnych. Tak się trzymają te wszystkie patologiczne układy z biciem i ciągłymi awanturami. Najpierw JEB bo zupa była za słona, na drugi dzień wytrzeźwienie, tanie czekoladki, wielkie przeprosiny i myśli panny,,A jednak misiu mnie kocha! On nie chciał." Chuj, że takie coś jest w patologi co dzień, teatr gra, prawdziwe emocje i łzy są, a jeśli dodać do tego potrzebę tych emocji u kobiet to mamy perpetuum mobile. Chociaż na te znające swoją wartość i mające poukładane w głowie to nie działa, to i tak jest większa szansa na to, że panna ma poryte pod kopułą niż na udanie się tych twoich sztuczek. Bo na desperatów nie ma zboczenia ani żadnej choroby umysłu, przez którą jakakolwiek kobieta byłaby bardziej do nich skłonna. Jest tylko jedna okoliczność pomagająca desperatom, mianowicie duża otyłość. Taka panna i ciastka z chęcią opierdzieli i ucieszy się, że ktoś się nią zainteresował.