Przepraszam za temat z byłą, jednak nie proszę tutaj o rady jak wrócić, ani nie chce wyrażać żalu. Jest to wydaje mi się nietypowa sytuacja, więc może ma ktoś coś mądrego do doradzenia.
Byłem z dziewczyną 7 miesięcy, związek taki, że ona robiła wszystko to co chciałem. Po tych 7 miesiącach zerwałem z nią, bo w nasz związek wdarła się nuda (głównie przez to, że spełniała każdą moją zachciankę) a kiedy byłem na nią zły przepraszała mnie, tylko po to żeby było dobrze a nie dlatego, że coś np źle zrobiła. Byłem swego rodzajem "tyranem".
Po powrocie na studia (ok 4 miesiące od zerwania) zgadaliśmy się, że będziemy się spotykać na przyjacielski sex. Jednak po pewnym czasie poczułem, że ona się zmieniła, że jest nieprzewidywalna, potrafi zaskoczyć, stała się pewną siebie i przez to zaczęło mi na niej zależeć. Więc, w trakcie pewnego spotkania powiedziałem jej, że ją kocham (czego nigdy nie mówiłem, gdy byliśmy w związku), że mi na niej zależy i chciałbym spróbować jeszcze raz to wszystko ułożyć. Ku mojemu zaskoczeniu ona zaczęła płakać, mówiła, że ona musi ułożyć swoje uczucia, że nie wie co tak naprawdę teraz czuje, że bardzo się boi powtórki z rozrywki, że jej rodzina ostrzega ją przed ponownym związkiem ze mną i przez te wszystkie rzeczy ona jest rozwalona emocjonalnie. Dodała również, że teraz nie możemy się widywać (przynajmniej przez jakiś czas) i musimy żyć tak jakby nas nigdy miało już nie być i na koniec, że chciałaby, żeby wszystko działo się naturalnie i nie chce wymuszać na mnie ani tym bardziej na sobie jakichś deklaracji. Nie wiem czy można to uznać za sygnały, że muszę się o nią postarać. Przez moment próbowałem ją jeszcze przekonać do swoich racji, ale na koniec odpuściłem. Postanowiłem odbudować jej zaufanie, jednocześnie dając sygnały, żeby była o mnie zazdrosna.
Po pewnym czasie moja koleżanka wrzuciła zdjęcie z imprezy na której dobrze się razem bawimy. Następnie grając koncert w Warszawie (jestem muzykiem) pomyślałem, że zadzwonię do swojej byłej, pod pretekstem oddania jej notatek na studia. Powiedziałem, że mogę jej oddać te notatki przez przyjaciółkę, ale ona sprzeciwiła się, powiedziała że nie ma problemu i możemy się zobaczyć bezpośrednio. Dodała, że widziała moje zdjęcie z koleżanką (zazdrość). Rozmowa zaczęła być bardzo miła, bez żadnych "wróć do mnie" i innego gówna. Ja mówię więc dalej, że właśnie jestem w hotelu 5 gwiazdkowym, mam swój własny pokój i zaraz schodzimy na dół grać imprezę (to była impreza dla lekarzy, więc nie ściemniałem, ale mówiłem jej to żeby czuła się zazdrosna). Odpowiedziała, żebym nagrał jakiś filmik i jej wysłał na facebooku, ja stwierdziłem, że pokaże jej jak się zobaczymy. Na koniec rozmowy dodała "tylko grzecznie tam" (znowu zazdrość) stwierdziliśmy, że miło się słyszeć i się rozłączyliśmy.
Po dwóch dniach zadzwoniłem do niej i zaproponowałem obiad, zgodziła się, dodając, że miło mnie słyszeć. Poprosiłem ją żeby ubrała się wieczorowo. Ja sam odwaliłem się jak stróż w boże ciało. Nowy garniak, płaszcz, perfumy itd. Zabrałem ją do wykwintnej restauracji, było bardzo miło i śmiesznie. Nic nie mówiłem jej o powrocie itd. Powiedziała, że zajebiście wyglądam w tych ciuchach i że jest mega zaskoczona tym obiadem. Kiedy odprowadzałem ją do domu wyciągnąłem dla niej drobny upominek (moje zdjęcie z moim psem, o takie zdjęcia prosiła mnie już dawno temu) zastrzegłem, że ma ten upominek otworzyć dopiero jutro. Zaczęła mówić, że zajebiście pachnę i jakoś tak wyszło, że zaproponowała mi herbatę u niej. Sprawy tak się potoczyły, że zaczęliśmy się całować a potem uprawiać sex. Chwilę potem rozmawialiśmy o naszych uczuciach, pytała, czy coś się u mnie zmieniło, bo u niej wiele, ale że dalej nie jest niczego pewna. Ja tylko stwierdziłem, że ja już jej wcześniej wszystko powiedziałem. Odpowiedziała, że pamięta każde moje zdanie.
Tak się złożyło (może to i lepiej), że jej koleżanka poprosiła ją o przyjazd do niej, bo miała problem z chłopakiem i nie chce być sama. Ja oczywiście zaproponowałem, że ją do niej podwiozę. Ona zaczęła mnie przepraszać, że tak wyszło (z tą koleżanką). Kiedy jechaliśmy samochodem łapała mnie za rękę a gdy wychodziła z samochodu zapytała czy może mnie pocałować, oczywiście nie oponowałem, całowaliśmy się, dziękowała mi bardzo i przepraszała za sytuację. Powiedziałem jej, że jeśli będzie miała ochotę się zobaczyć niech napisze. Ona, że napisze na pewno. W nocy, gdy wróciła od koleżanki i rozpakowała prezent, napisała mi smsa "Dziękuję jeszcze raz za dzisiaj i za prezent. Cudowny!!!!!!"
Następnego dnia (czyli dzisiaj) zczaiłem, że nie oddałem jej notatek, więc zadzwoniłem do niej, że właśnie jadę na basen to mogę jej podrzucić te notatki, ona, że nie ma problemu oddam jej w szkole, dodała, że chętnie pojechałaby ze mną na basen, ale ma mnóstwo nauki. Ja powiedziałem, że wezmę ją, ale do AquaParku, od razu zapytałem, czy ma ochotę jeszcze w tym tygodniu się spotkać, powiedziała, że w tym tygodniu nie, bo ma dużo nauki i poza tym wyjeżdża na weekend do Paryża z koleżankami, więc jak coś to się zgadamy na przyszły tydzień.
Długie to, ale chciałem wszystko dokładnie opisać. Mam trzy pytania:
1. Czy to, że nie chce spotkać się ze mną w tym tygodniu znaczy, że coś spieprzyłem, czy po prostu wszystko musi się toczyć pomału?
2. Czy ten ostatni telefon po tym jak powiedziała, że ona na pewno napisze był dobrym posunięciem?
3. Czy teraz czekać na jej ruch, czy po weekendzie do niej dzwonić?
PS: Nie szykanujcie mnie zaraz, za to, że to temat o byłej, czy za to, że takie długie. Jak ktoś ma coś mądrego do powiedzenia (co zrobiłem źle lub dobrze) to chętnie posłucham.
Pozdrawiam.
1. Czy to, że nie chce spotkać się ze mną w tym tygodniu znaczy, że coś spieprzyłem, czy po prostu wszystko musi się toczyć pomału?
Przecież Ci odpisała że ma dużo nauki i że wyjeżdża do Paryża, więc nie rozumiem po co rozkminiasz.
2. Czy ten ostatni telefon po tym jak powiedziała, że ona na pewno napisze był dobrym posunięciem?
A dlaczego nie? Masz ochotę rozmawiać to rozmawiaj, znasz ją dość dobrze, jak by nie odbierała to co innego
3. Czy teraz czekać na jej ruch, czy po weekendzie do niej dzwonić?
Myślę że sama się odezwie, a jak nie to zadzwoń jak wróci z tej wycieczki.
Uważam że wszystko będzie dobrze, jak nie będziesz na Nią naciskał, i prosił o spotkania strasznie nachalnie. Widać że jej zaimponowałeś to teraz pokaż klasę i bądź spokojny.
"Zeby zdobyć kobietę, musisz być gotowy ją stracić"
Dzięki za wskazówki
jaka nietypowa sytuacja? - standard - był czas że Ty rozdawałeś karty, a teraz role się odwróciły - panienka wnioski wyciągnęła, zmieniła zachowanie, no i mamy to co mamy - teraz Ty za nią popierdalasz...
Myślę, że nietypowa, bo to zwykle kobiety zostawiają mężczyzn.
brednie i góralska muzyka... porzuć jej stary obraz i jak nową dupę zrywaj... te triki które kiedyś dawały rady, teraz mogą wzbudzać jej rozbawienie a później irytację - a wtedy lądujesz w kiblu...
Chyba, nie da się tego "zdarnie" udać. Wiadomo jaki jest wydźwięk tego tematu, jednak sam podjąłem jakieś działania i miałem tylko pytania, czy były one dobre, czy złe. Przecież nie napisałem "zostawiłem dziewczynę a teraz chce wrócić, co zrobić?"
"1. Czy to, że nie chce spotkać się ze mną w tym tygodniu znaczy, że ...?"
To znaczy, że panienka chciała byś o niej myślał, zastanawiał się po co, dlaczego i tak dalej bo wówczas masz ją w bani. Tym swoim zachowaniem łechtasz jej próżne ego. Tak długo jak kobieta ma świadomość, że facet o niej myśli tak długo ten stan rzeczy ją satysfakcjonuje. Kobiety lubią być adorowane i lubią jak się o nich pamięta. Natomiast gdy nastaje taki dzień w którym gatunek męski o nich zapomina to one przegrywają OSTATECZNIE i stygną raz na zawsze. Im wystarcza sama gra, a my musimy skonsumować bo inaczej kurwica człowieka strzela.
"2. Czy ten ostatni telefon po tym jak powiedziała, że ona na pewno napisze był dobrym posunięciem?"
A po co, a dlaczego - patrz wyżej ...
"3. Czy teraz czekać na jej ruch, czy po weekendzie do niej dzwonić?"
Źle to wygląda chłopie.
Sugerujesz, że powinienem olać sprawę?
Skoro mieliśmy się niespotykać a tu nagle uprawiamy sex, to źle?
Czy nie jest tak, że skoro ja zerwałem to muszę starać się odbudować jej zaufanie?
a nie pomyślałeś o tym, że panienka chce się zwyczajnie odegrać? - teraz Ty zaczynasz za nią ganiać - czyli nastąpiło całkowite odwrócenie ról...
gdyby chciała się odegrać to dopuściłaby do seksu, zachowywałaby się tak jak to opisałem ? staram się być z nią konkretny do niczego jej nie próbuję przekonywać.
a cóż to takiego sex z byłym? tracisz racjonalne spojrzenie na to, a to początek końca...
Dopuściła (swoją drogą, co to za słowo) do seksu, żebyś jeszcze mocniej poczuł stratę. Inaczej mówiąc: im więcej Ci dała, tym boleśniej Cię kopnie gdy Ci to wszystko zabierze.
Cała ta sytuacja wygląda jak odwet z jej strony.
Za to, że biegała za Tobą, za kopnięcie w zadek, etc...
Ależ będzie miała satysfakcję (już ma - za Twoje wyznanie miłości).
A, zapomniałam. Gen 100% racji, myślę identycznie.
Nie wydaje mi się, że to jest jej celem. Nie jest absolutnie takiego rodzaju kobietą. Poza tym już wcześniej miała mnóstwo okazji by mnie kopnąć. Ona też mi wyznała miłość, tylko stwierdziła, że się boi powtórki z rozrywki.
Kiedy poprosiła mnie żebym zawiózł ją do koleżanki cały czas mnie przytulała, przepraszała, trzymała za ręce, na koniec całowała. To nie było kłamane zachowanie. Rozumiem jakby po sexsie zaczęła być chłodna i ogólnie na wyjebaniu a tutaj na następny dzień normalnie odbiera telefon i miło rozmawiamy bez żadnych spin i bez żadnych podtekstów typu "wróć do mnie". Jeszcze ten sms w nocy, że dziękuje za dzisiaj i za prezent. Tak chyba nie robi laska, która chce się odegrać. Poza tym zawsze mówi mi co kiedy robiła, gdzie z kim była i że zawsze z koleżankami jest, nie pytam jej o to, po prostu mówi mi o tym.
Póki co, nie kontaktuje się z nią, poczekam na jej ruch. Bo co innego mam zrobić? Na pewno nie będę pokazywał, że mi jakoś mega zależy, koleżanki znowu wrzucą jakieś foty na face, niech widzi, że nie siedzę i tylko o niej myślę.
Laska bardzo dobrze odrobiła lekcje...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Czy Wy nie sądzicie, że za bardzo mu wkręcacie że laska jest wredną, wyrachowaną lalą która nie ma co robić tylko się mścić?
Może tak jest, nie powiem że nie, bo nie znam jej, ludzie są różni i różniaści. Ale nie powiem też że tak. Niech chłopak działa i zobaczy co z tego będzie. Byleby się nie wkręcać zbytnio, ba, w ogóle się nie wkręcać, co będzie to będzie, jak się faktycznie mści to krzyż jej na drogę, niech spierdala, gdy autor wątku się nie wkręci to spłynie to po nim jak po kaczce, będzie miał nowe doświadczenie a i żalu nie będzie. Ale o co mi chodzi... zakładanie z góry że to jakaś pułapka nie jest dobre, przecież ludzie to nie 100% kur*w. Trzeba tylko działać i być przygotowanym na taką ewentualność, ale nie od razu z góry na dół tak o tym myśleć.
To moje zdanie i nie każdy musi się z tym zgadzać.
Ty chyba nie rozumiesz jednej rzeczy. Fakt, że kobieta tak postępuje z mężczyzną wcale nie musi wynikać z chęci zemsty. Równie dobrze ona może tak czynić bo po prostu lubi być adorowana. Ona lubi jak mężczyzna o niej myśli nieustannie. To jest taka konstrukcja, że je to satysfakcjonuje. Natomiast fakt, że autor z tej całej sytuacji wysnuwa zbyt daleko idące wnioski jest jego problemem i dlatego szuka odpowiedzi w internecie.
Babsko może przewracać oczami i się ślicznie rumienić, ale to nie oznacza, że zaraz trzeba nie wiadomo co sobie wyobrażać. Nadinterpretacja obserwowanej rzeczywistości może być problemem. Dlaczego ? Bo niejeden tutaj widział zakochaną kobietę i wie, że zakochana kobieta zrobi kurwa mać wszystko by nie dać swojemu misiowi choćby cienia wątpliwości co jej uczucie oznacza. I to jest fakt.
Bo ja Ci powiem w ten sposób. Mnie na zawsze do bani weszły takie słowa kobiety "no to teraz o mnie będziesz myślał, gdy mnie przy tobie nie będzie". I faktycznie kurwa zacząłem o niej myśleć nieustannie bo takie maniany zaczęła odstawiać, że ki chuj wiedział o co chodzi. I myślałem co, jak, a dlaczego, z kim, kiedy, a po co ... Ja myślę, że tutaj tkwi prawdziwa tajemnica kobiecego umysłu i całego ich ego. Jeżeli gatunek męski przestaje o nich myśleć, pamiętać i zwracać na nie uwagi to jest finito. Natomiast tak długo jak choćby jeden mężczyzna trzyma ją w głowie, a ona o tym wie to jej sam ten fakt może wystarczyć. Dlatego nieuwagą zniszczysz kobietę i jej miłość do Ciebie i dlatego każda, dosłownie każda była się zastanawia czy "on nadal o mnie myśli" i dlatego one z reguł wracają jak bumerang. I dlatego właśnie do byłych się nie wraca bo one nie czynią tego dla powrotu, a dla łechtania ego. Ale to wyższa szkoła jazdy i autor się jeszcze nie łapie na te poziom.
"Natomiast tak długo jak choćby jeden mężczyzna trzyma ją w głowie, a ona o tym wie to jej sam ten fakt może wystarczyć."
Samo sedno tematu. One sie karmia ta eneria, ze ktos o nich mysli. Ja zerwalem z laska, ale wiem ze byly maz kreci sie kolo niej caly czas i co, cale pierdolone 2 lata...
Ona wie ze on jest, czeka, mysli o niej i juz zyje w przyszlosci tym jak im bedzie cudownie i wiecie co.... Mozna sie tak oklamywać?
Wtedy one promienieja w jakis magiczny sposob. Cale otoczenie im o tym mowi. Widzialem wtedy to ja, jej rodzina, znajomi, kolesie w przejezdzajacych autach. Z reszta juz wiem co mi sie w niej najbardiej podobalo oprocz seksu rzecz jasna. hehe
CZYTANIE I BIEGANIE
Przyczyna syfu w Twoim życiu, drogi kolego, jesteś Ty sam, a nie to, co Cię otacza. Choć to wszystko znajduje się w ruchu pozostaje niezmienne...
"oddany facet, nie zakochany głupiec"
No i już po ptakach. Zadzwoniłem do niej wczoraj, bo fajna pogoda, więc pomyślałem, że zajebiście byłoby się spotkać. Zajebisty wypad, bo zabrałem ją za miasto na wieżę widokową, potem nawet pojechaliśmy do mnie, napilismy się wina i było naprawdę super. Nie powiem, bo byłem trochę zbyt nachalny. W nocy odwiozlem ją do domu i mówię, że jak wróci z Paryża to zadzwonię żeby się umówić na następny raz. Ona odpowiada "dzwoń ale jak nie będę mieć czasu to nie obrażaj się". Myślę sobie, tutaj się calujemy, przytulamy, uprawiamy sex (choć na tym spotkaniu jak spróbowałem pomasować ją walnela mnie w rękę i pyta co robię) a tutaj mam się nie obrażaj jak nie będzie mieć czasu... Poczułem się jak zapychacz czasu. Powiedziałem ładnie mnie traktujesz z wyrzutem, ona "ja Ciebie? Możesz się już do mnie nie odzywać" ja rzuciłem "dobra" i poszedłem...
i po tym wnioskujesz, ze "po ptokach"? Bo ja tak sobie myślę, ze masz w planach pobiegać jeszcze troche za nią o ile niunia Ci na to pozwoli.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie mam. Mówiła mi że jacyś faceci do niej piszą, ja nawet tego nie komentowalem a ona za chwilę "czysto hipotetycznie czy chciałbyś być moim przyjacielem?" oczywiście powiedziałem ze nie ma mowy a ona "no tak to nie ma sensu". Noz kurna tu za chwilę pokazuje mi zdjęcia jakieś na telefonie i przez przypadek zdjęcie jakiegoś gościa, szybko przesunęła dalej a ja pytam kto to jest. Ona "Kolega ale juz się nie odzywamy od 2 tygodni, ale jakby chciał się spotkać to nie widzę problemu". Wiadomo, że wkurwiaja takie rzeczy zwłaszcza jak tu takie podteksty lecą w moja stronę (calusy, przytulanie itd). Siedziałem chwilę wkurwiony no to ona "już usunelam te zdjęcia, widzisz tak mi na nich zależało", nie wiem, chyba żeby mnie pocieszyć. No leci w konia równo choć jeszcze chciałbym wierzyć że tak nie jest, no ale muszę się jakoś pogodzić z tym, że byłem zapchaj dziurą. Bo co innego robić, dalej się blaznic nie będę.
ojezus
po pierwsze do byłych się nie wraca (za dużo starych negatywnych emocji), nie wiem czy z braku innych opcji musiałeś odgrzewać ten kotlet, trza było to zostawić i polować na nowe łanie na studenckich imprezach
po drugie role sie odwróciły i ty zamiast trzymać ramę to kwilisz jak pizda a ona robi co chce, nie wiem czemu tak jest może pora wytrzeźwieć ?
po trzecie niektóre dziewczyny sa do chodzenia inne do bzykania, ta jest do bzykania co sama ukazuje swoim zachowaniem, a ty starasz sie z niej zrobić dziewice niewydymke, to nie pretty women bro
a podsumowując mam wrażenie że pomimo rad tu uzyskanych usilnie starasz się dorobić swoją wersję która w ogóle nie pasuje do tej historii, no ale może z czasem zrozumiesz, młody jesteś
they hate us cause they ain't us
Podeszła do mnie na uczelni i przeprosila za wczoraj, zapytała czy jeszcze się będziemy ze sobą kontaktować odpowiedziałem nie wiem (chyba zrozumiała "nie" ona pokiwala głową i poszła.
Wyczuła, że zagrała za ostro (na ostatnim spotkaniu) i próbowała Cię zmiękczyć przeprosinami. Nie widzisz, że się Tobą bawi? Schlebia jej Twoje zaangażowanie, i nie chce tego stracić.
Z tej mąki chleba nie będzie.
Olej ją, chyba że lubisz zadowalać się ochłapami zainteresowania.
Pewnie tak jest ale myślę że robi to nieświadomie, nawet sama nie.wiedząc, że to co robi to właśnie to.
Zakończ tą tragifarse jak najszybciej..
---------
Nigdy porażka. Zawsze lekcja.
skończona.
Nie będę się z nią już kontaktował.