Hej,
Mam 22 lata i dziewczynę 20 letnią, oboje mieszkamy z rodzicami, studiujemy, ja mam pracę. Jesteśmy ze sobą z pół roku, jest super. Problem pojawił się wczoraj, kiedy powiedziała mi, że chce się wyprowadzić wreszcie od rodziców jak najszybciej, ale nie ma kasy, ani pracy, więc myśli o rzuceniu studiów.
I tu uwaga, miałaby się wyprowadzić do dobrego kolegi z tego samego miasta, "z którym nic ją nie łączy kompletnie". Ten wtedy dokładałby się jej do rachunków, a ona by się wprowadziła do mnie jak sobie kiedyś kupię mieszkanko, a ona już będzie pracować.
Udało mi się ją jakoś przekonać, żeby chociaż studiów nie rzucała, mówiłem jej, że trochę chujowo się będę czuć, jak się do kogoś wprowadzi, ale cóż, co ja mogę na to poradzić, tyle co słyszałem zapewnienia, że ona to rozumie, i że to tylko kolega.
Kolejny minus jest taki, że kolega jest uzależniony od zioła, boje się, że ona też się uzależni.
Przymknąć oko na całą sytuację, i cieszyć się z tego, że chociaż studiów nie rzuca? Gadałem już z nią o tym, ona nie widzi innego wyjścia niż to co napisałem.
Jakieś pomysły?
jak jesteście ze sobą pół roku to nie ma sensu robić wielkich planów, poznajecie sie dopiero, oczywiście możesz jej powiedzieć co o tym myślisz ale zamiast nią kierować, zobacz jaki ma charakter i jak sie zachowa w danych sytuacjach\problemach, to wiele mówi o człowieku
they hate us cause they ain't us
Zakomunikuj jej otwarcie ze to Ci sie nie podoba i badz czujny, a jesli wykreci Ci wkrotce jakis numer, to odejdz bez zalu. Ona moze juz cos na boku kombinowac, ale moze sie myle..
Pytanie, dlaczego tak chce uciec z domu?
Źle się coś tam dzieje?
Poza tym, kiedy się wyprowadzi i nadal będzie studiować i nie mieć pracy, rodzice mają obowiązek alimentacyjny wobec niej, czyli muszą na nią łożyć (do 26r.ż. i gdy się uczy), czyli jakieś tam pieniądze by miała.
Pomysł z wyprowadzką do kolegi narkomana (tak, tak, to narkoman i mam w nosie opinie, że marycha to nie narkotyk) uważam za bardzo średni. Co to, nie ma innych miejsc? Nie może znaleźć pokoju z jakimiś dziewczynami? Akademika?
Kiepsko to widzę. Pomyśl, jaka byłaby jej reakcja, gdybyś to Ty wyniósł się do mieszkanka z "koleżanką narkomanką".
"I tu uwaga, miałaby się wyprowadzić do dobrego kolegi z tego samego miasta, "z którym nic ją nie łączy kompletnie". Ten wtedy dokładałby się jej do rachunków, a ona by się wprowadziła do mnie jak sobie kiedyś kupię mieszkanko, a ona już będzie pracować."
Kobieta czasem jest jak małpa - nie puści się pnącza, póki nie chwyci za następne.
"Poza tym, kiedy się wyprowadzi i nadal będzie studiować i nie mieć pracy, rodzice mają obowiązek alimentacyjny wobec niej, czyli muszą na nią łożyć (do 26r.ż. i gdy się uczy), czyli jakieś tam pieniądze by miała."
Tia, już widzę egzekwowanie tegoż obowiązku, groteska. Pomijając fakt, że IMO po ukończeniu 18 lat rodzice nie mają wobec Ciebie żadnego obowiązku. Co najwyżej moralny.
Ja bym od niej spieprzał, chyba żeś małpa i chcesz ją bzykać póki nie znajdziesz bardziej ogarniętej. Bo ta miska Ci jeść za wiele nie da.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Z egzekwowaniem pełna zgoda, ale sensu stricte - obowiązek mają (KRiO), do 26r.ż. przy założeniu, że dzieciak stanu wolnego, nie pracuje, uczy się.
"Kobieta czasem jest jak małpa - nie puści się pnącza, póki nie chwyci za następne."
Dobrze, że dodałeś "czasem"
i dodam, że nie wszystkie tak funkcjonują.
Ostatnie zdanie mi nasunęło dobry tekst.
"Co to jest dobry talerz z niczym?"
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
Czyli ona już narzuciła Ci plan, żebyś w przyszłości kupił mieszkanie to ona się wprowadzi, hahaha, a tymczasem będzie sobie mieszkać z innym kolesiem, bajka
Mało poważna ta Twoja dziewczyna, ja bym jej dał mocno do zrozumienia że jej się chyba styki poprzestawiały. W życiu nie zgodziłbym się na to żeby moja kobieta zamieszkała z obcym facetem, najwyżej z kuzynem.
Wiem! Powiedz jej, że w sumie Ciebie też już chuj strzela mieszkając z rodzicami, i trafiła się fajna okazja żeby zamieszkać z Twoją koleżanką, ciekawe jaka była by jej reakcja.
Widzisz, cały myk polega na tym, że jak się jest facetem z prawdziwego zdarzenia to się tego typu zagrywki zostawia babom. Już dostał jasny sygnał na co ją stać.
Najlepsze są te kobiety, które są cnotliwe wobec obcych, a rozpustne wobec męża.
Znałem kobietę z takim zezem, że jak płakała, to łzy ściekały jej zza uszu.
Dobra, dzięki wszystkim za komentarze. Pewnie pogadam z nią jeszcze o tym, a potem jakoś to przemęcze i będę żyć ze świadomością, że dziewczyna mieszka z jakimś innym gościem, no i zobaczę jak to się dalej potoczy...aj, ciężkie życie
A opowiedz coś więcej o Twoim związku prócz tego, że "jest super".
Bo póki co widzę to tak, że gadka o wspolnym zamieszkaniu jest tylko jej slodkim pierdzeniem mieszającym Tobie we łbie.
A tekst "jak kupisz mieszkanie" jest wymaganiem ktorego nie spelnisz w ciagu najblizszych lat. I ona to doskonale wie. Ale szkoda jej tracić takiego przydupasa jak Ty, który martwi się o nią bardziej niż o siebie samego, więc mydli Ci oczka. Po za tym jak się rozpadnie - to zarzuci Tobie, że to Twoja wina "bo mieszkania nie masz", a ona pozostanie z czystym sumieniem.
Chylę czoła jej sprytowi. Nie każda jest w stanie tak błyskotliwie wmanewrować faceta w pułapkę. Druga sprawa żeś w chuj podatny na manipulacje boś miętka faja.
20 lat i myślisz że do ustatkowania się jej śpieszno?
Mi się wydaje, że ma zajebistą okazje zamieszkać u nienudnego gościa jarającego gibony, w dodatku ją utrzymującego.
Czeka na nią tam wieczna impreza i carpe diem. I pewnie aż mokra się robi na samą myśl o takim "haj-lajfie".
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
,, aj, ciężkie życie" Dobry kumpel kiedyś przysłowie sparafrazował: ,,Idiotom i pizdom to zawsze wiatr w oczy wieje". Nie traktuj tego osobiście ale tekst jest bardzo prawdziwy.
A czy to nie jest tak że laska ma 20 lat i gada co tydzień inne rzeczy. Teraz powiedziała coś bardziej odważnego i robisz z tego problem...Ja myślę że jeszcze 10 razy zmieni zdanie i tak sobie tylko gdyba, a Ty się tym przejmujesz niepotrzebnie Niech się przeprowadzi do kolegi i już. Na chwilę obecną jeszcze nic takiego nie zrobiła;)
dla mnie to takie pieprzenie młodej, głupiej kozy. To tak jak 18-nastka snuje wizje przed chłopakiem o małżeństwie i dzieciach.
Pokłóciła się z rodzicami albo rodzeństwem i już wielce chce iść na swoje, 3-4 dni i nie będzie tematu.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki