Witam,
kilka słów wprowadzenia.
Poznałem pewną kobietę na wyjeździe nazwijmy ją A. Był to kilkudniowy wyjazd, także spędziliśmy trochę czasu razem chodź nie całkiem sami. Było całkiem dużo kina, bardzo swobodna rozmowa i tak naprawdę czuję jakbym zaliczył z nią powiedzmy z 5-6 kilkugodzinnych spotkań. Co w tym złego? nic. Szukam problemu z dupy? Może trochę tak. Mianowicie, od czasu zakończenia spotkania, siedzi mi A w głowie. Dezorganizuje mi to pracę i życie trochę. Generalnie chce się z nią spotkać (niedługo) i zobaczymy jak to dalej będzie (zapraszała), ale jak do tego czasu funkcjonować? Przecież znamy się chwilę a ja mam w sumie tak pierwszy raz że tak dużo myślę. Co ciekawe sama pierwsza się kontaktowała co u mnie? i napomknęła że się nic nie odzywam. Co tylko pewnie wzmorzyło mi myślenie o niej.
Generalnie wiem że ma wady, jak każdy itd., ale obecnie nie pomaga mi to nie myśleć o niej.
Jakieś sugestie?
Być może po spotkaniu i rozwinięciu sytuacji będę miał jasność, ale gorzej jak nie i cały czas będzie mnie trapić, dlatego liczę na jakąś waszą radę lub kubeł zimnej wody.
Ochłoń, bo zgnijesz jak jabłko w tej gorączce
Mam ten sam problem, jeszcze zeby to bylo jakies kreatywne myslenie, ale nie... to jest wspominanie jak z nia bylo, co mowila, co bysmy robili przy nastepnyn spotkaniu, a co teraz robi, po prostu sieka w glowie.
Co tu myśleć to myślę że wiem. Bardziej interesuje mnie, czy inni mężczyźni posiadający dużo większe doświadczenie też czasami tak mają że zapada im ktoś potencjalnie wartościowy w pamięć (nie chodzi o napalanie się czy wzdychanie).I czy jednym lekarstwem są inne chociaż to trochę może być zapętlający się krąg.
Może to przykrycie jakiegoś znudzenia.
Ja bym na twoim miejscu zajął się pasją albo leć na miasto podrywaj inne!
' nie ma porażek, są tylko informacje zwrotne '
Spotykałem się z dziesiątkami lasek, a czasem wpada do głowy jedna i siedzi i siedzi. Normalna sprawa, na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że nie zależy to od tego jak dużo spotykasz się z innymi laskami. Nawet teraz tak mam, siedziała mi w głowie laska aż za mocno, umówiłem się z nią, ale... ale bezpośrednio przed spotkaniem z nią umówiłem się z inną i bezpośrednio po z jeszcze inną, wszystko w przeciągu jakichś 10 godzin. To nic nie daje ;p Ratuje mnie jedynie świadomość, że wszystko może prysnąć w ciągu jednej chwili i to, że jestem na to w 100% gotowy. I dzięki tej świadomości i temu, że się nie napalam, te myśli o danej lasce sprawiają mi radochę
Muszę przekazać panu złą wiadomość... to syndrom niedojebania sercowego, występuje on u większości ludzi na świecie i to dość często. Lecz spokojnie jest to uleczalne, wystarczy, zaprosić osobę wywołującą daną chorobę, następnie spotkać się z nią na spotkanie, robić wiele fajnych i ciekawych rzeczy i najważniejsze, ale o tym musisz pamiętać zawsze i wszędzie dobrze się bawić, jeżeli będziesz zbyt spięty i się nie wyluzujesz niestety ale choroba będzie miała coraz silniejsze objawy aż do prowadzi do śmierci. Proponuję zacząć kurację od jednego-dwóch spotkań w tygodniu i z czasem zwiększać dawkę leku. Zaraz wypiszę receptę.
Fresh_Man
"pierdol to i rob swoje, a jak jestes nieszczesliwy to cos zmien.
ten ktory jest ciagle szczesliwy musi się często zmieniać." - skaut