Streszczenie relacji:
Początek studiów magisterskich, ona zajęta, a ja lider w nowej grupie znając wszystkich, robiąc imprezy i mając social proof pod sufitem. Jak jeszcze była z tamtym to na imprezie na parkiecie zbliżaliśmy się ustami, ale odbiłem w ostatniej chwili (spieprzyłem, ale mniejsza o to dlaczego). 3 dni po tym wydarzeniu zerwała z chłopakiem, ale zrobiła się smutna, przestała reagować na flirt i popadłem we friendzona. Po seriach mrożenia i powrotów flirt coraz bardziej zaczął wchodzić.
Relacja teraz - spotykaliśmy się na imprezach, zajęciach. Byłem głupi nie próbując domknąć z kc mając jeszcze jedną okazję, bo spędzaliśmy sami wieczór (dobrze się bawiła, byliśmy jak para i miałem pocałować ale... wtrynił się jej afc kumpel, który widziałem, że i tak nic nie ugra i byłem spokojny, ale cockblockował jak cholera..., potem wiadomość od koleżanki, że jej były jest w klubie i na koniec koleżanka, która dzień wcześniej zerwała z chłopakiem i potrzebowała godzinnej rozmowy).
Poziom eskalacji - no chyba max. Mogę trzymać ją za rękę, miziać delikatnie jej skórę, chodzić pod rękę, klepać po tyłku, przytulać, a ona wszystko odwzajemnia.
Wczoraj poszliśmy do galerii robić świąteczne zakupy. Eskalacja max bez oporów, świetny klimat. Powiedziała "ale mam usta suche", ja w tym momencie - jakoś pomogę i łapię za szyję, próbuję pocałować, a ta odchyla się jak rażona piorunem, ale się śmieje, wracamy normalnie do gatki jak gdyby nigdy nic. Potem siedzimy na wykładzie - eskaluję, trzymam za rękę, opuszkiem palca delikatnie gładzę przedramie po wewnętrznej - ona mówi, że przyjemne i w ogóle. Potem masuje tak delikatnie kark i górną część pleców, czuję, że ona ma ciary, (ale to wykłąd i dookoła ludzie). Potem znowu poszliśmy na zakupy, jedliśmy ferrero roche, dała mi mały kawałek. Powiedziałem, że chce więcej i znowu się nachylam, żeby pocałować, a ta się odchyla i palcem mi wskazuje, że "nie", ale tak samo na luzie obracam w żart i wracamy do gatki. Pożegnaliśmy się, ona znowu smsy do mnie itd itp.
1)Ona się mną bawi? Nie było żadnych frendzonowych tekstów w trakcie, ani potem. Nie usłyszałem "zostańmy przyjaciółmi". Orać dalej dopóki mnie nie zastopuje całkowicie?
2) Teraz ona się droczy, że się widzimy dopiero po trzech króli, bo za dużo czasu spędziliśmy razem, mówi ciągle, że idzie na imprezę tam gdzie zawsze chodzimy się bawić 26 grudnia i gada to w taki sposób, że "ona tam pójdzie, a ja nie, bo za dużo razem" ale niby w formie droczenia. Jakby chce zobaczyć czy polecę za nią za wszelką cenę. A lecieć? A może tam coś ugram? Czy wyjdę na psa, który leci z jęzorem? Nie mam pojęcia o co tu chodzi.
Taktycznie, czyli kiedy już z nią się spotykam czy przebywam to niby wiem co robić. Z tym, że jej teksty typu "Noo to po trzech króli się widzimy dopiero", jej emocje będą opadać, inni goście się kręcić... Spotkałem się z nią na zakupy -> potem piwo (pod radarem). Teraz na zakupy (pod radarem). Ale po tych próbach KC jak wyskoczę z propozycją normalnego wyjścia na kawę to będzie ewidentne "chcę się spotkać, żeby Cię poderwać". Pasowało mi imprezowanie z nią, bo to grunt bardziej neutralny.
Jak byście to rozegrali strategicznie?
Edit: coś takiego mi na fejsie pisze:
JA droczący się:
wykorzystałem Cię
i zostawiłem : /
ONA: Zimny drań
No tak...
Ale powiem Ci coś! Radzę Ci trzymać się ode mnie z daleka bo to ja jestem zimna! Dziś robiąc porządki w szafie znalazłam pudło z wspomnieniami (pamiętniki,kartki,listy,zdjęcia) i znazlamam list od chłopaka z którym się spotykałem w gimnazjum
Praktycznie identyczny list jak ten który dostałam od Kamila (jej były)
Wychodzi z niego ze znów chłopak był zaangażowany, zakochany a ja to podsycalam a potem powiedziałam nara -,-
Bez kitu coś z tym jest
3 razy w życiu zrezygnowałam z facetów którzy chcieli dla mnie jak najlepiej
Jestem p*** jednak xd
WTF...?
moje wybrnięcie: (pytanie dla celów edukacyjnych - co innego ciekawego byście odpisali?)
JA: są tacy co chcieli jak najlepiej dla Ciebie?
to oni się nie skumali, że się nie da dogodzić Tobie ? 
ONA: No dzięki xd
JA: i nie ma co się starać 
ONA: No Ty to wiesz jak mnie pocieszyć xd
Czuję się jak jej zabawka. Jak z tego wybrnąć? Znowu wymrażać i potem znowu atakować? I co myślicie o wzbudzaniu zazdrości? Jak ostatnio na zajęciach siedziałem z inną koleżanką, powygłupialiśmy się, wracamy już z zajęć to ta nagle mnie zaczepia, wpycha się między nas i próbuje skupić na sobie uwagę.
O co tutaj chodzi?