Szanowni Podrywacze, w internetach znalazłem następujący materiał:
https://www.youtube.com/watch?v=...
Pokrótce, autor stoi twardo na stanowisku, że wszelkie próby podrywu mają tylko wtedy uzasadnienie, jeżeli jest to początkowe zainteresowanie ze strony kobiety, którego nie da się świadomie wzbudzić: ono jest, albo go nie ma. Jest to coś niezależnego od nas. Co o tym sądzicie?
Korrzi, co ja myślę? Jestem sceptycznie nastawiony do tej tezy. To znaczy - uważam, że zainteresowanie kobiety można wzbudzić, chyba że się ma wyjątkowego pecha i nie jest się w jej typie. Natomiast mam pewien dystans do tego, co mówi autor, że jesteśmy zdeterminowani jakąś irracjonalną siłą, która sprawia, że albo się podobamy totalnie, albo średnio, albo w ogóle. Tyle że doświadczenia wielkiego nie mam, stąd pytanie.
Filmiku nie oglądałem ale odnosząc się do twego pytania : Gówno prawda . Zainteresowanie ze strony płci pięknej to nie jest ani magia ani ślepy los . Zainteresowanie ZYSKUJE SIĘ określonym typem zachowań lub wyglądem i jeżeli masz umiejętności to bez problemu możesz je w danej kobietce wzbudzić. Jeżeli miałbym czekać na wyraźne oznaki zainteresowania to pewnie w ogóle nie zagadywałbym do dziewczyn ,zachowując się de facto jak babeczka , która jest zbyt nieśmiała by zrobić pierwszy krok . A jeżeli chodzi o pana grzywocza i jego filmiki/blogi to w wielu aspektach wypowiada się naprawdę sensownie , tylko skrajnie marginalizuje rolę kina we wczesnych etapach znajomości i z własnego doświadczenia powiem że kiedyś , stosując się do jego rad czułem się piekielnie sztywno na wszelakich randkach.
Pytanie na marginesie: czy znasz linki do jakichś wartościowych materiałów, w których jest opis tego jak zyskuje się zainteresowanie określonym typem zachowań?
Jak ja nie mogę tego Grzywocza słuchać, zanim włączyłem ten filmik już wiedziałem o który chodzi, bo pamiętam jak kiedyś to oglądałem i zastanawiałem się kto mu płaci za pieprzenie takich głupot.
Przebrnęłam z trudem przez pierwsze 5 minut...
Z kobiecego punktu widzenia:
Pierwszy i zasadniczy błąd: za dużo gestykulacji.
Koleś macha łapami jak salonowy wiatrak.
To świadczy o tym, że sam nie wierzy w to co wygaduje i gestykulacją próbuje dowartościować swoją wypowiedź.
To jest dramat.
O ile u kobiety nadmierna gestykulacja jeszcze jakoś uchodzi, o tyle u faceta wygląda to śmiesznie i bardzo gejowato (nie mam nic do gejów BTW).
Część jego gestów jest bardzo ofensywna i protekcjonalna w stosunku do słuchaczy - podnoszenie palca wskazującego chociażby.
Treść przemówienia?
Też słabo.
Pitolenie, wyliczanie ile pytań, itd...
Sztuczność sztuczność sztuczność...
Pytanie o pogodę w Egipcie? WTF? Przecież wiadomo, że ciepło i z deszczem krucho
Pomyślałabym, że koleś jakiś idiota, skoro tego nie wie.
Gadki o lękach na pierwszej randce?
Nie widzę tego.
Do takich zwierzeń trzeba nieco zaufania.
I jeszcze te żałosne próby rozbawienia audytorium.
Ogólnie: pajac, ale jako wentylator może być.