Rejestracja otwarta, więc jak sporo teraźniejszych użytkowników - jestem tutaj nowy. Witam. Mój problem jest specyficzny. Od ponad roku obserwuje stronę (forum+blogi) i nie widziałem tu sytuacji zaistniałej u mnie. Prawdopodobnie większość z was skończy czytanie w tym momencie: mam piętnaście lat i chodzę do gimnazjum, czego się nie wstydzę wam tutaj oświadczyć. Dziewczyny niedojrzałe emocjonalnie, nie wiedzą "jak to jest być podrywaną". Obserwując, działając i analizując, doszedłem do wniosku, że 90% chłopaków eskaluje dziewczyny (czysto koleżeńsko). I tu pojawia się pytanie - czy w tak niedojrzałym okresie dziecinady trzeba dziewczynę dotykać? NLS podejrzewam, że nie zda egzaminu, bo prawdopodobnie spotka się z gimnazjalnym "Yyy... Aha ok...". To prawda, mam jeden cel (nie lubię słowa target), niczym Romeo zaślepiony w Julii. To błąd, no ale - taki wiek. Jak wykonać ten pierwszy krok, kiedy znam tą dziewczynę ponad dwa tygodnie (wcześniej nawet nie wiedziałem, że chodzi do tej szkoły)? Jak wspomniałem, skoro tak się zmieniła, że ją dojrzałem w tym tłumie, to z pewnością jest też konkurencja.
Przepraszam za niedojrzałe/dziecinne pismo i możecie mnie nawet zwyzywać od "gimbusów". Zrozumiem was, bo sam nie lubię strasznie tego wieku z rozszarganymi hormonami, myśleniem.
Pozdrawiam.
laski w tym wieku bardziej zwracają uwagę na Twoj wygląd, a nie na to co powiesz, możesz mieć chujową bajere ale jak generalnie nie jesteś pomiatany w klasie, a wręcz liderujesz w swojej klasie i do tego uprawiasz jakiś sport to to wystarczy na te młode a jak jeszcze cie zobaczą w towarzystwie jakiejś ladnej kobitki to przyciaga je to jak komary w nocy do otwartego okna w którym sie swieci.
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
Na ostatniej dyskotece szkolnej (niestety kluby odpadają - 15 lat) obrałem "taktykę ignorowania". Jak widziałem, że cel tańczy z inną dziewczyną, to tą dziewczynę izolowałem i tańczyłem. Tak odbijałem jej partnerki, aż pod koniec dyskoteki poprosiłem ją do tańca. Czy jest zainteresowana? Zaczyna rozmowy na facebook'u codziennie jak tylko wejdę na tą stronę... Nie wiem co odpisywać, żeby jej nie urazić, ale żeby odmówić pisania. Wchodzę popisać z kolegami, a od razu ona inicjuje i tak potrafimy pisać 2 godziny. Po każdej takiej "rozmowie" czuję się bardzo źle i myślę o moim celu, co prowadzi do katastrofy, jak każdy z was wie.
Co do pomiatania w klasie, to powiem tyle, że są strasznie dziecinni (sam się za takiego w pewnym stopniu uważam, ale bez przesady). Gdy pokażę im co robią źle i co mi się nie podoba, od razu lecą negi i śmiechy, byle obniżyć moją wartość i zbić z tropu. Interesuję się troszeczkę psychologią i z tego co wiem, to głównym zadaniem wielu grup ludzi jest sprowadzenie innego człowieka do ich poziomu. Sam jeszcze niedawno byłem w takiej grupie, która śmiała się z każdego słowa, typu 'seks'. Patrzę na tamten czas z obrzydzeniem, a teraz, gdy wyszedłem "ponad" grupę klasy, to próbują mnie sprowadzić spowrotem do poziomu grząskiego mułu. Ciekaw jestem, czy dziewczyny to doglądają. Mówi się, że dojrzewają szybciej niż my...
Dojrzewają szybciej do wieku około 13 lat, potem rosną tylko cycki, czasami nawet i to nie ;/
~ Uczucia tych, których przestaliśmy kochać, są zawsze śmieszne.
no sorry ale jak nie wiesz o czym pisac by jej nie urazic to juz mam obraz jak wasze rozmowy wygladaja
jak tak sie ta psychologia interesujesz to rób to konkretnie a nie ze strach cie oblatuje i palce ci sie trzesa przed monitorem jak twój ' cel ' do ciebie pisze zwykłe "siema co tam".
młody jesteś, za młody by tyle kminić, chcesz zgrywać dorosłego wiec w klasie uchodzisz za dziwaka, a lasie w twojej klasie ( jaki ładny rym, hardkor
to widzą, zamiast wziasc sprawy w swoje rece i pokazac im swoja wartosc by ciebie szanowali inni to im opowiadasz pewnie jakies glupoty o psychologii wiec uchodzisz za dziwaka, marude i pierdołe co sie nie dziwie jak sobie staram osobiscie odtworzyc swoje lata w gimnazjum. masz pasję i jest nią psychologia to zostaw to dla siebie lub by opowiadac na spotkaniu z dziewczynami a nie wsrod malpoludów ktorymi sa twoi koledzy.
- a co jeśli pewnego dnia będę musiał odejść, Puchatku? ...
- to wypierdalaj !!!
Tematów do rozmowy nam nie brakuje, chodzi o to, że wolałbym je realizować w rzeczywistości, a nie w wirtualnym świecie, jak to ona preferuje. Chodzi o alternatywę do "nie będę z Tobą tu i teraz pisał". Nie trzęsą mi się palce po przeczytaniu jej wiadomości. Dzięki za "chcesz zgrywać dorosłego wiec w klasie uchodzisz za dziwaka", daje mi do myślenia
Co do opowiadania głupot o psychologii, to tak, czasem mnie do tego zmuszają. Przychodzi taki z miną zbitego psa i prosi o rady jak zmniejszyć stres przed sprawdzianem, albo inne głupoty. Jak są pojedynczo, albo we dwóch w rozmowie ze mną jest ok. Natomiast gdy są w większej grupie 6+ osób to widzą swoją siłę i próbują mnie negować, zniżyć do pożądanego poziomu. Był tu kiedyś temat o gimnazjum, jak to koledzy się śmieją z podrywania, ale nie będę dublował rozwiązanej sprawy 
no to, k.., realizuj w rzeczywistiości!!! Jaki problem???
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
A więc kto przeczytał całość i byłby chętny odpowiedzieć na pytanie?
Chcesz przerwać rozmowę i nie wiesz jak? Może po prostu napisz, że musisz już uciekać. Rzucasz "pa" i tyle.
Już po samym poście widać, że głupi gimbus nie jesteś. Nie spierdol tego.
Gdybym ja trafił na tę stronę w Twoim wieku, to dzisiaj miałbym na koncie 4-cyfrową liczbę kobiet
Nie trafiłem - nie mam.
Ucz się, praktykuj. Te uwo-metody wcale jakoś bardziej się nie różnią w stosunku do starszych. W Twoim wieku potrzebny jest dobry social, trochę błyskotek, gadka i uśmiech. To Ci wystarczy na kolejne 10 lat.
I nie skupiaj się na jednej, bo powiesisz się na jajach gdy Cię zleje.
O kurde, przypomniałeś mi siebie kilka lat wstecz. Masakra...
No cóż, jak pamiętam jak chciałem się umówić z dziewczyną jedną czy drugą, to wyszło to średnio, ponieważ:
- najpierw nie chciała się spotkać sam na sam (pytania "po co", "dlaczego")
- jak już się udało to na miejscu okazywało się, że przyszła z koleżanką
- no i oczywiście to były moje pierwsze kroki, więc też z mojej strony rewelacji nie było
Żeby zminimalizować ryzyko pierwszych dwóch oswajaj ją spontanicznymi rozmowami (na przerwie, przed/po szkole), a na spotkania sam na sam zapraszaj przez telefon lub właśnie w cztery oczy.
I ogranicz tą "powagę i dojrzałość", bo stajesz się bardziej dziecinny od innych. A próby nawracania, udzielania rad rówieśnikom sobie daruj.