Zacząłem spotykać się z pewną dziewczyną od jakiegoś czasu. Znam ją od roku ale nie dawano sama zaczęła sie do mnie odzywać i inicjować spotkania. Widziałem się z nią póki co 3 razy. Podczas naszych spotkań starałem się raczej postępować według 'ogólnie przyjętych tutaj zasad' i myślę że nieźle sobie z tym poradziłem. Był dotyk, dużo śmiechu, prowadzenie interesujących rozmów - w wielkim skrócie. Widziałem sie z nia wczoraj i było podobnie. Jeszcze tego samego dnia zainicjowała żeby dziś się spotkać. Planujemy też wyjazd wspólnie na kilka dni nad morze ponieważ pracujemy nad wspólnym projektem nonprofit.. Sama chciała określić dokładną datę kiedy. Jakkolwiek nie umiem określić jej intencji. Dziewczyna jest dość zdystansowana chociaż myślę że czuje sie przy mnei swobodnie. Ma osobowość co (prócz tego że jest bardzo ładna) jest wyznacznikiem mojego zainteresowania nią. Jakkolwiek nie umiem określić czy widzę u niej jakieś sygnały w moją stronę. Po wczorajszym spotkaniu niby wszytsko spoko, odprowadziłem ją pod dom, po czym szybko otworzyła drzwi i bez jakiegokowiek fizycznego pożegnania zniknęła za drzwiami. O ile sam nie sprowokuje takiej sytuacji to przy przywitaniach i pozegnaniach jest własnie tak. .
Obawiam się nie wpaść w szufladkę 'kolegi' jakkolwiek dopiero co się spotykamy. Planuję fajny sposób na spedzenie z nią czasu przy nastepnym spotkaniu. Jednak na chwilę obecną nie wiem jak mam traktować jej stosunek do mnie. W wielu blogach, komentarzach tutaj piszecie że trzeba pocałować panne max na 3-4 spotkaniu ale w obecnej sytuacji nie wiem czy taka akcja by czegoś nie spieprzyła. Jeśli dziewczyna jest nieśmiała to czy zasada któ®ą wspomniałem wyżej należy stosować?
Jakie macie rady w mojej sytuacji?
Tak naprawdę jak myślisz cały czas o tym żeby działać z panną, (tj.calowanie, czy sex),
To kolego nakladasz na siebie presję i chuja z tego będzie. Zamiast rozkminiac kiedy pocalowac powinninies zająć się dotykiem. Później samo wychodzi. (Pocałunek).
Również, skoro założyłes temat, świadczy o tym, że lekko wkreconys a to dobrze nie wróży. Na wyjebce panie działaj bo inaczej pierdolniesz głową w ścianę.
Dotarlo?
Nie oswajasz jej z dotykiem. To troche tak jak z z kotem, gwaltownie wyciagniesz reke zeby go poglaskac to spierdoli, ale jak zrobisz kici kici z wyciagnieta łapą to sam przylezie. Co robicie na spotkaniach? Nie napisales slowa o tym, w jakim stopniu jest ta relacja, jasnowidzami nie jestesmy (chyba). Łapka po kolanku i innych roznych fajnych rzeczach chodzi? W ogole osmielasz się ją dotknąc, czy to taka pogaduszka przyjacioleczek? xD
Jedziecie nad morze, masz idealna okazje zeby ruszuc tylek i zachowac sie jak facet. Ona sama nie zacznie inicjowac nic prawdopodobnie, takie są baby. Jak czekasz na to, az ona sama Ci powie "dotknij mnie, przytul mnie, pocaluj mnie" w takiej sytuacji w ktorej nie robisz nic co mogloby ją na to naprowadzic albo wprowadzic erotyczny nastroj, to jestes w czarnej dupie. Ty masz wszystko inicjowac, nie ona, masz przyjebac w jej życie uczuciowe jak dzik w sosne. Amen.
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
Na spotkaniach to wszystko raczej wychodzi naturalnie, tak żebym sam też czuł że nie wychodzi to sztucznie. Podczas rozmowy w jakiejś określonej sytuacji łapię ja czasem za dłonie, bark, czy przypadkiem nasze dłonie gdzieś spotykają się w przestrzeni. Panuję nad tym i jest to dla mnie bardziej naturalne niż wymuszona myśl że 'muszę ją dotknąć' Zastanawia mnie jej zdystansowanie, pewnego rodzaju unikanie kontaktu (mam na mysli przy pozegnaniach np- nie wiem może nadinterpretuje)
Była też taka sytuacja gdzie ona zaczęła gadać coś w innym temacie o slubach, narzeczenstwie blabla. Zażartowałem w stylu 'hej spokojnie, ja jeszcze nie mam ochoty się się żenić' też się uśmiechnęła po czym strasznie się speszyła, zaczerwieniła i ukryła twarz naciagajac bardziej czapkę na głowę. Poźniej coś mówiła że jacyś tam nasi wspolni znajomi mówili że my się tak widujemy, a przeciez to chodzi o wspolny projekt nad ktorym pracujemy.. Pocisnęła kit żeby nie wyszło że jej zalezy czy jak? ;p
niee, nie skupiam uwagi na tym że czuje dyskomfort że nie calowalismy itd. Relacja idzie w dobra strone ale jak pisałem wyzej, dobrze by bylo wiedziec na czym sie stoi. tego dotyczyło pytanie
niee, nie skupiam uwagi na tym że czuje dyskomfort że nie calowalismy itd. Relacja idzie w dobra strone ale jak pisałem wyzej, dobrze by bylo wiedziec na czym sie stoi. tego dotyczyło pytanie
Nie znam każdego detalu, ale zasada ogólnie jest taka ze na czym co stoi to ustalasz ty.
Poza tym o ile ona nie ma 15 lat i nie jest członkiem kółka różańcowego, to jeżeli chce z tobą (i tylko tobą) jechać gdzieś z dala od ludzi to raczej wiadomo o co chodzi.
Albo jesteś dla niej tak aseksualny że przez myśl by jej nie przeszło że możesz mieć coś między nogami, albo dobrze wie co tam masz i nie zamierza pozostać obojętną wobec tego faktu. Co jak co, ale próby całowania bym się nie bał. Nie wyjdzie to nie, chuj. Lepsze to niż czekać do usranej śmierci.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Na spotkaniach to wszystko raczej wychodzi naturalnie, tak żebym sam też czuł że nie wychodzi to sztucznie. Podczas rozmowy w jakiejś określonej sytuacji łapię ja czasem za dłonie, bark, czy przypadkiem nasze dłonie gdzieś spotykają się w przestrzeni. Panuję nad tym i jest to dla mnie bardziej naturalne niż wymuszona myśl że 'muszę ją dotknąć' Zastanawia mnie jej zdystansowanie, pewnego rodzaju unikanie kontaktu (mam na mysli przy pozegnaniach np- nie wiem może nadinterpretuje)
Była też taka sytuacja gdzie ona zaczęła gadać coś w innym temacie o slubach, narzeczenstwie blabla. Zażartowałem w stylu 'hej spokojnie, ja jeszcze nie mam ochoty się się żenić' też się uśmiechnęła po czym strasznie się speszyła, zaczerwieniła i ukryła twarz naciagajac bardziej czapkę na głowę. Poźniej coś mówiła że jacyś tam nasi wspolni znajomi mówili że my się tak widujemy, a przeciez to chodzi o wspolny projekt nad ktorym pracujemy.. Pocisnęła kit żeby nie wyszło że jej zalezy czy jak? ;p
Co do tego co napisał Zef to jej się podobam. Generalnie uchodzę za przystojnego typa i jasna sprawa jest to b.przydatne.
Ja pierdole, szkoda słów. Koleś, co Ty chcesz spieprzyć, skoro na razie nic między Wami nie ma? I to nic niedługo już zostanie zacementowane, chyba że zaczniesz się zachowywać jak facet. Masz ją pocałować na następnym spotkaniu, albo chociaż spróbować. Bo na razie to zachowujesz się jak kobieta: "Czy ona widzi we mnie kogoś więcej, czy mogę to zrobić, czy wypada..." Skończ z takim gadaniem i do roboty.
W wielu blogach, komentarzach tutaj piszecie że trzeba pocałować panne max na 3-4 spotkaniu ale w obecnej sytuacji nie wiem czy taka akcja by czegoś nie spieprzyła
Spieprzyć to może brak akcji. Nie zachowuj się jak jej przyjaciółka. Dotknij ją. Pocałuj. Albo przynajmniej spróbuj. Wtedy będzie wiedzieć, że masz jaja