Witam, boję się że jak już ją znajdę i będę z nią. To wszyscy wokół mnie będą gadać o tym, i dawać głupie komenty, szczególnie rodzina. Typu "o przyszedł zakochany", "jak tam ....", "i co dała Ci", "rzuciła cię bo masz małego". Szczególnie od braci te złośliwsze a te mniej od ojca i reszty rodziny. Zawsze tak było gdy nawet z jakąś się przywitałem. Te ich głupie komenty doprowadzają mnie do szału. Dlatego pytam się was, czy ktoś też miał takie coś. Bo boję się tego, i przez to ograniczam swoje kontakty z dziewczynami.
Widzisz, możesz albo bać się dalej, albo mieć zajebistą dziewczynę u boku - jedno albo drugie. No, chyba że chcesz się jak Romeo i Julia spotykać...
Na tego typu odzywki zawsze warto odpowiadać z humorem i uśmiechem, np.:
"I co, dała Ci?" - "A co, też chcesz?
"
"
"Rzuciła Cię bo masz małego?" - "Mhm, po kimś musiałem go odziedziczyć.
"Ooo, przyszedł zakochany." - tutaj bym się szczerze uśmiechnął, a nawet posłał całusa z ręki w ich kierunku.
Na tym to polega, żeby pokazać, że nic sobie z tego nie robisz i/lub nie dać im do końca pewności.
Jeśli zobaczą, że Cię to nie denerwuje to przestaną, a po jakimś czasie zaakceptują. Jesteś pewien, że robią to złośliwie? Czy może po prostu się droczą?
Chyba większość z nas na początku miała obiekcje podobne do Twoich. Ja nie byłem inny. A teraz w ogóle się tego nie wstydzę - bo nie ma czego!
Rodzice od zawsze do tego z humorem podchodzili, podoba mi się to podejście. Lubię się czasem z nimi podroczyć. 
Bo to normalna kolej rzeczy, że wychodzisz z koleżankami, tak samo jak to, że masz dziewczynę. Powinni się cieszyć, no nie?
Spróbuj się przełamać, daj znać jak osiągniesz jakieś postępy!
EDIT: Tak jak mówi Dobrodziej z Północy - problemy zaczynają się wtedy, kiedy przy dziewczynie z którą jesteś takie teksty odpalają. A tak, to co się przejmować?
________________________________________________________________
"Pamiętaj, że mamy do czynienia jedynie z myślami, a myśli mogą zostać zmienione. Gdy zmieniamy nasze myślenie, zmieniamy naszą rzeczywistość" - Louise L. Hay
"Bo to normalna kolej rzeczy, że wychodzisz z koleżankami, tak samo jak to, że masz dziewczynę."
czy ja wiem czy taka normalna...
i to jeszcze piszą 17-latkowie!
Tak, jak najbardziej normalna.
I nie rozumiem co ma do tego wiek?
________________________________________________________________
"Pamiętaj, że mamy do czynienia jedynie z myślami, a myśli mogą zostać zmienione. Gdy zmieniamy nasze myślenie, zmieniamy naszą rzeczywistość" - Louise L. Hay
Szczerze ? jak masz z tym problem to nie szukaj dziewczyny i po problemie. nie szukajmy problemów tam gdzie ich nie ma
To już trzeba być porytym, żeby w wieku 17 lat przez głowę przeszło, by pokazywać rodzicom swoją dziewczynę czy nawet koleżanki.. sorry, ale nie ogarniam
ps. a potem narzekacie na bezrobocie...
No, faktycznie masz rację... Lepiej spotykać się po kryjomu w nocy, żeby nikt tylko nie zobaczył!
Nie rozumiem, dlaczego miałbym ukrywać prawdę i strzec jej jakby była jakąś tajemnicą? Tak jest i okej, po prostu. I to nie jest nic złego. Przecież nikt nie mówi o wejściu do domu z szampanem w ręku i bananem na twarzy, mówiąc "Mamo, tato, mam dziewczynę!"...
...a nawet jakby?
To chyba normalne, że Twoja dziewczyna do Ciebie przychodzi, Ty do niej, etc., no nie? Więc nie uważam za dziwne poinformowanie rodziców o tym, kim jest dla mnie ta osoba. Wstydzę się tego? Tego, że jestem w związku? Czy może tego z kim jestem?
Żadne z tych.
________________________________________________________________
"Pamiętaj, że mamy do czynienia jedynie z myślami, a myśli mogą zostać zmienione. Gdy zmieniamy nasze myślenie, zmieniamy naszą rzeczywistość" - Louise L. Hay
"To chyba normalne, że Twoja dziewczyna do Ciebie przychodzi, Ty do niej, etc., no nie? Więc nie uważam za dziwne poinformowanie rodziców o tym, kim jest dla mnie ta osoba"
spokojnie
dla jednych normalne, dla innych nie
Ja mam 30 lat i jeszcze nigdy nie przyprowadziłem dziewczyny do domu, ani koleżanki ani partnerki życiowej. Do dzisiaj bym się strasznie krępował jakbym miał dziewczynę w domu pokazać czy nawet tylko o tym mówić rodzicom, że mam!
Nie od dziewczyn a od rodzinki się oddalaj.
Im szybciej postawisz linie frontu ze swoimi "żartownisiami" z rodziny tym lepiej.
Przesuwaj front w ich stronę - będzie ciężko, ale do przodu.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
W moim odczuciu masz kolego po prostu małą pewność siebie , zbyt małą, by przeciwstawić się nawet głupim docinkom rodziny - rodzina to zwykli ludzie, czego się bać?
"Witam, boję się że jak już ją znajdę i będę z nią." - tak na przyszłość , najpierw znajdź, a potem się martw. Ja nie rozważam co zrobię jak mi się zepsuje skrzynia biegów w najnowszym Mercedesie, bo nie mam Mercedesa
Swoją drogą Ingenious wyczerpał temat.
Powodzenia i więcej wiary w siebie!
Ps.
A jutro zamiast rozkminiać co by było gdyby, spraw by te rozważania stały się rzeczywistością
sajgon239 no aż tak to cię rusza?
Łoo kurwa.. Odbij to.
A Ty co ? Robocop jesteś, że Ciebie nic nie rusza?
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
To od Ciebie zależy co z tym zrobisz. Może wystarczy z nimi usiąść i porozmawiać na ten temat, jeśli takie teksty się pojawią. U mnie kiedyś lubili sobie pożartować, zresztą dalej lubią. Skończyło się na tekście gdy wychodzili z domu: "tylko grzecznie, bo nie chcemy za Was wychowywać wnuków" - wystarczyło rzucić tekst "spokojnie mam gumki", od tamtej pory jak są żarty to spokojne.
Jak pisali wyżej, jeśli pokażesz że to Cię rusza, dasz im tylko pożywkę. Wystarczy to olać albo zripostować