Joł!
Jak w temacie, oczyściłem głowę z jednej iluzji, by wpaść w inną.
Tą pierwszą iluzją było to, że "dziwczyny są lepsze", w sumie to nawet bardziej -"dziewczyny mogą na więcej sobie pozwolić, a facet powinien im wybaczać najlepiej zawsze". To mam już z głowy. Teraz łapie się na tym, że gdzieś z tyłu głowy błąka się myśl - "one są gorsze", czy "ale one są głupie". O ile lekarstwem na tą pierwszą iluzje było po prostu obcowanie z kobietami, to zastanawiam się co pomoże
w wyleczeniu się z tej drugiej? Bo to chyba też niezdrowe, ta nowa iluzja (bo mam nadzieje, że to iluzja, a nie prawda)?
Najpopularniejszym sposobem na zwalczanie iluzji/przekonań swego czasu było The Work.
Trochę się zraziłem przez to do NLP wtedy, bo wszystko próbowano tym załatwić, nie patrząc, że to eliminuje przekonania, a nie związane z nimi problemy/przyczyny, ale w twoim wypadku powinno zadziałać.
Wiele z nich to manipulantki. Faceci nabierają się na ich jazdy i z samca alfa robi się zbity kundel genetycznie zmieszany z kapciem domowym, czyli zwykły pantofel. Ale to nie znaczy, że są gorsze, tylko nie każdy potrafi obsłużyć to diabelstwo
__________________________________________________________
Stado baranów prowadzone przez lwa groźniejsze jest niż stado lwów prowadzone przez barana.
Marso - często podczas rozmowy często taka iluzja mi się odpala. Jak tylko ją (tą myśl) zauważe to karce się za to, i mówie do siebie, że to bez sensu. To działa troche jak emocja, która sama się odpala. Bo jak na chłodno o tym pomyślę to wiem, że nie ma płci gorszej, po prostu jesteśmy różni.
Rot - sprawdzę to
W sumie z tej strony na to nie patrzyłem - w sensie, że ta druga iluzja to tylko druga strona tej samej monety.
Sprawdzę to o czym pisał Rot i dodatkowo w takim razie zacznę ewakuować się jak tylko ktoś w mojej obecności zacznie jakieś feministyczne monologi (przynajmniej na jakiś czas).